To są te sytuacje, w których nie poznajemy samych siebie. Niby wszystko jest między nami dobrze, a jednak jakby nam czegoś brakowało. Wszyscy dookoła myślą, że między nami „gra i buczy”, tymczasem okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie!
Długo myślałam, czy mogę wprowadzić jakieś urozmaicenie do łóżka, abyśmy budzili się rano z uśmiechem na ustach. Tak między nami, to próbowałam już chyba wszystkiego. Nic nam obojgu nie pasowało. Szliśmy spać niby szczęśliwi, a budziliśmy się już z niesmakiem. Nie skłamię, jeśli powiem, że to jego mogę winić za te wszystkie niewygody.
Poza tym powiem prosto z mostu. Mój mężczyzna zawsze wiedział, czego chce, ale miałam trudności, aby go zadowolić. Za każdym razem, gdy zadawał pytanie:
„Dasz mi dzisiaj Skarbie, jeśli będe potrzebował?”,
odpowiadałam, że:
„Znowuuu?! Ile razy mam to robić? Codziennie może? Nie żartuj! Po moim trupie! Nie znam żadnej laski, która pozwala na to codziennie. Raczej wszystkie znane mi kobiety robią to raz na jakiś czas, o ile w ogóle”.
Byłam już naprawdę wkurzona. Nie dość, że nie dosypiam, dzieciaki się budzą, to jeszcze on i te jego wydumane potrzeby…
„Krzychu mówił, że Marta pozwala mu na to codziennie, nawet w środku nocy, i nie robi z tego problemu. Nie możesz po prostu przymknąć na to oko? Poza tym jak śpisz, to nic i tak nie czujesz. To śpij i nie zważaj na to, co robię. Rano nawet nie ogarniesz, że cokolwiek się stało”.
„A co mnie obchodzi jakiś Krzychu i jego Marta!” – pomyślałam.
Doszłam do wniosku, że muszę działać! Że nic tu po mnie. Ja już nie dam rady zaspokajać jego potrzeb co noc. Skoro jedna skromna już mu nie wystarcza, to skombinuję jeszcze jedną nam do łóżka i sprawa załatwiona.
Następnego wieczoru byłam już przygotowana! Doszłam do wniosku, że raz kozie śmierć. Nic nie tracę, a przynajmniej się wyśpię i nie będzie mnie więcej nagabywał.
Przykrył się kołdrą, poszedł spać, a ona już tam na niego czekała! Nie wiem, jak to możliwe, że od razu się nie zorientował…
Druga w nocy. Ten jak zwykle przysuwa się bliżej mnie! Maca, szuka. Powtórka z rozrywki jak co noc! Wyczułam cholera, że jedna znowu mu nie wystarczy!
„Dasz mi tę swoją poduszkę czy mi nie dasz?!” – zapytał ledwo przytomny.
Ha! A ja wtedy dałam mu zapasową! A nie swoją, jak zazwyczaj!
Tym razem byłam przygotowana! ;-)
PS. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i jest on Wam bliski, to zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu. ❤ Jeśli macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :*







