Syrop z cebuli na przeziębienie. Jak zrobić? To proste!

napisała 16/11/2015 COOLinarnie, COOLinarnie dla maluchów, Kulinarnie

W naszym domu choruje właściwie tylko jedna osoba. Jest nią mój Mąż.

A taki stan rzeczy jest spowodowany czymś zupełnie banalnym i oczywistym – chłopaczyna zmienia tak często strefy czasowe, co powoduje totalne osłabienie organizmu, i przebywa w tak dużych skupiskach ludzkich, że trudno byłoby mu się uchować zdrowym.

W rezultacie, i zupełnie nie jest mi z tego powodu do śmiechu, oprócz tego, że mojego Męża nie ma prawie pół roku w ciągu roku, to nie ma go również, gdy wraca i tutaj choruje. To jest dla mnie jakaś totalna masakra, bo nie ukrywam, że jak przylatuje z katarem i kaszlem, to mam go ochotę udusić. Po pierwsze dlatego, że będę miała przekichane [dosłownie] – kolejne dziecko w domu, a po drugie istnieje ryzyko, że zarazi resztę.

I ja o tę resztę w sumie martwię się najbardziej. Bo chorujące dzieciaki to katastrofa, udupienie na tygodnie i gwarantowany stan około-depresyjny. Ja, co prawda, nie przeżyłam chorób, jak pewnie część z Was ma to na porządku miesięcznym z dziećmi, ale wystarczyły mi dwa przeziębienia i gile ciągnące się po nocach, i kaszel z odrywaniem płuc kojarzony przeze mnie.

I staram się hartować starszaka od najmłodszego, to znaczy nie przegrzewam, nie latam za nim jak kot z pęcherzem, gdy ściąga sobie skarpetki po raz setny tego dnia, gdy lata z gołym tyłkiem po całym mieszkaniu, bo odmawia założenia na siebie sensownego okrycia.

Ale myślę, że sukces tkwi także w tym, że mimo że przebywa chłopak często wśród chorego towarzystwa, bo albo to mój Mąż, albo goście z gilem do pasa przychodzą, to u nas w kuchni na blacie stoi dyżurny syrop. Syrop z cebuli, który robiła mi mama. Syrop na przeziębienie, którym raczyła mnie babcia. I syrop, który zna pewnie większość z Was w odrobinę zmodyfikowanej formie. Ja ten syrop podaję Ivkowi za każdym razem, gdy widzę, że jakiś katar się zbliża. I wiecie, że ten katar po dwóch dniach z tym syropem się cofa? Po prostu. Gorąca kapiel z olejkiem olbas + syrop + olejek eukaliptusowo-ziołowy, z sosnowym na zmianę, którym zakrapiam mu poduszkę i kołnierzyk, działają cuda!

Ja stosuję odrobinę zmodyfikowaną wersję syropu, bo wierzę w moc miodu. I propolisu również. W ogóle pszczoły to dla mnie są wróżki i ja często korzystam z ich owoców pracy.

Syrop z cebuli na odporność i przeziębienie Szczesliva1

.

Syrop z cebuli na odporność i przeziębienie Szczesliva3

.

Syrop z cebuli na odporność i przeziębienie Szczesliva8

.

Do pierwszego syropu użyłam:

  • 2 duże pokrojone cebule
  • 2 duże pokrojone cytryny
  • 50 ml miodu gryczanego i 50 ml lipowego, które działają cuda na katar [gryczany] i przeziębienie, gorączkę, kaszel [lipowy] !
  • odrobina, kilka sypnięć białego cukru

P.S. Jeśli nie macie nic przeciwko czosnkowi, to pokuście się o 4-5 ząbków czosnku, pokrojonych w plasterki i dorzućcie je do słoja i zasypcie cukrem.

Przekładam cytryny z cebulami i zalewam miodem i posypuję cukrem. Robię z tego kilka warstw i odstawiam w ciepłe miejsce, a gdy muszę działać szybko, to wstawiam do garnka z ciepłą wodą. Ważne, aby nie przyspieszać tego procesu „sokowania” gotowaniem, bo zniszczymy cenne składniki z miodu i „zabijemy” witaminę C.

Syrop z cebuli na odporność i przeziębienie Szczesliva6

.

Syrop z cebuli na odporność i przeziębienie Szczesliva9

.

Do drugiego syropu rozgrzewającego użyłam:

  • 1 opakowanie mrożonych malin z działki Teściowej [maliny ma cudne!]
  • sok z jednej cytryny
  • 100 ml miodu spadziowego [na odporność!]
  • kawałek korzenia imbiru [wielkości trzech kciuków powiedzmy]

Kroję imbir na plasterki, wkładam do szklanki, posypuję cukrem, mieszam, i czekam aż puści soki w ciepłym miejscu. Trwa to ok. pół godziny i uzyskuję pół szklanki soku imbirowego. Ugniatam maliny, na gładką masę, ja nie używałam blendera, ale jeśli nie lubicie wyczuwać pestek, to śmiało je zblendujcie. Dodajcie sok z imbiru, miód spadziowy i sok z cytryny. Dokładnie wymieszajcie. Maliny i imbir genialnie rozgrzewają!

Syropy trzymam w lodówce, do 7-14 dni. Jeśli boicie się ich zmarnowania, polecam zrobienie syropu z połowy ilości składników. Podaję mojemu dwulatkowi 1 łyżkę 3 razy dziennie. Dorosłym tak samo. Warto skonsultować z lekarzem podawanie tych syropów, ze względu na zawartość miodu.


Przypomniał mi się dialog telefoniczny z moim Teściem, który nie pamiętam czy w ogóle chorował na przestrzeni ostatnich lat, podczas których się znamy.

» O nieee! M. chyba znowu przyleci chory, bo załapał jakieś ustrojstwo w tym Singapurze! – mówię załamana lekko.

» Magda, szklanka wódki, dużo pieszczot i snu, a po chorobie ani śladu nie będzie. – odpowiedział ze stoickim spokojem.

To ja chyba te zalecenia przekonwertuję i zacznę stosować na sobie podczas przeziębienia, a co! :-D Matce Polce też się odpoczynek należy, ha! A sen to już w ogóle, po szklance wódki ;-P

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie też go podać dalej. Dziękuję!

Podobne wpisy