• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Szanowna pracownico przychodni, która robiłaś łaskę, że otworzyłaś usta na moje pytanie.

napisała szczesliva • 25/01/2018 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Byliśmy wtedy umówieni z Gaią w jednej z medycznych placówek. Młodą czekało USG.

Miejsce dobrze mi znane, bo z każdym z moich chłopców też tam stawialiśmy się na USG główki, brzuszka czy bioder. To prywatna placówka (choć wygląda jakby się tam czas zatrzymał na latach 50-tych…), której niewątpliwą zaletą są dobrzy lekarze i fakt, że jest bardzo blisko naszego domu. Minusem tego miejsca jest coś, co wymaga naprawy i to jak najszybciej, co za każdym razem zwala mnie z nóg i robię oczy jak pięciozłotówki.

Byliśmy umówieni na 15.00 z minutami i jak to mam w zwyczaju pół godziny przed wizytą zadzwoniłam do placówki z pytaniem, czy przewidywane jest jakieś opóźnienie, wizyty czy może wejdziemy o czasie. Wolę zaoszczędzić czekania w poczekalni i spożytkować ten czas na coś sensownego, tym bardziej że pół godziny czy godzina ewentualnego opóźnienia totalnie rozbija mi dobę i burzy porządek dnia. Kiedy wychodzę do lekarza i nie chcę zabrać ze sobą całej ferajny dwoję się i troję, by ktoś się w tym czasie nimi zajął, dlatego wiedza o każdym opóźnieniu jest na wagę złota, serio!

Zadzwoniłam do placówki i grzecznie zapytałam, czy przewidywane jest opóźnienie. Pani recepcjonistka, od lat ta sama i od lat równie oschła, postanowiła moje zapytanie cięcie zripostować. Cichutkim i ospałym głosem, niemalże zza światów, zaczęła mi sylabizować swoje oświecone myśli:

– Jak Pani przyjdzie z dzieckiem, to na miejscu się okaże czy będzie opóźnienie czy nie. Ja nie jestem wróżką.

– Pani jest na miejscu, rozumiem? To jest chyba Pani w stanie sprawdzić, czy pacjenci mają opóźnienie czy też nie? Zazwyczaj są u Państwa opóźnienia ponad półgodzinne a nawet godzinne, a dla mnie pół godziny to cenne 30 minut, które wolałabym przeczekać w domu zamiast męczyć się z dzieckiem w tłocznej poczekalni, tym bardziej że jesteście prywatną placówką, w której zapisujecie Pacjenta na konkretną godzinę. Dziwnym trafem w wielu innych miejscach panie z recepcji dzwonią, aby poinformować o czasowych obsuwach…

– Pani przyjdzie, to się okaże, czy jest opóźnienie. – odpowiedziała pani recepcjonistka. Coś jeszcze czy to wszystko? – dodała.

– Właściwie to mnie intereso… – i nie dokończyłam zdania. Pani recepcjonistka zdążyła odłożyć słuchawkę.

Miałam ochotę sobie soczyście przekląć. Darowałam sobie. Założyliśmy kurtki, zapakowaliśmy młodą w śpiworek i wyszliśmy z domu.

Wybiła godzina 15.15, byliśmy już przy samej przychodni i mówię do mojego M.:

– Słuchaj, idź tam na górę i obczaj, czy mają opóźnienie czy nie. Jak mają, to bez sensu czekać w poczekalni, to sobie jeszcze pospacerujemy z Gaią.

M. poszedł. I jak poszedł, tak go wcięło na kilka dobrych minut. Wrócił totalnie wkurzony i powiedział:

– Dawaj mi tu młodą, ja to załatwię.

– Zdążyła Cię już (baba) wkurzyć, widzę? – zapytałam.

– Tak, ona będzie się ze mną licytować, czy powie mi, czy jest opóźnienie czy mi nie powie. „Pan przyniesie dziecko, to się okaże czy jest opóźnienie!” :D – skwitował mój M.

I podobno ustawił kobiecinę do pionu przy całym personelu i zebranych pacjentach. Tym razem jak wchodziłam to szanowna pani uśmiechnęła się, grzecznie poprosiła o dokumenty zamiast cedzić przez zęby oschłe: „imię dziecka”, „nazwisko”, „miejsce zamieszkania.” Dało się, ano dało, tylko trzeba było zgarnąć porządny opierdziel od pacjenta, który jako jeden z niewielu nie dał sobą pomiatać i traktować jak bydło.

A ja widzę, że nic, totalnie nic od 5 lat się w tamtym miejscu nie zmieniło! Zresztą jak w wielu miejscach, gdzie czas zatrzymał się na latach 80-tych, gdzie „sprzedawcy” i inni pracownicy mieli „WŁADZĘ” nad biednym ludem, który kiedyś musiał się prosić o to, czy ktoś mu coś łaskawie zrobi, czy mu nie zrobi.

Siedzą sobie takie matrony i inne na tych swoich skostniałych stołkach, dzierżą w łapię berło (to znaczy długopis, czasami komputer i listę pacjento-petentów) i machają paluszkiem czasami łypiąc okiem raz na jedną przybłędę z jakąś prośbą, raz na drugiego wkurzającego „klienta”, który znowu wychodzi poza schematy i każe zrobić coś, czego wewnętrzny regulamin społeczności matron nie przewidział.

I żeby nie było – ja wiem, że zarówno wśród lekarzy jak i personelu około-medycznego są cudowni ludzie. Ja wiem, że Wy istniejecie i nie robicie nikomu łaski, tylko cudownie nam pomagacie! I za to dziękuję! Za dobre serce! Za zrozumienie! Za bycie normalnym człowiekiem a nie gburem… Ale są w Waszej branżuni również te skostniałe osobniki, które za cholerę nie są reformowalne i próbują ustawiać wszystkich do pionu z wielką łaską. Jak sobie tak pieprzną na tym swoim stołku, tak nie ruszysz tej kupy zrzędliwych i wkurzonych wiecznie cegieł pokrytych grubą warstwą wapna.

Ale czasy się zmieniają, ja to pomału dostrzegam. Po pierwszym opierdzielu i kolejnym, w końcu mam nadzieję ogarniecie, że świat nie należy do ludzi nieżyczliwych, którym wydaje się że mają władzę. Drodzy lekarze, drogie inne żuczki, które piastujecie stanowiska, do których doprawiliście sobie korony i berło – zejdźcie na ziemię, błagam, i bądźcie bliżej nas, już nie zlęknionego ludu, który widzi te zachowania i będzie je tępić.

Dlaczego tępić? Bo czas przejrzeć na oczy! Mam wrażenie, że czasami wystarczyłby jeden raz wyściubić nos poza nasza polską granicę i zobaczyć, że można lepiej. Można inaczej. Można po ludzku i bliżej człowieka.

Bo jak nie, to my pacjento-petenci będziemy pomaluchnu pinezki podkładać pod te Wasze tyłki na stołkach umocowane, co już zresztą czynimy. Ot, co.

Życzliwości! I zejścia o kilka pięter niżej życzę ;-)

P. S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie go też sobie zapisać na później lub udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Tweet
7
Matko Polko, nie dogodzisz ciemnemu ludowi!
Znajdź szczegół, który na tym zdjęciu nie pasuje!

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.
  • Dlaczego białko jest kluczowe dla rozwoju mózgu dziecka? – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«