Ważna zasada podsunięta przez psychologa, dzięki której moje dzieci są szczęśliwe.

napisała 26/03/2018 Varia

To była prawdopodobnie najlepsza rada, jaką mogłam kiedykolwiek dostać od psychologa doskonale rozumiejącego troski matki dwójki zupełnie różnych dzieci.

Do dzisiaj pamiętam psychologa urzędującego w przedszkolu, do którego sama uczęszczałam jako dziecko. Nie miałam z nim najlepszych wspomnień, choć miałam przyjemność rozmawiać z nim tylko raz. Pewnie właśnie z racji wcześniejszych nieciekawych doświadczeń przez tyle lat byłam uprzedzona do osób trudniących się tą profesją.

Ale do rzeczy.

Do dzisiaj pamiętam odwiedziny w naszym domu pewnej osoby, która na widok moich chłopców wzięła jednego i drugiego na ręce i zaczęła się z nimi witać. Teodor od razu rzucił się jej na szyję i zaczął się do niej tulić. Jak to Teodor. Perszing, torpeda, szogun, wiecznie biegające i uśmiechające się do wszystkich dziecko :D Z kolei Ivo nieśmiało podszedł do niej i niespecjalnie miał ochotę na przywitanie z tuleniem i całusem w policzek włącznie. Przywitał się oschle, zmieszał się i poszedł do swojego pokoju.

– A co Ty taki dzikus? – rzucił do starszaka nasz gość, który raczej nie przebiera w słowach i zawsze wali prosto z mostu. – On tak zawsze? Byliście z nim u psychologa? – rzucone niby żartem, ale jednak kłujące w serducho.

Niby nie wzięłam do siebie tej głupkowatej uwagi, ale gdzieś tam z tyłu głowy zasiane zostało ziarno niepokoju, które kiełkowało i pisało w głowie dziwne scenariusze, z zaburzeniami „niewiadomo czego” włącznie.

Przy okazji pewnej konferencji, w której brałam udział kilka dni po tamtej sytuacji, skonsultowałam temat z panią psycholog, która była jednym z gości. Podeszłam nieśmiało próbując zagadać w temacie rodzeństwa, które różni się od siebie. Opisałam dwóch moich synów i zapytałam, czy mam temat drążyć, czy może jest z nimi wszystko okay. Jeden nieśmiały anioł – mój Starszak, drugi z kolei szalony rozrabiaka – nasz Junior . Pani psycholog zadała mi kilka pytań, podpytała co nieco o chłopaków i rzuciła zdanie, które pamiętam do dzisiaj:

– A gdy kupuje Pani w sklepie jabłka, i jedno jest czerwone a drugie bardziej wpada w żółty, to też się Pani tak tym martwi? – i puściła mi wtedy oko.

Zaprzeczyłam z uśmiechem na ustach.

– No właśnie. Ile mamy dzieci, tyle mamy charakterów, zachowań i przede wszystkim potrzeb. Proszę dzieciom pozwolić być sobą. To zaprocentuje!

Odetchnęłam z ulgą! To było niczym balsam na nerwy matki, która martwi się czasami niepotrzebnie.

Pozwólmy dzieciom być sobą, akceptujmy je, a dzięki temu będą szczęśliwe!

Nie dajmy się wpasowywać w utarte ramy. Każde dziecko jest inne – teraz to zaczynam doskonale rozumieć. Każde ma inne smaki, inną wrażliwość i inne potrzeby. A nasza w tym rola, aby nie dać sobie wmówić, że nasze dziecko ma braki tylko dlatego, że inaczej reaguje na sytuacje, niż by się tego od niego oczekiwało! :-)

  

zdj. Krzysztof Żabski

Przy Gai zrozumiałam to po raz kolejny.

Dziewczyna jest zupełnie różna od swoich braci. Nie tylko rozumie fakt, że matka czasami chce się w nocy wyspać ;), ale również nie płacze z byle powodu. Ale żeby nie było, że jest idealnie! Wrażliwa z niej istota! Ciuszki muszę jej prać w delikatniejszych detergentach, a gdy powiem do chłopców głośniej niż zwykle, to się kruszyna rozżala i traktuje to prawie personalnie puszczając z oczu łezki i wykrzywiając przy tym kącik ust ;-)

Także ile jest dzieci, tyle różnych historii i potrzeb. Czy to źle? Absolutnie! Jaki świat byłby smutny, gdyby wszyscy robili tak, jakby się od nich oczekiwało.

Bardzo jestem ciekawa, jak tam charaktery Waszych dzieci. Ogień i woda, totalne przeciwieństwa jak u mnie, czy wręcz odwrotnie! :-)


Do opowiedzenia o moich dzieciach i ich różnych potrzebach zaprosiła mnie marka Pampers, która na początku tego roku wypuściła na rynek nowe pieluszki Pampers ProCare powstałe z myślą o dzieciach, które potrzebują jeszcze bardziej delikatnego traktowania.

Pieluszki Pampers ProCare znajdziecie wyłącznie w aptekach w rozmiarach 0-3. Obawiam się, że jeśli raz ich spróbujecie, to się w nich zakochacie :-)

Nie tylko zawierają 50% więcej składników pielęgnujących niż Pampers Premium Care, które są naszymi ulubionymi pieluchami. Ale są jeszcze bardziej miękkie i mają wycięcie na pępek z myślą o noworodkach. Jak ja nie znosiłam tego zawijania pieluszki, aby nie zasłaniać pępka. Grrr. Fajnie, że ktoś o tym pomyślał!

Pampers ProCare są szczególnie polecane dla dzieci z wrażliwą skórą lub gdy dziecko ma problemy ze skórą (np. pieluszkowe zapalenie skóry). Gaia na co dzień używa Pampers Premium Care i przy nich mam pewność, że skóra jest doskonale chroniona. Zdaję sobie jednak sprawę, że przy stosowaniu mniej chłonnych pieluszek może dojść do niepożądanej reakcji i wówczas warto sięgnąć po pieluszki Pampers ProCare, które nie tylko chłoną wilgoć i utrzymują ją z dala od skóry dziecka, ale również pielęgnują skórę dziecka dzięki zwiększonej zawartości balsamu.

Pampers ProCare mają też wskaźnik wilgotności, który pomaga szczególnie początkującym rodzicom, którzy dopiero zapoznają się z odgadywaniem potrzeb swojego pierwszego malucha :-) Ja zmieniałam mojemu pierworodnemu pieluchę co pół godziny :D Nie śmiejcie się. Matka Polka Chuchająca Na Zimne pełną parą :-D Nie pytajcie nawet, ile pieluch zużywaliśmy dziennie! ;-)

Słowem podsumowania: pozwólmy naszym dzieciom być po prostu sobą!

Dostrzegajmy ich inne potrzeby i nie punktujmy ich odmiennych zachowań. To, że nasz maluch jest inny od innych dzieci, nie znaczy, że jest gorszy. To świadczy wyłącznie o tym, że idzie swoją drogą i nie wpisuje się w szablony, które ktoś inny chciał w niego wpasować :-)

Uściski! :*

Podobne wpisy