• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Z pamiętnika Słomianej Wdowy #2 – jak długo tak jeszcze wytrzymam?

napisała szczesliva • 15/08/2016 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Pół roku temu rozpoczęłam cykl Słomianej Wdowy. Pomyślałam sobie, że może warto byłoby go kontynuować. Głównie robię to dla siebie, aby poukładać w głowie swoje myśli, umieścić je w odpowiednich szufladkach i wracać do nich później, gdy rzeczywistość daje mi w dupę.

Coś terapeutycznego jest w pisaniu. To takie werbalizowanie myśli, które chaotycznie w głowie się piętrzą. I ich segregowanie. Myślę czasami, że gdyby nie pisanie, to zwariowałabym. Kocham ten wentyl i możliwość głośnego wypowiedzenia, co gra mi w duszy – przy dwójce dzieci trudno się w codzienności zatrzymać, serio – trudno cholernie [wiem, że niektórzy dają radę nawet 3 godziny dziennie na jogę wyściubić, ja nie potrafię..], a tak – staję i piszę. I jest mi lepiej, lżej jakby o 100 kilo co najmniej.

Kiedy teraz usiadłam do pisania, to wcale mi lżej nie było. Na kilka dni przed kolejnych wylotem mojego Męża ciśnienie rośnie. Czuję to ja i czują to dzieci. Zaczynam odliczać dni a później odliczam już godziny. Zastanawiam się, co zdążę jeszcze zrobić przed jego wylotem, aby było mi łatwiej, a co zostanie na czas jego nieobecności i zmierzę się z tym sama.

Nie ukrywam, że te dni przed kolejną rozłąką są skoncentrowane jak wyschnięty pomidorowy koncentrat. To jakaś przeklęta walka z czasem. A to wypadałoby coś na dachu ogarnąć i potrzebny do tego jest facet. Mój facet, który już drugi dzień z rzędu wypędza kuny budzące nas od dwóch tygodni. Sama nie dałabym rady ogarnąć tematu. A to gdzieś tam fuga się osypuje. A to jakaś sesja zdjęciowa się kroi i lepiej ją we dwójkę zrobić zamiast walczyć z nią w pojedynkę. A to czegoś technicznego na kompie nie rozkminiam, to mam jeszcze czas się z moim mężem podszkolić. Mam wrażenie, że te ostatnie dni jego pobytu to przeklęte odhaczanie wszystkiego w pośpiechu. Bardzo doceniam to, że nie zostawia mnie z tym wszystkim samej, a chce mnie zwyczajnie odciążyć. A przecież mógłby pierdzielnąć się na sofie i udać zmęczonego.

Nie da się jednak zrobić wszystkiego. Jest coś niesamowitego w nas kobietach, tak mi się przynajmniej wydaje, że gdy trzeba spiąć się na 1000%, to nie ma to tamto – włączamy dziesiąty bieg i taranujemy rzeczywistość. Ten moment, w którym mój M. opuszcza z walizką mieszkanie jest jak włączenie jakiegoś niewidzialnego przycisku „start” zwanego zapierdzielaniem. Nie mam już czasu nawet minuty dłużej leżeć w łóżku. Sruuu zimną wodą na twarz na dzień dobry i lecimy z koksem. Śniadanie dla dzieci na pełnym speedzie. Gotowanie obiadu z młodym przy cycku. W międzyczasie setki maili. Mopa do ręki – no to jechana! Nie odkurzam chaotycznie, a biorę rurę do ręki i lecę z nią jak na miotle. Szybki spacer albo przedszkole. Trochę czytania, trochę zabawy. Lecę jakby prędkość nie miała znaczenia, a widzę wokół tylko migające w oczach obrazy. Nie ma czasu na książkę, cholera jasna. Trudno. Jedyne o czym marzę wieczorami, to położyć do snu chłopaków i spać do rana.

Jak długo jeszcze wytrzymam, albo właściwie to wytrzymamy, tak na odległość? Zupełnie szczerze myślę, że nie mam najgorzej. Że to rozłąki dwutygodniowe to nic w porównaniu do żon marynarzy, które na posterunku miesiącami czekają. Gdy mój M. poleci na dwa tygodnie, to wróci i jest z nami przez miesiąc lub dwa 24/7. Nie mogę narzekać. Raz jeszcze zapytam – jak długo? Oby jak najkrócej, bo jednak życie umyka a pewnych chwil już nie da się odtworzyć…

Tweet
12
Mój dom nigdy nie będzie jak te z Instagrama. I wcale nie żałuję.
Jak dbać o skórę małego dziecka? Czyli prawidłowa pielęgnacja skóry dzieci.

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.
  • Dlaczego białko jest kluczowe dla rozwoju mózgu dziecka? – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«