O tym, że byłam bliska załamania, ale…

napisała 02/11/2015 Dla dziecka, Polecane
Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva102

Jeśli śledzicie moją stronę na Facebook’u, to doskonale wiecie, że druga połowa września i początek października były zarówno dla naszego Teośka jak i dla mnie jedną wielką kolkową masakrą. Od kiedy Teo skończył 2 tygodnie noce zostały nam zabrane, a w zamian za nie dostaliśmy wór pełen: bezsenności, kolek, płaczu i bezradności.

Tak naprawdę kolkowe cyrki trwały 24/7. Były na tyle silne, że Teo dostał od nich przepukliny pępkowej :( Momentami zastanawiałam się czy ja to przeżyję, bo psychicznie sytuacja dociskała mnie do parteru. Myślałam, że to nasz pierworodny był męczony kolkami i osiągnęły one jakieś maksimum. Jednak to, co działo się ostatnio z Teo, to był jeden wielki koszmar. Próbowaliśmy właściwie wszystkiego: kropli, termoforów, masaży, kołysanek, wykluczania tego i owego z diety, włączonego odkurzacza taszczonego przez całe mieszkanie, suszarki która zagotowywała powietrze. Doszliśmy w rezultacie do tego, że nic nie pomagało. Wszystko zdawało się być jakimś totalnym niewypałem, albo pomagało przy co dziesiątym ataku kolki. Miałam ochotę zwinąć się w kulkę i ryczeć. Sytuacja zaczęła mnie totalnie przerastać.

Zupełnie niespodziewanie, w pewne niedzielne przedpołudnie odebrałam wiadomość od polskiego dystrybutora Woombie z pytaniem czy miałabym ochotę przetestować ich produkt – otulacz, i Szumisia, misia który miał być idealnym uzupełnieniem do usypiania dziecka metodą 5S Harveya Karpa. Jakieś szczątkowe informacje dotarły do mnie wcześniej na temat Woombie i Szumisia, bo polecaliście mi je w jednym z facebookowych wątków, jako gadżety uspokajające, antykolkowe i wydłużające sen. Byłam naprawdę sceptyczna na początku. Jednak to chyba ta moja totalna bezradność i niemoc, i całkowite niemalże zrezygnowanie kazało mi spróbować polecanego zestawu.

Pomyślałam sobie: „raz kozie śmierć”, bo nie mieliśmy nic do stracenia. Nie robiłam sobie na początku wielkich nadziei. Jednak pierwsze założenie Woombie zrobiło z moich oczu pięciozłotówki. Tak jak Teo miauczał i płakał, tak nagle zamilkł i zrobił wielkie oczyska. Ta błoga cisza wprawiła mnie w osłupienie.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva68

 

.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva83

.

Dostałam następnie instrukcje, że powinnam spróbować skutecznego usypiania metodą 5S Harveya Karpa przy wykorzystaniu Woombie i Szumisia. Dotychczas próby usypiania jaśnie pana Teodora trwały godzinami, bo to egzemplarz oporny. Bardzo oporny, powiedziałabym nawet ;-) Moje plecy dostały naprawdę zdrowo w kość, bo nie ma szans, aby Teo zasnął inaczej niż na rękach. W rezultacie trzymałam go w ramionach godzinami, a on ważył coraz więcej. I więcej…

Spróbowałam tej polecanej metody Karpa i o dziwo… bingo! To jest to! Ciasne owinięcie w Woombie, utulenie przy akompaniamencie misia Szumisia i obywatel zasypia!

Co prawda kolki nie zniknęły, [a ja głęboko wierzę, że na nie nie ma pomocy z uwagi na niedojrzałość układu pokarmowego malucha, która minie dopiero, gdy natura pozwoli, czyli pewnie w okolicach trzeciego miesiąca]. Jednak gdy atak kolki się zbliża lub trwa w najlepsze, to ja nie czekam na zesłanie z nieba jakichś magicznych mocy, tylko od razu pakuję synala do Woombie, włączam Szumisia i po kilku minutach on już śpi.

Nagle moje noce przestały być przerywane co 10-15 minut, jak to miało miejsce we wrześniu. Zdarza się Teośkowi nawet sen trzy i czterogodzinny. Ale na taki sen jest szansa tylko w Woombie przy akompaniamencie szumisiowego szumienia. Gdy jest przykryty samym kocykiem macha rękami i wybudza się co chwilę. Nawet ciasne owinięcie w becik nie działało, bo on potrafił szybko się wyswobodzić i zaczynał kwękanie, a następnie arię operową budzącą dosłownie wszystkich.

Woombie jest wykonane z mięsistej, elastycznej bawełny. Zaskoczyła mnie jakość szwów i bezpieczeństwo. Mimo ciasnego otulenia, Teo nie miał nigdy na ciele żadnych odgnieceń od tkaniny. Nigdy też nie zadrapał się zamkiem dociąganym po samą szyję, bo tak jest zaprojektowany, aby był bezpieczny.

Szumiś natomiast nie szumi sam z siebie, magicznymi mocami, ale ma w sobie mechanizm szumiący, który możemy śmiało wyciągnąć, gdy chcemy Szumisia wyprać.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva32

.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva22

.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva26

.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva19

.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva114

.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva94

.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva112

.

Prałam Woombie już kilkukrotnie, i wygląda cały czas jak nowe. Gdy Teo z niego wyrośnie pewnie Woombie pójdzie w świat do innych maluchów, bo nie widzę szans, aby miało się zniszczyć. No chyba, że zdecydujemy się na trzecie dziecko. Nie, nie zdecydujemy się na trzecie dziecko. Wy jesteście świadkami, co przed chwilą napisałam ;-)

Co do Szumisia, to również prałam już jedną sztukę i dalej wygląda jak ze sklepu, co tylko potwierdza spostrzeżenia mojego Męża, który gdy zobaczył misie powiedział: „jakość pierwsza klasa”. Misie są szyte w Polsce. To duży patriotyczny plusior ;-)

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva101

.

Miś Szumiś Woombie Recenzja Opinia Szczesliva105

.

Jak zobaczycie na poniższym filmie, Woombie i Szumiś mają zastosowanie w metodzie Harveya Karpa, która polega na odtworzeniu dziecku jego naturalnego środowiska, w którym przebywał przez 9 miesięcy. Można to uczynić za pomocą pięciu prostych kroków:

1. Pierwszym krokiem jest ciasne owinięcie dziecka w otulacz, tworząc taki kokon. Nóżki i rączki muszą być ściśle przywiedzione do tułowia. To skrępowanie pomaga maluchowi w tych nieskoordynowanych ruchach, które często go wybudzają i wprowadzają niepokój.

2. Gdy już maluch jest owinięty, możemy go przytulić do siebie, w pozycji podobnej do tej przy karmieniu dziecka piersią, tak by maluch czuł się bezpiecznie.

3. Trzecim elementem jest dźwięk. Szumy Misia Szumisia przypominają te szumy, które maluszek słyszał będąc jeszcze u mamy w brzuchu. One swoją jednostajnością uspokajają malucha.

4. Czwartą zasadą jest kołysanie. Na stojąco bądź na siedząco. Zdecydowane ruchy pomagają szybkiemu zasypianiu.

5. Piątym elementem jest ssanie. Może to być ssanie smoczka, piersi albo np. palca. Nasz Teodor często obywa się bez pomocy smoczka, choć zdarza się, że go potrzebujemy.

Zginęłabym marnie bez tych dwóch ratowników a blog zniknąłby w internetowych czeluściach. A ja z tej bezsenności i bezradności uległabym samospaleniu przy okazji równając z ziemią całe otoczenie i istoty żywe, z moim M. na pierwszym miejscu ;-)

Podobne wpisy

  • Czasemtakjest Czasemtakjest

    Boże jak ja Cię rozumiem. Moja trójka(wszystkie bez wyjątku)też tak miały.Wszystko mijało w wieku…dwóch lat,ale do dziś budzę się co pół godziny bo mój organizm już się do tego przyzwyczaił.

    • Naprawdę aż cała trojka? Założę sie, że przy drugim i trzecim żyłaś nadzieją, że będzie ciut lepiej. Wspolczuje…
      P.S. To trwało aż dwa lata?

      • Czasemtakjest Czasemtakjest

        Tak dokładnie dwa lata,teraz najmłodszy synek będzie miał trzy i jeszcze zdarza mu się budzić w nocy. U nas było to winą nietolerancji laktozy(u synka) i uczuleniem na coś tam w mleku. W każdym razie cała trójka nie mogła pić mojego mleka tylko sojowe,ale zanim lekarze do tego doszli to trwało i trwało. Przy nietolerancji laktozy też nie do końca da się ją wyeliminować bo jest nawet w pieczywie. Z wiekiem dzieciaki wyrosły z tego i jest lepiej. Przy synku już wiedziałam z góry ,że mam dwa lata wyjęte z życiorysu :) ale zleciało szybko :)

  • Kurczę czego to ludzie nie wymyślą. U nas sprawdzało się właśnie owijanie pielucha tetrową. Póki Adams był mało ruchliwy, to się sprawdzało, ale potem już było coraz gorzej. Szkoda, że nie trafiłam na taki zestaw wcześniej.

    • Szkoda, że ja na to nie trafiłam przy naszym pierwszym maluchu…

    • Ania Jankowska

      Też owijałam córkę 5,5 roku temu. działało świetnie. W Holandii to standard – stąd o tym wiedziałam, a o „nowj metodzie” nie słyszałam.
      Teraz okazuje się, że ktoś przypisał sobie to, co od dawna inny wiedza i stosują. No cóż. Można i tak.
      Niemniej jednak ciasne owijanie naprawdę działa.

      • bea

        Mi też w NL polecali ciasne owijanie bobaska, a że niestety Ami tego nie lubi to stwierdzono, że… ma za dużo adrenaliny :-P Na szczęście z końcem trzeciego miesiąca kolki minęły jak ręką odjął (chociaż chwilę wcześniej nie chciało mi się wierzyc, że to minie kiedykolwiek…), a maluszek zaraz skończy cztery miesiące, w dzień śpi średnio po 15-20minut, ale za to ostatnie nocki- 10 i 11 godzin !!!! jestem z niej dumna :-D

  • leaney

    Jak zaczęłam czytać wpis to od razu chciałam pytać czy jesteś pewna, że to kolki. Jeśli jednak dziecku pomaga szum i woombie to pewnie tak. Zdziwiło mnie tylko, że taki stan trwający 24/7 to kolki… Obecnie bardzo modne jest zrzucanie wszystkiego na kolki i jak słyszę to każde dziecko na nie cierpi. A tak naprawdę to szacuje się, że 20% dzieci cierpi na kolki. My zmagaliśmy się z problemami żołądkowymi od 9 doby życia i byliśmy ignorowani przez wielu lekarzy, każdy zawsze mówił, że to kolki i tak ma być. My cierpieliśmy a co gorsza nasze dziecko cierpiało. Przechodziliśmy przez Bebilon Pepti, obecnie Nutramigen. Podczas wizyty w szpitalu (skierowanie od lekarza rodzinnego) pani robiąca USG brzuszka prawie nas wyśmiała twierdząc, że dziecko ma kolki i to normalne, że płacze cały dzień i spać potrafi max 20 minut. Ale zdeterminowani trafiliśmy do przemiłej Pani gastrolog, która po wywiadzie zdiagnozowała refluks (nie powiedziała tak jak każdy lekarz wcześniej „każde dziecko ulewa”). Pisałam o tym pod innym postem. Dostaliśmy lek na miesiąc, jeśli lek nie zadziała to robimy badania, bo na początku nie chciała męczyć maluszka np. gastroskopią. Lek zaczął działać po 3 dniach. Niestety zdecydowaliśmy się na drugą dawkę szczepionki na Rotarix i mniej więcej 3 dni po szczepieniu problemy powróciły. Nie wiem czy to zbieg okoliczności czy to po szczepieniu, bo dzieci z problemami żołądkowymi mogą źle tolerować tę szczepionkę. Ale poczytaliśmy, że refluks nie jest przeciwwskazaniem do szczepienia, więc taką decyzję podjęliśmy, nie wiem czy dobrą. Leki bierzemy dalej ale póki co poprawy nie ma – zostały nam jeszcze dwa tygodnie. 16.11 kolejna wizyta u gastrologa i wtedy się okaże czy będą konieczne dalsze badania czy dłuższe stosowanie leku. A może do tego czasu zacznie jednak przechodzić. Jeśli kogoś to interesuje mogę potem napisać. Mogę też dokładnie opisać objawy mojego dziecka. Generalnie moja rada jest taka by nie słuchać lekarzy, że dziecko ma kolki i tak ma być, przejdzie po 3. miesiącach. Jeśli czujecie, że coś jest nie tak to szukajcie pomocy. My pomoc znaleźliśmy po prawie trzech miesiącach męki i bardzo żałuję, że tak późno. Mam nadzieję, że przy kolejnym dziecku będę mądrzejsza i bardziej stanowcza. Pozdrawiam i życzę przespanych nocy :)

    • Bardzo wartościowy komentarz. Dzięki. Warto szukać dalej, jeśli czujemy, że coś jest nietak…
      Współczuję tych przebojów…

    • Paula

      Podpinam się pod komentarz. U nas podobna sytuacja, ale inna dolegliwość. Córka ma 8 mies, gdy miała około miesiąca wyszła lekka asymetria,
      odwracała główkę tylko w prawą stronę i ogólnie całe ciało przechylało
      się bardziej na prawą stronę. Lekarze w Polsce w tym ortopeda
      stwierdzili, że to normalne, że małe dzieci tak mają, że to się samo
      wyrówna. Ala ja ciągle widziałam tą asymetrię i nie dawało mi to
      spokoju. Od czerwca mieszkamy w niemczech i zaczęłam znów drążyć temat, w
      końcu trafiłam do świetnej fizjoterapełtki, która zrobiła mojej córczce
      jakiś masaż (głównie w okolicach szyi i głowy) i wszystko się
      wyrównało. Lekarka mówiła, że przy tej dolegliwości dzieci bardzo dużo
      płaczą, choć moja córeczka akurat nie płakała dużo, ale ewidentnie coś było nie tak. Dzieci płaczą, to normalne, ale nie non stop. Nie poddawaj się, nie słuchaj lekarzy, że tak ma być. Szukaj drąż temat, nie pozwól się zbyć.

      • leaney

        A to jest właśnie mój ulubiony tekst znawców „dzieci płaczą”. I nikt nie może zrozumieć, że owszem płaczą, ale nie jest normalne by płakały non stop. Gratuluję, że drążyłaś temat – tak trzeba robić. Ja tak sobie myślę ilu rodziców i dzieci męczyło się przez kilka miesięcy lub nawet do roku czy więcej, bo to przecież kolki i trzeba przeżyć. Ale wiele dolegliwości kolkami nie jest i można je w jakiś sposób leczyć tylko trzeba trafić na odpowiednią osobę.

    • ania

      a możesz napisać co to za lek? o co podpytać lekarza? i dokładniej opisać te objawy? my też się męczymy z naszym Maluszkiem, a lekarze mówią, że kolka i wszystko ignorują..

    • leaney

      Mam nadzieję, że autorka bloga się nie obrazi, ale na prośbę osób poniżej odpisuję: Lekarka przepisała nam zagęszczenie do mleka oraz lek Losec (dawka dostosowana dla malucha – przygotowana w aptece wg receptury). Mimo zagęszczenia syn ulewa niewielkie ilości pokarmu, nawet kilka godzin po posiłku. Jak tylko położymy go do spania to po chwili płacze i się pręży, trzeba go podnieść i zazwyczaj wtedy mu się odbija z ulewaniem. Jak już zaśnie to śpi ok 20-30 minut i ponownie budzi się z płaczem – znowu trzeba go podnieść i zazwyczaj mu się odbija, często też słychać jak treść podchodzi mu do gardła. Wtedy zwykle zaczyna się krzywić i płakać i ciężko go już uspokoić, nie da się ponownie położyć spać. W ciągu dnia często coś odkasłuje albo odchrząkuje zazwyczaj się przy tym krzywiąc.W nocy jeśli udaje mu się zasnąć to się bardzo pręży i rzuca w łożeczku chrząkając (rzuca głową na boki, nogami wykopuje w górę), połpłakuje przez sen lub piszczy. Je generalnie chętnie, jednak podczas jedzenia często macha głową na boki lub ją odgina do tyłu, czasami zdarza mu się płakać podczas jedzenia. Tak wygląda to obecnie po podaniu leku i po szczepieniu. Przed podaniem leku i zagęszczenia różnica była taka, że potrafił spać tylko na rękach brzuszek do brzuszka, odłożony do łóżeczka od razy zaczynał się prężyć i płakać (generalnie widać, że pozycja na wznak sprawia mu problem – to samo jest w wózku i foteliku samochodowym). Po podaniu leku a przed szczepieniem pierwszy raz udało nam się położyć go do łóżeczka i spał dwie godziny, w samochodzie nie płakał, w wózku można było z nim spacerować 3 godziny (wcześniej budził się po 20-30 minutach z płaczem). Po szczepionce objawy refluksu powróciły (zaznaczam, że nie wiem czy to jakiś zbieg okoliczności). Lekarka przepisała nam zagęszczenie do mleka oraz lek Losec (dawka dostosowana dla malucha – przygotowana w aptece wg receptury). Dziś napisałam do niej maila z informacją, że po szczepieniu refluks powrócił – czekam na odpowiedź. Kolejna wizyta 16 listopada.

      • agata

        U mnie byla identyczna sytulacja, pomogl gaviscon dla niemowlakow mieszkam w uk
        Mam jeszcze w domu jak cos to moge podaslac.
        Agata

      • Iwona

        U mojej córeczki po szczepionce na rota objawy kolki znacznie się pogorszyły. Do tego stopnia, że nie zdecydowałam się na drugą dawkę.

  • Maja Nowakowska

    Nie nosisz w chuście ?

    • Nosiłam Teośka przez pierwszy miesiąc. Od miesiąca od nie znosi być w chuście. Oby mu to przeszło.

      • Em

        Ostatnio byłam na warsztatach dla mam , była min Pani od chust. Powiedziała, że jeśli rodzic przychodzi i mówi, że dziecko nie lubi być w chuście to w 100% przypadków jest źle zawiązane , a ściślej…za mało ścisło. Więc kiedy dziecko reaguje niechętnie na chustę dobrze skonsultować to z kims kto na chusytach się zna. Ale nie z Paniami, które je wprzedają w sklepach, jedna mi ostatnio takich głupot naopowiadała, ze dziwię się, że tam jeszcze pracuje.

  • Doskonale Cię rozumiem. Junior do 3 miesiąca życia miał 3 tryby: jadł, spał albo się darł. Było bardzo niewiele momentów, kiedy „był świadomy” i nie krzyczał. Nie pomagały kropelki, ciasne otulanie (wtedy darł się jeszcze bardziej), suszarka, odkurzacz… jedynie noszenie na rękach i bujanie :/ Pediatra zrzucił to na karb zwiększonego napięcia mięśniowego… byliśmy na kilku sesjach rehabilitacyjnych (metodą bobatha) i ćwiczyliśmy w domu, ale też nic nie pomagało. Minęło „samo”…
    Cieszę się, że woombie i szumiś pomogły. Pozdrawiam ciepło i podziwiam, że znajdujesz czas na pisanie bloga i interakcje z czytelnikami :) Ja przez te pierwsze miesiące byłam wyjęta z życia :)

    • Oszcżędnicka, dzięki za komentarz. Powiedz, po jakim czasie u Was samoistnie minęły takie marudzenia? :-)
      P.S. Ja też bywam wyjęta z życia ;-)))

      • To dobrze się maskujesz z tym „wyjęciem z życia” :)
        Nasze cyrki minęły ok 3 miesiąca zycia Młodego, jak zaczął podnościć pewnie głowę do góry leżąc na brzuszku. Wtedy mi się wydawało, że nigdy więcej nie zdecyduję się na dziecko… tak to traumatycznie przeżyłam… Ale teraz (Junior ma 8,5 miesiąca) już się tak tego nie pamięta. Zresztą Ty wiesz jakie wspaniałości Cię czekaja później, bo masz już starsze dziecię :)

  • Ewa Wojno

    Zawsze jestem zdziwinona jak słysze o takich metodach. Moje dziecko było zupelnie „nie Karp’owe” – już pierszej nocy jasno dało do zrozumienia co mysli o rożku, późniejsze proby rozkowo-spiworkowe też kończyły sie marudem. Zdarzało jej sie w piwerszych 3 tygodniach usnąc przy piersi ale w poźniejszym okresie, zaraz po najedzeniu się zaczynało się marudzenie, które cichło po odłożeniu do łożeczka. Spanie przy mamie było oczywiscie super ale na rękach nie było mowy. Smoczek wypluwala – poszedł w ruch kiedy moja mama leżala na oiomie i tata musiał sobie radzić z dzieckiem pod nieobecność mamy. U nas również refluks był zignorowany – poranne płacze i ulewanie to była zdaniem lekarzy norma i kolki :/ Chociaz moja córka mało choruje to już kilka razy lekarze źle ją diagnozowali – ja bym drążyła temat.

    • To Ci się trafił samodzielny egzemplarz z tym spaniem! Po cichu trochę zazdroszczę :-)

  • Aga z www.makeonewish.pl

    super że to działa, bo mam podobny zestaw i czekamy na nasza drugą córkę.. zobaczymy czy się spisze

    • Kiedy Córa no.2 na zamiar przyjść na świat? :-)

      • Aga z www.makeonewish.pl

        termin mam na 21 stycznia, prawie równe 2 lata po pierwszej cóce (Maja jest z 28 stycznia 2014):)

  • Alicja

    Woombie jest genialne! U nas do 5 miesiąca Mała spała tylko w nim, aż wyrosła. I 5s Karpa, zwłaszcza głośny szum, szumiś był za cichy. Polecam aplikacje na telefon. Sprawdzała się też chusta, w dzień drzemki przeważnie w chuście lub na moim brzuchu i bujanie się na piłce rehabilitacyjnej, monotonny ruch góra dół działa lepiej niż kołysanie w ramionach i mniej wykańcza. Moje hnb preferowało noszenie w pionie, stąd najchętniej w chuście lub z głową opartą na ramieniu jak do odbicia, nie znosiła klasycznego noszenia. Do każdego Malucha trzeba znaleźć inny klucz, czasem trzeba spróbować wszystkiego. Swego czasu najlepiej działał hałas robota kuchennego na najwyższych obrotach…

    • Hałas robota kuchennego na najwyższych obrotach! Zrobiłaś mi tym dzienń, Alicja! :-D

  • magda

    Mam pytanko, kiedy zaczęłaś używać woombiego i szumisia? My włożyliśmy córcię w Woombie jak miała 3 tygodnie i tak się zastanawiam, ze może za późno… Nie widziałam dużej różnicy jak ja zapinalam.Nie spała jakoś szczególnie dłużej, a czasem się tak wiercila i wściekała w nim ze musiałam ja wyjąc… I tak jakoś Woombie już miesiąc leży nieużywane… Po Woombie kupiliśmy szumisia ;) rownież nie wiem czy jakoś lepiej działa, ale włączam Małej codziennie na noc. Może za szybko zrezygnowałam z woombiego? Nie próbowałam tez obu rzeczy na raz. Jak myślisz? Popróbować jeszcze, czy już za późno? Może już zapomniała jak to było w brzuchu ;) ??
    Natomiast z innych gadżetów bardzo polecam kąpiel w wiaderku Tummy tub :) Nasza Mała to po prostu uwielbia :) a czasem jak brzuszek boli i nie może się załatwić to w wiaderku idzie ;)

    • Magda, u nas po tygodniu tez był kryzys. Tzn. Teo odrzucił chustę i Woombie. Ale po tygodniu wrocilismy do Woombie, uznałam, że nie ma to tamto. Że albo przezyjemy albo kolki nas wykończą ;-) I mimo małych protestów teo był pakowany do Woombie, bo protest trwał poł minuty, a pozniej był spokoj.
      Teo ma 2,5 miesiaca i Woombie nadal jest w uzyciu. Teraz wlasnie w nim spi :-)
      Jestes kolejna osoba, ktora poleca to wiaderko. Moze sprobujemy :-)

  • Kasia

    Ah potwierdzam !!! U nas było dokładnie to samo jak synek dostawał ataku kolki płakałam z nim czasem cała rodzina staliśmy nad nim , biedulkowi nic nie pomagało aż tu nagle sąsiadka podrzuciła woombie (szumisia mieliśmy od początku jednakże w pojedynkę wiele nie zdziała ) i strzał w 10 ! Teraz ma 5 miesięcy nadal zasypia na rękach w dzien ale w nocy wystarczy cyc i spi cała noc wczesniej tez sie wyłudzał dzięki woombie nauczył sie spać w nocy :)

  • mrowiecbloguje

    Znam ten ból. Pierwsze pięć miesięcy z synem tak wyglądało. I niestety w moim przypadku ani woombie stosowane od drugiej nocy po narodzeniu ani szumiś nie dawałay do końca rady. To znaczy dawały, ale najpierw trzeba było dziecko nakarmić, a że brzuch bolał, to jedzenie z piersi przerywane noszeniem i tuleniem trwało i trwało. Młody zasypiał szybko ale niestety w nocy budizł się z krzykiem. U nas ostatecznie pomogła ścisła, ba drakońska dieta mamy i dokarmianie butlą. Niestety ściąganie mleka z piersi odpowiedniej ilości to karkołomne przy karmieniu piersią. Ale ostatecznie udało się. Od tego czasu i zasypianie i sen spokojny całą noc. I zostało tak do dziś, a dziś mamy 11 miesiecy
    Pozdrawiamy :*

  • mrowiecbloguje

    Acha, a najciekawsze jest odzwyczajanie od Woombie :) Sama zresztą się przekonasz :D Ale wszystko po kolei
    Powodzenia

    • A w czym był problem? Nasz syn spał do 7 miesiąca w woombie. Jak zaczął przewracać się na brzuch to zrezygnowałam z woombie (drugie woombie miał z możliwością wyjęcia rączek) i zaczął spać w zwykłym śpiworku. Odzwyczaił się bez problemu. Swoją drogą uważam woombie za genialny wynalazek choć znajomi i rodzina patrzyli na nas jak na kosmitów no bo jak można tak ograniczać dziecko i nie pozwalać mu machać rączkami. Taaa żeby on jeszcze wiedział co to rączki ;)

      • Basia Giętkowska

        U nas pierwsza noc bez Tulika( bo wybraliśmy akurat ten produkt i uzupełniliśmy owieczką zazu) była przespana owszem ale moje dziecko było jakby nie moje. Bało się przestrzeni. Na szczęście przeszło. Ma pół roku i od ponad miesiąca śpi w śpiworku. Odłożyliśmy Tulik gdy mały postanowił szukać rączkami twarzy i obracać się na brzuch w tuliku. Niestety Jaś na brzuch przewracał się pod wpływem napięcia odkąd miał trzy tygodnie. Otulacz pomógł pozbyć się części poporodowych odruchów. Teraz moje dziecko śpi na brzuchu i nic sobie złego nie zrobi. Trochę zazdroszczę możliwości trzymania malca w otulaczu do 7 miesiąca. Może spałby już całą noc.

  • Ewelina

    Ciasne owijanie dziecka to wynalazek stary, że ho, ho. Aż dziwne, że przy takim dostępie wiedzy, jak obecnie, rodzice o tym nie wiedzą… A jeszcze dziwniejsze jest dla mnie kupowanie specjalnego otulacza, kiedy wystarczy zwykły kocyk. A Szumiś, cóż, jaki problem nagrać szum albo własny uciszający szept na komórkę i puścić? Dziecku w wieku do 3 miesięcy miś jako miś jest obojętny, a zostawianie pluszaka w łóżeczku, może być niebezpieczne.

  • Ewelina

    Z komórką, ok – z rozpędu założyłam, że posiada się ich kilka, w tym starsze modele, które bez karty mogą służyć właśnie do innych celów (np. budzik, dyktafon itp.)

  • Aga

    Jak ja Wam zazdroszcze ze macie to juz za sobą ;( pisząc to mam na rekach 19 dniowa Marysie, która zmienila nasz swiat w koszmar. Popadam w stan od rozpaczy po takie nerwy, ze oddalabym ją pierwszemu lepszemu przechodniowi na ulicy. Mąż chodzi i powtarza po co nam było 2 dziecko. Z synem też przez to przeszliśmy, ale teraz jak ma 2,5 roku, usypia się po calusku na dobranoc juz się nie pamięta jak było zle. Otulilam małą, z aplikacji leci szum suszarki,w buzi smoczek i kołysze jednostajnie. Jak tylko odloze do lozeczka to krzyk. Co dzień modle się – Boże daj mi siłę. Trzymajcie kciuki. Kocham moją córeczke, ale muszę jeszcze długo zaczekać aż odwzajemni mą miłość.

  • Sylwia

    Na kolki polecam kateter rektalny- nam pomógł bardzo.

  • Basia Giętkowska

    Cieszę się, że sposób się sprawdził. Nasz mały po pierwszym użyciu Tulika dosłownie zasnął a my patrzyliśmy oczarowani. Na kolki choć dla nas zwyczajnie wzdęcia i refluksy pomogła biogaja. Nie leje jej się tyle a w naszym wypadku poprawa była duża. Odstawiliśmy dwa tygodnie temu bo mały łasuch je już dwa posiłki papkowe i nie potrzebuje wsparcia. Ale do mleka sprawdzała się w naszym wypadku najlepiej.

  • Emilia

    nasza Edzia- to był potwór kolkowy :) 3 miesiące stresu czy to kolka czy nie np. o 10 rano (bo wiadomo ze jak kolki to późnym popołudniem), nie chodziliśmy z nią w odwiedziny bo był ryk, kropelki na okrągło podawane -jak tylko się skrzywiła i masaże brzuszka stópek plecków i co tam jeszcze się dało i noszenie na rękach. Czasem nie wiedziałam jak się nazywam, od płaczu, hałasu i wyrzutów sumienia (bo Edzia ma 10 letniego brata) że zakłóciłam jego dotąd spokojne życie. Az pewnego dnia, „stanęłam jakby obok”, zrobiłam sobie włosy, perfekcyjny makijaż, ubrałam fajny ciuch i wyszłam zostawiając płaczące dziecko tylko z tatą…. zaraz chciałam zawrócić ale rozum wygrał. Pojechałam na długie zakupy, aż do zamknięcia galerii. Nie spieszyłam się z powrotem gdy wróciłam wszytko było w jak najlepszym porządku, cicho,spokojnie, Edzia w łóżeczku, to co że nie wykąpana, to co, że tata wyglądał jak zoombie, ale gdy spojrzał na mnie w końcu uśmiechniętą i taką zrobioną to chyba zapomniał że na kilka godzin został sam ;)………….następnego dnia jak ręką odjął -dziecko obudziło się z uśmiechem na buzi i tak jest do dziś (ma pół roku)….i dziś już nikt nie pamięta o tym koszmarnym czasie