4 produkty ważne dla ZDROWIA, które warto mieć ZAWSZE pod ręką❗👌💪

napisała 26/08/2020 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Mam przeczucie, że dzisiejsze polecenia na dobre zagoszczą u Was w domu. Zabrzmiało to trochę nieskromnie, prawda? ;-) Oj tam. ;-) Mam wielką nadzieję, że moje dzisiejsze propozycje pomogą Wam równie skutecznie jak i mi pomagają.

Przyznam się Wam, że jestem wśród moich znajomych i rodziny dobrze znana z tego, że … nie ustaję w poszukiwaniach produktów wartych uwagi i zawsze przy każdym spotkaniu zarzucę ich jakimś moim odkryciem. A oni na zasadzie wzajemności również mi godne uwagi rozwiązania podsuną. Uwielbiam to. :-)

Dzisiaj mam dla Was listę produktów, które goszczą w moim domu od dłuższego już czasu.

Mam też zawsze mały ich zapas, aby móc się z kimś podzielić i by mnie samej ich nie zabrakło. ;-) To podobno domena kobiet spod znaku Panny, że czują się bezpieczniej mając świadomość, że nic nagle się nie skończy. Z kolei mój mąż mówi, że to raczej domena wszystkich kobiet, a nie tylko tych spod znaku Panny. :D

Nie przedłużając jużk podrzucam Wam 4 produkty, które uważam, że powinny zagościć w apteczce każdej kobiety. Baaardzo mi służą. :-)

1. Miód manuka

Jeszcze kilka lat temu był bardzo trudno dostępny w Polsce i kosztował znacznie więcej niż kosztuje obecnie. Nadal jednak do tanich nie należy, nie ma co ukrywać. Jednak sprawdza się w tak wielu sytuacjach, że zaryzykuję twierdzenie, iż warto się z nim zapoznać. A może nawet kupić słoiczek ze znajomą na spółkę, aby sprawdzić, czy w Waszym przypadku jest równie skuteczny.

Skąd bierze się to „zbawienne” działanie miodu manuka? To nie są żadne czary mary, jak niektórzy insynuują. Za jego działaniem stoi substancja o nazwie: metylogloxal.

Co to jest ten metylogloxal? To związek organiczny należący do grupy aldehydów powstający podczas przenikania glukozy do komórek ciała czyli tak zwanej gliolizy. Ten związek uczestniczy w budowie komórek, jednak dzięki swoim właściwościom higroskopijnym (czyli bardziej przystępnie to ujmując – dzięki zdolnościom do wchłaniania wilgoci lub wiązania się z wodą) łatwo zostaje wydalony z organizmu. MGO jest właśnie skrótem od naturalnego, aktywnego składnika, występującego w miodach Manuka, czyli metylogloxalu.

Jakie działanie ma ten związek? Ma silne działanie bakteriobójcze, wirusobójcze, przyspiesza gojenie ran, odleżyn. Na czym warto się skupić kupując miód manuka? Na wartości MGO czyli minimalnej zawartości związku w każdym miodzie. Czyli dla przykładu – kupując miód Manuka MGO 300+ możemy mieć pewność, że w jednym kilogramie tego miodu znajduje się przynajmniej 300 mg methylglyoxalu. Ja kupuję miód manuka o zawartości 400 lub 550 MGO. I taki słoiczek wystarcza mi na baaardzo długo.

 

Smaruję nim popękane usta, tzw. „zajady”. Dwa tygodnie temu miałam tzw. „jęczmień” w okolicach oka. Kiedy posmarowałam miodem manuka zmieniony naskórek, to na następny dzień nie było śladu po jęczmieniu! Smaruję głębsze rany moich dzieci, szczególnie te po upadkach na żwirze, asfalcie, które długo się goją. Mojemu teściowi kilka tygodni temu posmarowałam nogę w okolicach piszczeli – zsunęła mu się ciężka płyta i zostawiła poważne otarcia – proces gojenia był wyjątkowo krótki! Pięknie goi moje pęknięcia na piętach. Często miód manuka stosują również podolodzy.

 

2. Multilac

Czujecie już zbliżającą się jesień?! Ja bardzo! :( Choć złote liście uwielbiam, tak chłód, wiatr i ulewy już nie należą do moich ulubieńców. Jestem zdecydowanie TEAM LATO :D

Multilac jest kolejnym produktem, który mam zawsze w mojej apteczce bez względu na to, jaka jest pora roku. Jednak, kiedy zbliża się jesień, to zawsze się dwa razy upewniam, czy aby na pewno jeszcze ostał się w naszej apteczce.

Powiem Wam, że ja już czuję w kościach, że zbliża się jesień. Noce już są coraz chłodniejsze, wahania temperatur bywają spore, ostatnie deszcze też dają mi sygnał, że:

„Oho! Magda, jesień zaraz będzie w natarciu”.

I znowu będę tęsknić za latem! :( Mam nadzieję, że w tym roku obędzie się bez żadnych antybiotyków, bo to jakie spustoszenie sieją one w organizmie, to chyba nie trzeba nikomu udowadniać. :(

Multilac jest synbiotykiem, a bardziej przystępnie mówiąc jest połączeniem probiotyku z prebiotykiem, czyli połączeniem dobrych bakterii ze składnikiem odżywczym. Ten składnik odżywczy sprawia, że dobre bakterie mogą się lepiej rozwijać, a co za tym idzie mogą wspierać florę jelitową. Co jest dla mnie ważne to fakt, że Multilac zawiera aż 9 szczepów bakterii. Taka ilość różnych szczepów bakterii zwiększa szansę na dopasowanie się dobrych bakterii do flory jelitowej każdego człowieka.

 

Mój siedmioletni Ivo już opanował połykanie kapsułek, dlatego kiedy zachodzi potrzeba, to on też dostaje ode mnie Multilac. O synbiotyku koniecznie pamiętajcie w okresie jesienno-zimowy wtedy, gdy potrzebujecie wsparcia mikroflory, w trakcie i po antybiotykoterapii czy przy osłabieniu mikroflory jelitowej, co może nam się przytrafić niezależnie od pory roku. Wystarczy jedna kapsułka dziennie.

Zbliżająca się jesień to pora roku, kiedy będę wspierać organizm na wielu płaszczyznach. Pewnie jeszcze niejeden post na blogu o tym przeczytacie. O sile prawidłowego oddychania, o pewnych ziołach które piję również. Ograniczam ostatnio mocno nabiał, który kocham, ale nie służy mi, dlatego tym bardziej muszę działać wielotorowo przy wspieraniu mikroflory jelitowej.

 

3. Preparaty z colostrum

Dla wielu osób słowo „colostrum” może brzmieć obco. Dlatego już spieszę z wytłumaczeniem. :-)

Co to jest colostrum? To po prostu tzw. „siara” – jedno z pierwszych mlek, jakie otrzymuje noworodek.

Mleko to nieco różni się składem od tzw. mleka dojrzałego. Colostrum zawiera m.in. czynniki wzrostowe i związki aktywne immunologicznie (ma skład umożliwiający ochronę przed patogenami). A siara bydlęca (najbardziej zbliżona składem do tej ludzkiej), tak jak i mleko dojrzałe, jest wytwarzana przez gruczoły mlekowe tylko w przeciwieństwie do mleka dojrzałego jest wytwarzana tylko w okresie kilku pierwszych dni po porodzie.

Moja skóra ostatnio bardzo polubiła się z kremami do twarzy zawierającymi colostrum, a totalnym hitem okazały się kremy do paznokci, który pomogły mi uporać się z tzw. onycholizą, która była pozostałością po moim uczuleniu na lakiery hybrydowe. Nie życzę takich przejść nikomu. :(

 

Co to jest onycholiza? To schorzenie paznokci, które polega na odklejeniu się paznokcia od łożyska i nagromadzeniu pod nim powietrza.

Czyli powstają tzw. „wolne brzegi” paznokciowe, co nie wygląda zbyt estetycznie. Kremy z colostrum poleciła mi jedna z pań podolożek i przy sumiennym, codziennym stosowaniu po 6 miesiącach nie pozostał ślad po mojej onycholizie. Kamień spadł mi z serca, serio – myślałam, że onycholiza zostanie ze mną na zawsze… Nic innego nie było sobie w stanie z nią poradzić. Wygląda na to, że właściwości regenerujące siary bydlęcej są w stanie uporać się z niektórymi problemami natury dermatologicznej bardzo skutecznie.

4. Ashwagandha

Jeszcze dwa lata temu to słowo było zupełnie mi obce. Kiedy pierwszy raz je usłyszałam, to pomyślałam, że to jakieś hinduskie zaklęcie. ;-) Dopiero kiedy w zeszłym roku polecono mi preparat z ashwagandhą, to zapaliła mi się lampka, że to rzeczywiście jest coś, czemu warto się przyjrzeć. Preparaty z dużą dawką ashwagandhy są polecane przy insulinooporności ze względu na łagodne obniżenie stężenia glukozy w organizmie. Ja jednak mogę Wam polecić ashwagandhę również ze względu na to, iż koi moje nerwy. ;-)

Nie wiem, czy miewacie podobny stan do mojego, jednak ja bardzo łatwo jestem wyprowadzana z równowagi. Taka moja mała wada. ;-)

Tempo mojego życia jest bardzo wysokie, mam bardzo dużo obowiązków na głowie każdego dnia, praca, sprzątanie, gotowanie, wyjazdy, dzieci dają w kość, i mimo że staram się panować na tym, aby niepotrzebnie nie wybuchać, to różnie z tym bywa.

Ostatnio obiecałam sobie, że minimum 30 minut poświęcę tylko dla siebie, z książką, audiobookiem, czy po prostu z wyciszającą muzyką. Jednak z tym też różnie bywa. ;-) Kiedy robiliśmy poniższe zdjęcie, aby zwizualizować mój stan „ZEN” :D, to dzieci biegały koło mnie i narzekały, że znowu są głodne. :D Nawet fotki cyknąć w spokoju nie można. :D

Niestety, sen ostatnio też miewam średniej jakości. Chłopcy już co prawda śpią w swoich łóżkach, jednak uczymy Gaię samodzielnego spania i różnie z tym bywa. Częste jej pobudki w nocy i to wszystko się kumuluje. Dajcie mi nadzieję, że to niebawem minie! :D

Najlepiej ostatnio działają na mnie produkty z ashwagandhą i melatoniną. Jeśli też macie dużo na głowie,  łatwo się denerwujecie i kiepsko sypiacie, to uważam, że preparaty z ashwagandhą i melatoniną są jakby szyte na miarę matek, które mają mało czasu na regenerację w ciągu dnia, mają rozstrojone nerwy i często jak ja mają problemy ze snem. ;-)

To tyle z moich dzisiejszych poleceń. Koniecznie dorzućcie Wasze ostatnie odkrycia czy pewniaki, które zawsze macie w apteczce i będą pomocne innym dziewczynom. :-)

P.S. Jeśli Facebook pokazał Wam dzisiejszy post i zgadzacie się z nim – będzie mi miło, jeśli dacie mi o tym znać na Facebooku. Możecie się nim również podzielić z innymi. Dzięki! :*

Partnerem mojego postu jest USP Zdrowie,

producent suplementu diety Multilac.

Podobne wpisy