6 rzeczy, jakie każda kobieta powinna dostać od mężczyzny bez dopominania się o nie!

napisała 31/01/2020 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Dzisiaj przychodzę do Was z listą 6 rzeczy, jakie moim zdaniem każda kobieta powinna dostawać od swojego mężczyzny bez potrzeby dopominania się o nie! ;-) Oczywiście, że ten post jest w pewnym sensie z przymrużeniem oka, jednak powiem Wam zupełnie szczerze, że ja wolałabym tego oka jednak nie przymrużać :D

Kiedy dostaję od Was maile mam czasami wrażenie, że niektórzy mężczyźni naprawdę muszą mieć czarno na białym pokazane, narysowane i wytłumaczone i wtedy jest szansa, że temat „ogarną”. W 90% nie ma najmniejszej szansy, że się czegoś domyślą :D Dokładnie tak samo jest w moim małżeństwie – ja już się nie łudzę, że mój M. sam zorientuje się dla przykładu, że zmieniłam kolor włosów z blondu na czarne, ewentualnie rude. Żeby zorientował się, jaka zmiana zaszła, to zwyczajnie musiałabym stanąć przed nim twarzą w twarz, pokazać wskazującym palcem prawej dłoni na moje włosy i wyartykułować sylabizując:

„Mam nowy kolor włosów. Widzisz? Były blond a teraz są czarne. Podobają Ci się?!”

I dopiero wtedy zauważy :D Nie wystarczyłoby np. powiedzieć:

„Byłam u fryzjera!” albo „I jak Ci się podoba?”

Bo wtedy usłyszałabym np. coś w stylu: „O, ścięłaś włosy!” albo „Pomalowałaś brwi?!” Tak, tak. Mężczyźni często mylą brwi z rzęsami. Klasyk :D „Także ten tego” – jak to mawiał mój dziadek. Trzeba jasno, klarownie i bez owijania w bawełnę. No to lecimy z tą listą, co kobieta a mateczka w szczególności powinna dostawać od mężczyzny, a właściwie to, o czym powinna by komunikować, aby to mieć :D ;-)

1. Wstawanie do dzieci w weekendy, aby mateczka mogła sobie chociaż podczas weekendów trochę dłużej w łóżku poleżeć.

Jeśli mężczyzna pracuje od poniedziałku do piątku a kobieta w tym czasie zajmuje się domem i dziećmi, to aż wypada (drodzy panowie), abyście w taką sobotę albo niedzielę przejęli dzieci z rana, aby mogła sobie ta Wasza kobieta odetchnąć od codzienności z dziećmi. Serio, to przecież nie jest żadne poświęcenie chyba? A jaki humor Waszej kobiecie będzie później dopisywał! Znam przypadek, w którym facet miał w totalnym poważaniu zajmowanie się dziećmi i potrafił weekendy przesypiać do 12.00 a jego kobieta, matka czwórki dzieci chodziła śnięta od poniedziałku do niedzieli, bo to na jej głowie była cała gromadka (mimo że sama też pracowała w tygodniu!). Dopiero jak pewnego razu wkroczył jego teść do akcji, tata owej kobiety, to doprowadził towarzysza do porządku. Mało tego, że musiał wstawać do dzieci, to jeszcze został przeszkolony do gotowania obiadów :D Ile się przy tym namarudził to jego, ale teraz jest panem domu pełną gębą! :D

2. Robot odkurzający podłogi i dywany!

Ja będę o tym powtarzała do znudzenia. Połowa moich znajomych od czasu kupienia robota odkurzającego odżyła! Druga połowa cały czas się jeszcze waha, ale coś czuję, że w 2020 roku z wahań przejdą do czynów, bo już chyba dłużej nie mogą czytać na moim blogu o tym, jakie dobre jest życie z robotami odkurzającymi i myjącymi podłogi :D Największy opór stawiają panowie, którzy twierdzą, że: (cytuję) „Oj tam, oj tam odkurzanie! Kilka machnięć rurą od odkurzacza i zrobione!”

Tylko, że te machnięcia robią ich kobiety a nie oni sami, ekhhhem :D Należą się nam roboty sprzątające jak psu pełna miska, ot co! ;-)

3. Telefon, który robi świetne zdjęcia i filmy całej rodzinie!

A nie, że później dziewczyny przesyłają sobie zdjęcia swoich dzieci i muszą narzekać, że niestety, ale zdjęcia wyglądają jakby były robione tosterem, bo ich szanowny mąż twierdzi, że ważne, że widać na zdjęciach sylwetki i da się odróżnić postać dorosłego od dziecka i tyle wystarczy (to autentyk z mojego maila!). Dobra, koniec heheszkowania :D Ale prawda jest taka, że telefon, który robi dobrej jakości zdjęcia to już tzw. must-have. Ja lustrzanką robię zdjęcia tylko te profesjonalne. Na co dzień tylko telefonem! Mąż mojej znajomej ma zamiar sprawić rodzinie nowe telefony dopiero po sytuacji, w której ich ciocia z Hameryki po otrzymaniu rodzinnych zdjęć ze świąt zapytała, czy jest szansa, żeby przesyłali do niej zdjęcia prosto z aparatu a nie skanowane skanerem :D A były prosto z aparatu tylko takiego, który lata świetności miał w 2010 roku ;-)

Żadna mateczka nie powinna robić zdjęć tosterem, panowie! A jak jesteście w trakcie dumania, który telefon jest teraz warto uwagi, to zapytajcie cioci Szczęślivej ;-) Obczajcie teraz ofertę: „Duety w Play płacą mniej”, bo wybierając jeden ze smartfonów drugi smartfon dostaniecie za 10 złociszy miesięcznie. Więcej znajdziecie na stronie oferty! Whoop, whoop!

Tak jeszcze w temacie zdjęć rodzinnych – czy u Was jest podobnie, że Wasz partner jak robi zdjęcia, to robi je głównie Waszym dzieciom a Wam na zdjęciu ucinane są np. głowy albo w ogóle nie jesteście obecne? :D Gdyby nie fakt, że sama sobie czasami trzaskam selfie, to nie miałabym praktycznie zdjęć robionych przez mojego M. mojej osobie :D

4. Dzień SPA dla każdej mateczki!

Wiecie, co ostatnio napisała do mnie Czytelniczka Asia, mama aktywnych półrocznych trojaczków? Tylko nie pospadajcie z krzeseł! (publikuję to za jej zgodą):

„Wiesz, że ja nie pamiętam, kiedy ostatnio mogłam być w łazience dłużej niż 5 minut? Cały czas mam dzieci u nogawki. Nie licząc czynności fizjologicznych doszłam w myciu głowy do takiej wprawy, że robię to z nałożeniem maski w niecałe dwie minuty. Wiesz kiedy ostatnio miałam czas ogolić nogi? Jakoś w październiku. Zaczęłam to sobie nawet ostatnio to tłumaczyć, że jest zima, to mi przynajmniej cieplej będzie.”

Mąż Asi od poniedziałku do piątku pracuje w innym mieście. Ona sama z trójką małych dzieci. Ja się jej nie dziwię, że nie ma czasu na ogarnięcie nóg! Panowie, a gdybyście tak dawali nam 1-2 razy w tygodniu 2-3 godziny tylko dla siebie, abyśmy mogły ogarnąć się jak za starych, dobrych czasów, kiedy jeszcze nie zrzędziłyśmy? Hmmm, da się zrobić? dzień SPA w łazience bez dzieci raz w tygodniu to powinno być w jakiejś ustawie nam zagwarantowane! :-)

5. Jeden komplement dziennie!

Ja wiem, że dla niektórych to może się wydawać trochę sztuczne, że mężczyzna miałby komplementować swoją kobietą przynajmniej raz dziennie, ale serio – panowie, to zmienia cała perspektywę! To nie musi dotyczyć wyglądu (choć fajnie, gdybyście zauważali jakieś zmiany w nas), ale może dotyczyć np. obiadu, tego, jak się stara na co dzień, jak zajmuje się dziećmi.

Kilka tygodni temu mój M. zupełnie spontanicznie powiedział mi, że on uwielbia patrzeć na to, jak żartuję sobie z chłopcami i opowiadamy sobie abstrakcyjne historyjki, z których śmiejemy się. Wiecie, że to dodało mi skrzydeł? On pewnie w ogóle tego już nie pamięta a mi się ciepło zrobiło na serduchu, że on to zauważył. Może jeszcze kiedyś uda mu się rzucić jakimś komplementem :D To typ, który raczej nie komplementuje, dlatego tym bardziej doceniam takie spontaniczne, miłe uwagi :-)

6. Pomoc w codziennych, trudniejszych „manewrach”!

Kilka dni temu wsiadając do tramwaju byłam świadkiem tego, jak para razem z dzieckiem w wózku chciała wejść do tramwaju. Wiecie, kto dźwigał wózek? No właśnie. Dziewczyna ledwo wtargała ten wózek do tramwaju a facet tup, tup, tup za nią, z deskorolką pod ręką bez najmniejszej ochoty pomocy. Aż mi smutno było, gdy na to patrzyłam! Serio, czy to nie jest naturalne, że pewne rzeczy panowie powinni ogarniać sami lub chociaż powinni w nich współuczestniczyć pomagając kobiecie szczególnie wtedy, gdy mogliby zademonstrować swoją „siłę”, co mają w naturze?  Najbardziej z tej całej sytuacji podobała mi się uwaga starszej pani, która też zauważyła ten paradoks podczas wsiadania do tramwaju i rzuciła w jego stronę uwagą:

„Matka dźwiga a tata robi za kontrolera jej dźwigania?”

Idealnie to podsumowała!

Co dorzuciłybyście do mojej dzisiejszej listy? W której to Panowie mają okazję się wykazać? ;-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i jest on bliski Waszemu sercu (a przy okazji ma potencjał zmotywować trochę mężczyzn :P) – zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu   Możecie go też udostępnić. Dziękuję! 

#teamplay💜

Podobne wpisy