7 rzeczy, jakie robię tej zimy dla moich dzieci, by wspierać ich zdrowie i odporność.

napisała 27/01/2020 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Wiecie, że ja już pomału tracę nadzieję, że w Krakowie, w którym mieszkamy, będzie jeszcze zima z prawdziwego zdarzenia?! Mroźna, biała, piękna, bajkowa, jaką pamiętam z czasów mojego dzieciństwa! Gdyby nie nasz wyjazd w Bieszczady w pierwszej połowie stycznia, to obawiam się, że śniegu by moje dzieci w tym sezonie nie uświadczyły :(

Globalne ocieplenie to już fakt, z tym nie ma co się kłócić. Faktem jest również to, że kiedy za oknem jest zimno i pada deszcz, to na spacerach jest o wiele mniej dzieci niż wtedy, gdy za oknem jest bialusieńka zima, kiedy to tylko marzymy o wyciągnięciu sanek i spędzeniu na zewnątrz całego dnia z przerwą na suszenie ciuchów :D ;-) A wszyscy wiemy, że czas w ruchu na świeżym powietrzu pomaga w budowaniu odporności dzieciaków!

Przychodzę dzisiaj do Was z małym update’m, bo kilka nowych punktów doszło do naszej codzienności w tym sezonie, które pomagają nam w budowaniu odporności i utrzymaniu zdrowia. Mieliśmy kilka tygodni temu mały epizod antybiotykowy, niestety. Jednak jak podsumowała to nasza pani pediatra:

„Czasami niestety podać antybiotyk trzeba, gdy jest wyraźne do niego wskazanie, żeby nie skończyło się na szpitalu”.

Trochę byłam podłamana tą sytuacją, ale podkasałam rękawy i zabrałam się do roboty, by przy okazji jeszcze przypomnieć, że jak dzieci są chore, z gorączką, kaszlem i „z gilem do pasa” to siedzą w domu, a nie pałętają się po przedszkolach czy salach zabaw, by zarażać inne, ale niektórzy rodzice tego jeszcze nie ogarniają. Zresztą – to temat na osobny post!

No dobra. To już nie przedłużając podrzucam Wam naszą tegoroczną „listę zdrowia i odporności” i wskazówki, co robię w tym sezonie, żeby tych epizodów chorowania było jak najmniej i by to ewentualne chorowanie przejść lżej.

 

1. Kilkukrotne w ciągu roku zmiany klimatu/miejsca.

Nie bez przyczyny dzieci są najczęściej przez pediatrów wysyłane do sanatoriów odległych od ich miejsca zamieszkania. M.in. po to, by ich organizm adaptował się do innych warunków i „trenował” odporność. Jako nastolatka ze względu na moją bardzo uciążliwą alergię zostałam wysłana do sanatorium w Rymanowie Zdrój, a mieszkałam we Wrocławiu. My również staramy się jak najczęściej wyjeżdżać z dziećmi do innych zakątków Polski. Ostatnio upodobaliśmy sobie Bieszczady, jednak jak tylko Gaia odrobinę lepiej będzie znosiła jazdę samochodem, to planujemy inwazję na nasze polskie morze ;-) W planie jest również wizyta u babci Gosi, która mieszka w Norwegii. Zobaczymy, czy nam ta eskapada wypali ;-)

 

2. Gałganek Aliny

Gałganek Aliny robiła moja babcia, która zresztą … ma na imię Alina :-) Jego zmodyfikowaną wersję robiła moja współlokatorka z czasów studenckich, za każdym razem, gdy rozbierała ją choroba. Oprócz posiekanego czosnku do gazy dodawała również posiekaną cebulę. Ja do mojego Gałganka Aliny dodaję również olejek sosnowy, by jeszcze miksturę wzmocnić.

W czym pomaga Gałganek Aliny?

Pomaga w przeziębieniach, katarze i osłabieniu organizmu.

Jak zrobić Gałganek Aliny? Siekam czosnek i cebulę. 3 ząbki czosnku i pól cebuli. Zawijam w gazę, ale nie szczelnie a raczej luźno tak, by zapach przedostawał się na zewnątrz. Gazę stawiam na spodku, a na jego brzegi kropię jeszcze 5-7 kropli olejku sosnowego. Taką miksturę stawiam niedaleko łóżka dzieci na całą noc. Lepsze oddychanie i samopoczucie po przebudzeniu gwarantowane!

3. Witamina D!

My ją suplementujemy cały rok i takie też wytyczne otrzymałam od naszego lekarza. Zapytajcie Waszego, jakie sugeruje Wam zalecenia. U nas mimo pobytu na słońcu latem wyszły nam znaczne niedobory, dlatego mam u nas pewność, że witamina D, która odpowiada za tak wiele procesów w naszym organizmie, warto aby była suplementowana. Szkoda, że u wielu osób nadal panuje przekonanie, że nie ma potrzeby jej w ogóle suplementować tymczasem wystarczy zrobić na wiosnę czy lato badanie na jej poziom i będziemy mieli jasność w temacie ;-)

4. Bakterie probiotyczne!

To wiedza, którą mają już chyba wszyscy dotycząca tego, że bakterie probiotyczne są dla naszych organizmów bardzo ważne! To m.in. w naszych jelitach jest „centrum dowodzenia naszej odporności”. Jak zatem uzupełniać dietę o te dobre bakterie? Jeśli Wasze dzieci kochają np. jogurty, to jesteście szczęściarzami :-) Moje dzieci grymaszą w tym temacie. Moja jogurtownica służy od jakiegoś czasu właściwie tylko mi i mojemu M. a jeszcze rok temu produkcja rodzinna szła pełną parą i chłopcy jogurty naturalne mojej produkcji wcinali, aż im się uszy trzęsły!

Szczególnie teraz po antybiotyku byłoby to wskazane. Ratują nas krople Multilac Baby, który mam zawsze dyżurujące i moje dzieci je akceptują. Mój duży i głośny apel – nie zapominajcie nigdy o wspieraniu brzuszków po antybiotykoterapii o dobre bakterie. Jeśli macie dzieci oporne na przyjmowanie bakterii probiotycznych wraz z jedzeniem, to zaopatrzcie się w krople i miejcie je zawsze na wierzchu. U nas w temacie wspierania flory bakteryjnej jelit od prawie trzech lat najlepiej sprawdza się Multilac Baby w kroplach, który jest chyba jedynym synbiotykiem w kroplach na rynku. Nie trzeba trzymać go w lodówce, za co duży plus. Ja go cały czas trzymam na blacie w kuchni, żeby mieć go na wierzchu i nie zapominać o nim. Raz dziennie podaję im teraz 6 kropli bakterii Lactobacillus rhamnosus GG.

Trzymam kciuki, żeby antybiotyków w tym roku już nie było. Wy też trzymajcie za nas kciuki, bo na słowo „antybiotyk” dostaję czkawki!

5. Syrop z aronii i czarnej porzeczki

Moja babcia wręcz faszerowała mnie i mojego brata syropami z czarnej porzeczki, które były dodawane do wszystkiego. Miała kilkadziesiąt krzaczków czarnej porzeczki, które zbieraliśmy latem całą rodziną, a potem robiła z niej przetwory, mroziła sporą część i wykorzystywała w ciągu roku. Pamiętam nawet pierogi z czarną porzeczką, tarty z czarną porzeczką, herbatę z czarną porzeczką, dżemy, galaretki! :D Mogłabym tak wymieniać bez końca. Co ciekawe – po takim lecie u dziadków z czarną porzeczką w roli głównej jesienią w ogóle nie chorowaliśmy! Przypadek? Nie sądzę :D ;-)

Babcia obecnie nie ma już krzaków czarnej porzeczki, ale od niedawna mam zaprzyjaźnioną panią, która robi nam syropy. A babcia Marysia podaje nam z Podkarpacia syropy z malin. Też cudownie smakują i są robione nie „po taniości” a są wręcz malinową esencją! A jak cudownie komponują się z budyniem jaglanym albo lodami domowej roboty! Palce lizać, mówię Wam!

6. Kasza jaglana!

Pisałam już Wam o niej. U nas gości często w postaci ciasteczek jaglanych, naleśników jaglanych czy budyniu jaglanego.

Kaszę jaglaną otrzymuje się z nasion prosa. Ma dużo łatwo przyswajalnego białka i mało skrobi. Co ją wyróżnia? Bardzo wysoką zawartość witamin z grupy B: B1, (tiaminy), B2 (ryboflawiny) i B6 (pirydoksyny) oraz żelaza i miedzi. Ma też właściwości rozgrzewające, dlatego szczególnie zalecana jest przy przeziębieniach czy chorobach górnych dróg oddechowych. Usuwa nadmiar śluzu z organizmu, dlatego jest korzystna dla osób cierpiących na zapalenie zatok. Potwierdzam tę informację – mi cudownie pomagała w moim zapaleniu zatok i razem z irygacją okazała się panaceum na moje dolegliwości z zatokami. Działa cuda też przy kaszlu. Natomiast ze względu na właściwości antygrzybiczne uznawana jest za naturalny antybiotyk.

Polecam Wam bardzo budyń jaglany!

Składniki na budyń jaglany:

  • 1/3 szklanki kaszy jaglanej
  • 1 szklanka mleka (krowiego lub roślinnego, np. kokosowego lub migdałowego)
  • pół banana
  • jeśli dzieci to takie gagatki, które lubią rzeczy raczej b. słodkie i dodatek banana nie wystarczy ;-) to można przy blendowaniu dodać syropu klonowego albo miodu ok. 1 łyżki :-)

1. Kaszę jaglaną musicie bardzo dobrze opłukać w ciepłej wodzie (dzięki temu pozbawicie jej goryczy). Ja przepłukuję kaszę na sitku kuchennym a następnie w małym garnuszku zalewam ją 0,5 szklanki mleka i ćwiartką szklanki wody. Gotują ją na bardzo małym ogniu pod przykryciem aż mleko i woda wchłoną się w kaszę i będzie ona miękka, co zazwyczaj zajmuje ok. 15-17 minut.

2. Następnie ugotowaną kaszę jaglaną blenduję z resztę mleka czyli 0,5 szklanki, połówką banana aż wyjdzie mi cudownie gładka masa. Moje dzieci lubią bardzo dobrze zblendowany budyń, dlatego miksowanie zajmuje mi ok. 3 minuty.

I przelewam budyń jaglany do salaterek, dekoruję owocami, najczęściej bananami albo malinami. Smacznego!

7. Olej z czarnuszki i olej konopny!

Przyjmujemy je od tej jesieni i widzę znaczną poprawę u mnie i u dzieci. W zeszłym roku nie mogłam wyjść z kataru, właściwie cały grudzień byłam podziębiona a w tym roku jest moc! Olej z czarnuszki kupuję tłoczony na zamówienie. Nie dajcie się zwieść jakimś mieszankom z olejem słonecznikowym. Ma być 100% z czarnuszki i tyle w temacie. To samo z olejem konopnym. Mi konopny pomaga w wielu kwestiach. Szczególnie przy moich chwiejnych nastrojach na jesień i zimę i moich dołkach i niedoczynności tarczycy. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Poleciła mi go moja pani fizjolog i jestem jej za to polecenie wdzięczna.

8. Nawilżanie od środka i od zewnątrz!

Płyny to u nas podstawa nie tylko latem, ale zimą również. Bardzo dbam, aby chłopcy wypijali ok. 2 litrów wody dziennie. Takie mam zalecenia od naszej pani pediatry, szczególnie, że mój Ivo miał kiedyś problem z nerkami i musimy temat mocno kontrolować. Płyny pełnią ważną rolę w funkcjonowaniu naszego organizmu i nawilżają nasze tkanki i pomagają w pozbywaniu się toksyn z organizmu. Mamy w domu też nawilżacze. Tej zimy mamy je również w sypialniach, o czym Wam pisałam, i to był najlepszy z możliwych ruchów zaraz po zakupie oczyszczaczy powietrza. Nareszcie nie budzi mnie w nocy suchy kaszel, śluzówka nosa nie jest wysuszona na wiór a ja budzę się z lepszym samopoczuciem! Dobry nawilżacz powietrza to w moim przypadku numer 2 gwarantowanego dobrego snu zaraz po materacu, który jest dobrze dopasowany.

I jak dodamy do tego jeszcze dzieci, które przesypiają całe nocki, to jest komplet! :D Ostatnio niestety pobudki w nocy są u nas obecne. Głównie przez ich barwne sny, które budzą Teośka i Gaię. Chyba muszę wprowadzić nocne wyciszanie na kilka godzin przed spaniem, to może i sen im się poprawi! ;-)

Zdrowia kochani! Mam nadzieję, że mój dzisiejszy wpis okazał się dla Was przydatny!

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i jest on bliski Waszemu sercu, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie go też udostępnić. Dziękuję! 

Możesz obserwować mnie na Instagramie: ❤️https://www.instagram.com/szczesliva/ ❤️

Wpis zawiera lokowanie produktu.

Podobne wpisy