8 pomysłowych prezentów na DZIEŃ DZIECKA, z których może korzystać cała rodzina❗

napisała 20/05/2019 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Jaki prezent na Dzień Dziecka planujecie podarować Waszym smykom? Wiem, że prezenty na Dzień Dziecka mogą być problematyczne i wielu rodziców się zastanawia, co kupić. Część rodziców się wręcz poddaje i rozkłada ręce. ;-) Znam ten ból! W dzisiejszych czasach dzieci mają chyba wszystko i teraz pytanie jest: jaki prezent kupić dziecku na Dzień Dziecka, aby spodobał się i np. służył przez lata? :D

Przychodzę dzisiaj do Was z listą propozycji prezentowych, które spowodowałyby moje szybsze bicie serca, gdybym była np. uczniem szkoły podstawowej czy liceum nawet, czyli już starszym dzieckiem. Wiem, że czytają mnie również mamy dzieci szkolnych czy licealnych, nie tylko mamy takich małych brzdąców jak moje, dlatego jeśli macie starsze dzieci, to dzisiejszy post może być dla Was, dziewczyny, inspiracją na teraz albo w przyszłości. :-)

Jasne, w temacie grzechotek, mat edukacyjnych, smoczków i pieluch nic nie ma dla mnie tajemnic, ale ponieważ mam o kilkanaście lat młodsze ode mnie rodzeństwo (tak, tak – dzieli nas prawie pokolenie!), to podpytałam je trochę, o czym marzą starsze dzieci, na co chcą „nakręcić” naszych rodziców, aby się może dołożyli razem z siostrą :D tudzież na co zbierają kasiorę. I stworzyłam z tego prezentownik na Dzień Dziecka dla starszych dzieci z prezentami, które mają potencjał być pomysłowo wykorzystane, rozwiną ich w nowym kierunku i są przede wszystkim dla starszych dzieci.

Ja jestem zdania, że nowe technologią są – kolokwialnie to ujmując – spoko. Ale wszystko w odpowiednim czasie, dostosowane do stanu emocjonalnego dziecka, koniecznie pod kontrolą nas, czyli rodziców, i w rozsądnym wymiarze czasowym. Przed nowymi technologiami nie uciekniemy, możemy z nich korzystać, ale z rozsądkiem i umiarem, dostosowując wszystko do naszego dziecka i jego rozwoju emocjonalnego.

W dzisiejszym poście przedstawię Wam 8 przedmiotów, które wybrałam z oferty RTV EURO AGD. To sklep, w którym bardzo często robię zakupy technologiczne. Teraz w RTV EURO AGD można korzystać z tzw. kliklisty. Na czym polega dodawanie rzeczy do kliklisty i dlaczego uważam, że jest to świetne rozwiązanie?

Dla przykładu: dziecko może dodać do kliklisty produkty, które chciałoby dostać w prezencie, a następnie swoim rodzicom wysłać link do tej kliklisty. Dzięki temu dziecko nakieruje rodzica na produkty, które chce dostać, a rodzic nie będzie musiał zgadywać albo pudłować, kupując nie ten model, który jest tym wymarzonym – a przy różnych modelach literki czy cyferki modeli to megaistotna kwestia! ;-) Dzięki takiej klikliście rodzic też zdecyduje, jaką kwotę może na to przeznaczyć i czy chce kupować to od razu, czy może np. raty są lepszym rozwiązaniem. Ponadto rodzice mogą robić sobie taką kliklistę i się nią dzielić między sobą, jeżeli planują zakup jakiegoś prezentu dla dziecka, co często pomaga w podejmowaniu wspólnych decyzji. :-)

Prezenty, które Wam dzisiaj podrzucam, są pewnego rodzaju inwestycją. Tak na to patrzę. Co prawda kosztują więcej niż jakaś tam czekolada, ale są, myślę, warte swojej ceny.

No, to lecimy!

1. DŁUGOPIS 3D Hexbug , dzięki któremu możemy tworzyć trójwymiarowe i poruszające się roboty – kupicie go tutaj [klik] i możecie go dodać od razu do swojej Kliklisty technologicznej.

Nie wiedziałam wcześniej o istnieniu tego rodzaju zestawów do tworzenia własnych robotów, dopóki nie nakierował mnie na nie mój Starszak, któremu opowiedział o tym kolega zafascynowany tą technologią i inżynierią w jednym.

Co to jest za długopis i na czym polega korzystanie z niego?

Zestaw HEXBUG sprzyja nauce STEM (to skrót od angielskich słów: Science, Technology, Engineering, Mathematics – nauka, technologia, inżynieria i matematyka). Zestawy te pozwalają dzieciom projektować i eksperymentować z różnymi strukturami robotów, biorąc pod uwagę fizykę, inżynierię i zasady konstrukcyjne.

Dzieciom podobno niesamowitą frajdę sprawia oglądanie, jak stworzone własnoręcznie mikroroboty poruszają się, odkrywają otoczenie, pokonują przeszkody lub ścigają się z przyjaciółmi.

Jestem na TAK!

2. Hulajnoga elektryczna –Segwey Ninebot KickScooter ES2, kupicie ją tutaj [klik] i możecie ją dodać od razu do swojej Kliklisty technologicznej.

Kilka tygodni temu Czytelniczka Marta, zobaczywszy mnie w Krakowie na hulajnodze, napisała później do mnie mail i zapytała, co bym polecała dla jej czternastolatka, który ma do szkoły 3 kilometry, a brakuje na tej trasie transportu miejskiego. Hulajnoga elektryczna wydaje się strzałem w dyszkę w takim wypadku. Ta standardowa, „do odpychania” – jak ją nazywam, też jest okej, ale po 3 kilometrach odpychania się na zwykłej hulajnodze czuję spore zmęczenie nóg.

Od tygodnia jestem w posiadaniu hulajnogi elektrycznej i… nie mogę sobie wyobrazić istnienia bez niej! :D Oczywiście to nie tak, że porzuciłam klasyczną hulajnogę – co to to nie! Za bardzo ją kocham! Ale hulajnoga elektryczna przydaje mi się wtedy, kiedy potrzebuję pokonać większe dystanse.

Ja mam Hulajnogę Segwey Ninebot KickScooter ES2, która – odkąd pamiętam – była moim marzeniem! Jest nie tylko świetna dla większych dzieci, lecz także idealna dla dorosłych. Osiąga prędkość do 25 km/h i na jednej baterii jadę nią ponad 20 kilometrów. Regularnie jeżdżę na niej po bułki z rana do piekarni oddalonej o 4 kilometry. I równie regularnie podwędza mi ją mój Mąż – dawny zacięty przeciwnik hulajnóg elektrycznych, który przekonał się do mojej wtedy, gdy zobaczył, jak się na niej cudnie śmiga. :D Mężu, a nie mówiłam, że kiedyś odszczekasz te swoje teorie?! ;-)

Syn mojej znajomej ma hulajnogę innej firmy, przeznaczoną raczej dla nastolatków, trochę tańszą, i też podobno sprawdza się w jego przypadku. On pokonuje mniejsze dystanse, krócej jedzie na jednej baterii. Dostał ją na komunię. Jego hulajnoga to Motus City 6XD.

3. Laptop  z dobrą kartą graficzną i szybkim procesorem Lenovo Ideapad 330 – kupicie go tutaj [klik] i możecie go dodać od razu do swojej Kliklisty technologicznej.

Wiem, że za moment część osób czytających obruszy się i powie coś w stylu:

– Laptop? Laptop to dopiero na ślub się daje albo po zdanej maturze, a nie na Dzień Dziecka!

A ja się z tą teorią w ogóle nie zgadzam. Moi rodzice bardzo długo zwlekali z zakupem komputera, kiedy byłam nastolatką. Skutek był taki, że kiedy weszła w jednej z klas jako przedmiot informatyka, to byłam jedyną osobą, która nie wiedziała nawet, jak trzymać myszkę i jak się nią posługiwać! :( To, co inni potrafili od dawna, ja musiałam opanowywać w nerwach i lekkim wstydzie. Moje koleżanki wiedziały, jak posługiwać się podstawowymi programami jak Paint czy Word, a ja ogarnęłam to dopiero pod koniec roku szkolnego. :(

Ja uważam, że przychodzi taki wiek w życiu dziecka/nastolatka, w którym warto pójść z duchem czasu, kiedy widzimy gotowość u naszego smyka w pewnym kwestiach. Pod naszą kontrolą, podsuwając odpowiednie programy, które rozwijają, mamy szansę podać dłoń naszym dzieciom zamiast je hamować. Mój sześciolatek, widząc mojego męża pracującego w Photo Shopie, sam zaczął go podpytywać o różne funkcje tego programu i mój M. zdecydował, że będzie go krok po kroku uczył. Teraz Ivo zna bardzo wiele funkcji tego programu i jest nim zafascynowany pod względem graficznym. Tworzy swoje abstrakcyjne i mniej abstrakcyjne rysunki. Nie wyparło to jego miłości do standardowego rysowania, ale rozwija go w jeszcze innych obszarach.

Warto? Zdecydowanie warto. Tym bardziej, że z laptopa może korzystać cała rodzina, nie tylko dziecko, i może to być prezent wspólny, dla wszystkich.

4. Aparat fotograficzny – Instax Mini – kupicie go tutaj [klik] i możecie go dodać od razu do swojej Kliklisty technologicznej.

Jest wiele kolorów. Ja mam biały, ale gdybym mogła raz jeszcze wybierać, to bym wybrała różowy. :D A co, raz się żyje! :D Pisałam Wam pół roku temu o Instaxie – aparacie, który robi zdjęcia i od razu je drukuje. Mój Starszak go uwielbia! Niebawem zbierzemy całą naszą kolekcję wydrukowanych zdjęć z ostatnich miesięcy i zrobimy kolaż na ścianie w pokoju chłopców. Ja nie jestem obiektywna, nie będę ściemniać, bo kocham Instaxa miłością szaloną i mam klapki na oczach, gdy o nim myślę. Ale skoro nawet mój Mąż, urodzony sceptyk, go polubił, to znaczy, że coś musi być na rzeczy. ;-)

My mamy bardzo podstawowy model Instaxa Mini i jest on dla Was super. Myślę o wyższym modelu i kto wie, może uśmiechnę się do Mikołaja? ;-) :P

5. Konsola Xbox One – kupicie ją tutaj [klik] i możecie ją dodać od razu do swojej Kliklisty technologicznej.

Jedni chcą te konsole spalić na stosie. Drudzy kochają je na zabój. Ja jestem pośrodku. Uważam, że sprzęt jest świetny, nawet dla nastolatka, który musi się uczyć do matury, ale jest jedna zasada: z umiarem!

Mój Mąż kupił konsolę dla siebie. Nie spędza z nią dni i nocy. Ot, po prostu raz na jakiś czas na niej zagra. Często gra też z chłopcami. Ale oni wiedzą, że to my, rodzice. decydujemy o tym, czy mogą grać i kiedy mogą grać. Zresztą podobne zasady wprowadziliśmy też ze słodyczami, dla przykładu. Czy słodycze są złe? Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Aby nie popadać ze skrajności w skrajność, moje dzieci mają tzw. Słodkie Soboty i tylko wtedy mogą jeść słodycze. W inne dni wiedzą, że ich im jeść nie wolno. Był ból na początku, ale teraz już zrozumiały zasady i ich przestrzegają.

Konsole XBox można kupić w świetnych zestawach od razu z pakietami gier w bardzo korzystnych cenach.

Z Xboxem jest, myślę, podobnie. Nie robi krzywdy, ale trzeba mieć umiar.

O Xboxie marzy wiele dzieci i dorosłych. Jest mnóstwo fajnych gier. Ja lubię te, w których się mogę ścigać. ;-) Zresztą nie dziwię się dzieciom, bo ja też połknęłam bakcyla, ale znam umiar i tego samego uczę moje dzieci.

6. Zegarek dla dziecka z GPS (czyli lokalizacją) Garett Kids2  , kupicie go tutaj [klik] i możecie go dodać od razu do swojej Kliklisty technologicznej.

Jest wiele kolorów tego modelu. Nie wiem, czy to prezent bardziej dla dziecka, czy może rodzica. :D Jednak fakt jest niezaprzeczalny – dzieci lubią go nosić. Mój starszak ma zegarek z lokalizacją, dostał go w prezencie jakiś czas temu, ale nie nosi go codziennie, bo nie musi – często jest z nami po prostu. Natomiast staram się zawsze mu go zakładać, kiedy wychodzimy np. na pikniki lotnicze, festyny, czyli takie większe imprezy, podczas których istnieje ryzyko, że chłopak może zabłądzić, mimo że zawsze mam go na oku.

Znam wielu rodziców, którym przydaje się taki zegarek – np. w przypadku, gdy dziecko ma długą drogę do szkoły, a oni czują się bezpieczniej, mając dziecko na oku. Ja to rozumiem.

7. Smartfon – Huawei P20 Lite – kupicie go tutaj [klik] i możecie go dodać od razu do swojej Kliklisty technologicznej.

Nie znam ani jednego dziecka chodzącego do szkoły, które nie ma telefonu albo zegarka z lokalizacją. A znam tych dzieciaków sporo. Nie wiem, czy ich rodzice są tak „postępowi”, czy też nie, że dzieci zaopatrzone są w telefony, ale uważam, że teraz telefon – z ograniczonymi aplikacjami i pod kontrolą rodzica (a da się takową wprowadzić już na poziomie instalacji pewnych aplikacji) – to pewnego rodzaju standard. Może ta kwestia inaczej wygląda w miastach, a inaczej na wsi? A może to po prostu zależy od rodziny i decyzji, jakie podejmuje.

Z telefonem dla siedmiolatka pewnie bym się jeszcze wstrzymała. Miałam plan podarować telefon mojemu Starszakowi, ale chyba wystarcza mu mój Instax. Pożycza też czasami do robienia filmików mój telefon. Ale już nastolatek bez telefonu to chyba byłby ewenement, co nie? ;-)

Polecam Wam ściągnięcie dla Waszych smyków np. aplikację do nauki języka angielskiego. Ja na swoim telefonie mam aplikację do obserwowania nieba w trójwymiarze. Coś niesamowitego! Mój sześciolatek już zna część planet i niektóre gwiazdozbiory. :-)

Patrzę na moje o kilkanaście lat młodsze rodzeństwo i wiem, że ono widzi to inaczej niż ja 15 lat temu. Dla mnie kiedyś posiadanie telefonu to było „WOW!”. A dla nich to element ich rzeczywistości. Nic wielkiego. Żaden big deal. Nothing special i tak dalej. ;-) Mnóstwo nastolatków ma już smartfony i te marki Huawei podobno świetnie im się sprawdzają. A kiedy pokazuje je „Lewy”, tj. Lewandowski, to już więcej im tłumaczyć nie trzeba chyba. :D

8. Słuchawki JBL – kupicie je tutaj [klik] i możecie je dodać od razu do swojej Kliklisty technologicznej.

Jako nastolatka nie marzyłam nigdy o słuchawkach, ale ja byłam specyficznym typem nastolatki. :D Mnie kręciły kremy, peelingi, tusze do rzęs i książki do nauki angielskiego. :D Ale teraz doszły mnie słuchy, że nastolatek bez dobrych słuchawek – w odpowiednim kolorze, o odpowiednim wytłumieniu i o odpowiednim designie, to byłby dinozaur. Prawda to? :D Mój nastoletni brat rok temu szukał dla siebie słuchawek i pamiętam, że zatrzymał się dłużej na słuchawkach JBL. On wybrał chyba czarne, ale tych kolorów JBL ma mnóstwo, więc może niebieskie, czerwone…? :D Mogłabym tak wymieniać bez końca. :D Ja bym wzięła, of kors, różowe. :D

Lepiej, że młodzież słucha muzyki niż polityki, prawda? ;-) I to z pewnością bardzo dobry kierunek! ;-)

Mam nadzieję, że udało mi się Was zainspirować w tym roku, jeśli szukacie prezentów na Dzień Dziecka dla większych dzieci. Powiem Wam jednak, że nie byłabym sobą, gdybym nie dodała czegoś przekornego – oprócz gadżetów, o których one marzą, dorzućcie od siebie więcej czasu dla nich! Wiem, że dzieci w tym wieku wolą się często zamknąć w swoich pokojach czy spotkać raczej ze swoimi znajomymi niż z rodzicami, którzy każą myć naczynia albo śmieci wynosić :) (bo ten wiek tak podobno ma), ale warto próbować i pokazywać im, że mamy dla nich czas!

PS. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu.  ❤ Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Partnerem dzisiejszej listy jest sieć RTV EURO AGD, którą możecie również obserwować na Facebooku i Instagramie.

Podobne wpisy