• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

8 rzeczy, które robię moim dzieciom i mam w nosie, że niektórym się to nie podoba. ;-)

napisała szczesliva • 16/04/2019 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Wyskakuję dzisiaj z tą listą, ponieważ mam ochotę wszem i wobec zamanifestować co poniektórym, że nie ze mną te numery. Że jestem rodzicem myślącym i (kurczę pieczone) mamy XXI wiek! ;-)

Są tygodnie, że cały świat wydaje mi się w miarę normalny, rozsądnie myślący, kierujący się racjonalizmem, a nie idiotyzmami. Jednak zaraz po tej fali normalności przychodzi fala totalnie z palca wyssanych teorii i wtedy łapię się za głowę. Ciekawa jestem, czy łapalibyście się za tę głowę razem ze mną! :D

No, to lecimy z tym koksem!

1. Przytulam. Przytulałam i zawsze będę moje dzieci przytulać.

No, chyba że odmówią mi tej przyjemności, co podobno może mieć miejsce w okresie dojrzewania i czasami w okresie dojrzałości się utrwala. ;-) Zapłaczę się, jeśli pozbawią mnie tej cudownie kojącej przyjemności przytulania. Tulę, kołyszę, biorę na ręce, spaceruję z nimi „na barana”, miziam, „ukochuję”. Kocham je szalenie, ot co! Nie wiem, jak można stosować zasady zimnego chowu, ale nie ze mną te numery.

2. Kiedy wpadają w histerię i trwa ona w nieskończoność, nie gram już twardzielki, łamię się i przychodzę do delikwenta pogadać.

Kiedyś zapierałam się, że niech jeden chłopak lub drugi sobie wypłakuje te swoje łzy jak grochy, gdy nie zgadza się z moimi jakimiś poleceniami czy decyzjami. Bywały momenty, że z tego płaczu chłopcy zasypiali w swoich łóżeczkach i budzili się nad ranem z poczuciem, że nie pomogłam im w tej „dziecięcej niedoli”. Teraz nie trzymam ich już tak długo w tej płaczącej samotności. Pukam do ich pokoju. Pytam, czy już jest lepiej, tulę i przegadujemy problem. To pomaga!

3. Podaję moim dzieciom słodycze.

Można mnie wieszać na stryczku. Można mnie wytykać palcami. Można twierdzić, że jestem nieodpowiedzialna. Tymczasem ja z pełną odpowiedzialnością i ze zdrowym rozsądkiem od miesiąca wprowadziłam u nas tzw. „nasze słodkie soboty”. W słodką sobotę moje dzieci mogą jeść tyle słodyczy, ile dusza zapragnie. O ile oczywiście zjedzą główne posiłki. I wiecie, jak te „słodkie soboty” działają na moje dzieci? Po pierwsze, czekają na niecierpliwie i z utęsknieniem. A po drugie, zazwyczaj już po sobotnim śniadaniu i słodyczowym kwadransie mają słodyczy dość przez następną część dnia. Polecam ten sposób! Znają smak owocu „prawie zakazanego” i potrafią respektować decyzje z nim związane. Bardzo mnie to cieszy. :-)

4. Pozwalam im się ubrudzić.

Nie biegają po domu czy po parku brudne od stóp do głów, ale z brudnej koszulki od lodów czy ubłoconych butów nie robię tragedii. Mamy przecież pralkę! Ostatnio widziałam spacerującą dziewczynkę, która dostała od swojej mamy „po łapach”, i to tak zdrowo, ponieważ malutka pobrudziła swój jasny płaszczyk lodem truskawkowym. Matka aż kipiała ze złości. A co to biedne dziecko miało zrobić? Nawet ja ubrudzę się lodem, bo do tego nie potrzeba wiele przecież…

5. Moje dzieci mają przyzwolenie na spędzanie w wannie więcej niż jednego kwadransa.

Bywa, że są w wannie prawie godzinę, a ja wtedy tylko dbam o to, aby miały przez cały ten czas ciepłą wodę. Dlaczego w ogóle o tym piszę? Bo spotkałam się wczoraj z teorią, którą wyłożyła pewna pani na placu zabaw (i teraz czytajcie uważnie! :D):

– Moje wnuki nie kąpią się w wannie dłużej niż pięć minut, bo to sprzyja grzybicy dróg oddechowych.

Nie chciałam polemizować, bo nie miałam w rękawie dobrych, naukowych argumentów, ale ta teoria wydała mi się wyssaną z palca. ;-) Moje dzieci bawią się w wannie bardzo długo i mają się świetnie! Grzybica je jakoś omija. ;-)

6. Mogą oglądać bajki.

Staram się im je odpowiednio dozować i nie siedzą przed telewizorem godzinami, ale zdarza nam się, że kiedy na zewnątrz pada, w domu totalna nuda, „starzy” (czyli my) padają na twarz, to włączamy im jakąś w miarę rozsądną bajkę, z której mogą się całkiem sporo nauczyć, szczególnie w kwestii dobrych manier i niepanikowania przed dentystą. ;-), I oglądają bajkę godzinę, a czasami nawet dwie. Wyrodna ze mnie matka? Nie sądzę. Rozumiem, że niektóre dzieci bajek w telewizorze na oczy nie widziały i to jest decyzja ich rodziców. Szanuję. Moje dzieci bajki oglądają i nie mam z tego tytułu najmniejszych wyrzutów sumienia.

7. Parówki, parówunie, paróweczki.

Oczywiście, że chciałabym, aby moje dzieci jadły wszystko! :D Chciałabym też gwiazdkę z nieba i porsche cayenne. :D Ale rzeczywistość jest taka, że dzieci moje są równie wybredne jedzeniowo jak ich matka. Przemycam warzywa. Przemycam również owoce. Moje dzieci jedzą nawet mięcho-mięcho, czyli steki z polędwicy, ale nie będę im przecież serwować ich codziennie, bo bym z torbami poszła, a one gustują w mięsie typu „Limousine”, czyli drogie to ich podniebienie. :D Dlatego mam też inne opcje, które moje brzdące lubią – parówki! Och, niedobre parówencje! :D Ale patrzę na skład i kupuję parówki z małej masarni, które mają cudowny skład. I super! Grunt to nie kupować tych parówek, w których mięsa nie uświadczysz. I tylko tej zasady się trzymam. ;-)

8. Mogą się ze mną nie zgadzać.

Jakiś czas temu usłyszałam tekst, którym poczęstowała pewna mama swojego syna. Brzmiał on w stylu:

– Nie zgadzasz się? A kogo to obchodzi, że nie nie zgadzasz. Ja ci mówię, co masz robić i tyle w temacie, masz się zgodzić.

Ja wychodzę z trochę innego założenia. Zawsze tłumaczę moim synom, że rozumiem to, że mają inne zdanie. Mają święte prawo do odmiennego zdania i mogą się ze mną nie zgadzać. Tłumaczę im to jednak ze stoickim spokojem (przynajmniej się staram ;P) i nie z pozycji kata-mordercy, a rodzica, który po prostu na ten moment wie lepiej, co jest dobre dla jego dziecka. Wiecie, że u nas to skutkuje? Kiedy Ivo mówi mi stanowcze „NIE” – ja mówię wtedy:

– Masz prawo się nie zgadzać. Tymczasem musimy zrobić tak, jak Ci sugeruję. Nie możesz iść bez butów na spacer, bo jest duża szansa, że szkło wbiłoby Ci się w stopę, a dobrze Cię znam, i nie sądzę, abyś chciał jechać na pogotowie, gdzie pan chirurg musiałby to szkło wyciągać Ci skalpelem.

I to u nas działa. Spokojne, zazwyczaj długie tłumaczenie, które pokazuje skutki ich decyzji zamiast kategorycznego czegoś im odmawiania poprzez: „Nie, bo nie!”. ;-)

PS. A co Wy takiego robicie swoim dzieciom i macie w nosie, że świat czasami patrzy na Was jak na wariatów? :D Bardzo jestem ciekawa, czy zgadzacie się z moją listą, czy może macie zupełnie odmienne zdanie.

PPS. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu.  ❤ Jeśli zgadzacie się z jego przesłaniem i macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :*

Tweet
2
Babka wielkanocna - przepis na babkę wielkanocną o smaku cytrynowym
Jestem matką, która nie zapomniała, że jest również kobietą.

O autorze

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • Twoje dziecko lubi komputer? Mój syn właśnie zaczyna trzeci rok tych zajęć!

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Hotel Partizán na Słowacji – wyjątkowy rodzinny hotel z basenami w Niskich Tatrach
  • Twoje dziecko lubi komputer? Mój syn właśnie zaczyna trzeci rok tych zajęć!
  • Vademecum dietetyki w praktyce i Suplementacja w dietetyce od PZWL – książki, które warto mieć na półce
  • Sklepiki szkolne od 1 września 2026: co będzie można w nich sprzedawać, a co NIE?!
  • Nie masz okularów do zaćmienia Słońca? ☀️🌑 Tak obejrzysz je bezpiecznie – także z dziećmi

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«