9 mitów dotyczących zdrowia i żywienia dziecka, w które rodzicie nie powinni wierzyć!

napisała 09/07/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Bardzo często dostaję od Was maile, w których zadajecie mi pytania dotyczące zdrowia i żywienia maluchów oraz tego, jak ja postępuję z moimi brzdącami. Przyznaję, że czasami sama głowię się nad odpowiedziami, ale zanim podam coś do Waszej informacji, to staram się te informacje zweryfikować.

Ekspertem nie jestem. Wertuję jednak informacje, które publikuje Światowa Organizacja Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia, Instytut Matki i Dziecka i inne podmioty naukowe, które są wiarygodne i podają sprawdzone informacje. Cieszę się, że jako rodzice możemy mieć tak szeroki dostęp do informacji i możemy je sprawdzać w wielu źródłach. To daje nam pewność, że jesteśmy na bieżąco i możemy korzystać w wiedzy najbardziej aktualnej. Zgodnie z koncepcją 1000 pierwszych dni, o której czytałam na stronie 1000dni.pl i Kalendarzem Żywienia (który możecie tutaj pobrać za darmo), przed nami rodzicami nie lada wyzwanie, aby kierować dietą naszych dzieci, by spełniała ona ich zapotrzebowanie na najważniejsze substancje w ciągu ich 1000 pierwszych dni, które są kluczowe dla ich rozwoju. Ale damy radę, prawda? :-)

Inspiracją do napisania dzisiejszego postu i zebrania poniższych mitów była nasza ostatnia wizyta z Gaią u pediatry poprzedzona badaniem u pani pielęgniarki, z którego to badania wyszłam … rozczarowana i chyba zażenowana w jednym! :( Wiem, że w środowisku medycznym zawsze znajdzie się ktoś, kto „nie ogarnia” albo „nie nadąża”, ale są pewne zawody, których wykonujący powinni być zobligowani do tego, aby aktualizować swoją wiedzę. Wszyscy, bez wyjątku…

Przypadkowa pani pielęgniarka, która zaczęła badać moją Gaię w pewnym momencie wizyty zasugerowała:

– Duża dziewucha, duża! No ale chyba nie podaje jej pani jeszcze glutenu? Ona ma dopiero 6 miesięcy! Zacznijcie sobie rozszerzanie od jabłuszek a z kaszką manną to pani poczeka tak jak będzie bliżej roku. Odstawi pani niedługo od piersi to wtedy sobie wprowadzicie kaszkę.

Zaniemówiłam. Myślałam, że biorę udział w jakiejś ukrytej kamerze!

– Ale ja nie planuję odstawiać córki od piersi w pierwszym roku.

– Ale po co chce pani karmić dłużej? Z punktu widzenia medycyny nie ma potrzeby. Później w piersiach to sama woda.

Gdyby ktoś mi kiedykolwiek powiedział, że takie informacje usłyszę w przychodni, padłabym! Ten dialog to był zbiór mitów, którym należy położyć kres! Pewne rzeczy zaczęłam artykułować pani pielęgniarce dosadnie i zasugerowałam sprawdzenie wytycznych, ale nie spotkało się to z przyjaznym przyjęciem :(

Warto, abyśmy zasięgali najnowszych informacji w tej dziedzinie. Pomoże nam w tym nasz otwarty umysł i np. Kalendarz Żywienia dziecka w 1000 pierwszych dni (0-36 miesięcy), który można pobrać tutaj lub korzystać z niego online.

Zatem jakie to są mity, z którymi należy walczyć?

MIT nr 1: Dziecko należy odstawić od piersi, jak skończy 6 miesięcy

Bzdura!

PRAWDĄ JEST: Jeśli to możliwe należy dążyć do wyłącznego karmienia piersią przez pierwszych 6 miesięcy, ponieważ to najlepszy sposób żywienia dziecka. Karmienie piersią powinno być kontynuowane tak długo, jak będzie to pożądane przez matkę i dziecko, dlatego niezrozumiałe jest twierdzenie, które usłyszałam, że „skoro córka ma 6 miesięcy to niedługo ją odstawię”. Nie, zobaczymy co czas przyniesie. Starszaka karmiłam prawie dwa lata, Juniora półtora roku. Zobaczymy, kiedy przyjdzie czas na Gaię. Natura to sama pięknie reguluje. Natomiast jeśli nie możemy karmić piersią, to logicznym jest, że podajemy wtedy mleko modyfikowane. W przypadku dzieci nie karmionych piersią to jest to jedyny rozsądny i zarazem najlepszy wybór.

MIT nr 2: „Skoro dziecko tak się rwie do rozszerzania diety, to można rozszerzać ją już nawet 3 miesiącu.”

Bzdura! To był autentyk z jednego z publicznych forów, gdzie mamy prześcigały się w tym, które dziecko szybciej zjadło bananka i (uwaga!) czekoladę. Rekord należał do 3 miesięcznego brzdąca, który podobno już wtedy zjadł pierwszą zupkę jarzynową na króliczku. Wytyczne są jasne i klarowne. Niestety 61% niemowląt ma rozszerzaną dietę przed 5. miesiącem życia, czyli aż 2/3 rodziców w Polsce rozszerza dietę swoich dzieci niezgodnie z zaleceniami ekspertów

PRAWDĄ JEST: Posiłki uzupełniające możemy rozpocząć wprowadzać najwcześniej w 5. miesiącu życia! Nie ma potrzeby wprowadzania posiłków wcześniej.

źródło 1000 dni

MIT nr 3: Co innego musi jeść dziecko karmione piersią a co innego dziecko, które jest na mleku modyfikowanym.

Nieprawda!

PRAWDĄ JEST: Zasady rozszerzania diety są takie same zarówno dla dzieci karmionych piersią jak i karmionych mlekiem modyfikowanym. Przyznam, że ja o tym nie wiedziałam przy moim pierwszym dziecku. Byłam pewna, że dzieci karmione mlekiem modyfikowanym mogą wcześniej zaczynać przygodę z rozszerzaniem diety, tymczasem jest inaczej. Zarówno jedne jak i drugie dzieci mogą zacząć rozszerzanie diety najwcześniej w 5. miesiącu życia. Mój starszak miał rozszerzaną dietę dopiero, gdy skończył 6 miesiąc życia. I uważam, że to był świetny wybór. Niczego na siłę nie przyspieszałam. Dziecko to NIE JEST „taki mały dorosły”, jak to niektórzy mówią…

MIT nr 4: Gluten dopiero, gdy dziecko skończy 6 miesięcy i to w mikro ilościach!

Kolejny mit, który jest nieprawdziwy!

PRAWDĄ JEST: Możemy śmiało podawać brzdącom zarówno kaszki zbożowe glutenowe jak i bezglutenowe. Dopiero, gdy zaobserwujemy reakcje niepożądane po podaniu glutenu, to powinniśmy temat skonsultować z pediatrą. Moja Gaia wcina kaszki zbożowe odkąd skończyła 6 miesięcy i nie podawałam jej ich w mikro ilościach. Jak z każdym nowym smakiem zaczynałam od kilku łyżeczek na spróbowanie. Ale bez żadnej paniki, że gluten zrobi jej krzywdę :-)

źrodło tutaj [klik] 

MIT nr 5: „Rozszerzanie diety zaczyna się od smaków, które dziecko polubi z większym prawdopodobieństwem. Jabłuszka, bananki, truskaweczki.”

Bzdura!

PRAWDĄ JEST: Zaczynamy rozszerzanie diety od warzyw, bo to do smaków cierpkich, niesłodkich nasze organizmy nie są przystosowane i dlatego do tych warto, abyśmy najpierw zachęcali nasze dzieci. Czyli najpierw rozpoczynamy przygodę z warzywami a dopiero w drugiej kolejności z owocami. Nie na odwrót. Pani pielęgniarka nie popisała się podczas tamtej naszej wizyty. Warto jednak być na bieżąco i nad tym niektórzy muszą popracować.

źrodło: 1000dni.pl

MIT nr 6: Dziecko nie musi mieć dostarczanych więcej substancji niż dorosły. Ma dostawać wszystkich substancji mniej, bo jest mniejsze!

Nieprawda!

PRAWDĄ JEST: Maluchy mają dla przykładu większe zapotrzebowanie na tłuszcz i na wiele innych substancji odżywczych również! Co oznacza, że należy dopilnować m.in. większej % zawartości tłuszczu w diecie dziecka niż u osoby dorosłej. W tym ile potrzebuje maluch danych substancji skorzystajcie np. z Poradnika żywienia dziecka, który pobierzecie tutaj.

EFSA wspomina, że spożycie pokarmów u dzieci w wieku od 1 do 3 lat dostarczających witaminę D, żelaza, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (omega3) i jodu nie spełnia wymagań, oraz, że należy zwrócić szczególną uwagę na zapewnienie ich odpowiedniej podaży. (European Food Safety Authority (EFSA). Panel on dietetic products, nutrition and allergies. Scientific opinion on nutrient requirements and dietary intakes of infants and young children in the European Union. EFSA Journal 2013;11:3408.)

MIT nr 7: Kiedy dziecko skończy rok to może już jeść wszystko, jak dorosły!

Bzdura. Za takie „rewelacje” powinni karać grzywną ;-) Na jednym z forów wyczytałam, że 6 miesięczny bobas je już „kabanosy i próbował od taty sushi”. Prawda, że ludzie mają fantazję? Szkoda, że niestety zapominają o rodzicielskiej odpowiedzialności :(

PRAWDĄ JEST: Kiedy dziecko skończy rok nadal musimy dbać o jego dietę. Jest wiele produktów, z którymi należy się wstrzymać. Choćby surowe mięso i surowe ryby, produkty wysoko przetworzone. Mogłabym tak wymieniać bez końca! Co ważne: kiedy dziecko skończy rok nie ma potrzeby odstawiania dziecka od piersi! W piersiach nie ma „samej wody” jak to niektórzy jeszcze próbują przekonywać. Natomiast jeśli już nie karmimy dziecka piersią po 1 roku życia, to warto pamiętać o tym, aby dziecko piło dwa kubki mleka, w tym modyfikowanego, dziennie.

MIT nr 8:  „Mój Krzyś będzie na słoneczku całe lato to witaminy D mu nie podaję. „

To nieprawda. Już tak często się z tym spotykam, że momentami rozkładam ręce.

PRAWDĄ JEST: Suplementacja witaminy D powinna trwać co najmniej do 18 roku życia. Ja sama witaminę D suplementuję, bo mam znaczne jej niedobory, mimo że Słońca nie unikam.

” Do niedawna zalecano podawanie witaminy D w postaci suplementów jedynie dzieciom, ponieważ funkcją tej witaminy w organizmie jest regulowanie gospodarki wapnia i fosforu, ważnych składników dla metabolizmu tkanki kostnej. Przypuszcza się jednak, że oprócz klasycznego działania zapobiegającego krzywicy witamina ta pełni szereg ważnych funkcji, zwraca uwagę zwłaszcza potencjalny wpływ witaminy D na profilaktykę chorób cywilizacyjnych, takich jak nowotwory, choroby sercowo-naczyniowe czy cukrzyca. „

Ile zatem podawać witaminy D?

Noworodki i niemowlęta – Witamina D przenika w niewielkiej ilości do pokarmu kobiecego, dlatego suplementacja u matki nie rozwiązuje problemu zaopatrzenia w tę witaminę niemowlęcia. Stąd zalecenie suplementacji w dawce 400 IU (j.m. – jednostek międzynarodowych), czyli 10 μg na dobę do szóstego miesiąca. 400-600 IU między 6. a 12. miesiącem w zależności od dawki witaminy przyjmowanej z pożywieniem.

Dzieci i młodzież (1-18 lat) – suplementacja w dawce 600-1000 IU na dobę (zależnie od masy ciała) od września do kwietnia lub cały rok, jeśli w okresie letnim nie można zagwarantować odpowiedniej syntezy witaminy D przez skórę.

Osoby dorosłe (powyżej 18 lat) – suplementacja w dawce 800-2000 IU na dobę (zależnie od masy ciała) jest zalecana przez cały rok, jeśli nie można zagwarantować w okresie letnim wystarczającej syntezy witaminy D przez skórę.

źrodło: 1000dni.pl

MIT nr 9:  „Soczek jest lepszy niż woda, bo zawiera witaminy”

Oj, ten mit jest bardzo zakorzeniony! Dzieciom do picia podajemy wodę, nie sok. Natomiast zamiast soku warto podać owoce.

PRAWDĄ JEST: Dla niemowląt najlepsza jest woda źródlana lub naturalna woda mineralna niskozmineralizowana, niskosodowa, niskosiarczanowa. Warto pamiętać, że nie każda woda butelkowana jest odpowiednia dla niemowląt i małych dzieci. Ze względu na ryzyko zanieczyszczenia azotanami i azotynami szczególnie niebezpieczne może być stosowanie wody studziennej.

A propos soków: do niedawna w okresie rozszerzania diety niemowląt dopuszczalne było wprowadzenie ok. 150 ml soku owocowego, najlepiej świeżo wyciskanego, przecierowego, zamiast porcji owoców. Według aktualnych rekomendacji soki owocowe nie dają dzieciom poniżej 1. roku życia żadnych korzyści żywieniowych i dlatego nie powinny być uwzględniane w diecie niemowląt. Owoce zawierają więcej składników odżywczych (m.in. błonnik), dłużej się je spożywa i na dłużej pozostawiają uczucie sytości, z kolei soki bardzo łatwo i szybko się wypija, często w nadmiernych ilościach, co może mieć negatywne skutki zdrowotne. Dlatego jeśli chcemy zaspokoić pragnienie naszego brzdąca, to podawajmy mu do picia czystą wodę.

źrodło tutaj [klik]

Znacie jeszcze jakieś inny mity?!

Zachęcam Was bardzo mocno do tego, abyście podzielili się ze mną mitami, z którymi sami się spotkaliście! Zróbmy z tego globalną listę, którą można śmiało podsyłać innym rodzicom.

Zajrzyjcie również na stronę 1000dni.pl . Pobierzcie także Kalendarz Żywienia Dziecka [klik] w 1000 pierwszych dni (0-36 miesięcy), który ułatwi rozszerzanie diety i planowanie diety Waszych brzdącom. Kalendarz jest też w formie interaktywnej. Mam nadzieję, że rozwieje wiele Waszych wątpliwości!

P.S. Kochani, zostawcie po sobie ślad, jeśli udało się Wam przeczytać dzisiejszy post :-)

Uściski!

Magda

 

Podobne wpisy

  • Agnieszka

    Przeczytałam całość i w 1000% się zgadzam 😊 krąży u nas niestety wiele mitów nie tylko dotyczących rozszerzania diety, karmienia piersią czy wielu innych tematów. Mity trzeba obalać, ja sama zaczęłam w swojej rodzinie walkę z nimi, jak usłyszałam, że jak urodzę to będę musiała gotować sobie oddzielne obiady – a niby przepraszam dlaczego? Nie ma czegoś takiego jak dieta matki karmiącej, dlatego dopóki moje dziecko nie będzie miało reakcji alergicznych będę próbowała jesc wszystko to co do tej pory 😉. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystkie artykuły, czytam je na okrągło 😘

  • Kyliek7

    Zgadzam się bardzo.
    Wciąż walczę w rodzinie, żeby nie wprowadzali swoich mądrości w dietę mojego dziecka i sama też wciąż staram się uczyć i wszystkiego też w 100% pewna nie jestem. Najgorsza walka jest z produktami niby zdrowymi – danonki, soczki.

    Mój maluch był karmiony piersią ponad rok, ale mleka modyfikowanego tknąc nie chce, więc nadrabiam jak mogę innymi nabialami – wcina jak szalony serki, serki wiejskie, owsianke na jogurcie naturalnym, maślankę – mam nadzieję, że to wystarczające :)
    A największym szokiem jest to, że uwielbia smothie przyrzadzane przez nas np. z selerem, rukola lub szpinakiem (ma 1,5 roku) :D więc chyba większych niedoborów nie powinien mieć.

  • Justyna

    Witam w pełni się zgadzam z twoim postem, niestety sa rodzice totalnie nie świadomi swojej roli i konsekwencji swojego postępowania, Moje dziecko ma 3 lata i do tej pory walczę z dziadkami „o soki” . twierdzili ze jak nie będę dawać dziecku soków to go wpędzę w chorobę i zmarnuje dziecko ;/

  • Ellaine

    My akurat trafiliśmy na pediatrę, który nie żyje w średniowieczu. Zalecenia co do żywienia dawała mi jak najbardziej aktualne. O glutenie też wspominała, że nie trzeba czekać nie wiadomo ile. A rodzinę mam taką, że się nie wtrącają w to, czym i jak karmimy córkę (7 msc). Dziwili się, że do 6tego miesiąca była tylko na moim mleku, że nie dopajałam, ani nie rozszerzałam jej diety, ale widzieli że rośnie zdrowo, to co się mieli czepiać? :)
    Aczkolwiek nasza lekarka rodzinna, po tym jak u męża wykryto celiakię, zasugerowała byśmy się u córy jednaj nie spieszyli z glutenem – skoro sobie radzi na moim mleku i bezglutenowych dodatkach. I tak będzie kiedyś trzeba go wprowadzic, żeby się upewnić, czy Mała w tej kwestii nie wydała się w tatę. No, ale to nasz osobniczy przypadek. :)

    Pozdrawiam.

  • Joanna Kostecka

    Dopiero niedawno rozszerzamy dietę :) wszystko na intuicję i oczywiście z umiarem. Najbardziej uwielbiam oburzenie osób, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, że NADAL karmie piersią! a nie Mm (synek ma 6mc skończone) i dopiero teraz mu rozszerzam dietę… Szok 😂 dodam, że szokuje to matki więcej niż jednego dziecka… a tak propo-narazie bawimy się nowymi smakami, powolutku, bo mamy rewolucję w brzuszku :( PS. Na szczęście pediatra (drugi z rzędu) popiera kp i dietę dopiero po 6mc, w tym warzywa, woda, bez soków i innych specjałów.

  • Viki D

    Otóż jestem żywym przykładem wraz z mymi cudownymi 6 letnimi bliźniakami ze wszystko to co nie jest mitem powyżej jest dla nas mitem 😀
    Po 1 nie karmiłam piersią moich dzieci pomimo ze były wcześniakami, uważam ze moje piersi są dla mojego męża😀karmiłam moje dzieci mlekiem modyfikowanym i fakt ten pokazuje ze na 11 dzieci (razem z moimi) moje jedyne nie karmione piersią nie choruja prawie w ogóle, np ostatni raz katar czy infekcje miały 1,5 roku temu, nie maja alergii na nic i jedzą absolutnie wszystko, za to pozostała 9 należąca do naszych bliskich znajomych permanentnie boryka się albo z grubymi infekcjami a jak nie to z katarem praktycznie cały rok.
    Jeśli chodzi o żywienie to od 4 miesiąca życia wprowadzałam im przeróżne nowe potrawy i tak jako roczne dzieci w żłobku jadły ze starszakami kotlety schabowe 😀bardzo lubią do tej pory. W trakcie pierwszego roku pily także soki, wodę naturalna a także smakową i nie szczedzilismy im coli bo sami ja lubimy. Jadły tez czekoladę, lody, gluten, solona zupe i smażone potrawy. Do tej pory jedzą to na co maja ochote, maja świadomość ze śniadanie jest ważne i zjadają je bardzo obfite i różnorodne, w przedszkolu są w nielicznej grupie pochłaniającej całe obiady niezależnie od tego co podają. Są szczupłymi, wesołymi dziećmi które także łykają witaminę d latem na słońcu a jesienią i zima przyjmują ja w tabletkach. Warto podkreślić fakt iż nieprawda jest ze vit D należy przyjmować non stop do 18 roku bo warto robić badanie na poziom vit D gdyż jej nadmiar może być szkodliwy dla życia.
    w każdym razie polecam zdrowy rozsądek przede wszystkim i zdrowe podejście do sytuacji. pozdrawiam i życzę wszystkim samych cudownych chwil z waszymi bobasami 😀

    • Monika Manka

      ja byłam karmiona mlekiem modyfikowanym i jako dziecko nie miałam żadnych problemów ze zdrowiem, teraz jednak, jako osoba dorosła, mam olbrzymie kłopoty m.in. z jelitami, właśnie związane ze sposobem karmienia. Nie mówię, że Twoje dzieci będą miały tak samo (oby nie!) – polecam tylko, żeby mimo wszystko zadbać o odpowiednią probiotykoterapię i obserwować wszelkie alergie/nietolerancje pokarmowe w przyszłości.

      • Viki

        Oby takie problemy ich nie dotknęły. Ja i mój mąż i brat także jesteśmy po mm i nie widzę związku pomiędzy tym a problemami jelitowymi. Uważam ze cześć schorzeń mamy w dna a druga rzecz ze w obecnych czasach nie da się uchronić w 100% od złych nawyków pokarmowych 😀

    • Allilah

      I otóż jesteś tutaj najrozsądniejszą osobą. Nie ma jednej recepty na wychowanie dzieci , a we wszystkim jest potrzebny zdrowy rozsądek i umiar. Do fanatyczek witamin i suplementacji – HIPERWITAMINOZA JEST 10 RAZY GORSZA OD AWITAMINOZY. Lepiej mieć niedobór witamin niż nadmiar więc nie szalejcie z ta suplementacją. Wychowujmy nasze dzieci z miłością a nie tabelkami i zdajmy się czasem na intuicję a nie na wytyczne.

    • Gosia

      To, ze nie choruja teraz to nie znaczu, ze kiedys nie beda mialy problemow z jelitami, zoladkiem, watroba. To jak powiedziec: pale tak dlugo i pluca mam zdrowe. Niech kazdy robi, co chce, jednak trzeba miec swiadomosc, ze mleko modyfikowane nie umywa sie do mleka kobiecego. Jestesmy ssakami, czy to sie komus podoba czy nie.

    • Czarna Herbata

      Ja mam nadzieję, że Twoje dzieci nie będą miały takich problemów z układem pokarmowym jak ja. Moja babcia, gdy się mną opiekowała (mieszkała razem z nami) dawała mi mleko z kartonu, parówki i smażone ziemniaki od 3 miesiąca. Dziś mam zniszczone jelita, problemy z wątrobą i trzustką, co powoduje nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu, trawieniu, odkladaniu tkanki tłuszczowej. Te problemy nie pojawiły się jak miałam 6 lat czy 12, tylko teraz, gdy jestem dorosłą kobietą. Lata diagnoz, tysiące złotych wydanych na lekarzy i badania oraz specjalistyczną dietę. Mój organizm ma problem z przetwarzaniem zimnego jedzenia, przyswajaniem składników. Wiesz dlaczego? Bo dostałam nieodpowiedni pokarm w pierwszych latach życia oraz zbyt dużo soli. Zastanów się wiec, czy propagowanie takich sposobów żywienia jest mądre.

    • kobieta i matka

      Na to czy dzieci chorują czy nie, nie ma wpływu jedynie to jak były karmione w niemowlęctwie.
      Teorii nie buduje się na pojedynczym (niech będzie podwójnym, skoro piszesz o bliźniętach) przypadku. Masz jeszcze inne dzieci? Obstawiam, że Twoja teoria super mocy mm, coli i schabowych mogłaby się rozypać jak domek z kart.

      Nie skomentowałabym Twojego wpisu, bo uważam, że jest mało wartościowy, ale rozwalił mnie tekst „moje piersi są dla mojego męża” buhahaha
      Dodam tylko, że też mam piersi i są…bo są, dla mnie, moje, nie oddetnę ich sobie i nikomu nie podaruję.

    • Ewka Konewka

      Proszę nie odebrać mojego komentarza jako złośliwości, ale czytam, przecieram oczy i NIE WIERZĘ! W mojej opinii nie kieruje się Pani zdrowym rozsądkiem, a własną wygodą i absolutną, żenującą wręcz ignorancją. Woda smakowa i cola?! RAKOTWÓRCZE substancje szkodliwe nawet dla dorosłego. Co do własności piersi to oczywiście tylko Pani decyzja, ale ciekawe czy gdyby inna część ciała należała do kogoś innego (np niektórzy mają fetysz stóp) to też by ich Pani nie używała 😂 jesteśmy ssakami. Co do przewagi mleka kobiecego zwłaszcza dla wcześniaków, POSTAWIŁA PANI EROTYCZNE POTRZEBY MĘŻA NAD ŻYCIE DZIECI!!! Niedojrzałe brzuszki wcześniaków nie radzą sobie z mlekiem mm, czego konsekwencją bardzo czesto jest NEC, zabijajacy spory procent tych dzieci. Miała Pani więcej szczęścia niż rozumu. Ja rozumiem i szanuję kobiety, które karmić nie mogły, nie potrafiły, nikt ich właściwie nie pokierowal. To jest ciężkie (sama mam HB i karmię już 14 msc). Ale Pani podejście jest okropne. Co do odporności: mleko matki to nie przycisk włączający odporność . Liczą się też geny o mnóstwo dodatkowych czynników. Udowodniono, że mleko mamy obniża zachorowalność między innymi na: Infekcje układu oddechowego, w tym zapalenie płuc, Biegunkę i infekcje układu pokarmowego, Zapalenie ucha środkowego. A w przyszłości zmniejsza ryzyko wystąpienia cukrzycy, otyłości, alergii, a zwłaszcza białaczki limfatycznej i szpikowej. Z kolei nadmiar soli prowadzi do nadciśnienia, co z kolei może poskutkować zawałem lub udarem mózgu, ale również cukrzycą typu 2 i niewydolnością nerek. Badania dowodzą, że ograniczenie słonego jedzenia zmniejsza ryzyko wystąpienia raka żołądka o 14%. Nie teraz, a po latach. Tez wolałabym nie musieć scierac sie nad karmieniem, zupe posolić, deser poslodzic i nie musieć stać w garach gotując osobno dla nas i osobno dla synka. To wygoda, a nie zdrowy rozsądek. Smażone potrawy są za ciężkie dla niewykształconych brzuszków. Dajesz colę i inne paskudztwa, bo SAMI LUBICIE. Czy gdybyś lubiła palić papierosy bądź pić alkohol, to tez bys dziecku dala? Fundujesz swoim dzieciom choroby. Świadomie . Z lenistwa i ignorancji . Ja jestem daleka od oceniania innych matek. Każdy wychowuje tak jak uważa i tak jak może. Niektórzy popełniają błędy z braku wiedzy . Ale TAKIE POSTĘPOWANIE, okraszone samozadowoleniem i propagowanie go to co innego. Nóż się w kieszeni otwiera . Życzę Ci z całego serca, aby Twoje dzieci były zawsze zdrowe. Nie tylko teraz.

  • Paulina Buzek

    Co do Wit. D to jestem zaskoczona ponieważ mój pediatra nakazał nam odłożyć ten suplement na czas kiedy mój maluch przebywa na słoneczku, a że całymi dniami bawi się w ogrodzie lub na tarasie to od maja może kilka razy przy gorszej pogodzie podałam witaminę D. Porozmawiam jeszcze raz z naszym lekarzem. A z sokami to się sami zalatwilismy 😣 mały nie chciał jeść mi żadnych owoców więc podawałam soczki, a teraz już nic nie chce jeść tylko sięga po butelkę z sokiem…. Czeka nas teraz przeprawa z odstawianiem soków

  • Issa

    Zaskakuje to, że dostęp do wiedzy jest teraz nieograniczony praktycznie a lekarze i położne w szpitalach mają tak ograniczoną wiedzę. Spotkałam się z różnymi przypadkami, przy których nawet lekarze sami sobie zaprzeczali odnośnie karmienia piersią, przyczyn kolek, rozszerzania diety. Nie jestem specjalistą, ale powinni wprowadzić dodatkowy przedmiot na medycynie:) Jak się okazuje Magdo – wiemy więcej niż nie jeden specjalista :)

  • Madzik

    Chodzi tu chyba o nowalijki ze sklepu naszprycowane chemią i sztucznie pędzone. Myślę, że swoje warzywa bez nawozu powinnaś jak najbardziej podać maluszkowi bo przecież sama wiesz co się w nich znajduje :)

  • Anna Maria Kozłowska

    Mój 13 miesięczny brzdąc za nic na świecie nie chce pić wody. Musze dodawac do niej soku mniej wiecej 1/3 butelki, inaczej nie wypije. A pije bardzo duzo i martwie sie ze tyle tych sokow, to tez niepotrzebne kalorie a mały powoli robi sie pulpecikowaty. Tym bardziej ze w ciagu dnia na przekaski dostaje owoce. Co zrobic zeby zaakceptował wode? Zastanawialam sie czy nie zaspakajac przez jakis czas jego pragnienia, to moze jak juz nie wytrzyma, napije sie wreszcie tej wody, byle zaspokoic pragnienie. Ale taki sposób wydaje mi się katuszami.. Co robić?

    • Drop

      Mialam tak samo z moim najstarszym synem… w pewnym momencie doszło już nawet do tego, że denerwował się już na sam widok kubeczka z wodą. Robiłam więc tak jak Ty, dolewałam do wody trochę soku i od czasu do czasu podejmowałam próbę podania mu samej wody. Nie spinałam się, nie nalegałam, starałam się sama pić wyłącznie wodę, no i w pewnym momencie zaskoczyło. Teraz rzadko pije cokolwiek innego :)

    • Marta

      Moj syn obecnie ma 22 miesiace. Również od malenkiego nie chcial pic samej wody. Kombinowalam na rozne sposoby aż w koncu po tuz po roczku a zanim zaczal chodzic zaczal pic wode i tylko wode. Butelka z wodą stała na wycigniecie ręki i jak nie chcial to nie. Ale jak zachcialo mu sie pić to nie mial wyjścia. Buntowal sie pare dni ale w koncu udalo sie. I do dzis pije tylko wode ;)
      Spróbuj i ty. Nie ulegaj. Jak dopadnie go pragnienie to i woda mu zasmakuje. A soki faktycznie maja za duzo kalorii i sa zbyt slodkie. Latem nie gasza pragnienia na dlugo tylko na chwile i przez cukier znow chce sie pic

    • Dorota Gałązka

      Ja bym właśnie tak go przetrzymała. Katusze to bedau dentysty jak się zęby popsują i pozniep u dietetyka jak trzeba będzie odmawiać więcej rzeczy niż owoce. Niech się pani przyjży czy na pewno niezbędne są dziecku przekaski. Może 5 posiłków dzuedzieda się skomponować tak żeby tylko jeden był z udziałem owoców.

    • Ola

      Ja na Pani miejscu bym spróbowała z letnią wodą. Moja córka jest w tym samym wieku. Wprawdzie nigdy nie piła soku, cały czas tylko woda i mleko. Wodę jeśli podaję jej zimną pije mniej chętnie, a ciepłą częściej chce i pije znacznie więcej. Jeśli to nie pomoże to mieszać sok z wodą ograniczając codziennie ilość soku. Pozdrawiam

  • Maja

    A ja mam pytanie : jakie konkretnie warzywa i owoce może jeść 5 cio miesięczne dziecko? Oczywiście jest tego dużo na i internecie ale jedni piszą że już cukinia, groszek a w innych artykułach że absolutnie..

  • Alicja Kurzyńska

    Czy to prawda, że jeśli dziecko jest karmione mm, to nie trzeba mu juz podawać dodatkowo wit.D? Mój pediatra powiedział, że „witamina jest już zawarta w mleku mod., a poza tym 15/20 min na słoncu i dzienna dawka zapewniona.” Prawda??!!