9 mitów dotyczących zdrowia i żywienia dziecka, w które rodzicie nie powinni wierzyć!

napisała 09/07/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Bardzo często dostaję od Was maile, w których zadajecie mi pytania dotyczące zdrowia i żywienia maluchów oraz tego, jak ja postępuję z moimi brzdącami. Przyznaję, że czasami sama głowię się nad odpowiedziami, ale zanim podam coś do Waszej informacji, to staram się te informacje zweryfikować.

Ekspertem nie jestem. Wertuję jednak informacje, które publikuje Światowa Organizacja Zdrowia, Ministerstwo Zdrowia, Instytut Matki i Dziecka i inne podmioty naukowe, które są wiarygodne i podają sprawdzone informacje. Cieszę się, że jako rodzice możemy mieć tak szeroki dostęp do informacji i możemy je sprawdzać w wielu źródłach. To daje nam pewność, że jesteśmy na bieżąco i możemy korzystać w wiedzy najbardziej aktualnej. Zgodnie z koncepcją 1000 pierwszych dni, o której czytałam na stronie 1000dni.pl i Kalendarzem Żywienia (który możecie tutaj pobrać za darmo), przed nami rodzicami nie lada wyzwanie, aby kierować dietą naszych dzieci, by spełniała ona ich zapotrzebowanie na najważniejsze substancje w ciągu ich 1000 pierwszych dni, które są kluczowe dla ich rozwoju. Ale damy radę, prawda? :-)

Inspiracją do napisania dzisiejszego postu i zebrania poniższych mitów była nasza ostatnia wizyta z Gaią u pediatry poprzedzona badaniem u pani pielęgniarki, z którego to badania wyszłam … rozczarowana i chyba zażenowana w jednym! :( Wiem, że w środowisku medycznym zawsze znajdzie się ktoś, kto „nie ogarnia” albo „nie nadąża”, ale są pewne zawody, których wykonujący powinni być zobligowani do tego, aby aktualizować swoją wiedzę. Wszyscy, bez wyjątku…

Przypadkowa pani pielęgniarka, która zaczęła badać moją Gaię w pewnym momencie wizyty zasugerowała:

– Duża dziewucha, duża! No ale chyba nie podaje jej pani jeszcze glutenu? Ona ma dopiero 6 miesięcy! Zacznijcie sobie rozszerzanie od jabłuszek a z kaszką manną to pani poczeka tak jak będzie bliżej roku. Odstawi pani niedługo od piersi to wtedy sobie wprowadzicie kaszkę.

Zaniemówiłam. Myślałam, że biorę udział w jakiejś ukrytej kamerze!

– Ale ja nie planuję odstawiać córki od piersi w pierwszym roku.

– Ale po co chce pani karmić dłużej? Z punktu widzenia medycyny nie ma potrzeby. Później w piersiach to sama woda.

Gdyby ktoś mi kiedykolwiek powiedział, że takie informacje usłyszę w przychodni, padłabym! Ten dialog to był zbiór mitów, którym należy położyć kres! Pewne rzeczy zaczęłam artykułować pani pielęgniarce dosadnie i zasugerowałam sprawdzenie wytycznych, ale nie spotkało się to z przyjaznym przyjęciem :(

Warto, abyśmy zasięgali najnowszych informacji w tej dziedzinie. Pomoże nam w tym nasz otwarty umysł i np. Kalendarz Żywienia dziecka w 1000 pierwszych dni (0-36 miesięcy), który można pobrać tutaj lub korzystać z niego online.

Zatem jakie to są mity, z którymi należy walczyć?

MIT nr 1: Dziecko należy odstawić od piersi, jak skończy 6 miesięcy

Bzdura!

PRAWDĄ JEST: Jeśli to możliwe należy dążyć do wyłącznego karmienia piersią przez pierwszych 6 miesięcy, ponieważ to najlepszy sposób żywienia dziecka. Karmienie piersią powinno być kontynuowane tak długo, jak będzie to pożądane przez matkę i dziecko, dlatego niezrozumiałe jest twierdzenie, które usłyszałam, że „skoro córka ma 6 miesięcy to niedługo ją odstawię”. Nie, zobaczymy co czas przyniesie. Starszaka karmiłam prawie dwa lata, Juniora półtora roku. Zobaczymy, kiedy przyjdzie czas na Gaię. Natura to sama pięknie reguluje. Natomiast jeśli nie możemy karmić piersią, to logicznym jest, że podajemy wtedy mleko modyfikowane. W przypadku dzieci nie karmionych piersią to jest to jedyny rozsądny i zarazem najlepszy wybór.

MIT nr 2: „Skoro dziecko tak się rwie do rozszerzania diety, to można rozszerzać ją już nawet 3 miesiącu.”

Bzdura! To był autentyk z jednego z publicznych forów, gdzie mamy prześcigały się w tym, które dziecko szybciej zjadło bananka i (uwaga!) czekoladę. Rekord należał do 3 miesięcznego brzdąca, który podobno już wtedy zjadł pierwszą zupkę jarzynową na króliczku. Wytyczne są jasne i klarowne. Niestety 61% niemowląt ma rozszerzaną dietę przed 5. miesiącem życia, czyli aż 2/3 rodziców w Polsce rozszerza dietę swoich dzieci niezgodnie z zaleceniami ekspertów

PRAWDĄ JEST: Posiłki uzupełniające możemy rozpocząć wprowadzać najwcześniej w 5. miesiącu życia! Nie ma potrzeby wprowadzania posiłków wcześniej.

źródło 1000 dni

MIT nr 3: Co innego musi jeść dziecko karmione piersią a co innego dziecko, które jest na mleku modyfikowanym.

Nieprawda!

PRAWDĄ JEST: Zasady rozszerzania diety są takie same zarówno dla dzieci karmionych piersią jak i karmionych mlekiem modyfikowanym. Przyznam, że ja o tym nie wiedziałam przy moim pierwszym dziecku. Byłam pewna, że dzieci karmione mlekiem modyfikowanym mogą wcześniej zaczynać przygodę z rozszerzaniem diety, tymczasem jest inaczej. Zarówno jedne jak i drugie dzieci mogą zacząć rozszerzanie diety najwcześniej w 5. miesiącu życia. Mój starszak miał rozszerzaną dietę dopiero, gdy skończył 6 miesiąc życia. I uważam, że to był świetny wybór. Niczego na siłę nie przyspieszałam. Dziecko to NIE JEST „taki mały dorosły”, jak to niektórzy mówią…

MIT nr 4: Gluten dopiero, gdy dziecko skończy 6 miesięcy i to w mikro ilościach!

Kolejny mit, który jest nieprawdziwy!

PRAWDĄ JEST: Możemy śmiało podawać brzdącom zarówno kaszki zbożowe glutenowe jak i bezglutenowe. Dopiero, gdy zaobserwujemy reakcje niepożądane po podaniu glutenu, to powinniśmy temat skonsultować z pediatrą. Moja Gaia wcina kaszki zbożowe odkąd skończyła 6 miesięcy i nie podawałam jej ich w mikro ilościach. Jak z każdym nowym smakiem zaczynałam od kilku łyżeczek na spróbowanie. Ale bez żadnej paniki, że gluten zrobi jej krzywdę :-)

źrodło tutaj [klik] 

MIT nr 5: „Rozszerzanie diety zaczyna się od smaków, które dziecko polubi z większym prawdopodobieństwem. Jabłuszka, bananki, truskaweczki.”

Bzdura!

PRAWDĄ JEST: Zaczynamy rozszerzanie diety od warzyw, bo to do smaków cierpkich, niesłodkich nasze organizmy nie są przystosowane i dlatego do tych warto, abyśmy najpierw zachęcali nasze dzieci. Czyli najpierw rozpoczynamy przygodę z warzywami a dopiero w drugiej kolejności z owocami. Nie na odwrót. Pani pielęgniarka nie popisała się podczas tamtej naszej wizyty. Warto jednak być na bieżąco i nad tym niektórzy muszą popracować.

źrodło: 1000dni.pl

MIT nr 6: Dziecko nie musi mieć dostarczanych więcej substancji niż dorosły. Ma dostawać wszystkich substancji mniej, bo jest mniejsze!

Nieprawda!

PRAWDĄ JEST: Maluchy mają dla przykładu większe zapotrzebowanie na tłuszcz i na wiele innych substancji odżywczych również! Co oznacza, że należy dopilnować m.in. większej % zawartości tłuszczu w diecie dziecka niż u osoby dorosłej. W tym ile potrzebuje maluch danych substancji skorzystajcie np. z Poradnika żywienia dziecka, który pobierzecie tutaj.

EFSA wspomina, że spożycie pokarmów u dzieci w wieku od 1 do 3 lat dostarczających witaminę D, żelaza, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (omega3) i jodu nie spełnia wymagań, oraz, że należy zwrócić szczególną uwagę na zapewnienie ich odpowiedniej podaży. (European Food Safety Authority (EFSA). Panel on dietetic products, nutrition and allergies. Scientific opinion on nutrient requirements and dietary intakes of infants and young children in the European Union. EFSA Journal 2013;11:3408.)

MIT nr 7: Kiedy dziecko skończy rok to może już jeść wszystko, jak dorosły!

Bzdura. Za takie „rewelacje” powinni karać grzywną ;-) Na jednym z forów wyczytałam, że 6 miesięczny bobas je już „kabanosy i próbował od taty sushi”. Prawda, że ludzie mają fantazję? Szkoda, że niestety zapominają o rodzicielskiej odpowiedzialności :(

PRAWDĄ JEST: Kiedy dziecko skończy rok nadal musimy dbać o jego dietę. Jest wiele produktów, z którymi należy się wstrzymać. Choćby surowe mięso i surowe ryby, produkty wysoko przetworzone. Mogłabym tak wymieniać bez końca! Co ważne: kiedy dziecko skończy rok nie ma potrzeby odstawiania dziecka od piersi! W piersiach nie ma „samej wody” jak to niektórzy jeszcze próbują przekonywać. Natomiast jeśli już nie karmimy dziecka piersią po 1 roku życia, to warto pamiętać o tym, aby dziecko piło dwa kubki mleka, w tym modyfikowanego, dziennie.

MIT nr 8:  „Mój Krzyś będzie na słoneczku całe lato to witaminy D mu nie podaję. „

To nieprawda. Już tak często się z tym spotykam, że momentami rozkładam ręce.

PRAWDĄ JEST: Suplementacja witaminy D powinna trwać co najmniej do 18 roku życia. Ja sama witaminę D suplementuję, bo mam znaczne jej niedobory, mimo że Słońca nie unikam.

” Do niedawna zalecano podawanie witaminy D w postaci suplementów jedynie dzieciom, ponieważ funkcją tej witaminy w organizmie jest regulowanie gospodarki wapnia i fosforu, ważnych składników dla metabolizmu tkanki kostnej. Przypuszcza się jednak, że oprócz klasycznego działania zapobiegającego krzywicy witamina ta pełni szereg ważnych funkcji, zwraca uwagę zwłaszcza potencjalny wpływ witaminy D na profilaktykę chorób cywilizacyjnych, takich jak nowotwory, choroby sercowo-naczyniowe czy cukrzyca. „

Ile zatem podawać witaminy D?

Noworodki i niemowlęta – Witamina D przenika w niewielkiej ilości do pokarmu kobiecego, dlatego suplementacja u matki nie rozwiązuje problemu zaopatrzenia w tę witaminę niemowlęcia. Stąd zalecenie suplementacji w dawce 400 IU (j.m. – jednostek międzynarodowych), czyli 10 μg na dobę do szóstego miesiąca. 400-600 IU między 6. a 12. miesiącem w zależności od dawki witaminy przyjmowanej z pożywieniem.

Dzieci i młodzież (1-18 lat) – suplementacja w dawce 600-1000 IU na dobę (zależnie od masy ciała) od września do kwietnia lub cały rok, jeśli w okresie letnim nie można zagwarantować odpowiedniej syntezy witaminy D przez skórę.

Osoby dorosłe (powyżej 18 lat) – suplementacja w dawce 800-2000 IU na dobę (zależnie od masy ciała) jest zalecana przez cały rok, jeśli nie można zagwarantować w okresie letnim wystarczającej syntezy witaminy D przez skórę.

źrodło: 1000dni.pl

MIT nr 9:  „Soczek jest lepszy niż woda, bo zawiera witaminy”

Oj, ten mit jest bardzo zakorzeniony! Dzieciom do picia podajemy wodę, nie sok. Natomiast zamiast soku warto podać owoce.

PRAWDĄ JEST: Dla niemowląt najlepsza jest woda źródlana lub naturalna woda mineralna niskozmineralizowana, niskosodowa, niskosiarczanowa. Warto pamiętać, że nie każda woda butelkowana jest odpowiednia dla niemowląt i małych dzieci. Ze względu na ryzyko zanieczyszczenia azotanami i azotynami szczególnie niebezpieczne może być stosowanie wody studziennej.

A propos soków: do niedawna w okresie rozszerzania diety niemowląt dopuszczalne było wprowadzenie ok. 150 ml soku owocowego, najlepiej świeżo wyciskanego, przecierowego, zamiast porcji owoców. Według aktualnych rekomendacji soki owocowe nie dają dzieciom poniżej 1. roku życia żadnych korzyści żywieniowych i dlatego nie powinny być uwzględniane w diecie niemowląt. Owoce zawierają więcej składników odżywczych (m.in. błonnik), dłużej się je spożywa i na dłużej pozostawiają uczucie sytości, z kolei soki bardzo łatwo i szybko się wypija, często w nadmiernych ilościach, co może mieć negatywne skutki zdrowotne. Dlatego jeśli chcemy zaspokoić pragnienie naszego brzdąca, to podawajmy mu do picia czystą wodę.

źrodło tutaj [klik]

Znacie jeszcze jakieś inny mity?!

Zachęcam Was bardzo mocno do tego, abyście podzielili się ze mną mitami, z którymi sami się spotkaliście! Zróbmy z tego globalną listę, którą można śmiało podsyłać innym rodzicom.

Zajrzyjcie również na stronę 1000dni.pl . Pobierzcie także Kalendarz Żywienia Dziecka [klik] w 1000 pierwszych dni (0-36 miesięcy), który ułatwi rozszerzanie diety i planowanie diety Waszych brzdącom. Kalendarz jest też w formie interaktywnej. Mam nadzieję, że rozwieje wiele Waszych wątpliwości!

P.S. Kochani, zostawcie po sobie ślad, jeśli udało się Wam przeczytać dzisiejszy post :-)

Uściski!

Magda

 

Podobne wpisy