Moja historia, którą powinna usłyszeć każda kobieta. Jesteś gotowa?

napisała 10/07/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Chciałabym, aby moją historię usłyszała każda kobieta. „Dlaczego?” – zapytacie. Nie dlatego, że jest wyjątkowa. Wcale nie jest bardziej wyjątkowa od historii innych kobiet. Pokazuje jednak pewną drogą, którą przeszłam i która doprowadziła mnie do punktu, w którym jestem obecnie.

Gdzie teraz jestem? Jestem w miejscu, w którym zawsze chciałam być! Anglik nazwałby to miejsce „a happy place”. Tak, i to jest moje prywatne szczęśliwe miejsce. Miejsce w którym spotkały się: siła, pewność siebie, samoakceptacja i poczucie piękna, które dalekie jest od narcyzmu, a bliżej mu do doceniania, tego co mam.

Jak wyglądała moja droga do tego miejsca?

20 lat temu, kiedy trenowałam taniec towarzyski i chodziłam do klasy sportowej już zaczęłam czuć na sobie pewien ciężar, który przytłaczał mnie każdego dnia. Czułam to całą sobą! To była jakby tona ołowiu, która chciała sobie na mnie usiąść i nie chciała ze mnie zejść! Co kryło się pod tą toną ołowiu? Drobne uwagi, które rzucali trenerzy, chwaląc inne tancerki, że są takie drobne, zwinne i szybkie! A ja do drobnych nigdy nie należałam! Co jeszcze było w tej masie ołowiu? Te mimochodem rzucane uwagi od nauczycieli w-fu podczas wewnętrznych zawodów sportowych, gdzie zawsze znalazły się dziewczyny, które szybciej biegały i to one były faworyzowane. Skądinąd świetne dziewczyny! To na nie czekało się, aby dały popis swoich umiejętności. Nikt nie dopingował tych słabszych. Jako jedna z tych wolniejszych aczkolwiek wcale nie wolnych, chciałam czasami wypisać się z tego „spektaklu”, do którego nie chciałam należeć.

Czy coś jeszcze zawierała ta olbrzymia masa ciążącego ołowiu, którą próbowali rzucać we mnie inni?

No pewnie! Miałam podobno odstające uszy i fotografowie mówili, że lepiej byłoby, abym ustawiała się bokiem. Co ja wtedy robiłam? Już wtedy czułam, że nie tędy droga! Jako dziesięciolatka stawałam na wprost fotografującego i mówiłam, że już bardziej bokiem stanąć się nie da! ;-) Miałam również rozstępy. Mam je zresztą do dzisiaj. To je wytykano palcami za moich nastoletnich lat, kiedy nad jeziorem i nad morzem miałam na sobie strój kąpielowy. Kiedy rozpoczął się mój proces dojrzewania i z dziewczynki stawałam się kobietą, to właśnie rozstępy zaczęły ubarwiać moje ciało. Są one pamiątką, którą pozostawiło po sobie dojrzewanie. Ciąża zresztą też nakreśliła na moim ciele piękne blizny, które przypominają mi o tym, że rosło we mnie życie i to życie rosło razem ze mną! To blizny miłości, które pokazują jaką historię przechodziło moje ciało.

Czy było coś jeszcze, co ciążyło?

Kiedy wybierałam się z rodzicami na ciuchowe zakupy w celu uzupełnienia szafy na zimę, to rękawiczek szukano dla mnie na dziale męskim! Do dzisiaj pamiętam pewną mimochodem rzuconą uwagę do mojego Taty przez jedną z ekspedientek, która szukała dla mnie rękawiczek:

„Dłonie to Pana córka ma, ale na pewno nie po swojej mamie, co? Chyba po Panu?”

I wzięliśmy męskie L-ki, bo tylko one na mnie pasowały.

Tak. Dłonie! Dłonie mam po moich rodzicach, którzy małych dłoni nigdy nie mieli. Moje dłonie przypominają mi o tym, że jestem córką cudownych ludzi i moje dłonie to coś, co natura postanowiła mi podarować w prezencie! To moje dłonie trzymały mocno piłkę i fundowały nie do zatrzymania serwisy podczas zawodów w koszykówkę i siatkówkę. To one głaszczą moje trzy małe skarby o poranku i o każdej porze dnia. To one stukają po klawiaturze i wybijają rytm moich słów, które Wam codziennie przesyłam. To dzięki nim, możemy sobie tutaj wirtualnie porozmawiać. Na blogu, Facebooku czy Instagramie. To one są przekaźnikiem między moją głową a tym, czym chciałabym się z Wami podzielić każdego dnia i jest dla mnie ważne.

Duże dłonie? Duże to ja mam serce, które oddaję innym jak na dłoni! Może tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale jestem jedną z najbardziej empatycznych osób, jakie mogłybyście poznać. Tak właśnie mówią moi bliscy. Odczytuję emocje innych w sekundę, po ich spojrzeniu, wyrazie twarzy i załamaniu kącika ust. Lubię to w sobie! Lubię w sobie to, że mogę reagować, gdy ktoś tylko milczy. W tłumie znanych mi osób wypatrzę zawsze tę osobę, która ma gorszy dzień. Podejdę do niej i porozmawiam. Na odległość czuję emocje, które ktoś próbuje schować głęboko w sobie. Troski moich najbliższych traktuję priorytetowo…

Dlaczego dzisiaj o tym piszę? Bo dosyć mam definiowania nas kobiet przez pryzmat tego, jak wyglądamy! Dosyć mam tego, że próbuje się nas szufladkować. Że ktoś zamiast zauważać nasze prawdziwe piękno, to skupia się na detalach, które nie mają najmniejszego znaczenia! Że media masowe chcą wpoić nam, że to, jak wyglądamy, jest najważniejsze zupełnie zapominając o tym, że naszą siłą nie jest wygląd! Że my mamy do zaoferowania światu o wiele, wiele więcej!

Piękno nasze polega na tym, że jesteśmy WŁAŚNIE TĄ OSOBĄ, KTÓRĄ JESTEŚMY (tu i teraz!) a nie tą którą nam i światu wydaje się, że powinnyśmy być!

#MojePięknoMojaHistoria <3

Dzisiejszy przekaz jest dla mnie osobiście bardzo ważny. Jest apelem do mnie samej, do Was, abyśmy pracowały nieustannie nad zauważaniem u siebie mocnych, dobrych, prawdziwych i pięknych stron.

Nie skupiajmy się na defektach, które nam się wydaje, że posiadamy. Skupiajmy się na naszym pięknie, które definiowane jest historią naszego życia!

Cieszę się, że mogę pokazać Wam dzisiaj film, który wraz z sześcioma polskimi kobietami stworzyła marka Dove. Jedyna marka, jaką znam, która nie zaprasza do swoich kampanii modelek, celebrytów, osób wykreowanych sztucznie przez media. Nie znajdziecie u niej koloryzowania, zakłamującego rzeczywistość photoshope’a, wystudiowanych póz.

Bardzo szanuję i czekam na więcej!

Razem z marką Dove, która zaprosiła mnie do podzielenia się z Wami moją historią, chciałabym prosić Was o coś dla mnie osobiście bardzo ważnego. Podzielcie się ze mną Waszą mocną stroną! Co czujecie, że jest Waszą siłą? Z czego jesteście dumne? Co Was wyraża? Co lubicie w sobie najbardziej? Zróbmy listę naszych mocnych, pięknych stron! Możecie to zrobić w komentarzu, na Facebooku, na Instagramie. Nie zapomnijcie dodać hashtagu: #MojePięknoMojaHistoria, abym mogła Was odszukać i przeczytać Waszą historię, która Was definiuje :*

I nie zapominajmy, że:

” Każdy człowiek jest innym kwiatem w ogrodzie wszechświata. Dlatego emanuje sobie tylko właściwym pięknem. „

– Aldona Różanek

P.S. Jeśli udało Ci się przeczytać ten wpis, będę wdzięczna, jeśli zostawisz po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu. 

Podobne wpisy

10 komentarzy

  • Reply Apsik30 10/07/2018 at 20:43

    Od niedawna czytam Twoją stronę. Bardzo podoba mi się Twoje podejście do życia, nie boisz się mówić o rzeczach trudnych. Też przez całe dzieciństwo i bycie nastolatką byłam wyśmiewana, do tej pory odczuwam tego skutki w postaci mnóstwa kompleksów, które po ciąży się rozmnożyły. Masz jednak rację, blizn,y rozstępy itd. nie muszą nas szpecić, trzeba je traktować jako „naszą historię”. Przecież nie można poznać książki po okładce. Teraz wiem że każdy rozstęp który tak mi przeszkadzał to pamiątka po wspaniałym czasie ciąży :-) dziękuję Ci.

  • Reply Gosia Skrajna 11/07/2018 at 10:05

    Ja jestem świeżo po filmie „I feel pretty” … i zdałam sobie sprawę jak niewiele potrzeba aby nas wpędzić w kompleksy.
    jak czasem jedno słowo, gdzie po drodze naszego dojrzewania, dorastania staje się garbem na całe życie…
    A potem ograniczenia są tylko w naszej głowie…i to nad nimi trzeba pracować, aby móc wyłuskać się z tej skorupy, która same sobie fundujemy…pzdr

  • Reply Ola 11/07/2018 at 19:45

    Tego mi było dzisiaj trzeba!! Takiego sprowadzenia na ziemię !! I po raz kolejny pokazania że prawdziwe piękno to nie Instagram tylko to jak postrzegamy siebie.

  • Reply Bożena Bożena 11/07/2018 at 20:44

    Męska lka.
    I co z tego :)
    Ludzie to naprawdę niekiedy durni są.
    Ta pani sklepowa chyba jakaś dziwna.

  • Reply Owerek 12/07/2018 at 12:41

    Ja mam duże stopy – 42. Weź kup takie damskie buty. :)
    Polecam kanał Urszuli Dudziak na YT – często mówi o samoocenie i pewności siebie. Daje kopa:)

  • Reply Patrycja Nowak 12/07/2018 at 18:54

    Ja niestety nie mam takiej pewności siebie jak Ty. Widzę u siebie same wady. Może kiedyś zauważę zalety. Ważne, że Ty się nie przejmujesz opiniami innych.

  • Reply Renata Renata 15/07/2018 at 08:28

    ☺️?

  • Reply Patryk Tarachoń 15/07/2018 at 14:56

    Czytam i zastanawiam się co z ludźmi jest nie tak. Chociaż to dla mnie temat pierwszorzędny (o tym piszę), to pomimo tego zastanawiam się, czemu ludzie są tacy głupi?

  • Reply Kasia Kuch 15/07/2018 at 15:51

    Piękne i mądre ale jakże trudne do realizacji…Akurat dziś, kiedy mąż uparcie wysyła mnie do dietetyczki ?

  • Reply Issa 15/07/2018 at 22:27

    #MojePieknoMojaHistoria:) dzięki za ten wpis. Kiedyś na studiach robiliśmy test na samoocenę, wyszło tak, że większość z nas ma ją zanizona..niestety nie widzimy tego, co w nas dobre. Ja mam syndrom krzywego nosa, jak patrzę na zdjęcia to mnie szlag jasny trafia..:) do tego są inne defekty typowo kobiece. Mimo tego wiem, że nie tylko to mnie definiuje, bo staram się dawać ludziom dobro, łagodzic spory, co mam to moge oddać innym. Tego uczę mojego dziecka i wiem, że gdy widzę ją jak każdemu z domownikow daje po kolei kwiatka- wiem, że to moja zasługa. Banały powiecie, ale to w naszych dzieciach odbijamy sie właśnie my- nasza nauka, nasze słowa, gesty, pocałunki:)) wierzcie w siebie mamy- nieważne czy jesteście w domu czy pracujecie. Dbajmy o siebie :)

Odpowiedz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.