• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

4 sposoby na to, aby nasz związek odżył i dostał 1000% mocy!

napisała szczesliva • 21/07/2016 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Słuchajcie, nie będę dzisiaj owijała w bawełnę i zacznę bez szumnego wstępu. Nie bardzo chce mi się wierzyć w to, co produkują niektóre media, prawiące o tym, że my kobiety mamy szansę być szczęśliwymi i cierpliwymi matkami, gorącymi kochankami naszych partnerów i możemy wyglądać jak milion dolców.

I to wszystko jednocześnie, z palcem w naszych czterech literach i bez większej spiny. Podobno wystarczy trochę chcieć, gdzieś tam trochę odpuścić, zadbać o ciało, o czas dla faceta. Gdy tak tego wszystkiego słucham, to dochodzę do wniosku, że te tyrady produkują osoby, które albo nigdy nie miały dzieci albo ktoś im dobrze zapłacił za pieprzenie takich głupot.

Prawda, przynajmniej w moim wypadku, jest taka, że jak mam sprzątniętą chatę, to znaczy że jechałam cały dzień na ścierce. Skoro jechałam cały dzień na ścierce, to wieczorem padłam na pysk. Skoro padłam na pysk i jechałam na ścierce, to znaczy że zapewne słabo było z tą moją matczyną cierpliwością, to po pierwsze. Pewnie wydarłam się na moje dwa gałgany ze trzy razy a do mojego męża puściłam ze trzy wiązanki mięsne. I pozamiatane. Po drugie, skąd do cholery miałam mieć siłę na to, aby spędzić miło i romantycznie gorący wieczór z moim mężem, jeśli nie miałam kiedy ogolić nóg? Czujecie klimat? Poza tym, po takim katorżniczym z lekka dniu ogólnie czuję się i wyglądam wtedy w swoich oczach jak jedna wielka zmęczona kupa. Wybaczcie te tony kolokwializmów, ale nie za bardzo mam ochotę ubarwiać moje zdania elokwentnymi wyrazami, skoro ta elokwencja byłaby tutaj nie na miejscu, bo trąciłoby to nieprawdziwością.

Pójdę dalej teraz. To całe macierzyństwo i małżeństwo to jest taki ulepek tysiąca różnych składowych. I żeby wszystko zagrało, to gdzieś tam trzeba rzeczywiście odpuścić, aby móc podrasować inne obszary.

A ja właśnie ostatnio zaczęłam podrasowywać z moim M. te nasze obszary, które odpowiadają za fajne wieczory, wspólne posiłki czy rozmowy przy winie. Do tej pory jakoś się nie składało. Przyczyn tego stanu rzeczy było kilka. Po pierwsze nasz najmłodszy dopiero od całkiem niedawna przestał tak często budzić się wieczorami i nocami. Swoje dziesięciokrotne pobudki zastąpił czterokrotnymi. Plus dla nas, bo szlag mnie już trafiał, kiedy musiałam po raz setny biec do jego sypialni i tulić małego smrodka nie mogąc nawet dokończyć mojego wywodu czy tam zalotnego nawijania sobie włosów na palec ;-) Po drugie dopiero niedawno przestaliśmy z moim M. patrzeć na siebie przez pryzmat tego, kto i kiedy zrobił czegoś więcej, a kto mniej, próbując udowodnić drugiej stronie, że chata by się zawaliła gdyby nie ja, albo gdyby nie on.

Doszłam ostatnio do wniosku, że muszę opracować recepturę na to, aby to wszystko powróciło do normy. Normy, która polega na tym, że cieszymy się swoją obecnością, mamy trochę czasu dla siebie a nie skaczemy sobie do gardeł i robimy awanturę o byle pierdołę.

Wracając do tych czterech tytułowych sposobów na to, aby związek dostał 1000% turbo mocy, wszedł na właściwe tory i nie przypominał przyjacielskiego związku, a zahaczał również o romantyzm, o dodatkowe stopnie Celsjusza i nakręcał się pozytywnie.

Po pierwsze! Cholernie ważna sztuka odpuszczania!

To warta do opanowania umiejętność chowania tej naszej szabelki, którą za wszelką chcemy wyciągnąć, gdy coś nie jest po naszej myśli. Ja miałam w zwyczaju dopierdzielać się do wszystkiego, co mi nie grało. Byłam w stanie każdą błahostką obciążyć mojego M., po to chyba tylko aby dać cios. W imię niewiadomoczego. Łatwo z takiego obwiniania przejść do pojedynku. „A dlaczego nie schowałeś talerza do zmywarki?” „Dlaczego nie ubrałeś mu tamtych majtek?”, „Mieliśmy jechać na wakacje a znowu siedzimy i zbijamy bąki.”, „Nie kupiłeś mi kwiatów, a Zosia dostaje od swojego bukiety co tydzień.” Rozumiecie o co chodzi? Kiedy ja tak naparzałam z prędkością karabinu maszynowego te moje bolączki, to mój M. nie pozostawał mi dłużny. I wzajemnie nakręcaliśmy ten durny mechanizm. Teraz odpuszczamy. On myje po mnie setną filiżankę z kawą a ja układam jego buty rozwalone po całym mieszkaniu. Dzięki temu, że nie spinamy się o byle pierdołę zwiększamy szansę na to, że wieczorem siądziemy ze sobą w dobrych humorach zamiast tykać jak na bombie zegarowej.

Po drugie! Niech każdy ma odrobinę czasu tylko dla siebie!

Skoro mojego M. tak bardzo rajcuje mycie auta 3 razy w tygodniu i przyjemnością jest dla niego jeżdżenie do marketu narzędziowego, co z kolei mnie doprowadzało do niedawna do szału. To teraz musi przymknąć oko na moje wizyty u pedikiurzystki czy szlajanie się po rossmannie w poszukiwaniu niczego potrzebnego ;-) Pewnie wiecie, co mam na myśli. Niech każdy z nas ma te swoje przyjemności, mniej czy bardziej racjonalne. Odkąd ja nie robię awantury, gdy on jedzie po kolejne wiertło, to on nie pyta mnie po co ja znowu idę do rossmanna. Dzięki temu wszyscy jesteśmy szczęśliwi oddając się tym swoim ciekawym przyjemnościom ;-)

Po trzecie! Róbmy sobie niespodzianki!

Z tym jest trochę pod górkę, ale docieramy się i chyba zaczynamy rozumieć w tej kwestii. Nie ma chyba nic milszego niż bukiet stokrotek albo innych chabazi przyniesionych wraz z zakupami dla swojej wybranki. Pamiętam, że mój Tata często przyjeżdżał z sobotnich zakupów z tulipanami dla mojej mamy. Ona to uwielbiała!

On mi bukiet kwiatów, ja mu kanapkę podczas wieczornego seansu filmowego. To takie drobne gesty, ale robią świetną robotę i pokazują, że nam zależy. Łatwo zapomnieć o tych drobnostkach, a one potrafią z szarego dnia zrobić holyłódzką imprezę ;-)

Po czwarte! Nie wypominajmy sobie wydanych kwot na nasze przyjemności!

Mnie do tej pory potrafił za-bić [!] komentarz mojego M., który dziwił się, że na fryzjera wydałam więcej niż 50 złociszy. On nie ogarnia tego, że balejaż to nie 3minutowe pompowanie koła ani przejechanie maszynką na „zero”, co zajmuje tylko sekundę. Postawiłam sprawę jasno. Do jasnej cholery, przecież ja nie chodzę do fryzjera bo mam takie widzimisię, tylko chcę dobrze wyglądać. Nie tylko dla siebie. Zrozumiał.

Ja natomiast przestałam wkurzać się na to, że zestaw kolejnych narzędzi przyjechał właśnie kurierem. Skoro dla niego one są ważne i pomogą w utrzymaniu naszego domu sprawnego, to szanuję to. Dla mnie zapewne równie ważne jest zrobienie sobie moich piórek na beżowy blond. Tyle w temacie ;-)

Trzymając się od jakiegoś czasu tych czterech zasad, na totalnym luzie, w fajnych nastrojach zaraz położymy dzieciaki spać i otworzymy czerwone wytrawne. Bez spiny pogadamy sobie wieczorem i jak za dawnych bezdzietnych czasów spędzimy miły wieczór w stylu romantico ;-)

I wypijemy za Was, a co! A Wy wypijcie za nas! :-)

Tweet
17
Jak najpóźniej, proszę.
Nie samym macierzyństwem kobieta żyje.

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«