• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Czy ja też uciekłabym ze szpitala, gdyby tak traktowano mnie i moje nowo narodzone dziecko?

napisała szczesliva • 20/09/2017 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Dostałam od Was kilkadziesiąt maili i wiadomości prywatnych na Facebooku, w których pytaliście mnie o zdanie w sprawie rodziców, którzy zdecydowali się opuścić szpital w Białogardzie wraz ze swoim nowo narodzonych dzieckiem.

Wszystkie media zafundowały nam niezłą papkę sensacyjnych wiadomości. Właściwie to w pewnym momencie nie wiedziałam już, czy dziecko urodziło się w 36 tygodniu czy może w 37, jak podawały niektóre źródła. Nie wiedziałam też, czy dziecko opuściło szpital w pełni zdrowia czy może wymagało jeszcze pewnych procedur lekarskich, które były niezbędne, aby zapewnić mu stabilny stan zdrowia.

Próbowałam analizować tę sytuację wzdłuż i wszerz, dopatrywać się wielu punktów widzenia, bo jak to zwykle bywa w tego typu sprawach – nie ma złotego środka, który zadowoliłby wszystkich zainteresowanych i okazałby się salomonowym rozwiązaniem.

Doszłam do wniosku, że w tym wypadku nie ma znaczenia, czy rodzice dziecka chcieli szczepić dziecko, czy też nie chcieli go szczepić. W wielu krajach zwolennicy i przeciwnicy szczepień mają czas na to, aby wykonać niezbędne szczepienia bądź ich nie wykonać i nie muszą się na nie decydować od razu po porodzie już w pierwszej dobie. Nie ma również znaczenia fakt, czy umyto dziecko po porodzie, czy go nie umyto. Choć przyznam, że mnie ani razu przy porodzie o to nie zapytano i wyszorowano mi synów już tego samego dnia nie dając mi żadnego wyboru.

To nie te powyższe kwestie irytują mnie w tej sprawie, irytuje mnie coś zupełnie innego.

Przyznam się zupełnie szczerze, że ten przypadek podnosi mi ciśnienie bardzo skutecznie i od razu przypominam sobie moje obydwa porody. Każdy z nich odbył się w innym szpitalu. Z każdym z nich wiążą się inne wspomnienia, inne emocje, inna rekonwalescencja.

Każdy z tych szpitali ma najwyższy stopień referencyjności w moim województwie, co sprawiło, że starałam się czuć tam bezpiecznie, choć przyznam szczerze, że w 100% bezpieczna się tam nie czułam.

Dlaczego nie czułam się w 100% bezpiecznie w żadnym z tych szpitali?

Ponieważ w każdym z nich osoby wykonujące moje cesarskie cięcie i asystujące jemu, a następnie pielęgnujące moje nowo narodzone dziecko, nie informowały mnie na bieżąco o niczym, co się ze mną i z dzieckiem działo. Na każde pytanie, które się pojawiało w mojej głowie i które starałam się składnie werbalizować, nie dostawałam pełnej odpowiedzi.

Czułam się momentami jak przed kilkoma laty czuł się niemalże każdy konsument pytający panią w sklepie mięsnym o skład danej wędliny. Najpierw były wielkie oczy, że takie pytanie zostało w ogóle zadane.

„Jak to?! Przecież nikt zazwyczaj nie pyta o skład. Skład, jak to skład. Zjadliwy.”

Następnie dostawało się zdawkową odpowiedź, sugerującą, że albo nie ma już etykiety, bo została wyrzucona. Albo producent owego składu nie dostarczył. Co bardziej rozgarnięta pani ekspedientka postanawiała jednak poszukać etykiety i dać jakąkolwiek odpowiedź konsumentowi rozumiejąc fakt, że mamy prawo wiedzieć dokładnie, co będziemy spożywać po zakupie. Czy będzie to 100% mięsa w mięsie, czy może trociny z dodatkiem żelatyny.

Momentami tak właśnie się czułam w szpitalu po narodzinach moich synów. Jak taki upierdliwy konsument, który chce wiedzieć, co niebawem będzie się z nim działo, jak zje jeden plasterek.

Jedyne, co widziałam w oczach pań pielęgniarek, to pośpiech i próbę ogarnięcia bajzlu, z jakim im przyszło się mierzyć na zmianie. Współczułam im tego, że ich praca przypomina raczej walkę z jajkami na fermie, a nie opiekę w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Panie pielęgniarki ledwo patrzące na oczy po nocnej zmianie zabierały mi dziecko z samego rana nie informując nawet, gdzie dokładnie się udają i co będą miały maluchy robione. Dopiero po moich natarczywych pytaniach dostawałam odpowiedz, że „a to badanie słuchu chyba”, a to „ważenie” a to „kąpiel”.

Nikt w żadnym momencie nie pytał mnie o moje zdanie, a za każdym razem, gdy ja próbowałam uzyskać jakąś odpowiedź, ledwo schodząc z łóżka po cesarskich cięciu musiałam szukać osoby, która była w stanie udzielić mi dokładnej i wyczerpującej odpowiedzi na moje pytania.

Czasami bez skutku… Na nogach jak z waty i ledwo powłócząc nogami podążałam szpitalnymi korytarzami w poszukiwaniu a to okulisty, który miał wykonać badanie u mojego Syna, a to pani pielęgniarki, która nie wkleiła w książeczkę niezbędnej naklejki, a to pediatry, który zarządził bez żadnych wyjaśnień, że mój syn jednak o jeden dzień dłużej zostanie ze mną w szpitalu.

Dezinformacja. Chaos. Biurokracja. Brak dialogu, który mam wrażenie, był dla pracowników szpitala normą i codziennością, bo tak się utarło, że pacjent nie ma wymagać. Pacjent powinien być odfajkowany i wypuszczony ze szpitala wtedy, gdy wszystkie zaplanowane przez szpital procedury, zostaną wykonane.

A dziecko to nie jest towar na półce.

Dziecko to żywa i indywidualna istota, która ma dwóch kochających opiekunów, którzy będą stali za nim murem i nie ruszą się dopóki dopóty nie będą mieli pewności bądź nie zostaną uspokojeni, że wszystko jest pod kontrolą a oni nie są kurczakami na fermie, które trzeba podporządkować do odpowiednich klatek.

Czy bym uciekła ze szpitala z nowo narodzonym dzieckiem?

Nie wiem. Naprawdę nie wiem, co bym zrobiła. Pewnie zabrakłoby mi odwagi i zostałabym. Mimo wszystko starałabym się wierzyć, że są przesłanki, aby moje dziecko jednak w tym szpitalu pozostało do momentu, w którym ktoś oceni, że jest gotowe na to, aby wyjść, czy też nie.

Choć przyznam się Wam bez owijania w bawełnę, że po każdym z porodów modliłam się, aby jak najszybciej znaleźć się w domu i ani minuty dłużej nie przebywać w szpitalu. Miałam ochotę z niego uciekać, naprawdę…

Nie dlatego, że nie wierzyłam w medycynę i profesję lekarzy. Ale dlatego, że czułam się w szpitalu, jakbym była nie człowiekiem a towarem, który jest w pośpiechu, bezosobowo i niemalże bezwolnie obracany w szpitalnych mackach, bez jakiegokolwiek indywidualnego spojrzenia…

Tweet
34
Jak zupełnie za darmo trwale pozbyłam się całego owłosienia z łydki...
Co pomyślałam o popularnej aktorce, która opublikowała to odważne zdjęcie.

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Odkrywca Krakowskich Parków – 78 parków, pieczątki i odznaka. Genialna rodzinna przygoda po Krakowie!
  • 📺 3 stare polskie SERIALE dla DZIECI, które moje dzieci oglądają z wypiekami na twarzy!
  • Zostałam Ambasadorką Moto Bak 2026. Jeden bak, jedna trasa i realna pomoc dla Osady Pro NGO!
  • Jak schudnąć 10 kg w miesiąc i bez efektu jojo.
  • 300+ na wyprawkę szkolną 2026/2027 – od kiedy wniosek i jak złożyć przez mZUS

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«