• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

A czy Ty zmusiłabyś do tego swojego partnera? Ja nie.

napisała szczesliva • 07/02/2018 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Są pewne sprawy, o których warto w związku rozmawiać. Tak mi się przynajmniej wydaje. Ja jestem z tej szkoły, która zakłada w związku szczerość, otwartość i dialog. Jestem przekonana, że dialog w związku to ta „fraza-klucz”, o której nie można zapomnieć.

Ja komunikuję mojemu mężowi moje potrzeby i uwagi na porządku dziennym, czego on ma prawdopodobnie momentami dość ;-) A on komunikuje mi swoje. I od kiedy pamiętam, to my ze sobą „rozmawialiśmy”. Tak po prostu wykładaliśmy jak kawa na ławę nasze myśli i je wspólnie analizowaliśmy. A im lepiej i dłużej się znaliśmy, tym szczerzej te potrzeby komunikowaliśmy i nareszcie przestaliśmy rozmawiać zachowawczo. Jak to cudownie być po prostu sobą będąc w związku z drugim człowiekiem, zamiast udawać kogoś innego, co nie? ;-)

Z kolei kiedy pojawiły się na świecie nasze maluchy, to nasza szczerość wobec siebie i otaczających nas spraw weszła na kolejny, jeszcze wyższy level. Znamy się jak łyse konie i ma to swoje plusy. Ma też minusy, bo dochodzi do sytuacji, w których rozumiemy się bez słów i często jesteśmy w stanie przejrzeć siebie na wskroś ;-) Zresztą wspólne przejście przez ciążę, poród, połóg, kolejne huśtawki nastrojów i zmęczenie to jeden z najlepszych sprawdzianów każdego związku. Też macie takie wrażenie?

Dlatego kiedy dostałam wiadomość od Moniki (imię zmienione), to przyznam, że na początku nie dowierzałam, że można w „ten sposób”. Doszłam jednak do wniosku, że w sumie każdy ma prawo postępować tak, jak chce. Ja z kolei mam prawo się z tym nie zgadzać.

Monika poprosiła mnie o to, abym opublikowała jej wiadomość i zapytała Was, czy dobrze zrobiła.

Zależy jej na opinii innych kobiet licząc się z konsekwencjami tego ruchu, o których ją poinformowałam.  Dlatego doszłam do wniosku, że dlaczego Was o to nie zapytać?

Przedstawię Wam fragment wiadomości od Moniki (edytowany i skrócony).

” […] Bardzo mi zależało żeby Dominik był przy porodzie. Faceci wszystkich moich przyjaciółek też byli przy ich porodach i powiedziałam Dominikowi, że strasznie się na nim zawiodę jeśli zostawi mnie w tej sytuacji samą. On powiedział, że nie chce być wtedy ze mną bo ma obawy i czułby się nieswojo. […] Po kilku miesiącach przekonywania go w końcu uległ. Kiedy w 39 tygodniu zaczęły odchodzić mi wody pojechaliśmy do szpitala razem. Zapytali go, czy chce być na sali ze mną i on się wtedy zawahał. Widziałam to jego zawahanie ale dałam mu do zrozumienia, że już nie ma odwrotu i nie może mnie teraz samej zostawić na pastwę losu. […]

Przy porodzie ledwo stał na nogach. Starał się mnie wspierać ale po raz pierwszy w życiu widziałam go tak przestraszonego. Był nawet moment że powiedział, że mnie przeprasza ale jemu jest słabo i musi na chwilę wyjść.

W rezultacie urodziłam sama bo personel wziął Dominika na bok i wyprosili go z sali porodowej, bo niewiele by brakowało i jego musieliby ratować bo był biały jak ściana. […]

Tylko że teraz mam problem Magda. Bo jestem już rok po porodzie a mój mąż w ogóle nie chce żadnych zbliżeń. Próbowałam dociekać o co chodzi i w końcu powiedział, że po tym co widział podczas porodu jest mu trudno się przełamać i boi się mnie dotykać […]. Natomiast jest najukochańszym tatą pod słońce. Poza naszym synkiem świata nie widzi i od początku pomaga na każdym kroku.

Teraz mam niestety dylemat i czuję się winna. Czy przez to, że zmusiłam go w pewnym sensie do tego, żeby był podczas porodu to dlatego tak jest? Może za dużo wtedy zobaczył a ja niepotrzebnie go namawiałam jak durna i mam za swoje? Żałuję w ogóle, że tak cisnęłam go przecież dawał mi wyraźnie do zrozumienia, że nie chce albo nie czuje się na siłach a ja wpędzałam go w poczucie winy.

Co o tym myślisz? Zapytałabyś czytelników czy też zmuszały swoich facetów? Chce wiedzieć, czy to ja schrzaniłam i co mam robić.”

Psychologiem nie jestem i pewnie powinnam zamknąć dziób, ale skoro Monika pyta mnie o zdanie, to je wyrażę. Uważam, że odrobinę się jednak zagalopowała w tym dążeniu do rodzinnego porodu. Z opowiadań kilku kobiet wiem, że nie wszyscy mężczyźni mają ochotę i czują się na siłach, aby towarzyszyć nam w tej chwili. Niewątpliwie pięknej chwili, ale bardzo wymagającej.

Mój Mąż nie towarzyszył mi przy cesarskich cięciach. Pamiętam jednak nasze rozmowy, kiedy chodziliśmy do szkoły rodzenia, i widziałam jego entuzjazm w oczach, kiedy pytałam go o to, czy moglibyśmy być w takiej chwili razem. Widziałam ewidentnie, że tego chciał.

Z kolei kiedy wiedziałam już, że czeka mnie cesarka i zapytałam go o to, czy chciałby towarzyszyć mi przy operacji, nie widziałam w jego oczach już tego entuzjazmu. Pewnie mogłabym nalegać i prosić o jego obecność, ale z perspektywy czasu wiem teraz, że przy cesarskim cięciu jego obecność byłaby mi niepotrzebna. Szpitale, w których rodziłam, nie pozwalały na obecność osoby bliskiej przy cięciu, dlatego nie nalegałam. Chociaż to podobno kwestia negocjowalna, bo prawa pacjenta wyraźnie wskazują na to, że podczas cesarki też mamy prawo do obecności bliskiej osoby przy porodzie. Zresztą, każda moja cesarka przebiegała w ekspresowym tempie. Liczny personel, mała sala operacyjna. Niespecjalnie wiem, gdzie on biedny miałby się tam pomieścić a nie życzyłabym mu zobaczenia moich wnętrzności, bo to chyba niepotrzebny widok dlatego cieszę się, że wyszło jak wyszło.

Czy zatem obecność partnera przy porodzie to jego obowiązek?

Chyba jednak – nie, Moniko. Obecność męża przy porodzie to przywilej i możliwość, ale to nie jest warunek konieczny do tego, aby być kochającym partnerem i ojcem. Ja nie zmuszałabym mojego partnera do wspólnego porodu. Na pewno warto sprawdzić, czy druga osoba czuję się na siłach. Wszak to dość emocjonujące doświadczenie. Wam na pewno przyda się terapia, która pozwoli Wam odkryć siebie na nowo i wytłumaczy mechanizm działania spowodowany Waszymi doświadczeniami. Także głowa do góry! Na pewno nic straconego. Przed Wami jednak przepracowanie tego na nowo.

A dla innych pewna lekcja, mam wrażenie. Słuchajmy potrzeb drugiej osoby. Jeśli widzimy opór i można go racjonalnie wytłumaczyć, nie drążmy na siłę. Zresztą, obecność przy porodzie nie jest jedynym wyznacznikiem męskości. Na pewno ta obecność wymaga odwagi, ale panowie, których przy porodach nie było, na pewno wynagrodzą to swoim partnerkom w inny sposób.

Nie zmuszajmy – rozmawiajmy :-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :)

bliska osoba przy porodziemąż przy cesarskiemąż przy porodziemąż przy porodzie naturalnymobecność partnera przy porodzieporód rodzinnyporód z mężemporód z partneremwspólny poród
Tweet
53
O tym, jak pozbyłam się zaskórników z twarzy nie wydając na to majątku.
O matce, która tak bezczelnie paluchem i bez opamiętania!

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.
  • Dlaczego białko jest kluczowe dla rozwoju mózgu dziecka? – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«