Jeden dzień.

napisała 11/09/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

To był wtorek. Miał być dniem jak każdy inny, kiedy to wszyscy zbieramy się rano do życia i rozpierzchamy po mapie Krakowa. Chłopcy do przedszkola. Ja na badania. Mój Mąż z Gaią na przedpołudniowy spacer.

Obudziłam się wcześniej niż reszta domowników. Dzieci jeszcze smacznie wtedy spały. Chłopcy jak królowie życie rozciągnięci w swoich łóżkach. Miałam ich za moment budzić, ale postanowiłam, że tym razem dam im dodatkowy kwadrans. Taki prezent ode mnie dla nich, który pewnie okupimy pośpiechem, aby ze wszystkim na czas zdążyć, ale jakoś sobie z tym poradzimy. Kto, jak nie my! ;-)

Te nasze poranki to gonitwa.

Gonitwa pod znakiem ubierania się, jedzenia śniadania, szukania zagubionej zabawki. Zawsze w pośpiechu. Bez czasu na posadzenie jednego i drugiego na kolana, i głaskanie ich po tych gładkich i coraz dłuższych włoskach, które jeszcze potrzebują porannego szczotkowania. Bez czasu na wsłuchiwanie się w to, o czym chcieliby mi opowiedzieć a przecież tak bardzo się tym emocjonują, kiedy mają mi coś ważnego do powiedzenia! Bo to tak jest, że chłopcy zaczynają coś opowiadać, a ja nagle przypominam sobie, że żelazko trzeba wyłączyć, pralkę wyładować, dać im jeszcze łyżeczkę syropu, który zawsze co rano dostają. Przecież nie mogę o niczym zapomnieć. I tak gonię w myślach i po naszym mieszkaniu, a oni cały czas czekają.

Czekają aż mama się zatrzyma i w końcu posłucha ich historii, która im się śniła w nocy.

A śnili im się pewnie piraci. Choć kto wie, czy tym razem Starszak nie miał znowu koszmaru, jak ostatnio, kiedy w środku nocy przybiegł do naszej sypialni płacząc, że ktoś zabrał naszego Juniora.

Pomogło utulenie i ciche śpiewanie kołysanki, którą zna odkąd jeszcze był w brzuchu, pod moim serduchem.

Zostało im jeszcze 5 minut spania. Zaraz miała wybić 8.30 a to taki nasz graniczny czas, kiedy trzeba na gwałt wstawać, bo inaczej mamy pewność, że nie zdążymy na śniadanie w przedszkolu. Weszłam do ich pokoju i zaczęłam wsłuchiwać się w ich oddech. Miarowy, spokojny. Zaczęłam wpatrywać się w ich śpiące twarze i delikatne rysy, i pomyślałam sobie głośno:

– Magda, nie! Niech sobie śpią! Dzisiaj nie pójdą do przedszkola. Czas przełamać ten codzienny schemat przepełniony gonitwą. Dzisiaj wsłucham się w ich małe-wielkie myśli i będę z nimi. Będę z nimi tak NAPRWADĘ! Będę chłonąć każdą ich potrzebę. Będę bliżej nich, bliżej niż jestem zazwyczaj. Dzisiaj ukucnę przy nich, jakbym chciała słyszeć każdy ich szept i najmniejszą myśl, i nie pozwolę im odczuć, że muszą na coś czekać. Chcę im pokazać, że mama to nie tylko osoba, która daje śniadanie w pośpiechu, pomaga się ubrać i odbiera z przedszkola o czasie. Mama i Tata to nie tylko osoby, które cały czas za czymś gonią, co dla dzieci jest abstrakcją i czują się spychane dla boczny tor.

Przecież rodzice mogą być śmiało największymi powiernikami dziecięcych trosk. Możemy słuchać ich pomału wymawianych słów i niepełnych jeszcze zdań po to, aby w każdej chwili czuli się ważni.

Po to byśmy byli pierwszymi, do których drzwi zapukają, gdy będą starsi i życie zacznie nabierać dla nich ciemniejszych barw.

Sami przecież pamiętamy, nasze dzieciństwo i nastoletnie lata, bo nie była zawsze różowo, prawda?

Bo troski przecież to nie tylko domena dorosłych! Tysiące trosk buzuje w dziecięcych głowach, a później zaprząta im głowy także w czasach, gdy z naszych małych brzdąców okazuje się, że wyrosły już przypominające dorosłych nastoletnie dusze.

I wiecie co? Za nami właśnie taki dzień! Cudowny, niespieszny! Z dziecięcymi uśmiechami i rodzicami, którzy zrobili sobie wolne. Nie było o nie łatwo, ale udało się, przełamać tę codzienną biegnącą rutynę! Wolne, jakiego dawno nie mieliśmy całą rodziną!

Wolne, gdzie dzieci czuły się najważniejsze.

To był dzień, który dał mi nowy początek i w końcu zrozumiałam, że muszę zwolnić, bo Ci, których kocham najmocniej, nigdy nie powinni czekać na moją uwagę. Oni powinni ją mieć zawsze i wszędzie. Przecież nawet najukochańsza zabawka nie da moim dzieciom tego, co mogę dać im ja…

Wiecie, jak często wzruszałam się podczas tamtego niespiesznego dnia ,a mój Starszak stwierdził w pewnym momencie:

– Mamo, ale Ty jesteś dzisiaj fajna!

A poprzez „fajna” miał na myśli pewnie, że w końcu miałam dla niego CZAS. Że nie musiał czekać na moją uwagę i czuł się najważniejszy. I taki powinien czuć się ze swoim rodzeństwem zawsze…

Dzisiejszy post nie jest przypadkowy, możliwe że zdążyliście już to zauważyć. 10 września obchodzony jest Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom, które często w Polsce zasłania kotara milczenia, niedopowiedzeń i szukania winnych. Aż jedno na dziesięcioro dzieci w Polsce ma myśli samobójcze … :(

Dlatego właśnie dzisiaj, całym sercem wspieram ogólnopolską kampanię: „Jeden dzień może być wart całe życie”, w której mam pragnienie zmotywować nas wszystkich do tego, abyśmy na chwilę oderwali się od codziennych obowiązków i spędzili czas z naszymi dziećmi.

Taki inny niż zazwyczaj czas – niespieszny, blisko nich i przepełniony troską, który udało mi się ostatnio wygospodarować dla moich skarbów, i zobaczyłam wtedy w ich oczach blask, który znaczył dla mnie więcej niż tysiąc słów!

Przecież czasem wystarczy bardzo niewiele, by dziecko poczuło, że jest dla nas najważniejsze, a jego życie nie jest nam obojętne…. Taki jeden dzień, który podarujemy naszym dzieciom, może być pięknym początkiem odświeżenia naszych relacji i zrozumienia, co dla nas jest naprawdę ważne.

Taki „jeden dzień”, który my możemy podarować naszym dzieciom, chcieliby mieć rodzice, których dzieci niestety już odeszły, bo ciężar codzienności i braku zrozumienia okazał się być za ciężki…

Dlatego zatrzymajmy się i popatrzmy na nowo na to, że mamy przed sobą wielki skarb, jakim jest życie naszych dzieci, które możemy wypełniać miłością, troską, uwagą i czasem tylko dla nich. Niech czują się zawsze najważniejsi i przez nas rozumiani… <3

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Jeśli macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :* Działamy w słusznej sprawie… 

Podobne wpisy