• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Jedna z moich najlepszych decyzji, dzięki której moje dzieci będą miały cudowne wspomnienia!

napisała szczesliva • 08/12/2017 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Niedawno rozmawiałam z moją dobrą znajomą, Kasią, która wpadła do nas spontanicznie na kawę i nie mogła nadziwić się jednej rzeczy, o której za moment.

Kasia jest kochaną istotą, ale z zupełnie innym podejściem do życia niż ja. Ona raczej typowa pragmatyczka, która twardo stąpa po ziemi. A ja raczej romantyczka, która prędzej się wzruszy na widok małego bobasa niż zdąży policzyć ile jest 2 x 2 – 2 :D

Kasia wpadła do nas ze swoimi brzdącami i nie mogła uwierzyć, że nasze chłopaki tak bardzo wyrosły. Nie widziała ich ponad pół roku! I w pewnym momencie zadała pytanie:

– Magda, to Twój Teodor nie miał przypadkiem brązowych oczu, kiedy byłam u Was ostatnio? Skąd u niego teraz te niebieszczące oczyska?

– Kochana! On zawsze miał błękitne ślepia! Patrz, pokażę Ci!

I wyciągnęłam z ręki telefon i miesiąc po miesiącu pokazywałam jej, jak nasze najmłodsze chłopczysko się zmieniało, ale oczyska to on zawsze miał niebieszczące się i wyskakujące ze zdjęć :D

Ja jestem z tych „szurniętych” matek nie ma co owijać w bawełnę ;-), które często mają przy sobie telefon i nie uważają tego za zbrodnię na macierzyństwie. Nawet nie dlatego mam ten telefon przy sobie, aby służył on do komunikacji z ludźmi, choć to też jego ważna funkcja. On służy do moich „wyższych” (jak je nazywam) celów! ;-)

Od kiedy urodzili się moi synowie telefon stał się moim głównym narzędziem, którym … robię coś moim zdaniem niezwykle ważnego!

Uwieczniam nim nasze wspomnienia!

Wychodząc z młodymi na spacer czy jadąc w jakieś plenery pamiętam o tym, aby mieć przy sobie „komórkę”, bo obiecałam sobie kiedyś, jeszcze matką nie będąc, że chciałabym, aby moje dzieci miały nie tylko wspomnienia w pamięci, ale mogły również wracać do ich utrwalonej formy :-)

Dlatego zbieram codziennie te ulotne chwile i próbuję je zatrzymać. Zaraz powiem Wam o pewnej mojej tajemnej metodzie ich przechowywania, dzięki której tymi wspomnieniami dzielę się również z najbliższymi. Powiem Wam też szczerze, że czasami nawet żałuję, że nie mam w oczach migawki aparatu, bo tyle momentów umyka mi i już ich chłopakom nie pokażę. Żeby nie było – nie jestem matką, która chodzi z telefonem i kręci każdy ruch swojego dziecka i potrafi wyrecytować, ile mają dni, miesięcy, dni i godzin życia ;-) Oj, nie.

Ja po prostu dbam o to, aby zatrzymywać te ważniejsze dla nas chwile i obiecałam sobie, że będę w tym wytrwała!

Kiedyś dostałam uwagę od pewnej osoby z mojej rodziny. Wiem, że nie miała ona na celu mnie uszczypnąć, ale bardziej była spowodowana ogromnym zdziwieniem.

– A to nie wystarczy zrobić zdjęcia raz na urodziny i raz na święta? Po co Ci tyle fotek?

No właśnie nie wystarczy. Tym bardziej, że dla mnie więcej znaczą te naturalne, codzienne wspomnienia, a nie reżyserowane spotkania rodzinne, choć i one mają swój urok! Dlatego uważam, że podjęłam jedną z najlepszych decyzji, jaką mogłam podjąć w temacie uwieczniania dziecięcych wspomnień, choć widzę, że wiele osób tego nie rozumie:

Zamiast zostawiać robienie zdjęć na nieliczne, pompatyczne okazje, ja je robię zdecydowanie częściej!

Chcę, aby za dziesiąt lat moje dzieci mogły pokazać swoim dzieciom i wnukom, że prababcia Madzia dała radę i uwieczniała ich w najbardzej odlotowych i spontanicznych momentach, zamiast bezczynnie stać i udawać, że foty są „be” ;-)

Do podzielenia się z Wami moją metodą zapisywania ulotnych wspomnień i opowiedzenia Wam, jaki jest mój stosunek do gromadzenia zdjęć z tych małych, ale równie ważnych momentów, zaprosiła mnie marka Canon. 

Miłością wielką pokochałam darmową aplikację na telefon Lifecake od Canon (zarówno na Androida jak i iOs), która pozwala mi nie tylko na zapisywanie zdjęć i przypisywanie ich do konkretnych brzdąców i ich momentów w życiu. Ale też nareszcie znalazłam sposób, jak mogę się w łatwy sposób dzielić tymi zdjęciami z moimi mężem, który nie ma konta na żadnym portalu społecznościowym [dziwak, co nie ;-) ], rodzicami i teściami [dla nich portale społecznościowe to abstrakcja], i wszystkimi innymi, którym chce pokazać fotki, jakie robię chłopakom na bieżąco.

 

Najlepsze w tej aplikacji jest to, że nie tylko świetnie działa na telefonach i można współdzielić albumy z innymi, ale jeśli ktoś nie ma smartfona, jak np. mój Teść, to on może sobie tę appkę odpalić na komputerze stacjonarnym i wtedy ogląda wyczyny wnuka na urządzeniu, które zna dobrze, czyli starym, ale jarym komputerze stacjonarnym ;-) Z telefonem, jak to on mówi, raczej się nie polubi ;-)

Czyli Lifecake jest można powiedzieć takim bankiem zdjęć, do którego dostęp mają Ci, którym na to pozwolimy. Co ciekawe! Dziadkowie mogą np. zostawić wnukom serducho pod takim zdjęciem albo komentarz, z którego założę się za 10 lat nasi synowie będą zrywać boki! :-)

Co uważam za świetną opcję – kiedy dorzucę fotę do albumu wszyscy, którym dałam dostęp do niego, dostaną powiadomienie o tym, że czeka na nich nowe zdjęcie. Idealna opcja dla tych, którzy nie korzystają z social mediów, a chcą być ze wszystkim na bieżąco a także chcą, aby zdjęcia nie traciły na jakości podczas zapisu, jak to niestety robią social media.

W czasach, gdy rodziny oddalone są o setki kilometrów od siebie, jak to ma u nas miejsce, to genialne rozwiązania i nareszcie nie mam wyrzutów sumienia, że zapomniałam teściom albo rodzicom wysłać jakieś zdjęcia mailem (za co kiedyś dostawałam delikatny ochrzan :P), bo dostają je ode mnie na bieżąco! Jak np. nasze ostatnie fotki z inauguracji i pierwszego, świadomego kalendarza adwentowego, do którego zapakowałam chłopakom łakocie na każdy dzień ;-)

Aplikację Lifecake za darmo pobierzecie na telefon z Androidem tutaj, a na system iOS appkę Lifecake pobierzecie tutaj.

I duuuża piąteczka dla szalonych matek, które robią więcej niż jedną fotkę rocznie uważając, że telefon nie służy tylko do rozmawiania :P ;-)

aplikacja canonaplikacja do przechowywania zdjęćaplikacja do zdjęć na telefonaplikacja lifecakeaplikacja lifecake canonappka lifecake
Tweet
12
Wyjątkowa zabawka, którą moje dzieci potrafią bawić się godzinami!
O największej głupocie, jaką usłyszał mój mąż trzymając naszego syna na rękach.

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«