Cierpię na chroniczny niedoczas. Niemal każdego dnia mam ciągłe poczucie, że czegoś nie zrobiłam. Że jeszcze mnóstwo spraw przede mną. Przy tym mam ogromną potrzebę wyglądać dobrze, ale i na to brakuje mi czasu. W tygodniach wybitnie zapracowanych opracowałam system urodowy, dla żyjących w ciągłym pośpiechu, który się bardzo przydaje. Całe moje szczęście! ;-)
Mam w swojej łazience kilka przyjaznych mi kosmetyków, które ratują mój tyłek w tej macierzyńskiej, kosmetycznej niedoli ;-) Już niezliczoną ilość razy dziękowałam im za to, że mogę ich nazwać moim dream-team’em gdy panicznie spoglądam na zegarek co 5 sekund. Owy dream-team służy mi wiernie, nie kosztuje majątku i wystarcza na bardzo długo. Czyli nie tylko ekonomicznie ale i praktycznie. To luuuubię!
Byłabym samolubną zołzą, gdybym nie podzieliła się z Wami tymi tajemnymi produktami, których ołtarzyk odkurzam raz na jakiś czas i które wychwalam pod niebiosa. „Oj tam, oj tam, Szczęśliva. Nie podniecaj się nazbyt.” – powiecie.
Ale ja wiem co mówię! ;-)

Ten wysuszacz do lakieru, uratował mi tyłek pierdyliard razy. Pamiętam sytuację, gdy wybierałam się na obiad ze znajomymi. Kończyłam dopracowywać mój staranny manicure, zarzuciłam na szpony ognistą czerwień i w tym momencie dostaję telefon! „Magda, gdzie jesteś?! Czekamy tu na Was. Za ile będziecie?”. „Fuck!” Pomerdały mi się godziny. Zegarek nieprzestawiony, paznokcie jeszcze mokre, a ludzie czekają na Madame Szczęślivą.. No to ja ruchem Supermana sięgnęłam po to cudo i kwadrans schnięcia lakieru skróciłam do 1 minuty. Uratovana!;-)
Sally Hansen – Wysuszacz lakieru Dry&Go

Nie wiem jak Wy, ale ja naprawdę nie cierpię wklepywać balsamów nawilżających. Robię to, bo muszę, ale chętnie o tym zapominam. Nie będę kłamać. Ten żel pod prysznic z olejkiem to strzał w dychę dla takich osób jak ja. Nie tylko dlatego, że fajnie myje i naprawdę zostawia skórę nawilżoną. Ale także dlatego, że zaoszczędza mój cenny, matczyny czas i kosztuje grosze, a ja jestem z tych osób, które to lubią sobie chlupnąć i czasami 1/3 butelki już nie ma. Jeśli dobrze pamiętam to w promocji kosztuje 3,99 PLN. Jak za darmo.
Rossmann Isana – Żel pod prysznic z olejkiem i panthenolem

To nic, że moje brwi mają zupełnie różne kształty i bywa, że spędza to sen z moich powiek. Moim brwiom daleko do ideału. Nie przepadam także za używaniem kredki albo cieni. A gdy się spieszę to ogarnięcie brwi za pomocą kredki to niemożliwość, chyba że decyduję się na to, aby wyglądać jak stale wkurzona Cruella de Mon. Wyhaczyłam fajną brązową hennę w żelu [tych w proszku nie cierpię] i raz na tydzień maziam nią brwi. Dbam tylko o jedną rzecz. Aby nie zapomnieć jej zmyć w odpowiednim czasie ;-) To samo robię z rzęsami – gdy muszę wybiec z domu bez tuszu do rzęs przynajmniej nie mam potrzeby później szukać w lustrze moich oczu… ;-)
ReflectoCil – Henna w żelu

Pamiętam mój szpitalny pobyt i niemożliwość umycia głowy w normalnych warunkach. Tu boli, tam ciągnie. Masakra. Włosy wołają o pomstę do nieba a ja rozkładam ręce. Wpadłam na genialny pomysł. Przypomniałam sobie o suchych szamponach, które są wybawieniem w takich sytuacjach. Wysłałam mojego Jedynego do apteki i przyniósł suchy szampon KLORANE. 4 psiki, 3 ruchy grzebieniem i włosy jak nowe. To jedyny suchy szampon, który przetestowałam i nie powoduje łupieżu. Warto wyhaczyć go w dobrej cenie w internecie. A jeśli szkoda Wam mamony na to cudo, to sprzedam Wam mój sposób awaryjny na to, aby bez mycia głowy odświeżyć włosy: szczypta mąki na gęsty grzebień i dokładnie wyczesujemy włosy u nasady. Przedłuża okres do mycia głowy o 12h!
Klorane – suchy szampon do włosów w spray’u

Regulujecie sobie brwi? Ja nie mam wyjścia, ale za pensetą i żmudnością tej pracy nie przepadam. Od kiedy stosuję plastry z woskiem, to moja regulacja brwi trwa 1 minutę. Tnę plastry na węższe paski, rozgrzewam w dłoni i przykładam je w dwóch liniach pod brwiami [ tam gdzie to wymaga] i rach, ciach i po sprawie. Na koniec zmywam resztki wosku oliwką. Nie muszę włos po włosku wyrywać ich pojedynczo tylko dokonuję ich zbiorczej zagłady.
Veet – plastry z woskiem do twarzy
A jakie kosmetyki Wam ooszczędzają czas w sytuacjach awaryjnych i nie tylko?







