Najlepsza rzecz, jaką mogłam zrobić dla mojej rodziny, której wcale się nie wstydzę!

napisała 28/08/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Obiecajcie mi jedno po przeczytaniu tego postu: nawet jeśli się ze mną nie zgodzicie, to chociaż spróbujecie zrozumieć mój punkt widzenia! ;-) Wiem, bywa on czasami kontrowersyjny, może trochę pod prąd. Może nie tak, jak sugeruje rozum i podpowiada serce, ale w naszym wypadku okazał się być najlepszy!

A jeśli myślimy podobnie, to ujawnijcie się! To mi doda trochę otuchy, nie będę ściemniać ;-) Nie chciałabym wyjść na wyrodną, nieczułą, zarozumiałą i egoistyczną matkę. Zresztą sami oceńcie!

Jak wiecie, mój Starszak ma już ponad pięć lat. Z kolei Juniorowi za moment stukną 3 lata. Wiek zacny, prawda? ;-) Na tyle zacny, że tak to ujmę, że hormony go rozsadzają. A razem z hormonami rozsadzane jest codziennie nasze mieszkanie :D I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Poranki zaczynają się od tego, że całe mieszkanie po wieczornym ogarnianiu na nowo postawione jest do góry nogami :D

Chłopak próbuje sobie wszystkich poustawiać wg własnego pomysłu, na co ja nie wyrażam zgody. Bałaganienie w jego wykonaniu doprowadza mnie do szewskiej pasji! Jak ma wyciągnąć skarpetki z szuflady, to wyciągnie całą szufladę! Jak ma umyć zęby, to umyje zęby i pół łazienki zatopi. Jak ma zjeść płatki śniadaniowe z mlekiem, to zje płatki, część ich poprzykleja do podłogi a mleko porozlewa tak, że ślady po nim będą na oknach tarasowych. Chodzę za nim i tylko sprzątam!

W czerwcu i lipcu miałam taki kryzys energetyczny i psychiczny, po części spowodowany jego wybuchami i ekscesami, że powiedziałam: DOŚĆ!

„Teodor idzie do przedszkola! Nie ma to tamto! Nie ma, że będę za nim tęsknić! Dam sobie z tym radę. Ma się chłopak zacząć odnajdować w grupie! Ma się tam wybawić za wszystkie czasy, dać upust swojej energii, wybiegać, wyszaleć! Koniec, kropka! Postanowione. To nic, że nie będzie mi się chciało zbierać go z rana z łóżka, bo to też nie lada wyzwanie! To nic, że zrobi o poranku „kiepisz” taki, że nasza Roomba i Braava będą jeździły na najwyższych obrotach.

Czas na niego. Decyzja podjęta!”

Jak pomyślałam, tak zrobiliśmy. Znalazło się dla niego miejsce w przedszkolu i od tygodnia do niego uczęszcza!

I wiecie co?

To była najlepsza decyzja, jaką mogłam sobie tylko wymarzyć! Najlepsza dla niego! Bo jest chłopak zaopiekowany i nie musi ciągle być z mamą, która czasami traci do niego już cierpliwość… Najlepsza dla nas! Nie wiem, czy najlepsza dla pań przedszkolanek, bo dochodzą mnie słuchy od mojego M., który odbiera chłopców z przedszkola, że Teosiek daje tam popisy swoich możliwości ;-)

Ale kiedy Junior przychodzi do domu, to jest szczęśliwy! Energii ma jakby mniej, co prawda, ale to totalnie po mojej myśli! :D

Wiecie, co jest w tym wszystkim mega krzepiące?! Że ja mam czas wypić w ciągu dnia kawę, podczas gdy on się świetnie bawi! Nareszcie! Że mogę popracować. Że mogę zadzwonić do kogoś i nie muszę wysłuchiwać pisków. Że nie muszę nasłuchiwać ciszy, która do tej pory zwiastowała jakieś nieszczęście! :D

A przy okazji mam w domu czysto! Do godziny 15.00, co prawda, czyli do jego powrotu, ale jest porządek :D Lubię to. Podłogi mam odkurzone, ale ja z tych wygodnickich, co pewnie już obczaiłyście, bo u nas podłogi odkurza Roomba, a po odkurzaniu mopuje je Braava. Ale nie mam wyrzutów sumienia, że iRoboty robią to za mnie. Najmniejszych wyrzutów nie mam ;-) Często odpalam odkurzanie na aplikacji będąc z nimi na spacerze i to uważam za majstersztyk, że nie muszą być w domu a podłogi odkurzają się same.

Po ostatnim poście, w którym polecałam Wam Roombę i Braavę, napisała do mnie Marysia i zapytała:

– I jak je kupię, to rzeczywiście nie będę musiała dodatkowo odkurzać normalnym odkurzaczem?

No to ja oficjalnie odpowiadam Marysi i wszystkim ewentualnym zainteresowanym, że ja mam tak, że za moment zapomnę, jak się trzyma rurę od normalnego odkurzacza. Lubię w Roombie to, że rzeczywiście jest dokładna i że nawet unosi podczas odkurzania włosie moich dywanów. Mam na tym punkcie bzika i nie lubię, gdy włosie jest płaskie ;-) Prawdę mówiąc ja mam tego bzika nie tylko na punkcie sterczących „na sztorc” włosków na dywanie, ale ogólnie na punkcie czystej podłogi. Mam tak od czasu malutkiego Ivka, który uwielbiał lizać podłogę, jak już zaczął raczkować. Zwyczaj przejął po nim Teodor a teraz w ich ślady idzie Gaia. Po tylu latach czyszczenia na błysk podłóg weszło mi to już tak w krew, że nie wyobrażam sobie, żeby podłoga mogła wyglądać inaczej.

A moje roboty ogarniają temat koncertowo i na dodatek bez mojego w tym udziału. Braava (to ten robot mopujący) robi to w ten sposób, że ta jej dolna płytka, do której umocowana jest niebieska ściereczka widoczna na zdjęciu, bardzo szybko wibruje, co powoduje, że brudne plamy znikają ekspresowo. Dodatkowo ta niebieska ściereczka nasączona jest środkiem myjącym, który aktywuje się dopiero po kontakcie z wodą, którą sobie ta Braava popsikuje do przodu, gdy jeździ po podłodze.

Roomba (czyli odkurzacz) ma nawet taką funkcję, że jak dojedzie do jakiegoś mocniej zapaskudzonego miejsca, to będzie tam uparcie jeździć tam i z powrotem, aż brudu nie wyczyści. Czujnik jakiś ma od tego spryciara jedna ;) Zbiera też moje włosy, które pałętają się wszędzie i jakimś cudem robi to bez wkręcania ich w swoje szczotki. Gdy dojedzie do dywanu, to najpierw objedzie go dookoła, boczną szczotką wygarniając paprochy spod krawędzi, a później wjeżdża na dywan i automatycznie odpala „turbo ciąg” przeznaczony specjalnie do odkurzania dywanów. Gdy zjedzie na podłogę, to zmniejsza ciąg dostosowując go do płaskiej powierzchni, by nie robić zbytnio hałasu. Mądra bestia jest, mówię Wam.

W połączeniu z Braavą dają sobie radę niemal ze wszystkim, co moje chłopaki umiejętnie i ze znawstwem wychlapią lub rozsypią na podłogę podczas porannych przygotowań do wyjścia do przedszkola :) Nie mówiąc już o tym, że zapuszczam je sobie wieczorem przed pójściem spać i gdy budzę się rano, to aż przyjemnie popatrzeć na ogarniętą chatę. Krótko mówiąc życie stało się piękniejsze :)

Obejrzyjcie poniższy film i zobaczcie, jak u nas wyglądają poranki! :-D

Powiedzcie, a jak u Was wyglądają tego typu poranki! Też tak jak u nas pełne zamieszania, bałaganu przy zaspanym wzroku? :D Pocieszam się tym, że jeszcze zdążę dojść do wprawy i zebranie chłopców do pełnej gotowości do przedszkola w końcu będzie nam zajmować 15 minut zamiast 1 godzinę ;-) Sam fakt, że nie muszą odkurzać i mopować podłogi już i tak jest krzepiący. Zastanawiam się teraz jeszcze, czy wymyślą kiedyś zmywarkę, która sama się „wypakowuje” i układa naczynia i sztućce do szuflad. Wiem, oszalałam :D Wypakowywanie zmywarki to u nas zawsze pole do bitw małżeńskich, bo nikt za tą czynnością nie przepada! :P

Ale wiecie co? Z pełną premedytacją nie żałuję jednak jednego i mam nadzieję, że nie wyjdę na wyrodną!

Ja naprawdę cieszę się, że Teosiek poszedł do przedszkola!

Ostatnio spotkałam się z dość karcącym mnie wzrokiem, kiedy pochwaliłam się, że mam spokój z chłopcami od 9.00 do 15.00, bo są w przedszkolu. Czy tęsknię? Szczerze? Nie! :D Może odrobinę, ale wiem, że to dla nich świetne!

To była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć, że nie zostawiłam mojego prawie trzylatka w domu i poszedł do przedszkola! Powiedzcie, że też cieszył Was fakt, że Wasze brzdące poszły do przedszkola albo szkoły? Choć ociupinkę? Ujawnijcie się, Wy wyrodne, żebym nie wyszła, że jestem w totalnej mniejszości!

Myślimy podobnie?! ;-)

Partnerem tego postu jest marka iRobot, dzięki której moja matczyna cierpliwość i głowa pełna codziennych zadań jest częściej jednak po tej pozytywnej i spokojniejszej stronie mocy! ;-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Jeśli macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :*

Podobne wpisy