Osoba, którą powinna poznać po porodzie każda kobieta (ale zupełnie się o niej zapomina!)

napisała 14/12/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Oprócz dobrego lekarza ginekologa, świetnego stomatologa a także słuchającego nas fryzjera, to moim zdaniem kolejna osoba, która powinna być koło nas wtedy, gdy tego potrzebujemy najbardziej! A potrzebujemy tego szczególnie w trakcie ciąży, przed i po porodzie, w okresie laktacji i wtedy, gdy już przestajemy karmić.

Ale nie tylko wtedy! Głęboko wierzę, że już jako nastolatki powinnyśmy dostawać instrukcje od przeszkolonych w tym temacie osób! Co ciekawe – odkąd ja zadbałam o moje piersi w kwestiach prawidłowego brafittingu, to skończyły się moje problemy z kręgosłupem! Także prawidłowe podtrzymanie biustu to nie tylko kwestia estetyczna, ale również … zdrowotna!

Do dzisiaj nie zapomnę chwili, w której (nareszcie) przestałam „upychać” moje piersi w biustonosze w rozmiarze 75D, który myślałam, że jest idealny, i w końcu po prawidłowych pomiarach dobrano dla mnie 75E a w niektórych modelach 75F, który sprawił, że mój biust zaczął wyglądać nareszcie pięknie!

Wprowadzę Was dzisiaj w świat naszych piersi, jeśli pozwolicie ;-) Niech ten post będzie dla Was takim poradnikiem, który razem z Panią Elą – brafitterką (osobą, która dobiera dla mnie biustonosze odkąd byłam w ciąży z moją Gaią!) możemy Wam zaprezentować.

Pani Ela zajmuje się brafittingiem w sklepie Adore.pl, który jest stacjonarnie w Krakowie przy Al. Pokoju 20, ale ma też swój sklep internetowy.

Psssst. Na hasło: SZCZESLIVA dostaniecie stacjonarnie i online aż 15% rabat na produkty nieprzecenione ;-)

No to zaczynamy, kochane!

Kim jest brafitterka i dlaczego jest Ci potrzebna?

MAGDA: Pani Elu, kiedy po raz pierwszy złożyłam zamówienie w Pani sklepie a wtedy przecież zupełnie się nie znałyśmy, to byłam zaskoczona tym, że zadzwoniła Pani do mnie, aby zweryfikować, czy aby na pewno chcę zamówić modele, które wrzuciłam do wirtualnego koszyka. W trakcie rozmowy okazało się, że zupełnie rozminęłam się z wyobrażeniem o moim rozmiarze biustu, który w czasie ciąży zmieniał swój rozmiar z miesiąca na miesiąc! Na szczęście zamówienie z Pani pomocą zmodyfikowałyśmy i okazało się, że każdy z biustonoszy okazał się być idealnym wyborem. A przecież wtedy byłam w trzecim trymestrze ciąży i zgadywałyśmy, jak mój biust będzie się zachowywać po urodzeniu malucha i w pierwszych miesiącach. Trafiłyśmy z rozmiarami w 10-stkę! Teraz wiem, jak ważną profesją jest brafitting i jak ważne jest spotkanie face-to-face, aby móc bieliznę dobrać indywidualnie… Mam też wrażenie, że ma Pani pewną misję, dobrze myślę? Jakie postawiła sobie Pani przed sobą zadanie?

P. ELA:  Chciałabym oswoić kobiety z tematem wizyty w butiku brafitterskim. Wyjaśnić, że jesteśmy po to, żeby im pomóc w dokonaniu właściwego wyboru, nie po to by je oceniać, czy krytykować.

MAGDA: Trzymam kciuki, aby jak najwięcej kobiet zrozumiało, że dobrze dobrany biustonosz zmienia całą perspektywę! :-) Czym właściwie różni się zwykły sklep z bielizną od tego tajemniczego brafitterskiego?

P. ELA: Przede wszystkim takie specjalistyczne sklepy mają o niebo szerszą ofertę rozmiarową. Nie musimy wybierać pomiędzy trzema obwodami i czterema rozmiarami miseczek, jak to zwykle bywa, chociażby w sieciówkach. Tak na zdrowy rozum, czy to możliwe, żeby wszystkie kobiety na świecie, te filigranowe i okrągłe, te obficie obdarzone przez naturę i te o biuście dwunastolatki, z wagą od 45 do 145 kg, wszystkie cudownie różne, zmieścić w dwunastu czy szesnastu rozmiarach biustonosza na krzyż?! Butiki brafitterskie mają zazwyczaj obwody od 60 do 115 cm i więcej, w każdym z nich kilkanaście rozmiarów miseczek, lekko licząc ponad sto rozmiarów do wyboru. A bywa, że i to nie wystarcza. Jednak zdecydowanie łatwiej wybrać właściwie, jeżeli jest z czego wybierać… Ponadto w butikach brafitterskich pracują osoby, których zadaniem jest pomoc w zakupach, nie tylko wyciągnięcie towaru z szuflady i wbicie stosownej kwoty na kasę. Brafitterka pomoże w dopasowaniu bielizny właściwej przede wszystkim pod względem rozmiaru oczywiście, ale także fasonu, materiału, funkcji jaką ma pełnić. Doradzi jaki biustonosz będzie najlepszy na co dzień, jaki do uprawiania sportu, na okres ciąży, do eleganckiej sukienki itd.

            Kiedy dolega nam ból gardła, wybieramy się do lekarza, problematyczną cerę oddajemy w fachowe ręce dermatologa i kosmetyczki – najwyższy czas, aby kobiety w podobny sposób zaczęły traktować brafitterki. Nie jesteśmy po to, by krytykować biustonosze, w których do nas przychodzicie, ani po to by oceniać Wasze ciała, czy wciskać na siłę produkty, których nie chcecie, bo mamy plan do wyrobienia.

MAGDA: Co zatem trzeba zrobić, aby być dobra brafitterką?

P.ELA: Żeby być dobrą brafitterką trzeba lubić ludzi, a jeśli lubisz ludzi, to chcesz im pomóc, chcesz by dobrze czuli się w twoim towarzystwie. Dobieranie bielizny to dla wielu kobiet czynność bardzo intymna, rozumiem więc doskonale obawy niektórych kobiet przed pierwszą wizytą u brafitterki. Trochę jak przed pierwszą wizytą u ginekologa ;) Przeszkolona brafitterka dołoży jednak wszelkich starań do stworzenia komfortowej, przyjaznej atmosfery.

MAGDA: Domyślam się, że na przestrzeni tych lat macie już Panie grono stałych bywalczyń Waszej biustonoszowej Mekki, prawda? ;-)

P.ELA: Mamy wiele stałych klientek, które przychodząc do nas już wiedzą, że nie muszą „się produkować”, co lubią, w czym czują się dobrze, bo… po prostu wiemy, co mają w szufladach :) Często są z nami od lat, dobierałyśmy im już biustonosz do białej koszuli do biura, do ślubu, na wesele szwagra, potem ciążowy i do karmienia, potem do biegania, bo trzeba zrzucić parę kilo na wiosnę, i znów ciążowy itd. Wracają, bo mogę nam zaufać, wiemy, że zmieniają się ich ciała i potrzeby, trzeba umieć na nie odpowiadać. Są nam wierne, jak ulubionemu fryzjerowi, który wie jak lubią być czesane i zadeklarowanej fance blond loków nie zrobi rudego jeża. Są Panie, które z uporem maniaka wybierają na przykład lekko za luźny obwód. Przymykam wtedy oko, że nie wszystko jest dobrane idealnie w „zgodzie ze sztuką brafittingu”. Oczywiście za każdym razem zwracam na to uwagę, to mój obowiązek, ale nie kłócę się, bo przecież jeśli ona czuje się w nim najlepiej, to jakie mam prawo, żeby to kwestionować? To staniki są dla kobiet, a nie odwrotnie!

MAGDA: Proszę zatem powiedzieć, tak “łopatologicznie”, jak wygląda dobieranie biustonosza?

P.ELA:  Po pierwsze – rozmowa, dopiero potem miarka :) Kiedy ustalimy, czego szukamy, przychodzi czas na mierzenie.

MAGDA: To złota zasada, zgadzam się :-) Czy kobiety przychodząc do Pań czegoś się obawiają, wstydzą, cokolwiek je krępuje? A może boją się pytać?

P. ELA:  Wiele Pań obawia się nagości, muszę je uspokoić – pomiaru dokonujemy w biustonoszu, a do przymierzalni nigdy nie wejdziemy bez uprzedzenia i wyraźnej zgody Klientki. Mierzymy obwód pod biustem, ciasno, na wdechu, następnie luźno w biuście. Dobieramy właściwy rozmiar –  czasem już pierwszy jest strzałem w dziesiątkę, ale bywa, że trzeba pokombinować z różnym układami obwodów i miseczek. Kiedy znajdziemy odpowiedni rozmiar zaczyna się zabawa:)

MAGDA: Pani Elu, jak powinna wyglądać pierwsza wizyta w salonie brafittingu? Może są jakieś jej stale elementy, na które warto zwrócić uwagę?

P.ELA: Przy pierwszej wizycie brafitterka powinna pokazać, w jaki sposób prawidłowo założyć biustonosz, jak ułożyć i wygarnąć piersi, wyregulować ramiączka, jak zapinać biustonosz, gdzie powinna leżeć fiszbina itd. Warto przygotować się na dłuższe mierzenie :) Nie spieszyć się, popróbować różnych opcji. Pytać, prosić o radę, pokazać się brafitterce choćby w każdym biustonoszu, który przymierzamy.

            Fajnie sprawdzić, w jakich modelach jest nam najlepiej, które kroje są najbardziej trafione, w których czujemy się pięknie i wygodnie :) Zmierzyć nie kilka, lecz przynajmniej kilkanaście, a niejednokrotnie nawet kilkadziesiąt biustonoszy. Pamiętaj – jeśli polecany przez brafitterkę biustonosz nie przypadł Ci do gustu wizualnie, warto dać mu szansę! Często „nabiustnie” brzydkie kaczątko zmienia się w pięknego łabędzia, a zdarza się i tak, że mimo kolorystycznych czy wzorkowych animozji biustonosz zostaje najlepszym przyjacielem, bo żaden inny krój nie potrafi tak pięknie/spektakularnie wymodelować biustu.

            Ważne, żeby pamiętać, że dobrze dopasowany biustonosz to wynik współpracy pomiędzy kobietą a brafitterką. Mogę ocenić jak dany model wygląda, czy leży jak trzeba, ale nawet idealnie dopasowany model i rozmiar możemy w buty sobie wsadzić, jeśli użytkowniczka czuje się w nim niekomfortowo, drapie, ciśnie, jest zbyt koronkowy lub zbyt… różowy:) Jednak jeśli nie usłyszymy tego z ust danej Pani, ciężko będzie się tak po prostu domyśleć, co wymaga poprawy. W przymierzalni można, a nawet trzeba trochę pogrymasić, żeby znaleźć swój ideał.

MAGDA: Uff, to mnie Pani pocieszyła, bo ja z tych grymaszących kobiet, którym czasami nawet wieki zajmuje, aby znaleźć ten biustonosz idealny, szczególnie że w ostatnich latach moja waga zmieniała się jak w kalejdoskopie z racji ciąż :-) A co za tym idzie i piersi ulegały transformacjom rozmiarowym ;-) Proszę powiedzieć, po co właściwie kobiecie biustonosz?

P. ELA: Chociaż trudno w to uwierzyć, wiele kobiet uważa, że głównym zadaniem biustonosza, jest zakrycie piersi… Taki trochę ocieplacz, a trochę strażnik przyzwoitości, bo przecież nie wypada latać z wolno puszczonymi cyckami. Tymczasem biustonosz ma dużo poważniejszą misję. Jego zadaniem jest podtrzymanie piersi, zaopiekowanie się tą jakże ważną i delikatną częścią kobiecego ciała.

MAGDA: Pamiętam, jak mój najstarszy Syn zadał mi kiedyś pytanie. Mamo, a Ty masz w “cycuśkach” mięśnie? Wtedy zgłupiałam, teraz znam już odpowiedź! ;-)

P.ELA: Wbrew temu co niektórzy sądzą, w piersiach nie ma mięśni. Zbudowane są z tkanki gruczołowej, tłuszczowej oraz łącznej. Nie ma opcji, aby unieść je za pomocą ćwiczeń. No way! Właściwie jedynym ich podtrzymaniem są skóra oraz system więzadeł (więzadła Coopera i podwieszenie więzadłowe sutka). Żadne z nich nie jest na tyle mocne, by poradzić sobie z ruchem biustu. Aby utrzymać piersi w dobrej kondycji, zachować ich jędrność oraz ładny wygląd niezbędny jest biustonosz. Piersi przemieszczają się i podskakują nie tylko kiedy szalejemy na trampolinie, ale również podczas zwykłych codziennych czynności, spaceru czy sprzątania. Podczas gwałtownych ruchów piersi, jeśli nie są potrzymane biustonoszem,  mogą się przemieszczać nawet o 21 cm w dół, w górę i na boki. Dodatkowo niekorzystnie na skórę i więzadła wpływają zmiany hormonalne (te związane z cyklem miesięcznym, z wiekiem, z ciążą, z karmieniem…), zmiany objętości piersi, chudnięcie czy tycie.

MAGDA: Czy zatem dobrze dobrany biustonosz może cokolwiek zmienić?

P.ELA: Dobrze dopasowany biustonosz może zmienić naprawdę wiele. Nie tylko poprawia wygląd i proporcje sylwetki. Jeśli piersi są duże, umieszczenie ich na odpowiednim poziomie odsłania talię i optycznie „zabiera” parę kilo. Jeśli są małe, potrafi pięknie zebrać je i stworzyć ładną linię dekoltu. Zapewnia komfort i pewność siebie, także podczas ćwiczeń czy sprintu do autobusu. Ale najważniejsze chyba jest, że odciąża ramiona i kręgosłup, a po czasie można zauważyć poprawę kondycji biustu. A dzięki temu, że dobrze dobrany biustonosz pozostaje na swoim miejscu przez cały dzień, a piersi z niego nie uciekają, zyskujemy caaałe mnóstwo czasu, które zazwyczaj poświęcamy na kontrolowanie wyglądu i położenia biustu.

            Całkiem dużo jak na kawałek materiału i dwa druty, prawda?

MAGDA: Dokładnie! Pani Elu, proszę zatem wymienić główne stanikowe grzeszki, jakie popełniają kobiety. Sama jestem ciekawa, z czym sama muszę walczyć ;-)

P.ELA: Jaki jest podstawowy błąd popełniany przy stanikowych zakupach? Kupowanie na oko i „na pewniaka”. Kobiety często mówią „mam 80B, zawsze taki kupowałam i na pewno będzie dobry.” Wszystko fajnie, ale czy w trakcie trwanie tego „zawsze” naprawdę nic w budowie tej Pani się nie zmieniło? Czy nie przytyła i nie schudła ani kilograma? Czy nie urodziła dzieci, nie karmiła? Wreszcie (pardon!), czy lat też nam nie przybywa? Zmieniamy się i nasze biusty również.

            Najczęstszym zestawem błędów z jakimi spotykam się w przymierzalni są zbyt luźny obwód i za mała miseczka.

MAGDA: Pani Elu, jak zatem sprawdzić, czy kupowany rozmiar jest ok?

P.ELA: Jeżeli któreś z poniższych zdań zdaje się celnie opisywać Twoje stanikowe potyczki, należałoby się dokładniej przyjrzeć kwestii dopasowania. Jeśli nie – gratuluję, Twój biustonosz jest prawdopodobnie doskonale dopasowany :)

1. Jest mi niewygodnie, w ciągu dnia wielokrotnie „poprawiam się”, wciąż coś mi nie pasuje.

2. Ramiączka boleśnie wbijają się w ciało, pozostawiając wyraźne czerwone ślady.

3. Ramiączka zsuwają się z ramion, muszę je podciągać kilka razy dzienne.

4. Obwód wrzyna się w ciało.

5. Mostek biustonosza nie przylega do ciała.

6. Obwód jest niestabilny, w ciągu dnia tył biustonosza podjeżdża do góry, pod łopatki.

7. Pod pachami tworzą się wyraźne bułeczki.

8. Górna krawędź miseczek tnie piersi, które aż wylewają się górą.

9. Piersi wysuwają się z misek pod fiszbiny w ich dolnej części lub na mostku.

10. Fiszbina wbija się w pierś pod pachą.

11. Piersi nie wypełniają miseczek.

12. Fiszbina wychodzi daleko, aż na plecy.

13. Dolna część miseczek jest pusta, mimo że górna krawędź przylega.

14. Kiedy podnoszę ręce, fiszbiny również się unoszą.

15. Mam tak duże piersi, że tylko usztywniana miseczka je utrzyma.

Jak zatem prawidłowo dobrać biustonosz?

            Żeby dobrać prawidłowy rozmiar biustonosza należy się przede wszystkim właściwie zmierzyć. Po pierwsze – pod biustem. Dość ciasno, na wydechu, umieszczając miarkę tuż pod biustem, poziomo na całym obwodzie. Od otrzymanego wyniku odejmujemy 5 cm i zaokrąglamy w dół do najbliższego obwodu. Następnie obwód w biuście – mierzymy się luźno, najlepiej w miękkim biustonoszu.

Oczywiście, nie zawsze rozmiar wynikający z pomiaru okazuje się tym właściwym. Ale jest to dobry punkt wyjścia:)

MAGDA: To jakie jest te 8 grzechów głównych w temacie dobierania właściwej bielizny? ;-)

P.ELA: Po kolei :-)

1. Wylewające się piersi

Górna krawędź biustonosza dzieli biust, a ponad krawędzią miseczki pojawia się „dodatkowy komplet” piersi. Wylewający się biust widoczny jest dobrze również pod ubraniem. Zamiast ładnego okrągłego kształtu mamy górki i doliny..

2. Wędrujący obwód

Stabilny obwód odpowiada za podtrzymanie 80% ciężaru biustu. To na nim, a nie na ramiączkach „nosimy” piersi. Jeśli będzie zbyt luźny, to po kilku minutach noszenia tył biustonosza zacznie „wędrować” ku górze, biust natomiast zacznie opadać. Błędem jest wybieranie obwodu takiego samego jak faktyczny obwód klatki piersiowej. Biustonosz to nie top, który ma gładko spoczywać na ciele. Aby miał szansę trzymać, musi być stabilny. I tak, jeśli obwód po biustem wynosi 83, to biustonosz należy wybrać w rozmiarze 75 lub mniejszym.

Obwód powinien pozostawać na swoim miejscu przez cały dzień, równolegle do podłoża, mniej więcej na tej samej wysokości z przodu i z tyłu. Jeżeli podczas ruchu czy machania rękami obwód „wędruje”, to znaczy, że jest zbyt luźny.

3. Zbyt ciasny obwód

Obwód biustonosza boleśnie wbijający się w ciało i powodujący dyskomfort oznacza, że jest po prostu zbyt ciasny.

Dodatkowo, taki obwód ma tendencję do „zjeżdżania” w dół,  w poszukiwaniu węższego miejsca. Wrażenie zbyt ciasnego obwodu może pojawić się również jeżeli zbyt małe są miseczki.

4. „Apetyczny przedziałek”

Oczywiście każda z nas chciałaby posiadać piękny dekolt, często z wyraźnie zaznaczonym „przedziałkiem”. Nie ma w tym nic złego, póki się nie zagalopujemy.

Piersi brutalnie ściśnięte do środka, w dodatku w za małych miseczkach, nie tylko wyglądają nieestetycznie ale również mogą ulegać otarciom oraz odparzeniom. Naprawdę nie trzeba posuwać się tak daleko, aby kusić dekoltem ;)

5. Połówki kokosa

Krawędzie miseczek są mocno widoczne pod ubraniem, żyją własnym życiem.

Miseczki biustonosza nie przylegają do ciała, odstają, a między nimi a piersią tworzy się pusta przestrzeń, w którą niejednokrotnie „wpada” ubranie. Oznacza to, że albo miseczki są zbyt duże, albo obwód za luźny, w konsekwencji nie jest w stanie utrzymać miseczek w odpowiednim miejscu.

6. „Motylki” pod pachami

Często kobietom wydaje się, że odznaczające się pod pachami wybrzuszenia to ich „tłuszczyk”.

Tak naprawdę zazwyczaj jest to wynik dobierania zbyt małych miseczek, które spychają tkankę pod pachy. Jeśli dzieje się tak przez dłuższy czas, „motylki” robią się coraz bardziej widoczne i nie chcą się schować w biustonoszu. Ale spokojnie, jest to proces odwracalny, przynajmniej częściowo. Potrzeba jednak troszkę czasu i przede wszystkim dobrze dopasowanego biustonosza!

7.           Piersi na brzuchu

Biust, który nie ma odpowiedniego wsparcia, będzie opadał na brzuch, szczególnie u Pań o pełniejszych kształtach.

Poszerza to optycznie talię i sprawia, że sylwetka wydaje się ciężka. A wystarczy unieść piersi na odpowiednią wysokość i od razu parę kilo znika.

Od siebie dodałabym jeszcze jeden grzeszek:

8.           Kobiety nie doceniają samych siebie!

Często spychają własne potrzeby na szary koniec potrzeb rodziny. Być może przez lata przywykłyśmy do tego, że mamy się poświęcać dla dobra innych, do tego, że nasze „potrzeby” to zbyteczne fanaberie. Za dobry biustonosz trzeba zapłacić, ale będzie służył przez długi czas.

A biustonosz, mimo że go nie widać, może mieć wielkie znaczenie nie tylko dla naszego wyglądu. Potrafi odmienić codzienność. Zagwarantuje, że piersi nie wyskoczą, gdy biegniesz, żeby dziecko nie spóźniło się na pierwszą lekcję. Będzie odrobiną luksusu na co dzień. Kobieta w pięknej, dobrze dopasowanej bieliźnie, promienieje, prostuje się, uśmiecha. Po prostu widać, że dobrze jej ze sobą. A przecież w końcu o to chodzi :)

Ufff! Dużo tej wiedzy, prawda? ;-) Następnym razem podrążę z Panią Elą temat „stanikowego komfortu” w ciąży i podczas karmienia. To zagadnienie ważne i myślę, że może Was zaciekawić!

Do później!

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Podobne wpisy