• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

To normalne, że czasami masz dość swojego faceta!

napisała szczesliva • 29/09/2016 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Ten post należy traktować z dużym przymrużeniem oka. W razie niezastosowania się do tego zalecenia, nie odpowiadam za interpretacje „z sufitu” ;-)

Nie wiem, czy dobieraliście się w pary na zasadzie przeciwieństwa czy podobieństwa. W naszym przypadku zdawać by się mogło, że to dwa przeciwieństwa się przyciągnęły. Życie jednak pokazało, że zarówno jedno jak i drugie jest największym harpaganem świata, i jak przystało na wybitnie terytorialnego męża i żonę będziemy do końca świata walczyć o swoje ;-)

No tak, „brutalny lajf” weryfikuje wszystko w praniu. Na początku byliśmy jak takie dwa gołąbeczki wtulające się do siebie i potrafiące ze sobą rozmawiać, nawet gdy mieliśmy inne na dany temat zdanie. Z czasem okazało się, że gołąbeczki są obecnie pterodaktylkami, które walczą o każde bzdurne jajo :D No taki klimat. Charakterki mamy co najmniej waleczne, a pazury to mamy zdecydowanie z gatunku najostrzejszych ;-)

Mówię Wam, wrażliwce z nas na punkcie swojego ego. Niedajpanieboshe rzucić jakąś uwagą, to spod pazuchy miecz wyrywamy! Całe jednak nasze szczęście, że takie zachowanie to zazwyczaj w przypływie gorętszego okresu w pracy, albo gdy zbyt wiele życiowych spraw nam się nawarstwia. I wtedy jedno pęka, zazwyczaj jestem to ja, i nakręcam mojego małżonka w machinę zwaną „utyskiwaniem i czepianiem się o byle pierdołę”. Jemu ten klimat udziela się i nakręcamy się jak ruskie ciągniki, aż przychodzi moment rozluźnienia, kiedy życie nam się uspokaja, to i my się uspakajamy. Niewątpliwie jesteśmy mieszanką wybuchową, która z miesiąca na miesiąc coraz bardziej dojrzewa. Niczym whisky czy dobra brandy, ha! ;-)

Trochę zazdroszczę czasami innym parom tej wiecznej zgodności. Tego spijania sobie z dziubków i umiejętności rozmowy polegającej na rzucaniu argumentami, a nie emocjami. W naszym przypadku to te cholerne emocje biorą czasami górę i wtedy z rozmowy nici.

Średnio raz dziennie mam ochotę mojego Męża udusić. I to nie tak bez emocji udusić. Najpierw bym się nim pobawiła, postraszyła, poszantażowała, związała. Poszczuła dinozaurami, później jakąś anakondą i spróbowała na nim wymóc, aby chociaż raz przyznał mi rację od razu, a nie próbował za wszelką cenę przekonać mnie do swoich argumentów ;-) To ten typ, który urodził się z monopolem na rację. Zresztą dokładnie jak i ja… Często jest w posiadaniu tej racji, ale [cholera jasna] bywają momenty, że robi z siebie większego profesora niż Hawking! :D

Uff. Trochę mi ulżyło pisząc powyższe. Zrobiłam na szybko psychoanalizę naszego związku ;-) :D

Ponieważ obecnie przebywamy w górach a dokładniej u mojego Taty, to niby przez przypadek, a moim zdaniem jednak tak miało być, że natknęłam się dzisiaj na worek bokserski, gruszkę czy jak ją tam zwać. Pytam się mojego Taty, czyj to jest worek i czy pomaga. Na co mój Tata odparł, że ta grucha należy do mojego brata młodszego ode mnie o dekadę! I podobno już od gimnazjum, mając lat trzynaście naparzał w nią za każdym razem przychodząc ze szkoły, kiedy wydarzyło się coś nie po jego myśli. Walił w nią do utraty tchu i mruczał coś pod nosem, co przynosiło mu niebywałą ulgę! Mądra bestia!

Widząc te bokserską gruchę wpadłam na genialny pomysł! Kupię sobie taki zmęczony worek, najchętniej na jakimś olxie czy allegro. I będę naparzać w niego wtedy, kiedy przyjdzie mi taka ochota! Wyrzucę z niebie negatywne emocje, pozbawię się myślenia o pierdołach a swoje frustracje będę wyładowywać na nim a nie na niewinnych [a czasami winnych ;-) domownikach!

Wracając jednak do meritum tego posta, bo kilka tygodni temu dostałam maila od Darii, która napisała do mnie bez wazeliny i prosto z mostu:

„Szczęśliva, wystarczy, że mi napiszesz czy mam mojego K. nabić na wirtualny pal czy spalić na stosie razem z moimi archiwalnymi Cosmopolitanami sprzed dekady, a tak zrobię! Wczoraj oznajmiłam mu, że sam będzie sobie prał swoje brudne majty i śmierdzące skarpety, jeśli raz jeszcze zostawi białe skarpety i majty w portkach, wrzuci je do kosza do prania złączone węzłem bakteryjnym zamiast odseparować! Odseparował wszystko i nastawił pralkę. Możesz teraz bić gromkie brawa, tylko nie za długo, bo przy okazji wyprał też mój beżowy kożuch i stanik z angielskiego Panache  w rozmiarze 80H! W 90 stopniach! Uduszę!!! „

Widzę, że razem z Darią mamy momentami podobne klimaty i mamy szczerze powyżej uszu naszych wybranków! Nie wiem jak Wy, ale ja pana K. najpierw bym nabiła na wirtualny pal, później bym z nim porozmawiała a na koniec nakarmiła pomidorówką! ;-)

Całe nasze szczęście, że to podobno normalne mieć czasami powyżej uszu naszych wybranków. Utwierdziła mnie w tym kilka dni temu moja babcia, która na moje pytanie, czy bywały momenty, że miała Dziadka dosyć, a wiem doskonale, że są szczęśliwym małżeństwem od 50 lat, odpowiedziała zupełnie bez krępacji:

„Dziecko drogie. Kiedyś, kiedy Dziadek wrócił do domu po zakrapianej imprezie w pracy, kolejnej zresztą już, zawinęłam dorosłe zawiniątko w stary kożuch i wyciągnęłam na tym kożuchu za drzwi. O ósmej rano zawiniątko obudził styczniowy mróz na klatce schodowej, i tym oto sposobem zapamiętał raz a dobrze, że do domu przychodzi się trzeźwym i kiedy jeszcze jasno.

A, zapytałaś się mnie, czy miewałam go dosyć. Ja nie pamiętam, kiedy nie miewałam go dosyć!” – i puściła do mnie oko :D

Tweet
2
Jak zrobić pianki marshmallow? Przepis na pyszne pianki marshmallow.
Świat dzieli się na tych, którzy Ci dobrze życzą, i na całą resztę.

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«