W lipcu zostałam dyplomowanym dietetykiem i mogę zdecydowanie powiedzieć, że po tych kilku latach studiów mam przede wszystkim poczucie, że… jeszcze tyle chcę wiedzieć! :-) Między innymi dlatego od października zaczynam dwuletnie studia magisterskie na kierunku Dietetyka i podyplomowe na kierunku Psychodietetyka. :)
Dietetyka okazała się dla mnie wyjątkową przygodą. Nie tylko dlatego, że zapoczątkowała moją przemianę związaną z efektywną redukcją masy ciała na poziomie – 40 kilogramów. :-) Ale też dlatego, że im więcej się uczyłam, tym więcej pojawiało się tematów, w które chciałam wejść głębiej. Fizjologia, biochemia, żywienie kliniczne, pediatria, psychologia, diagnostyka, suplementacja, medycyna stylu życia. Można skończyć studia, uzyskać dyplom i nadal mieć przed sobą ogrom wiedzy do zdobycia. Chyba właśnie to najbardziej lubię w tej dziedzinie, że nieustannie się rozwija.
Ostatnio mocno rozbudowuję więc swoją zawodową biblioteczkę i są trzy książki PZWL, o których chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć. Dwie z nich to „Vademecum dietetyki w praktyce” – tom 1 i tom 2, a trzecia to „Suplementacja w dietetyce” Magdaleny Obrzut, którą otrzymałam od wydawnictwa w ramach naszych wspólnych działań.
To jest naprawdę potężny zestaw. Dosłownie i w przenośni. :-)
„Vademecum dietetyki w praktyce” od PZWL – moja mała biblia dietetyka
„Mała” jest tutaj oczywiście żartem. ;-) Pierwszy tom ma 900 stron, drugi kolejne 750. Łącznie dostajemy około 1650 stron specjalistycznej wiedzy, a całość została zaplanowana przez PZWL jako trzytomowe kompendium.
Kiedy pierwszy raz wzięłam te książki do ręki, pomyślałam, że to jest trochę taka biblia studenta dietetyki i początkującego dietetyka. Nie w znaczeniu książki, którą trzeba przeczytać od pierwszej do ostatniej strony i nauczyć się jej na pamięć. Raczej ogromnej, uporządkowanej bazy, którą można mieć pod ręką i wracać do konkretnego zagadnienia wtedy, kiedy jest potrzebne.

Co znajdziemy w Vademecum dietetyki tom 1?
Pierwszy tom jest mocno osadzony w fundamentach zawodu dietetyka. Znajdziemy tutaj m.in. zagadnienia dotyczące zapotrzebowania energetycznego, makroskładników, witamin i składników mineralnych, ale również podstaw diagnostyki laboratoryjnej, współpracy w zespole interdyscyplinarnym czy medycyny stylu życia.
Bardzo podoba mi się, że autorzy nie kończą na samym „żywieniu”. Jest również miejsce na aspekty etyczne, prawne i biznesowe związane z wykonywaniem zawodu dietetyka.To ważne szczególnie na początku drogi zawodowej. Studia dają ogrom wiedzy merytorycznej, ale kiedy człowiek zaczyna myśleć o własnej praktyce, pojawiają się zupełnie inne pytania: jak prowadzić pacjenta, gdzie kończą się moje kompetencje, jak współpracować z innymi specjalistami, jak wygląda odpowiedzialność dietetyka?
Vademecum próbuje tę wiedzę zebrać w jednym miejscu. Ogromną zaletą jest też sposób podania informacji. Przy takiej objętości można byłoby stworzyć potwornie ciężki podręcznik, przez który człowiek przedziera się godzinami. Tutaj mamy tabele, schematy, wykresy, podsumowania, pytania testowe, ciekawostki oraz przypadki kliniczne.
To robi różnicę, szczególnie kiedy książka ma służyć nie tylko do czytania, ale również do szybkiego sprawdzania konkretnej informacji.
Vademecum Dietetyki tom 1 kupicie na stronie wydawnictwa PZWL tutaj. Pamietajcie, że kod: SZCZESLIVA daje 23% rabatu od ceny katalogowej na papierową ofertę PZWL (kod nie obejmuje tytułów sprzedawanych w pakietach.)

Vademecum dietetyki tom 2 – tutaj robi się jeszcze bardziej praktycznie
Drugi tom ma 750 stron i zdecydowanie mocniej wchodzi w codzienną pracę dietetyka. Zakres jest naprawdę szeroki. Mamy tutaj pracę z pacjentem w gabinecie, żywienie dzieci, kobiet w ciąży i karmiących piersią, seniorów oraz sportowców. Jest bilansowanie jadłospisów, edukacja żywieniowa, suplementacja, a także planowanie działań edukacyjnych dla większych grup.
Bardzo zainteresował mnie również rozdział dotyczący żywienia zbiorowego w żłobkach, przedszkolach, szkołach i sanatoriach. To jeden z tych obszarów, z którymi podczas studiów miałam już kontakt i wiem, jak bardzo teoria potrafi tutaj zderzyć się z praktyką.
Tom 2 pokazuje też, jak szeroki stał się współczesny zawód dietetyka. W oficjalnym zakresie książki znalazły się chociażby specjalne potrzeby żywieniowe pacjentów podczas procesu afirmacji płci. Podobnie jak w pierwszym tomie wiedza jest uporządkowana przy pomocy tabel, schematów, podsumowań i przypadków klinicznych. Przy tak ogromnej ilości materiału ma to dla mnie spore znaczenie.
Vademecum Dietetyki tom 2 kupicie na stronie wydawnictwa PZWL tutaj. Pamietajcie, że kod: SZCZESLIVA daje 23% rabatu od ceny katalogowej na papierową ofertę PZWL (kod nie obejmuje tytułów sprzedawanych w pakietach.)
Czy warto kupić oba tomy Vademecum dietetyki?
Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli jesteście studentami dietetyki albo zaczynacie pracę w zawodzie.
Te książki nie konkurują ze sobą – one się wspaniale uzupełniają.
Tom 1 daje bardzo szerokie fundamenty dotyczące żywienia i funkcjonowania dietetyka jako specjalisty. Tom 2 znacznie mocniej wchodzi w praktyczne zastosowanie tej wiedzy w pracy z różnymi grupami pacjentów. Szczerze? Sama żałuję, że nie miałam tego zestawu na początku studiów – nie dlatego, że Vademecum zastąpi podręcznik z fizjologii, biochemii, pediatrii, diagnostyki czy dietetyki klinicznej. Nie zastąpi i moim zdaniem nawet nie powinno. Jego siła jest gdzie indziej: zbiera ogromną część wiedzy potrzebnej dietetykowi w jednym, bardzo dobrze uporządkowanym miejscu.
Kiedy potrzebujemy wejść w temat głębiej, sięgamy po literaturę specjalistyczną i publikacje naukowe. Kiedy chcemy przypomnieć sobie podstawy, sprawdzić konkretne zagadnienie albo uporządkować wiedzę – mamy Vademecum.
Przed nami jeszcze trzeci tom tej serii i na niego zdecydowanie czekam. :-)
„Suplementacja w dietetyce” – ponad 500 stron, które studzą suplementacyjny entuzjazm.
Trzecią książką jest „Suplementacja w dietetyce” dr n. farm. Magdaleny Obrzut. Ten egzemplarz otrzymałam od PZWL w ramach naszych wspólnych działań. :-) Tutaj trafiamy w temat, który interesuje mnie szczególnie.
Rynek suplementów jest gigantyczny. W internecie właściwie codziennie można przeczytać, że coś „trzeba brać”: na jelita, włosy, sen, stres, odporność, hormony, metabolizm, koncentrację czy długowieczność. Problem jednak zaczyna się wtedy, kiedy suplementację zaczynamy traktować jak niewinną kolekcję kapsułek, które … najwyżej nie zadziałają. No nie zawsze tak jest.
Suplement może wejść w interakcję z lekiem. Dawka może być niewłaściwa. Dwa różne preparaty mogą dostarczać tej samej substancji. Produkt roślinny może wyglądać świetnie na etykiecie, ale znaczenie ma choćby rodzaj ekstraktu czy jego standaryzacja. To właśnie dlatego spodobało mi się podejście tej książki.

Nie „co brać?”, tylko „co wiemy?”
„Suplementacja w dietetyce” ma ponad 500 stron i została wydana w 2025 roku. Jej dużą wartością jest oparcie omawianych zagadnień na Evidence Based Medicine. Zanim przejdziemy do konkretnych substancji, dostajemy podstawy: czym właściwie jest suplement, jaki jest cel jego stosowania, jak suplementy trafiają na rynek i czym różnią się od leków.
Pojawia się również temat suplementów roślinnych, standaryzacji i parametru DER, czyli zagadnień, których przeciętny konsument najczęściej w ogóle nie bierze pod uwagę, porównując dwa preparaty stojące obok siebie na półce, a moim zdaniem… powinien.
Dalsza część książki została uporządkowana według konkretnych obszarów i problemów. W części dotyczącej układu krążenia znajdziemy chociażby kwasy omega-3 i omega-6, monakolinę K, sterole roślinne, koenzym Q10, witaminy z grupy B, żelazo, magnez czy potas. Kolejne części przechodzą przez następne grupy substancji i obszary ich zastosowania.

Bardzo ważne jest dla mnie również uwzględnienie bezpieczeństwa, możliwych działań niepożądanych oraz interakcji suplementów z lekami.
Dietetyk nie powinien być przecież sprzedawcą suplementów. Powinien umieć ocenić, czy ich zastosowanie ma w konkretnej sytuacji sens, znać granice swoich kompetencji i opierać rekomendacje na dowodach, a nie na tym, co aktualnie dobrze sprzedaje się na Instagramie…
Suplementację w dietetyce kupicie na stronie wydawnictwa PZWL tutaj. Pamietajcie, że kod: SZCZESLIVA daje 23% rabatu od ceny katalogowej na papierową ofertę PZWL (kod nie obejmuje tytułów sprzedawanych w pakietach.)
Czy „Suplementacja w dietetyce” jest tylko dla dietetyków?
Nie. PZWL kieruje tę książkę również do osób zainteresowanych zdrowiem i świadomą suplementacją – genialna pozycja, która wszystko zgarbnie porządkuje i tłumaczy. Ale zdecydowanie najbardziej skorzystają z niej dietetycy, studenci dietetyki, farmaceuci i inni specjaliści pracujący z pacjentem.
Jakie książki polecam studentowi dietetyki?
Gdybym dzisiaj zaczynała studia jeszcze raz i miała wybrać z tej trójki kolejność zakupów, zaczęłabym od „Vademecum dietetyki w praktyce” tom 1 i 2. To zestaw, który może towarzyszyć przez całe studia, a później zostać na półce w gabinecie.
„Suplementację w dietetyce” dołożyłabym jako książkę bardziej specjalistyczną, kiedy podstawy są już opanowane i zaczynamy budować własną biblioteczkę zawodową.
Po uzyskaniu dyplomu coraz mocniej widzę, że taka biblioteczka jest potrzebna. Google czy narzędzia AI mogą świetnie pomagać w szybkim dotarciu do informacji, ale w zawodzie związanym ze zdrowiem nadal chcę mieć pod ręką porządne podręczniki, wiedzieć, kto za nimi stoi i móc spokojnie zweryfikować źródła.
Te trzy książki zdecydowanie zostają u mnie na półce. :-)
I tak jak wspomniałam przy każdej pozycji: mam dla Was 23% rabatu w PZWL
Przy okazji rozpoczęcia wspólnych działań z PZWL udało mi się wynegocjować dla Was coś, na czym bardzo mi zależało. Poprosiłam wydawnictwo o maksymalny rabat, jaki mogą udostępnić moim Czytelnikom. Udało się. :-)
Kod: SZCZESLIVA daje 23% rabatu od ceny katalogowej na papierową ofertę PZWL objętą promocją.
Jeżeli książka jest już przeceniona, kod uzupełnia aktualny rabat do 23% względem ceny katalogowej (kod nie obejmuje tytułów sprzedawanych w pakietach.) To było dla mnie ważne, bo jeśli już polecam Wam miejsce zakupu i podaję swój kod, chcę mieć pewność, że rzeczywiście dostajecie bardzo dobrą ofertę. :-) Współpraca ma charakter afiliacyjny, co oznacza, że jeśli skorzystacie z mojego kodu, mogę otrzymać prowizję od Waszego zakupu. Nie wpływa to oczywiście na cenę, którą płacicie.
Jeśli więc właśnie budujecie własną biblioteczkę dietetyczną albo czeka Was większe książkowe zamówienie, zapiszcie sobie kod: SZCZESLIVA – na pewno będzie ważny do końca roku, a może i dłużej. :-)
Biblioteczka Dietetyka dopiero się rozrasta :-)
Mam poczucie, że te trzy książki świetnie otwierają nowy cykl na blogu. Nazwijmy go roboczo Biblioteczką Dietetyka. ;-)
Chcę pokazywać tutaj książki, z których rzeczywiście korzystam podczas dalszej nauki, przygotowywania materiałów i rozwijania swojej wiedzy. Nie wszystko, co pojawia się na rynku, tylko pozycje, które naprawdę zostają u mnie na półce i do których zamierzam wracać.
Dyplom dietetyka zdobyłam w lipcu. Zamiast poczucia „wiem już wszystko” i nareszcie koniec nauki :D przyniósł mi raczej ogromną ciekawość tego, czego jeszcze mogę się nauczyć. :-)
Uściski!
Magda







