Ważna rzecz, jaką udało mi się osiągnąć, którą muszę się Wam pochwalić❗

napisała 14/09/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Wiem, że Wy mnie zrozumiecie, dlatego muszę podzielić się z Wami czymś, co udało nam się osiągnąć w ostatnim czasie! Szczerze? Nie sądziłam, że dojdziemy do tego etapu jeszcze w tym roku. Sami wiecie, jak jest z dziećmi. Miewają one okresy świetne, kiedy współpraca na linii dziecko-rodzic układa się idealnie.

Prawda jednak jest taka, że czasami bywa również pod górkę, bardzo pod górkę! Ostatnie miesiące z moim Teośkiem były dość chwiejne pod względem jedzeniowym. Chłopak rośnie jak na drożdżach i to jest dużym plusem! Jednak miewa te swoje małe dziecięce rytuały, wysublimowane smaki i spożywcze wybory, z którymi mi nie do końca było po drodze.

Ostatnio nawet musiałam zasięgnąć opinii pani dietetyk, żeby skonsultować kwestie, które dla mnie były do skorygowania. Okazało się jednak, że możemy śmiało przy nich zostać, o dziwo! Dla przykładu Teosiek potrafił w jedzeniowym ferworze zjeść 3 banany pod rząd. Dla mnie – kosmos! Już po jednym byłabym pełna. A on nie. Na pełnym chillu „wsuwał” 3 duże banany. Następnie prosił o „swoje” mleczko, które jest jego porannym rytuałem. Bez mleczka modyfikowanego nie podchodź do niego o poranku, bo inaczej … histeria taka, że sąsiedzi obudzeni o 5-tej rano i potrafił poprosić o „dolewkę”. Co powiedziała nasza Pani dietetyk? Że o ile te trzy banany to nie jest jego codzienny rytuał, to nie muszę mu bronić ich jedzenia. Skoro jego organizm się czasami domaga, to ma do tego prawo! Z mlekiem modyfikowanym w większej ilości też nie musimy spasowywać, bo dziecko 3 porcje mleka i produktów mlecznych musi mieć w ciągu dnia a przy okazji w jego mleku jest witamina D i wapń, żelazo, jod czyli na plus, bo nie będzie ryzyka ich niedoborów, a jak pewnie wiecie i przy okazji jednego z ostatnich postów wspominałam Wam, że …

Dziecko po 1 roku życia potrzebuje aż 6 x więcej witaminy D i 4 x więcej wapnia i żelaza i jodu niż człowiek dorosły, w przeliczeniu na kilogram masy ciała!

Więcej o tym przeczytacie tutaj.

Pamiętacie nasze kwietniowe wyzwanie, którego się podjęłam? W kwietniu wzięliśmy udział w wyzwaniu programu edukacyjnego „1000 pierwszych dni dla zdrowia”, którego przebieg mogliście śledzić na moim Instagramie. Na czym polegało nasze wyzwanie? Wraz z kilkoma innymi mamami zostałyśmy poproszone o zrobienie wg nas najbardziej optymalnych zakupów żywieniowych i stworzenie 3-dniowego menu dla naszych pociech powyżej 1 roku życia. Takiego menu, które śmiało każdy na co dzień może przygotować dla naszego dziecka. Każdego dnia relacjonowałyśmy na Instastories, jak nam idzie próba stworzenia zdrowego, zbilansowanego menu dla naszych dzieci i jak się na to zapatrują nasze maluchy. I o dziwo, jak pamiętacie, okazało się, że było całkiem dobrze, ale mieliśmy jeszcze trochę do poprawy! I ostatnie miesiące staraliśmy się właśnie popoprawiać „to i owo”.

Przed kilkoma dniami po raz drugi postanowiliśmy zweryfikować nasze menu dla próby, co również mogliście śledzić na Instagramie, i kolejny raz sprawdziliśmy za pomocą tego kalkulatora żywienia, czy idziemy w dobrym kierunku. Przyznam szczerze, że miałam pewne obawy, czy teośkowe fanaberie i jego ostatnie wybory, pomogą nam w osiągnięciu jeszcze lepszego rezultatu. I jak się miewała jego dieta suma sumarum.

Trzy dni z kalkulatorem żywienia, z którym już jestem świetnie „obcykana” i zajmuje mi to obliczanie sekundę, pokazały mi, że … słuchajcie … jesteśmy na dobrej drodze! Za pomocą kalkulatora witaminy D, wapnia i jodu dostępnego na www.1000dni.pl do odpowiednich okienek po raz drugi wprowadziłam potrawy, które zjedli chłopcy, i ich przybliżone gramatury, aby obliczyć, czy za pomocą diety dostarczyłam im podczas tych trzech dni odpowiednią dawkę witaminy D, wapnia i jodu.

I wiecie co? Udało się! Jest zdecydowanie lepiej niż było w kwietniu! <3 Sprawdźcie sami, jak ten kalkulator to świetnie liczy. Nobla dla tych, którzy to wymyślili.

Jaka była nasza metoda, że wapń, witamina D i jod okazały się być na świetnym poziomie? Ja myślę, że to zasługa wielu czynników!

Przede wszystkim postawiłam na smaki, które moje dzieci bardzo lubiły. Okazało się, że ponieważ moje dzieci to „rybożercy”, to jest to wielki plus. Ja nie robię ryby w żadnej panierce i nie przyprawiam jej tysiącem przypraw. Troszkę soli i odrobina cytryny, którą oni lubią, robi robotę! Starszak uwielbia nabiał w niemalże każdej postaci, maślankę ubóstwia (!) i to też jest dużym plusem. Z kolei Teosiek ma swoje „mleczko” modyfikowane, którego wypija szklankę lub dwie w zależności od jego humoru i nazwijmy to wewnętrznych potrzeb ;-) Do tego polubili ostatnio jajka na miękko, śledzie, kalafior i szpinak (na świeżo, ten liściasty!). Odpalamy też często grilla. Cukinie, pomidorki, nawet jabłka ;-)

Bawimy się też w kuchnię i chłopcy wtedy o wiele chętniej sięgają po potrawy, które gotujemy w prawdziwej kuchni. Te nasze dwie kuchnie świetnie się uzupełniają a ja dzięki jednej z nich mam czasami nawet godzinę ciszy w domu! Uff ;-)

Cieszę się, że pomału, małymi krokami, zmierzamy w świetnym celu. Czas pomiędzy 13 a 36 miesiącem życia dziecka jest okresem krytycznym do rozwoju określonych preferencji i nawyków żywieniowych! Wszyscy wiemy, że menu malucha powinno codziennie zawierać warzywa, owoce, produkty zbożowe, mleko, w naszym wypadku liczy się teośkowe mleczko modyfikowane, i produkty mleczne, dobre tłuszcze, oraz mięso, ryby lub jaja. Czasami trudno z pełną realizacją, ale grunt to się nie poddawać!

Obczajcie kalkulator witaminy D, wapnia i jodu na 1000dni.pl. Trzymam kciuki, żeby i u Was pojawiła się poprawa! A może nie ma co poprawiać?! :-) Kalkulator prawdę powie.

Jaką zatem rzecz udało mi się osiągnąć w kwestii żywienia moich „bączków”, którą muszę się pochwalić?

Przede wszystkim odzyskałam spokój ducha i nie robię tragedii, jeśli chłopcy czasami mają jedzeniowo gorszy dzień. Po drugie – trzymam się swoich wytycznych, próbuje nowych rzeczy, ale nie z religijną zaciętością. Podrzucam nowe smaki na talerze i trzymam się powyższych zasad. Bez schizowania, bardziej optymistycznie i z wiarą, że idzie nam coraz lepiej! :-)

P.S. Dajcie znać, czy Wy też podjęłyście się wyzwania i zrobiłyście test? Co Wam wyszło z kalkulatora witaminy D, wapnia i jodu! Jestem bardzo ciekawa :)

Post powstał w ramach współpracy z programem edukacyjnym „1000 pierwszych dni dla zdrowia” którego zadaniem jest wspieranie przyszłych rodziców, rodziców i opiekunów najmłodszych dzieci w Polsce w kształtowaniu ich zdrowia teraz i w przyszłości poprzez prawidłowe żywienie w trakcie 1000 pierwszych dni życia dziecka.

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możesz też go podać dalej. Dziękuję!

Podobne wpisy