Wiadomość, która o 180 stopni zmieniła moje podejście do rodzicielstwa.

napisała 24/04/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

To jest wiadomość, która o 180 stopni zmieniła moje podejście do rodzicielstwa. Nie zdziwię się, jeśli zmieni również Wasze. O ile już dawno Wasze podejście się nie zmieniło, za co przybijam Wam mocną piąteczkę! :-)

Nigdy nie sądziłam, że cokolwiek i kiedykolwiek jest w stanie tak bardzo zmienić moje podejście do rodzicielstwa, jak jedna z rozmów, jaką przeprowadziłam niedawno z moją ciocią.

Podczas ostatniego spotkania odrobinę żaliłam się mojej cioci (będącej dietetykiem na marginesie). Marudziłam jej, że mój młodszy synal za nic w świecie nie chce się odpieluchować (choć nasze próby trwają od ponad roku). I licząc na pocieszenie z racji jej zawodu wspomniałam o tym, że ręce mi opadają, ponieważ moje dzieci należą do popularnego podobno gatunku „dzieci wybrzydzających podczas jedzenia.”

Wybrzydzanie podczas jedzenia jest głównym punktem programu każdego niemalże posiłku, co totalnie mnie wkurza. Momentami odchodzi mi ochota na gotowanie czegokolwiek, bo połowę muszę wyrzucić do kosza. Co prawda od ubiegłego tygodnia zawzięłam się i poczyniłam naprawdę poważne zmiany w jadłospisie chłopców, ale to ich wybrzydzanie podczas jedzenia czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji.

Ja podaję zupę a oni mi wyskakują, że woleliby naleśniki jaglane. Ja podaję do stołu naleśniki jaglane, a oni, że woleliby pulpeciki :D Dwoję się i troję i nadal słyszę marudzenie przy posiłkach, o czym powiedziałam cioci Eli.

Na co ciocia Ela zupełnie bezpardonowo powiedziała zdanie, które otworzyło mi oczy:

– Magda, a czy Ty znasz jakiegokolwiek dorosłego faceta, który jeszcze robi w pieluchę i nie chce zjeść obiadu, który podaje mu się pod nos? Znasz takiego?

Zaprzeczyłam.

– No właśnie. Ja też żadnego takiego nie znam. Spokojnie, i Twoi się nauczą wszystkiego! A jedyne co Tobie pozostało do zrobienia jako matce, to podstawiać pod nos i wy-lu-zo-wać. Kiedyś przyjdzie ten moment, że w porze obiadowej będą Cię jeszcze prosili o dokładkę.

Wiecie, jaką poczułam ulgę po tamtej rozmowie?

Rzeczywiście! Nie znam żadnego dorosłego faceta, który robi w pieluchę i odmawia obiadu. To są kwestie, do których dzieciaki dochodzą z czasem. Na każdego przychodzi pora!

Po co ja się tak czasami spinam? … Bo mi zależy, to na pewno :-) I chciałabym, aby chłopcy jedli to, co zdrowe. A nie to, co słodkie.

Marka Beko, która zaprosiła mnie do udziału w globalnej kampanii #JedzJakMistrz (#EatLikeAPro) wyczuła chyba pismo nosem. Wpadła na mega sprytny pomysł, który o dziwo … zadziałał na moich chłopców, o czym za moment! Zobaczymy tylko na jak długo :D Beko zaangażowało do akcji piłkarzy FC Barcelony, którzy razem z odpowiedzialnymi za ich posiłki dietetykami, przygotowali menu małych mistrzów (dostępne tutaj).

Mój starszak może nie wiedzieć, kim jest Robinson Cruzoe, ale nazwisko Messiego działa na niego mniej więcej na równym poziomie jak Zygzak Macqueen :D Jest totalnie nim zafascynowany. Mówi, że jak będzie dorosły, to będzie albo „pomocnikiem-pomagaczem” albo piłkarzem Messim :D Spoko, pożyjemy zobaczymy ;-)

Kiedy odpaliliśmy ostatnio tablet ze stroną z przepisami piłkarzy FC Barcelony, moi chłopcy oszaleli. Zaczęło się przekomarzanie, czy robimy pizzę czy ciasteczka kokosowe. W rezultacie zrobiliśmy i jedno i drugie :D Pizzę na spodzie brokułowym musicie koniecznie obczaić. To jest majstersztyk! [przepis na nią TUTAJ].

Całe menu dla dzieci dostępne jest TUTAJ [klik]. Ja ten tydzień mam obiadowo cały ustawiony wg tych przepisów i jestem mega ciekawa, jak chłopcy będą na nie reagowali :-) Pizza na spodzie brokułowym zrobiła u nas furorę!

Smoothie wzmacniające odporność wg przepisu dietetyków FC Barcelony też jest genialne. W życiu nie widziałam wcześniej moich chłopców pijących jakikolwiek zielony napój :D Coś w tym musi być, że idole pomagają dzieciom we wprowadzaniu zdrowych nawyków.

Co jest potrzebne do wykonania zielonego smoothie?

  • 150 g ananasa
  • 1 ogórek
  • kawałki jabłka
  • 5 świeżych liści mięty
  • 50 ml wody kokosowej
  • 1 limonka

 

1. Kroimy ananas, ogórek i jabłko.

2. Umieszczamy wszystko w blenderze.

3. Dodajemy odrobinę soku z limonki i wodę kokosową.

4. Blendujemy kilkanaście sekund i … gotowe.

Dziewczyny, nie wiem jak Wy, ale ja naprawdę nie mam nic przeciwko wpuszczeniu choć namiastki piłkarzy do mojej kuchni :D Szkoda co prawda, że nie nie mogą wpaść do mnie „na kawę na żywo”, ale skoro na dzieci mają taki wpływ, to i na matkę mają wpływ! ;-)

 

Zdj. Krzysztof Żabski

Wiadomości z WHO, czyli Światowej Organizacji Zdrowia są smutne:

Według Światowej Organizacji Zdrowia, do 2025 ponad 70 milionów dzieci na całym świecie będzie cierpieć na otyłość.

„Otyłe dzieci nie będą mogły bawić się ze swoimi kolegami. Nie będą miały siły biegać z nimi za piłką, jeździć na rowerach, spędzać aktywnie czasu. Stracą chęć do zabawy. Będą się czuły wykluczone przez rówieśników – przez otyłość.”

Wiem, że przede mną sporo pracy, ale kierunek mam nakreślony. Moim zadaniem jest pokazywać moich dzieciom, jak ich menu może wyglądać smacznie i zdrowo. Oczywiście wszystko na miarę codzienności, ich zmiennych nastrojów i produktów dostępnych sezonowo. A dzięki mojej Cioci Eli nabrałam też optymizmu w tej kwestii, bo wiem, że nie po trupach do celu. A przyjdzie kiedyś czas, że wszystko zrozumieją bez mojego namawiania ;-) Dlatego małymi krokami wprowadzajmy drobne zmiany, bo to one prowadzą do upragnionego celu.

Partnerem postu jest marka Beko, organizator kampanii #JedzJakMistrz .

„Bo kto widział dorosłego człowieka, który robi w pieluchę i będąc głodnym nie chce zjeść obiadu, który mu się pod nos podaje, prawda? ;-)”

Podobne wpisy