Zatrzymałabym czas. Zamroziłabym go i odgrzewałabym te zachowane chwile na zawołanie. Włączałabym replay i oglądała ponownie. Przewijałabym taśmę i przeżywała na nowo.
Zamroziłabym go bez wahania.
Wtedy, gdy On patrzy na mnie maślanymi oczami i bacznie mi się przygląda.
Wtedy, gdy herbata jest tak gorąca a cytryna i maliny rozgrzewają moje podniebienie.
Wtedy, gdy wieczór jest taki długi a wino takie wyborne.
Wtedy, gdy ta mała rączka dotyka mojej buzi w ten jeden, jedyny i uwielbiany sposób.
Wtedy, gdy siedzimy wspólnie przy stole i uśmiechamy się do siebie znad porannej jajecznicy.
Wtedy, gdy dostaję ten niepowtarzalny, urodzinowy bukiet z polnych kwiatów i widzę mojego Męża od rosy mokrego do pasa.
Wtedy, gdy nie mamy żadnych trosk i cieszymy się sobą.
Wtedy, gdy jesteśmy w rodzinnym komplecie i witamy kolejny rok.
Wtedy, gdy On mnie tuli do siebie a ja czuję, że nikt inny nie robił tego w tak cudowny sposób.
Wtedy, gdy budzę się obok moich dwóch chłopaków i wspólnie dojrzewamy do wyjścia spod pierzyny.
Wtedy, gdy trzymamy się za ręce a nasz mały bohater wyciąga swoje dłonie w naszą stronę, aby dołączyć do nas.
Wtedy, gdy łzy wzruszenia zraszają mój policzek.
Wtedy, gdy …
A Ty w jakich chwilach zatrzymałbyś /-łabyś czas?







