Zawsze będę Twoją mamą. Zawsze.

napisała 31/07/2017 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

To są te momenty, o których przypominam sobie wtedy, gdy świat zwalnia. Gdy nagle ta codzienna gonitwa traci na prędkości a ja zaczynam więcej czuć, więcej widzieć.

Zaczynam dostrzegać te drobne niuanse, które umykają mi w tej codziennej pogoni za porządkiem, za czystymi ubraniami, za pełnymi brzuchami.

Choć tak naprawdę te drobne niuanse nie umykają. One zostają gdzieś w mojej podświadomości, ale wracam do nich i odczuwam je pełniej dopiero wtedy, gdy na nowo sobie o nich przypominam. Gdy po całym dniu mam tę chwilę zadumy, o którą ciężko, gdy za oknem jeszcze jasno.

I tak leżałam wczoraj w nocy pod kołdrą, z jedną nogą odkrytą a drugą szczelnie owiniętą w jeszcze chłodną kołdrę i przypomniałam sobie tę maleńką stópkę z lekko odrapanymi od biegania na boso paznokciami. Wdrapywała się ta stópka z samego rana na moje kolana. Za chwilę dołączyła do niej druga. Wspięły się na mnie obie, kurczowo oplotły moje uda z jednej i drugiej strony. A później te małe rączki przytuliły moje ramiona. Te niespełna dwuletnie rączki wtuliły się we mnie, ścisnęły i zamarły w szczelnym uścisku. I nagle para niebieszczących się oczu popatrzyła na mnie. Popatrzyła się na mnie, jakbym była całym ich światem. I byłam nim. I zawsze nim będę. Zawsze będę kochać i będę czekać na to poranną wspinaczkę na moje kolana.

I tak leżałam tej nocy w ciszy i łza jedna a potem druga zaczęły kapać po moim policzku. To było szczęście. To było moje szczęście, którego nic i nikt mi nigdy nie zabierze. To było szczęście, które ścisnęło mnie w żołądku wczorajszej nocy i tak trzymało mnie przez dłuższą chwilę.

Leżałam tak i wycierałam trzecią łzę a potem czwartą. Czułam szczęście, które nam dech zabiera i lekko kołysze nasze płuca, ściska w gardle i każe nam zacząć niekontrolowanie szlochać. Tak szlochać po cichu, aby nikt nie usłyszał. Bo nikt by przecież tego w tamtym momencie nie zrozumiał.

I przypomniałam sobie nagle, jak kilka dni temu te większe rączki zbliżyły się do mojej twarzy. Złapały mnie za nią delikatnie. A te małe oczy popatrzyły w moje oczy bardzo głęboko i zapytały mnie tak, jakby nie miały czterech lat a miały ich co najmniej dwadzieścia:

– A wiesz, że Ty jesteś moją mamą?

– Wiem, Skarbie. I zawsze nią będę. – odpowiedziałam z uściskiem w gardle.

Ale kiedy tak leżałam w nocy z jedną nogą na wierzchu a drugą przykrytą i przypomniałam sobie o tamtym uścisku, znowu poczułam lekki skurcz w żołądku i dopowiedziałam sobie w myślach coś, czego nie powiedziałam wtedy na głos:

„Zawsze będę Twoją Mamą. Zawsze. Będę czuwać. Będę nią nawet wtedy, gdy Ty o tym na chwilę zapomnisz. Gdy będziesz miał swoje życie. Będę nią wtedy, gdy będziesz na mnie zły.

Będę nią wtedy, gdy już będę wolniej chodzić. Gdy będę potrzebowała więcej czasu, by coś zrozumieć. Będę nią również wtedy, gdy świat pójdzie do przodu a ja zostanę lekko z tyłu. „

Będą nią zawsze wycierając po nocach łzy szczęścia, które moczą moją poduszkę ♥

Podobne wpisy