• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Zwolnienie L4 w ciąży to czasami konieczność, mimo że ciąża to nie choroba!

napisała szczesliva • 14/10/2016 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Kiedy słyszę te dyrdymały o tym, żeby kobiety wreszcie się ogarnęły i przestały w ciąży masowo chodzić na zwolnienia lekarskie, to nóż w kieszeni mi się otwiera!

Tak, najlepiej wrzućmy je wszystkie do jednego worka i zróbmy masową egzekucję, bo wg najmądrzejszych tego świata, to większość kobiet ostro leci w kulki czując się w ciąży świetnie naciągając swoich pracodawców i państwo na grube siano.

Przyznam się Wam do czegoś bez bicia. Dopóki miałam na karku lat dwadzieścia i prowadziłam wtedy działalność gospodarczą zatrudniając kilka kobiet, to myślałam, że laski które zaszły w ciążę szły na zwolnienie robiąc mi zwyczajnie albo na złość albo lenistwo nimi kierowało. Nie dość, że w takim wypadku z dnia na dzień traciłam pracownika, to byłam w dodatku zmuszona szukać na gwałt zastępstwa, co nie zawsze było takie łatwe. Czułam się jakbym była przez nie oszukana, bo wtedy utrata jednej osoby generowała ogromne straty dla mojej działalności.

Jako gorąca dwudziestka uważałam wtedy ciążę za jakąś fanaberię a złe samopoczucie kobiet w ciąży za kolejną mrzonkę i wymysł ciężarnych, którym nie chce się pracować, tylko zwyczajnie wolą pierdzieć w stołek. Byłam nastawiona do ciężarnych jak pies do jeża. Dziewczyny, o których piszę, właściwie wraz z potwierdzeniem informacji o ciąży u ginekologa, od razu na dzień dobry, przy pierwszym spotkaniu wręczyły mi L4. Szlag mnie trafiał wtedy. Teraz mogę je zrozumieć, chociaż żałuję, że zabrakło wtedy dialogu, bo byłyśmy nie tylko związane umową o pracę, ale również kilkuletnią znajomością. Co prawda w ich przypadku nie wchodziła w grę praca zdalna na 1/4 etatu z dowolnością godzin, ale wiem, że takie rozwiązanie oferuje np. w Anglii wielu pracodawców i ciężarne chętnie z tego korzystają.

Moje myślenie zmieniło się na dobre dopiero, gdy sama zaszłam w pierwszą ciążę. Poranne mdłości już od drugiego tygodnia [nie, nie żartuję i tak,  to możliwe w wyniku zmian hormonalnych] zrobiły ze mnie wrak człowieka. Senność, która wtedy mnie dopadała, totalnie wyjęła mnie z życia. Wstawałam rano. Przez 2-3 godziny próbowałam powstrzymywać mdłości a następnie słaniałam się na nogach przez resztę dnia. Wieczory wcale nie dawały mi ulgi, bo i wtedy wizyty w łazience powstrzymujące wymioty były właściwie na porządku dziennym. Całymi dniami przypominałam śniętą mimozę, która leci na energetycznych oparach. Niemiły widok. O jakiejkolwiek efektywności czy umiejętności ogarnięcia w międzyczasie domu nie wspomnę.

Ponieważ przed ciążą nie byłam związana umową z żadnym pracodawcą, w trakcie ciąży nikomu nie musiałam się tłumaczyć i dopraszać lekarza o jakiekolwiek zwolnienia lekarskie. W sumie czuję z tego powodu dużą ulgę, bo pewnie byłabym traktowana wtedy jak największy korporacyjny intruz. Patrząc na sytuację z perspektywy czasu jestem przekonana, że nie byłabym w stanie pracować w pierwszym trymestrze ciąży. Nie tylko nie byłabym wydajnym pracownikiem. Ja nawet nie za bardzo wyobrażam sobie dojazdu do pracy gdziekolwiek mając mdłości, które zginały mnie w pół przez cały dzień. A co dopiero mają powiedzieć kobiety, które oprócz mdłości plamią, mają bóle podbrzusza, migreny i mnóstwo innych problemów, które mogą [ale oczywiście nie muszą] towarzyszyć kobiecie w tym wyjątkowym stanie. Nie wspomnę o naprawdę trudnych ciążach z nakazem leżenie i na podtrzymaniu…

Żeby nie było zbyt optymistycznie, drugi trymestr zarówno w pierwszej jak i drugiej ciąży przyniósł mi w pakiecie rozejście spojenia łonowego, które na dobre ograniczyło moją aktywność. Trzeci trymestr natomiast uważam za prawdopodobnie najtrudniejszy etap ciąży pod względem samopoczucia jak i zdrowia. Armageddon. Cholera, a przed zajściem w ciążę byłam zdrową kobietą, nie skarżącą się na żadne dolegliwości! Tymczasem ciąża sprawiła, że byłam uziemiona od samego początku. Mogłam sobie kiedyś obiecywać, że w ciąży będę kwitnąć. Ekhem… moge planować a życie pokazało mi inny scenariusz.

Ciąża to nie choroba, to już wiemy. Czasami jednak zwolnienie lekarskie w ciąży, potocznie zwanym drukiem L4, to jedyne rozsądne wyjście dla kobiety ciężarnej! Złe samopoczucie to niekoniecznie kobieca fanaberia na potrzeby siedzenia w domu. Ja osobiście zdecydowanie wolałabym pracować w tym czasie, zamiast walczyć z mdłościami nad łazienkowym klozetem. Zdaję sobie sprawę, że jest pewnie część kobiet, które ciążę wykorzystują do odpoczynku mimo świetnego samopoczucia. Całe szczęście, że ja nie znam takich indywiduów, bo ciśnienie pewnie zdrowo by mi wtedy skoczyło. Nadużycia tego typu są na szczęście nie tylko domeną ciężarnych, ale również tych, którzy próbują uniknąć zwolnienia z pracy i wielu innych przypadków

Sugerowałabym jednak nie wyrokować! To mężczyznom najłatwiej oceniać kobiety ciężarne. I paradoksalnie również kobietom, które wspominają swoje 9 miesięcy jako najlepszy i bezproblemowy czas w ich życiu, czego im szczerze zazdroszczę.

Ciąża w większości przypadków zdecydowanie nie jest chorobą. Tylko dlaczego tak często pytamy kobiety ciężarne o to, czy dobrze się czują? To z pewnością wyjątkowy stan, w którym powinniśmy szczególnie mieć na względzie życie i zdrowie drugiego człowieka, o którym nie zawsze wszystko wiemy!

ciąża to nie chorobal4 w ciążymdłości a zwolnienie lekarskiemdłości l4mdłości w ciążyzłe samopoczucie w ciążyzwolnienie L4 w ciążyzwolnienie lekarskie w ciążyzwolnienie w ciąży
Tweet
21
Jestem nie tylko mamą. Jestem również kobietą!
Bądźmy normalnymi matkami, a nie zazdrosnymi frustratkami!

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«