4 szybkie przepisy na dania poprawiające odporność i apetyt dziecka!

napisała 07/02/2019 COOLinarnie, COOLinarnie dla maluchów, Kulinarnie, Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Nie wiem, czy tegoroczna zima również daje się u Was we znaki tak bardzo jak u nas. Mam jednak nadzieję, że wkrótce się ona skończy i … przyjdzie wiosna! Niby chorujemy zdecydowanie mniej niż w zeszłym roku, ale marzę już o cieple i słońcu…

Już drugi rok z rzędu dwoję się i troję, aby przemycać do diety moich niejadków coraz to nowe rzeczy. Bo oni gdyby tylko mogli, to by jedli kaszkę, nuggetsy, ewentualnie frytki doprawione kaszką i nuggetsami :D Ale prawda jest taka, że z tych wielu moich prób i kombinacji okołokuchennych wychodzi wiele dobrego, bo i zasmakowali ostatnio komosy ryżowej i ją polubili! I z jogurtem naturalnym domowej roboty zaczynają się „przepraszać” o ile zrobię go ze znacznym wkładem owoców ;-) A i nasiona dyni zmielę i dorzucę do dań, w których oni ich nie wyczują ;-) Mówię Wam! Jestem typowym przykładem Matki Polki Kombinatorki :D

Jak to mówi nasza pediatra:

„Pani Magdo, nie ustrzeże się Pani infekcji, jeśli dzieci chodzą do przedszkola. Ale przede wszystkim – dieta! Dieta, dieta i hartowanie. I jeszcze raz dieta ;-)”

Dlatego mam dzisiaj dla Was 4 przepisy na dania, które sprawdzają się u moich brzdąców. Tak zawsze modyfikuję przepisy, aby dorzucić do nich jak najwięcej składników mających potencjał poprawić odporność, o działaniu antybakteryjnym i wyostrzającym apetyt. Dzielę się dzisiaj z Wami tymi przepisami przy asyście marki Tchibo, która zaopatrzyła mnie w sprzęt, dzięki któremu udaje się wyczarować te dania a za pomocą odpowiednich opakowań można je bezpiecznie zabrać w podróż, do pracy czy szkoły.

No to niech Wam ślinka cieknie ;-)

1. Pasta z  nasionami słonecznika, dyni, z ogórkiem kiszonym i koperkiem

To jest pasta, którą robię u nas w domu w ilościach hurtowych! Mój starszak zajada się nią na kanapkach, mój Mąż macza w niej frytki z klasycznych ziemniaków, batatów i cukinii (przepis na te znajdziecie tutaj u mnie). Nie jest to „ciężka” pasta. Jest lekka, puszysta, winna i zupełnie nie zdradza po sobie, że ma w sobie pestki dyni i słonecznika. I jest w niej ogórek kiszony :-)

Pestki dyni są doskonałym źródłem cynku, a jako mama chłopców dowiedziałam się, że cynk jest bardzo istotny szczególnie dla rozwoju chłopców właśnie, choć dziewczynek również. Co więcej, jeśli macie w domu przedszkolaka, to warto wprowadzić pestki dyni z jeszcze jednego powodu – pestki dyni mogą być stosowane do odrobaczania zarówno u dorosłych, jak i u dzieci, nie powodując przy tym skutków ubocznych. To kukurbitacyna jest odpowiedzialna za to działanie. Ponadto poprawiają apetyt! Potwierdzone info u mojego starszaka! O zaletach kiszonek nie muszę Wam mówić – to źródło bakterii probiotycznych, które mają wpływ na naszą odporność, która przecież bierze się z jelit, o czym prawią publikacje naukowe. A koperek ma właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze. On dodaje tej paście charakteru!

Jak zrobić pastę? Potrzebujecie:

  • 2 sporej wielkości ogórki kiszone (z odrobiną zalewy, którą dodaje się do uzyskania odpowiedniej konsystencji)
  • 1 łyżkę pestek dyni,
  • 1 łyżkę pestek słonecznika,
  • 1 łyżeczkę dobrze posiekanego koperku,
  • 2 łyżki oleju rzepakowego (ewentualnie z pestek dyni lub lnianego),
  • sól, pieprz i odrobina czosnku do smaku (jeśli dzieciom nie przeszkadza)

Ogórki drobno siekamy, pestki blendujemy a następnie łączymy wszystko razem w misce za pomocą drewnianej łyżki. Mieszamy kilka dobrych minut żwawymi ruchami. Jeśli pasta jest za gęsta, to dodajemy łyżkę lub dwie zalewy z ogórków kiszonych.

I smarujemy pastą chleb! Smacznego!

W tym przepisie pomocą służył mi chlebak Tchibo z deską do krojenia zatrzymującą okruchy oraz zestawy opakowań lunchowych Tchibo, które złożone zajmują bardzo mało miejsca i rozkładają się do wyjątkowo pojemnych rozmiarów (i można je myć w zmywarce – duży plus!). Idealne na wycieczkę, do pracy czy szkoły.

 

2. Jogurt domowej roboty z siemieniem lnianym, owocami i miodem.

Na jogurtownicę do wyrobów własnych jogurtów czaiłam się już dobry rok, ale zawsze miałam obiekcje co do zakupu, bo myślałam, że to jest skomplikowane i czasochłonne, a ja przecież czasami nie mam nawet czasu wypić ciepłej kawy ;-)

Niepotrzebnie się martwiłam. Jogurtownica od Tchibo zagościła u nas na dobre a ja trzaskam jogurty naturalne dzień po dniu. Szaleństwo :-) Okazało się, że tak naprawdę to jogurt w jogurtownicy sam się robi, a ja niepotrzebnie panikowałam, że to zabierze mi kilka godzin z każdego dnia. Nastawiam jogurtownicę na pracę w nocy a rano już mam gotowy jogurt naturalny. Bez niepotrzebnej chemii, konserwantów i z mnóstwem bakterii probiotycznych, o które uzupełniam dietę moich smyków. 7 słoiczków, które są w komplecie z jogurtownicą, to majstersztyk i jaka oszczędność! O ograniczeniu zużycia plastiku nie wspomnę, bo kiedyś kupowałam 5 jogurtów na każdy dzień i te, które smakowały nam najbardziej były właśnie w plastykowym kubku :/

Teraz na tapecie mamy jogurt naturalny z malinami (albo świeżymi, jak udaje się je ustrzelić albo mrożonymi od babci Marysi <3), bardzo dobrze zmielonymi migdałami, orzechami włoskimi i odrobiną siemienia lnianego, które reguluje przemianę materii i np. zapobiega zaparciom, co jest częste u małych dzieci. A właściwości miodu znacie!

P.S. A propos miodu – mój M. zalecza sobie dzięki miodowi manuka egzemę na dłoniach! Odkrycie roku u nas!

Przepis na jogurt z owocami, granolą i mielonymi orzechami i siemieniem lnianym:

  • 300 ml jogurtu naturalnego
  • łyżeczka siemienia lnianego mielonego
  • łyżeczka mielonych orzechów i migdałów
  • łyżka miodu
  • garść malin i granoli (dodawane na sam koniec)

Łączymy wszystko w jedną i masę i … zajadamy się! :-)

W tym przepisie pomocą służyła mi Jogurtownica Tchibo i opakowanie lunchowe na jogurt z osobnym pojemniczkiem na inne, np. chrupkie składniki (których od razu nie chcemy mieszać z masą, aby nie zrobiła się mamałyga ;-))

 

3. Zupa pomidorowa ze zmielonymi nasionami dyni, czosnkiem i ryżem

Które dziecko nie lubi pomidorówki? ;-) Powiedzmy, że znalazłoby się ich trochę, ale większość brzdąców jednak za pomidorówką przepada. Chociaż moje smyki do tej pory lubiły tylko taką gładziutką pomidorówkę, głównie na bazie wody, przezroczystą niemalże :D, to zajęło mi to 3 miesiące, aby krok po kroczku coraz bardziej tę zupę zagęszczać na korzyść zawartości „pomidorów w pomidorówce” i … udało się! :D Żeby nie było – ja ten początkowy przepis jeszcze urozmaiciłam o zmielone (bardzo, bardzo dokładnie) nasiona dyni, które mają cudne właściwości, o których pisałam wyżej, odrobinę czosnku (którego działanie znają wszyscy) i odrobinę ryżu. Na razie dzieciaki lubią tylko ten biały, ale pracuję (krok po kroczku ;-)) nad tym, aby przerzucić ich na dziki. Trzymajcie kciuki!

Jak zrobić zupę pomidorową „przeciwbakteryjną”? Potrzebujecie:

  • 400 ml passaty, czyli albo domowej roboty pulpy pomidorowej z przyprawami albo po prostu pomidory z puszki
  • 250 ml bulionu warzywnego albo mięsnego
  • 1 lub dwa ząbki czosnku dobrze zblendowanego
  • 1 łyżka pestek z dyni bardzo dobrze zmiksowanych
  • 1 torebka ryżu
  • soli, pieprzu i np. oregano jak wolicie.

Opcjonalnie można też do pomidorówki zrobić ziemniaki, co przedwczoraj zadecydował mój Junior. Widać, u niego smaki zmieniają się jak w kalejdoskopie. Ziemniaki też są spoko, żeby nie było ;-)

Wszystko łączymy i zagotowowujemy. Smacznego!

W tym przepisie pomocą służył mi Ryżowar Tchibo (jakie to jest dobre rozwiązanie. Szast prast ryż do mikrofali z wodą i gotowe!), opakowanie lunchowe na zupę, którą można odgrzewać w mikrofali do woli i nawet gdy zupa jest gorąca to nie parzy i długo trzyma temperaturę i uniwersalny kuchenny pomocnik, który może służyć jako pokrywka na patelnię, blacha do pieczenia pizzy czy podkładka pod gorący garnek oraz torba do „gotowania” ziemniaków w mikrofali. Jestem zachwycona tą torbą :D Wkładam na 4 minuty ziemniaki w tej torbie do mikrofali i gotowe. Bataty i marchewka to samo. Magia :D

A niewykorzystaną część ryżu przechowuję w lodówce dzięki woreczkom i zamknięciom do nich od Tchibo. Oszczędność miejsca w lodówce genialna.

 

4. Jogurt z komosą ryżową i miodem

Komosę ryżową kocham. To nic innego jak ryż peruwiański. Jest źródłem pełnowartościowego białka, zdrowych kwasów tłuszczowych, wielu witamin i składników mineralnych. Ponadto zawiera także saponiny, które mają działanie przeciwalergiczne, przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne, przeciwwirusowe i immunostymulujące. Nie kupuję jej w sklepach w torebkach, bo kosztuje wtedy majątek. Kupuję ją w internecie na kilogramy. Świetnie służy do zagęszczania sosów, do sałatek, ciast a u nas przede wszystkich do owocowych deserów :-) Chłopcy polubili komosę, bo … przypomina im kamyczki, jak to powiedział ostatnio Junior, a on „kamyczki lubi wkładać do buzi i sprawdzać jak smakują :D”. Tak, to niestety jest potwierdzone info z naszych spacerów zarówno zimą jak i latem ;-)

Próbowaliście już komosy zbożowej z jogurtem, owocami i miodem? Jejju, jakie to dobre! Niby mam szlaban na komosę ryżową od mojego diabetologa, ale czasami robią sobie „grzeszne dni” i wtedy taki deser jest moim śniadaniem :D

Do przygotowania deseru z komosy, jogurtu, owoców i miodu potrzebujecie:

  • 200 g komosy ryżowej (ja mieszam białą, czerwoną i czarną i robię mix)
  • 100 ml jogurtu naturalnego
  • owoce (wg uznania)
  • łyżeczka miodu

Mieszam jogurt z miodem i dodaję komosę z owocami. Pyszka!

W tym przepisie pomocą służyła mi Jogurtownica Tchibo oraz opakowanie lunchowe dwukomorowe, dzięki któremu oddzielam od siebie składniki i mieszam je dopiero tuż przed zjedzeniem, dzięki czemu nie namakają one jogurtem uprzednio.

Wszystkie wymienione przedmioty znajdziecie na Tchibo.pl oraz w sklepach stacjonarnych Tchibo.

Sprawdźcie też jeszcze jeden przepis. Tym razem na pizzę z dużym wsadem warzyw od Eryka z bloga Ervegan. Mam w planach robienie pizzy z dużym warzywnym składem i liczę, że uda mi się do niej przekonać domowników ;-) A przecież w pizzy można przemycić naprawdę wiele składników, takich jak: buraki pokrojone w plasterki, paprykę, pomidory suszone w oleju. Moje dzieciaki uwielbiają pizzę, dlatego będzie tutaj okazja, żebym popisała się kreatywnością ;-)

Mam nadzieję, że przepisy zagoszczą u Was na dłużej. Koniecznie podrzućcie w komentarzu inne Wasze specjały. Bardzo chętnie umieszczę je w naszym rodzinnym przepiśniku. Przy moich brzdącach muszę kombinować cały czas, aby im się nie znudziło… Znacie to? ;-)

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejsze przepiy, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie też go podać dalej udostępniając go na swojej tablicy, dzięki czemu przepis się Wam nie zgubi :-)
Uściski!
M.
.

Podobne wpisy