6 rzeczy, które ułatwiają każdej MAMIE życie a niewiele się o nich mówi!

napisała 19/11/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Nie wiem, czy Wy też cierpicie na totalny niedoczas, ale ta jesień jest dla mnie wielkim sprawdzianem! Ale to sprawdzianem organizacyjnie, czasowo i wytrzymałościowo tak wielkim, że bywają chwile, że razem z moim M. zastanawiamy się, ile jeszcze tak pociągniemy w takim pośpiechu ;-)

Trójeczka brzdąców to wielkie wyzwanie, a teraz jeszcze przygotowujemy dla Was nowe rzeczy do szczęślivego sklepu, także dzieje się! Obiecujemy sobie, że na początku stycznia pojedziemy znowu w Bieszczady i zrobimy sobie reset głowy, ale … do stycznia jeszcze przecież tak daleko! Aaaa!

Żeby nie było, że narzekam! Wszystko jest genialnie, bo pomału zaczęłam organizować nasze życie tak, że zyskuję cenne minuty. I gdy się tak pozbiera minutę do minuty, to wychodzi nagle godzina! A później dwie godziny, trzy godziny i zebrać się może całkiem pokaźna suma cennych minut! Jakie macie Wasze patenty na zyskiwanie czasu extra?!

Zrobiłam dla Was dzisiaj listę rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie mojego matczynego życia, bo ułatwiają je tak skutecznie, że chyba skuteczniej się nie da! A niektóre z nich jeszcze wynoszą mnie na nowy wymiar! I np. na ten wyższy wymiar numer 1 wnosi mnie bezapelacyjnie! Dlatego ja mam dla Was dzisiaj listę moich ułatwiaczy, a Wy dorzucacie swoje rzeczy i robimy listę jakiej nie stworzył nikt wcześniej! :D

1. INDUKCYJNY SPIENIACZ MLEKA!

Dziewczyny, odkąd mam indukcyjny spieniacz mleka, to moje kawowe życie i moje poranki nabrały jakby dodatkowego sensu! :D Miałam kiedyś taki spieniacz na bateryjki, ale on spieniał to mleko tak, że po 30 sekundach mleko już było „płaskie”, a ja chciałam puszystej kawy, która będzie na wyciągniecie ręki i będzie spieniona długo, a nie tylko na sekundę ;-)

I którego razu mój Mąż mi taki spieniacz sprawił! Musielibyście mnie zobaczyć, jak pierwszy raz spieniłam sobie w nim lekko! Góralskich pisków i zachwytów nie było końca! Teraz spieniacz indukcyjny przejęli moi synowie, bo oni sobie co drugi dzień zamawiają u mnie albo u mojego M. napój o nazwie uwaga … „kakaoczino” :D

Czyli to taka podrasowana wersja kakao tylko z pianką aż do nieba! Uwielbiają swoje kakaoczino a ja uwielbiam, że oni je uwielbiają, bo w kubkach paluchami potrafią gmerać i tę piankę wyciągać ponad pół godziny. A ja wtedy mam … błogi spokój! ;-)

2. POŚCIEL NA SUWAK!

Jejjju, dlaczego wszyscy nie robią takiej pościeli! U nas niemożliwe jest używanie pościeli bez guzików ani suwaka, bo należymy do gatunku „człowieków” (jak to mówi mój Starszak :P), którzy rozkopują pościel jak tylko mogą, w rezultacie w połowie nocy kołdra jest już poza poszewką! Dlatego nie dla nas rozwiązania bez dobrego zamknięcia, ale również nie dla mnie zamykanie na guziki! Nie znoszę guzików! :D A mam w domu jeszcze dwie takie poszewki, które są ulubionymi moich dzieci, i mają one wspomniane guziki. To nie dla mnie! :D

Ja wiem, że to problemy „pierwszego świata” ;-), ale odkąd zorientowałam się, że są producenci, którzy pomyśleli o leniwej, antyguzikowej Magdzie, to ja się tych producentów trzymam. I nie zamierzam tego zmieniać! :D Poszewki zamykane na suwak górą! Wy też jesteście ich zwolennikami? :-)

3. PLAY NEXT!

Nareszcie! Mówię Wam – nareszcie operator komórkowy pomyślał o matkach takich jak ja, które mają dosyć tradycyjnych abonamentów i nie mają kiedy zwyczajnie zapłacić za rachunki telefonicznie, bo jak nie jedno dziecko uczepione jest do nogawki to drugie woła jeść a później email albo sms, że zwlekam z zapłatą! :D

Kiedy dostałam wiadomość od Play, której jestem jednym z ambasadorów, z informacją, żebym obczaiła subskrypcję PLAY NEXT najpierw nie wiedziałam, o co chodzi. Dopiero teraz już wszystko rozumiem! Nareszcie ktoś pomyślał o ofercie bez żadnych wiążących umów na lata świetlne, w której wszystko obsługiwane jest jedną aplikacją!

Po pierwsze –  nie trzeba już pamiętać o terminach płatności. Wystarczy, że raz podepnie się kartę do aplikacji, a rachunki będą płacić się same.

Po drugie – zero umów i setek formularzy, podpisów, obostrzeń. Z subskrypcji można zrezygnować w każdej chwili. Bez okresu wypowiedzenia, bez kar i dodatkowych opłat.

Po trzecie – nareszcie ktoś pomyślał o obsłudze 24/7. Coś dla mnie, bo ja nigdy nie mogłam wstrzelić się z moimi problemami w godziny pracy infolinii. A tu nie trzeba czekać na infolinii ani stać w kolejkach. Wszystkie problemy rozwiązywane są za pomocą chatu.

Po czwarte – wszystko jest obsługiwane jedną aplikacją. Ściągnęłam appkę i wszystkim zarządzam bez wychodzenia z domu.

Słowem – nareszcie operator komórkowy ogarnął, że ma po prostu działać, być elastyczny i nie zawracać Matce Polce tyłka, kiedy jest to niepotrzebne :D Odeszły mi te wszystkie rzeczy związane z biurokracją, chodzeniem do POS-ów, infolinią, rachunkami i mam więcej czasu na robienie tego, co jest dla mnie ważne i co mnie interesuje.

Nareszcie zbliżamy się ofertą do np. Skandynawii i to chyba pierwszy raz, kiedy wiem, że dostaję tyle samo w pakiecie (czyli dużo), co moja rodzina u swoich operatorów w Norwegii! Yayyy!

Czyli jest do 6 miesięcy bez opłat dla osób przenoszących numer do Play i 3 miesiące dla Play, a chcąc przenieść numer nie musimy stać w kolejce a wystarczy kilka kliknięć. Ściągniecie aplikacji Play NEXT wszystko załatwi i krok po kroku wiadomo, jak to zrobić a karta sim jeśli jest potrzebna, to przyjdzie kurierem.

Plus do tego 50 GB Internetu z pełną prędkością [które jest moim minimum w przypadku aktywnego korzystania z fejsa i instagrama :D i nielimitowane rozmowy, SMSy i MMSy do wszystkich sieci. Who’s gonna beat this? Chyba tego nikt nie pobije.

W imieniu moim i innych matek – dziękuję, że ktoś o nas pomyślał!

4. SUSZARKA BĘBNOWA DO BIELIZNY!

Nie wiem, jak to możliwe, że kiedyś mama mojego Męża oddała nam swoją suszarkę bębnową, którą kiedyś dostała od syna, ale uważam, że zrobiła nam tym wtedy najlepszy prezent ever! :D

Co prawda od tamtego czasu dorobiliśmy się już innej suszarki (a tamtą przejął mój Tata D:), ale gdyby ktoś mi ją nagle zabrał z domu, to bym chyba się zapłakała! :D Dziewczyny, to jest rzecz, którą powinnyśmy dostawać w prezencie wraz z urodzeniem pierwszego dziecka! Ile mi odeszło rozkładania rzeczy na klasycznej, drucianej suszarce! Bywają dni, że średnio mam 2-4 pralki prania! Wystarczy, że po przedszkolu chłopcy zameldują mi, że byli „w lesie” to ja już wiem, co się święci!

Przy takiej ilości prania musiałabym mieć dodatkowy taras dedykowany praniu a tak, to wrzucam mokre pranie do suszarki bębnowej i mam z głowy! Uwielbiam też ten program „do maglowania”, bo jako że jestem szczęśliwą posiadaczką magla, to takie pranie wychodzi z suszarki odrobinę wilgotne i lepiej się wtedy magluje. Majstersztyk!

Suszarkę bębnową i magiel kupiłam używane, ale w genialnym stanie. Nie wiem, ile nam jeszcze posłużą, ale niech służą jak najdłużej!

P.S. Macie jakieś modele suszarek, które możecie polecić? Pytam na wszelki wypadek, gdybym moją za bardzo wyeksploatowała i odmówiłaby kiedyś posłuszeństwa :D

5. POWERBANK

Czyli przenośna bateria do telefonu! Coś, co zawsze mam w torebce i bez czego nie ruszam się z domu (chyba, że zdążę zgubić :P). Pamiętam moje wojaże po Europe kilkanaście lat temu, kiedy to powerbanki nie były jeszcze tak popularne a modele dostępne były baaardzo drogie. Człowiek szukał gniazdek elektrycznych, do których mógł wpiąć się, aby doładować telefon, a obsługa punktów gastronomicznych pobierała za to opłaty :D

Jak dobrze, że te czasy minęły a ja nie muszę już prosić się o to i zwyczajnie mam ze sobą powerbank!

Powerbank ratuje nas tez podczas dłuższych podróży, szczególnie np. wtedy, kiedy odpalam chłopcom w samochodzie audiobooki albo piosenki na Youtube’ie. Bez powerbanka podróż nie byłaby możliwa, bo człowiek ma tysiące aplikacji powłączanych, włącznie z nawigacją, które pobierają ogromną energię!

6. ZAKUPY ODZIEŻOWE ONLINE!

Gdyby nie zakupy online, które ratują mnie w 2018 roku od samego jego początku, to moje dzieci nie miałyby bielizny i chodziłyby bez kurtek i butów :D Tak się składa akurat, że w tym roku odzież na codzień albo kupuję w lumpeksach (choć już nie mam czasu na szperanie jak kiedyś, bo przy trójce dzieci maluchno go), albo online! Mogę na palcach jednej ręki policzyć kiecki, które kupiłam Gai stacjonarnie a tak to zarówno ja się ubieram w sklepach online jak i moje dzieci!

Najlepsze jest w tym wszystkim to, że oszczędzam CZAS, PIENIĄDZE (bo widzę pełną ofertę a nie tylko tam, gdzie sięga na półce mój wzrok) ale też NERWY na stanie w przymierzalniach, kasach a później ewentualne zwroty.

A tak to wszystko robi się SAMO! Ostatnio nawet zamawiałam w megapromocji ciuszki dla Gai z zagranicy i nie dość, że przesyłka była za free do Polski, to jeszcze kupiłam wszystko z rabatem ponad 50%!

bonusowy punkt :D

7. MĘŻCZYZNA, który wieczorem naleje lampkę wina a wieczorną kąpiel trójki dzieci weźmie na siebie! :D

Bywają dni, że zbliża się godzina 18.00 a ja już najchętniej kopytami do góry bym się rozłożyła na sofie i z niej nie ruszała :D Ale wtedy z odsieczą przychodzi mój M. (czasami też już ledwo żywy :D) i ratuje mnie z opresji. Łazienka co prawda wtedy wygląda jak po bombardowaniu, ale ja mam dla siebie 30 minut podczas których dokańczam proces autoregeneracji :D

P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤ Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Podobne wpisy