7 NIEBEZPIECZNYCH sytuacji 👶 ⛔, do których NIGDY nie chcę dopuścić jako rodzic❗

napisała 16/07/2021 Post powstały przy współpracy

Na fali wielu ostatnich sytuacji, które opisaliście mi w Waszych mailach i tych, na które sama trafiłam w internecie, chciałabym się z Wami podzielić 7 sytuacjami, do których nigdy nie chciałabym dopuścić jako rodzic. Wiem, przy niektórych sytuacjach wystarczy chwila naszej rodzicielskiej nieuwagi i fatalny scenariusz jest już gotowy. :(

Dlatego wiem, że jako rodzice musimy trzymać się na baczności i mieć oczy dookoła głowy. Szósty zmysł również się przydaje. ;-) Głęboko wierzę, że wielu sytuacji jesteśmy w stanie uniknąć, o ile będziemy czujni i będziemy dmuchać na zimne.

Wiem, niektórzy powiedzą, że kwestie, które akcentuję, świadczą o mojej nadopiekuńczości. Że kiedyś jakoś nikt nie dbał tak o dzieci i one jakoś przeżyły. Bardzo nie lubię takich porównań. One świadczą o braku wyobraźni i braku umiejętności dostrzeżenia zmian, jakie zaszły przede wszystkim w naszej ludzkiej świadomości.

Oto 7 sytuacji, do których nigdy nie chcę dopuścić jako rodzic.

1. Jazda bez fotelika samochodowego.

Wielokrotnie pisałam już na blogu o bezpieczeństwie na drodze. Uważam, że jeśli posiadamy samochód i się nim poruszamy, to naszym rodzicielskim obowiązkiem jest zaopatrzyć go w bezpieczny fotelik samochodowy dla naszego dziecka. Dodatkowo, najlepiej by był on indywidualnie dopasowanym do naszego samochodu fotelikiem RWF, czyli fotelikiem mocowanym tyłem do kierunku jazdy. Wg crash testów to właśnie modele RWF zapewniają naszym dzieciom największe bezpieczeństwo w razie wypadku.

Kilka dni temu dostałam wiadomość od jednej z Czytelniczek, która pytała się mnie, jak może wpłynąć na swoją kuzynkę, która co prawda w ciągu roku przedszkolnego wozi swoje dzieci w foteliku samochodowym, jednak kiedy jedzie do swoich teściów na wakacje z dziećmi, to korzystając z samochodu teściów nigdy nie montuje fotelików na czas jazdy z dziećmi, czasami nawet kilkugodzinnej jazdy…

Ja mojej kuzynce w takim wypadku pokazałabym kilka filmów z crash testów bądź nawet rzeczywistych wypadków z udziałem dzieci. To bardzo szybko leczy rodziców od nieodpowiedzialnego przewożenia dzieci bez właściwego fotelika samochodowego. Na szczęście ja mam bardzo ogarnięte kuzynki. :-)

A tutaj mój pięcioletni Ivo, który jechał tyłem do kierunku jazdy. Zależało mi, by moi chłopcy jeździli w RWFie jak najdłużej. I udało się. :-)

2. Brak kontroli czasu i obszaru, na którym dziecko spędza czas poza domem.

Ja wiem, że jako rodzice nie jesteśmy w stanie wszystkiego kontrolować, szczególnie że np. na wakacjach starsze dzieci sporo czasu spędzają poza domem, a ich rodzice są w tym czasie pracy. Uważam jednak, że warto, byśmy mieli jako rodzice kontrolę nad tym, gdzie jest nasze dziecko i czy aby na pewno jest ono bezpieczne. Szczególnie, że właściwie co roku w wakacje słyszy się o niebezpiecznych wypadkach z udziałem dzieci, w których liczyły się często minuty.

Starsze dzieci już często posiadają własne telefony komórkowe, dzięki którym porozumiewają się ze swoimi rodzicami na czas rozłąki, czy to podczas wakacyjnych kolonii czy też wtedy, gdy rodzic jest jeszcze w pracy. Warto w takich sytuacjach korzystać z lokalizacji telefonu w czasie rzeczywistym, którą posiadają niektóre telefony. A jeśli jej nie posiadają, to warto skorzystać z usługi, którą zapewnia np. Play. Jeśli nie korzystacie jeszcze z apki Bezpieczna Rodzina do Play, to polecam Wam się z nią zapoznać. Wiem, że przydaje się też wielu z Was szczególnie w okresie wakacyjnym, kiedy chcecie, by Wasze dzieci były jeszcze bardziej samodzielne, a nie chcecie by ta samodzielność wiązała się z brakiem bezpieczeństwa.

Doskonale pamiętam ten czas, gdy zaczęłam chodzić do szkoły podstawowej i mama pozwalała mi wychodzić na plac zabaw z koleżankami. Ale często musiałam „meldować się w domu” co 15 minut, co było wybitnie irytujące i często psuło zabawę. Teraz dzieci mają o wiele łatwiej. :-) Wiele dzieci moich znajomych też korzysta z aplikacji Bezpieczna Rodzina od Play. Wspólnie z dziećmi ustalają w funkcji lokalizacji bezpieczny dla nich obszar zabawy, i gdyby okazało się, że dziecko nieplanowo zniknęło z tego obszaru, to moi znajomi dostają powiadomienie na ich telefon. Super przydatna sprawa dla rodzinnego bezpieczeństwa.

Świetne jest też to, że w aplikacji cały czas widzimy, gdzie przebywa nasze dziecko. Nie musimy do niego co chwilę dzwonić z pytaniem: „Gdzie jesteś?”. Dzieciaki nie przepadają za takimi notorycznymi telefonami, jestem tego pewna. :D Ta funkcja jest super przydatna również wtedy, kiedy jesteśmy w pracy, nie możemy pozwolić sobie na telefony do dziecka, a nasze starsze dziecko już samodzielnie porusza się po mieście.

Planuję też zainstalować apkę Bezpieczna Rodzina na telefonie mojej Babci, gdy tylko odwiedzimy Dolny Śląsk pod koniec lipca. Babcia sama wpadła na ten pomysł, że czułaby się bezpieczniej, gdybyśmy wiedzieli, gdzie ona przebywa, bo zdarzało jej się np. gorzej poczuć na spacerze, a lubi spacerować po terenach mniej zamieszkałych. Moja wyobraźnia w takich momentach pisze czarne scenariusze, a ja chcę spać spokojniej i wiem, że Babcia też będzie spokojniejsza. Babcia jest już po jednym zawale serca i bardzo się o nią boję. :( Jak już będzie miała apkę na swoim telefonie, to w sytuacjach awaryjnych będzie mogła włączyć funkcję SOS – senior jednym kliknięciem może dać znać, że coś mu się dzieje i wzywa wtedy pomoc. Mam jednak nadzieję, że nigdy z tej funkcji nie będzie musiała korzystać…

Jeśli jesteście w Play i czujecie, że ta apka będzie dla Was przydatna (a ma ona jeszcze sporo innych przydatnych funkcji – podrzucę Wam niżej link, to obczaicie sobie samodzielnie już). Pierwszy miesiąc korzystania z usługi jest bezpłatny, więc śmiało możecie ją przetestować. Później koszt wynosi 9,99 PLN  albo 19,99 PLN miesięcznie. To zależy, na jaki wariant się zdecydujecie. Tutaj [klik] znajdziecie więcej szczegółów. Aplikację możecie aktywować wysyłając SMS lub włączając ją po prostu w Play24.

3. Kilka piwek na plaży, podczas gdy dzieci same bawią się w morzu czy jeziorze.

Sorry, ale dla mnie to jest niedopuszczalne… Uważam, że wielu tragedii z udziałem dzieci moglibyśmy uniknąć, gdyby tylko rodzice baczniej patrzyli na swoje dzieci nad morzem czy jeziorem. :( Wiem, to może brzmieć okrutnie i dla niektórych oceniająco, ale nie taki jest mój zamysł. Ja po prostu uważam, że szczególnie nad wodą nasza rodzicielska czujność powinna być zwielokrotniona. A już na pewno nie powinna być tłumiona przez np. kilka piwek wypitych dla ochłody.

Nie dla alkoholu na plaży, gdy są z nami dzieci. Tak, dla naszej podwójnej czujności.

Od tego może zależeć życie naszego dziecka.

4. Zabawa przy morskich falochronach.

To żadna zabawa. To właściwie gotowa tragedia. Ilu jeszcze ludzi musi utonąć, aby społeczeństwo zrozumiało, że zabawa przy falochronach jest niezwykle niebezpieczna? Słyszeliście o prądach zwrotnych? A o nagłym spadku terenu w pobliżu falochronów, który to spadek jest nieprzewidywalny i w jednej sekundzie możemy się znaleźć pod wodą, mimo że pół metra wcześniej woda sięgała nam ona tylko do pasa?

5. Kąpiel w miejskich fontannach.

Naprawdę, można o tym trąbić co roku, a i tak co roku w Krakowie przy fontannach miejskich, w których jest zamknięty obieg wody, nadal widać tłumy dzieci i zadowolonych rodziców. Z Waszych maili wiem, że takie sceny nie tylko w Krakowie…

W większości fontann obieg wody jest zamknięty, co oznacza, że przez kilka tygodni woda w obiegu jest ta sama a jedyne co filtry wyłapują, to większe sprawy, takie jak liście, szyszki czy kamienie. Cała „reszta”, czyli np.: pałeczki okrężnicy, laseczki zgorzeli gazowej, bakterie rodzaju legionella powodujące m.in. zapalenie płuc czy gorączkę Pontiac, gronkowce, grzyby i inne niespodzianki, nie są wyłapywane. A im cieplej na zewnątrz, tym lepiej się one rozmnażają!

Czy aby na pewno ci rodzice chcą to swoim dzieciom zafundować podczas niewinnej zabawy w miejskiej fontannie? Do takiej zabawy mogą służyć kurtyny wodne. I tylko z nich warto korzystać, gdy w mieście jest niezwykle gorąco i trudno nam wytrzymać w takim upale.

6. Brak podróżnej apteczki na wakacjach.

Ja już nigdzie nie wybieram się bez podróżnej apteczki. Nie spałabym spokojnie, gdybym nie miała kilku podstawowych preparatów, które ratują nas w nagłych sytuacjach. Choćby takich jak: paracetamol, ibuprofen, produkty przeciwbiegunkowe, coś rozkurczowego, elektrolity, „sprzęt” do wyciągania kleszcza, coś na kaszel, katar. I znalazłoby się tego jeszcze trochę. Kiedy mam odpowiednio zaopatrzoną apteczkę podróżną, to mogę z dziećmi jechać gdziekolwiek. Raz kiedyś na początku mojej macierzyńskiej drogi byłam zaskoczona podczas podróży i dobrze to zapamiętałam. Nigdy więcej.

Dzięki dobrze skomponowanej apteczce, będziemy razem z dziećmi czuli się bezpiecznej. Wystarczył mi raz jeden jedyny, gdy w samym środku Bieszczadów w nocy nie mogłam znaleźć apteki w rozsądnej odległości. Nigdy więcej. :-)

7. Udar słoneczny, czyli bezwzględna osłona głowy przed przegraniem.

Latem nie ruszam się z domu bez czapek dla dzieci. Sama kiedyś przeszłam udar słoneczny i każdy kto to przechodził wie, że to totalnie wykańcza organizm i jeszcze długo po tym człowiek dochodzi do siebie. Raz byłam świadkiem, gdy dziecko doznało na plaży udaru słonecznego. Skończyło się na wymiotach, gorączce, a następnie kilkudniowym pobycie w szpitalu z powodów powikłań neurologicznych. Tata dziecka był wielce zdziwiony, że trzeba było wzywać pogotowie i trzymał spory dystans od ratowników. Dlaczego? Ano – właśnie z powodu tych „kilku zimnych piwek”, o których pisałam wyżej.

Chciałabym, aby te wakacje (i każde kolejne) były dla nas i dla naszych dzieci bezpieczne. A jeśli zauważymy, że w naszym otoczeniu ktoś wykazuje się jakąś nieodpowiedzialnością, nie bądźmy bezczynni. Od naszej reakcji (bądź jej braku) może zależeć zdrowie i życie drugiego człowieka.

Pięknych wakacji, kochani! Bezpiecznych, przede wszystkim. :-)

Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu   Możecie też się nim podzielić ze swoimi znajomymi bądź zapisać na swoich tablicach, jeśli się z nim zgadzacie. 

Podobne wpisy