8 rzeczy, które KAŻDA mama powinna zrobić tej jesieni (aby przetrwać!)

napisała 24/10/2018 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Jesień to jest taki czas, że niby próbuję zwolnić! Tak się trochę samooszukuję ;-) No bo a to sobie herbatkę z sokiem malinowym zaparzę wieczorem. A to sobie niby nieśmiało spojrzę na druty i wełnę, które od 5 lat patrzą na mnie z jednej z półek, ale to totalnie zakurzone!

Zerknę również na te stosy nieprzeczytanych gazet kobiecych i książek, które kupiłam w celu przeczytania a okazało się, że dobrze to ja znam tylko stronę tytułową, wszak nie dane mi było ostatnio nic przeczytać, bo wieczorem dosłownie padam już z książkę w ręku nie zdążywszy nawet jej otworzyć i budzę się z pogniecionymi stronicami! ;-) A tak nie wolno!

Także same widzicie, że Pani Jesień niby chciałaby, abym zwolniła, ale NIE DA SIĘ!

No po prostu się nie da! Moja trójka brzdąców wyżyma mnie jak gąbkę, daję mi popalić jak nigdy, i jeszcze sobie na początku października przypomniałam, że przecież ja Wam kalendarze z zabawnymi rysunkami na 2019 rok obiecałam, te z rysunkami, jak rok wcześniej! Także budzę się codziennie o 6.00 z minutami i kładę spać po północy, bo w planach jest kalendarz ścienny, biurkowy i książkowy, taki do torebki! Będę kubki i torebki, szaleństwo! Wszystko z zabawnymi memami :-D A samo się nie zrobi! :D A premiera już za tydzień na sklep.szczesliva.pl! Śledźcie Mój Instagram [klik]. Tam dowiecie się o premierze najprędzej.

Dlatego jeśli też macie problem, aby zwolnić jesiennie i nie wiecie, w co ręce macie włożyć, to ja przygotowałam dla samej siebie i dla Was również (a jakże!) listę rzeczy, które powinnyście zrobić tej jesieni, aby przetrwać!

Bo przetrwać musimy i te rzeczy nam to przetrwanie ułatwią! Pogłaszczą nas, pomogą nam, wyręczą nas, stworzą cudowną aurę, zapachem nas otoczą, poprawią nam skórę, i dadzą nadzieję, że ta jesień będzie całkiem piękna, mimo że najbliższe tygodnie mają być już zdecydowanie chłodniejsze. Buuu! :(

No to lecimy z tym koksem!

1. SCHOWANIE STARYCH ZABAWEK DO KARTONU I WYCIĄGNIECIE INNYCH

To jest najlepszy patent, jaki kiedykolwiek wymyślili rodzice! My mamy taki nasz mały rytuał, który przypada również na jesień! Co sezon albo 2 sezony, chowamy chłopcom zabawki, którymi się do tej pory przez 3 miesiące bawili i wyciągamy na wierzch zabawki, które kiedyś im schowaliśmy!

Dzięki temu mamy właśnie kolejny dzień, gdzie w ich pokoju spokój błogi, bo zamiast się kłócić, to bawią się starymi zabawkami jakby były nowe! Takie rodzicielskie oszukaństwo ;-)

Też praktykujecie taki schemat „podmiany”? :D Rodzice, aby przeżyć muszą być sprytni, szczególnie, ze jesienią przesiadujemy częściej w domu niż na zewnątrz, i nie trudno o zwariowanie w takich warunkach! :D

2. CHEMIA z Włoch

Kiedy 2 miesiące temu odwiedził mnie mój brat i poprosił o wypranie bluzy, zrobiłam to z największą przyjemnością! Dlaczego?! Bo wiedziałam, że zrobię na nim wrażenie! :D Otóż do płukania dodałam 1/3 nakręteczki płynu do płukania o zapachu białego piżma (mmmm!), który swój zapach utrzymuje przez długie dni, nawet jeśli włożymy ciuch do suszarki bębnowej!

Lubię nasze polskie zapachy płynów do płukania, jednak chemia z Włoch jest moim ostatnim odkryciem! Mam w domu: białe piżmo, mirrę i kilka innych cudownych zapachów, które właściwie to … robią za perfumy! Są tak intensywne, ale nieinwazyjne przy okazji, i w typie unisex, i wybitnie długo utrzymują zapach! A przy tym są wydajne i niedrogie, że robią efekt WOW! I co ciekawe: każdy z otoczenia zwraca uwagę na te zapachy! Wpiszcie w wyszukiwarkę na popularnej stronie na literę „A” frazę: płyn do płukania białe piżmo i zobaczycie z tej serii też całe serie kąpielowe i do ciała w różnych wersjach zapachowych.

Cudo! Włoska chemia rządzi! I te zapachy, dzięki którym ta jesień od razu jakby weselsza, pachnąca, otulająca! <3

3. ROBOT ODKURZAJĄCY i MOPUJĄCY

Ostatnio weszła do nas znajoma i zabiła mnie stwierdzeniem:

” No nie! U Ciebie znowu tak czysto? Zaczynam mieć kompleksy. Ile razy w ciągu dnia jedziesz „na szmacie”, przyznaj się! „

A ja nie pamietam, kiedy ostatnio odkurzałam podłogę i ją mopowałam. Robią to za mnie roboty :D A mam podłogi wymagające, żeby nie było. Przyznam Wam, że przy robieniu podłóg poniosła nas ułańska fantazja – w kuchni mam biały gres (masakra! :D) a panele w całym mieszkaniu mamy ciemne. Prawda, że jesteśmy kamikaze? ;-)

Ale przyznam, że ja mam totalny luz w temacie podłóg od ponad półtora roku, i kiedy ktoś mnie pyta, bez jakich przedmiotów AGD nie wyobrażam sobie życia, to bez zastanowienia zaraz po pralce i zmywarce są moje iRoboty, które kocham miłością ogromną! Roomba odkurza, a Braava mopuje.

Matko! Ile moi chłopcy ostatnio żołędzi, kasztanów, liści i błota nanieśli po spacerze z Ciocią Kasią. Cali od błota i kurzu. Na początku, jak ich zobaczyłam, to się cała zagotowałam, bo Gaia to taki osobnik, który wszystko z podłogi zjada w sekundę. Dosłownie wszystko! Ale po chwili dałam na luz i powiedziałam sobie:

Babo Ty jedna, narzekająca! Żebyś Ty to musiała wszystko sama prać, odkurzać i zmywać, to rozumiem! A tak to sprzęty wszystko za Ciebie robią, a Ty jeszcze narzekasz!

Coś z tym jest! Nie mamy na co narzekać, to znajdziemy sobie powód jak na kobiety przystało. Za każdym razem, kiedy sąsiad wpada do nas do domu i widzi odkurzającą Roombę i myjąca Braavę, to mówi, że nam tylko jeszcze brakuje w domu maszynki do składania ubrań, to byśmy z łóżek nie musieli wychodzić :D

Coś w tym jest. I potwierdzi to każdy, kto ma Roombę i Braavę. Wystarczyło, że raz pożyczyliśmy sprzęt znajomym, żeby sobie przez 2 dni potestowali sprzęt – miałam ochotę już po 1 dniu dzwonić do nich, że proszę o szybszy zwrot :D

Także jesień mi już niestraszna! Nawet kąty pomieszczeń mam bez kurzu, pod łóżkami czyściutko, pod stołem idealnie.

Kuchnia na bieżąco wieczorami się mopuje. Najpierw, gdy chłopcy są w wieczornej kąpieli, to puszczam iRobota Roombę, który odkurza całe mieszkanie. A później jak już śpią, to włączam Braavę i mopuje mi się kuchnia, a później np. przedpokój. A kiedy chłopcy są w przedszkolu, to mopuje się ich pokój i nasza sypialnia.

A odkurzanie często włączam z aplikacji, nawet jak jestem poza domem. To w ogóle idealne rozwiązanie, bo właściwie totalnie nie muszę uczestniczyć w odkurzaniu, tylko przychodzę na gotowe. Nie zapomnę zdjęcia, które kiedyś Czytelniczka Berenika zostawiła pod jednym z moich starych memów z tekstem:

„Nie ma znaczenia, jak długą masz rurę od odkurzacza, a i tak będziesz się schylać.”

A Berenika na sobie na zdjęciu typu „selfie” piła kawkę przed lustrem i widać było, jak w lustrze odbija się w tle Roomba, która zasuwa i ogarnia salon. Ten obrazek mówił za tysiąc słów! :D I ona go jeszcze podpisała:

„Wszyscy zadowoleni, że mam Roombę tylko Teściowa zazdrosna i mówi, że jestem leniwa” ;-)

Także, jeśli chcecie trochę odpocząć od odkurzania i mopowania, to Ciocia Magda właśnie podsunęła Wam pomysł :D

4. WIESZAKI DRUCIANE DO GARDEROBY

Jak 2 tygodnie temu zaczęłam upychać rzeczy jesienne do szaf, to się na początku załamałam, tyle tego jest! Ale za chwilę sobie przypomniałam, że przecież totalnie nie powinnam się przejmować! Jeśli upchanie jesiennych rzeczy w Waszych szafach też graniczy z cudem jak u mnie, to podrzucam Wam patent, dzięki któremu jest szansa, że więcej rzeczy upchacie po tych szafach i nie zszargacie sobie nerwów! ;-) I zaoszczędzicie na drogich wieszakach!

Co zrobiłam ostatnio?

Kupiłam kolejną turę, tj. 100 drucianych wieszaków, które nie zajmują tyle miejsca na pałąku jak drewniane, a dzięki temu większość moich bluzek, swetrów, koszul mojego M. i płaszczy wisi sobie grzecznie i czeka na założenie! Do tej pory na jednym z pałąków mieściło mi się tylko 30 drewnianych wieszaków, bo one takie trochę wielkogabarytowe, a tych drucianych zmieściło mi się prawie 60! Jest różnica? No ba! A jaka oszczędność! Bo te druciane wieszaki kosztują w internecie grosze!

Przetrwam tej jesieni, oj przetrwam! Nie dam się! ;-)

5. PEELING, KTÓRY REANIMUJE MOJE DŁONIE!

Mam w domu sporo peelingów do ciała, ale jesienią moje dłonie zaczynają być w tak opłakanym stanie, że muszę sięgnąć po specyfiki, które reanimują je w sekundę! Też tak macie, że gdy tylko zaczyna się sezon grzewczy a na zewnątrz jest chłodniej, to Wasze dłonie od razu to odczuwają?

Ja mam tak co roku! I co roku odpalam tę samą procedurę! Niebawem pokażę Wam na blogu peeling, który jest moim odkryciem tej jesieni! Ale przy okazji podsunę Wam przepis na domowy peeling, który jest cudowny i można go zrobić w każdej chwili. Kiedy ja po nim mam ręce, to moi chłopcy mówią do mnie:

– Mama, miziaj mnie i nie przestawaj! :D

Takie są wtedy gładkie i przyjemne w dotyku ręce! Co potrzebujecie do jego wykonania?

3 łyżki cukru + 3 łyżki oliwy z oliwek + 1 łyżka soku z cytryny. Robię z tego papkę i peelinguję dłonie przez 5 minut, dokładnie nacierając każdy zakamarek wewnątrz dłoni i na wierzchu. Później spłukuję nadmiar peelingu i delikatnie wycieram resztki ręcznikiem papierowym. Nie tylko dłonie są jak nowonarodzone, ale paznokcie mam tak wybielone dzięki cytrynie, że wygląda to, jakbym miała francuski manicure! :-)

Czasami dodaję też do papki 2 krople olejku lawendowego, 2 pomarańczowego i odrobinę sproszkowanego anyżu! Skóra wtedy cudnie pachnie! A jakby dołożyć do tego szczotkowanie ciała na sucho, o którym pisałam Wam tutaj, to Wasza skóra jesienią będzie lepsza niż wiosną i latem!

Próbowałyście już peelingowania domowymi specyfikami? Ono tej jesieni trzyma moje ręce w idealnym stanie, tylko muszę pamiętać o jego wykonaniu przynajmniej 2 razy w tygodniu!

6. AUDIOBOOKI!

Przyznam się bez bicia, że ja ostatnio padam przy czytaniu książek moim dzieciom. W ogóle jesień to taka pora roku, że ja popołudniu chodzę jak cień samej siebie. A co do wieczornego czytania, to po 5 minutach czytania język zaczyna mi się już plątać i czuję, że za moment usnę! A przecież nie wypada walnąć sobie drzemki, jak dzieci czekają na rozwój książkowej akcji! Też macie wieczorne kryzysy z czytaniem, czy tylko ja taki słabeusz?!

Ale znowu po kilku tygodniach przerwy przypomniałam sobie, że istnieją przecież audiobooki! My akurat korzystamy z aplikacji z audiobookami i to dla mnie najlepsze rozwiązanie, bo telefon zawsze mam przy sobie. Ostatnie zasłuchujemy się w Dzieciach z Bullerbyn czytanych przez Edytę Jungowską! Jejjj! To jest cudo!

A chłopcy na godzinę zaczarowani i … później szybciej zasypiają ;-)

7. ROZŚWIETLACZ NA KOŚCI POLICZKOWE I CZUBEK NOSA

Ostatnio kogo nie spotkam, to dostaję komplement w stylu:

– Madzia, ale Ty masz promienną skórę!

Raz, że wzięłam się za porządne, kilkuetapowe oczyszczanie, i to rzeczywiście pomaga w tym, aby skóra w i bez makijażu wyglądała dobrze, ale dwa: rozświetlacz na kości policzkowe, pod skroniami, i na czubek nosa, to jest klucz do super delikatnego, świeżego rozświetlenia!

Stosuję rozświetlacz w kamieniu o ciepłej tonacji, ale testuję też delikatne rozświetlacze w kremie i one robią super robotę! Pewnie niebawem Wam o nich napiszę. Odrobina rozświetlacza powyżej górnej wargi, nad górną granicą ust, odrobina na kościach policzkowych i na czubek nosa.

Jest moc! A nakładane w świetle dziennym, lekko tylko opuszkami i nie da się przesadzić, a efekt świeżości murowany! <3

8. PARTNER, DO KTÓREGO PODCHODZIMY PO PARTNERSKU (a nie jak pies do jeża! ;-))

Zauważyłam, że odkąd zwracam się do mojego M. bez notorycznych pretensji w głosie (a miałam kiedyś taką manierę, że „wymagałam” zamiast podejść do tematu po ludzku) i traktuję go jako partnera, a nie faceta, na którym uwieszę się z tysiącem rzeczy, których nie zrobił, to mam w nim wtedy wsparcie i nie ucieka chłopak, nie kąsa a chętnie towarzyszy mi w codzienności! Odkąd doceniam go za to, co codziennie robi, a odwozi i przywozi chłopców z przedszkola, nawet pranie składa i robi tysiące innych rzeczy, to on nawet jeszcze chętniej je robi!

Także może docenianie to słowo klucz tej jesieni? ;-) No i jeszcze powyższy zestaw patentów i na 100% przetrwamy! :D

P.S. Jakie są jeszcze Wasze patenty, aby przetrwać tę jesień, lepiej wyglądać, nie zwariować ze sprzątaniem i dziećmi w domu? Na pewno macie jakieś złote rady! ;-)

P.P. S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu   Możecie też go podać dalej. Dziękuję! :*

Partnerem postu jest marka iRobot.

Podobne wpisy