Mądra Polka po szkodzie. Tak dokładnie mogłabym opisać samą siebie w niektórych kwestiach i nie byłoby to twierdzenie na wyrost.
Pomimo iż staram się na blogu pisać o rzeczach, które samą mnie zaskoczyły i mogą się okazać istotne dla wielu kobiet, to często jestem typowym ciemniakiem w innych tematach i to Wy wtedy przychodzicie mi z pomocą.
Tak też było w tym przypadku, kiedy podczas dyskusji pod jednym z postów dotyczących porodu, Asia napisała wybitnie ważną rzecz, o której ja nie miałam pojęcia! I dopiero po trzecim porodzie będę mogła aktywnie w tym temacie uczestniczyć zamiast udawać, że świat i medycyna idą do przodu, ale ja nie muszę ;-)
Często spotykam się właśnie z takim twierdzeniem – po co Ty kobieto wydziwiasz, skoro kiedyś ludzie tego nie robili i jakoś żyli?! Ano po pierwsze żyli krócej, co potwierdzają statystyki, i żyli niestety na dużo niższym poziomie właśnie w kwestiach medyczno-zdrowotnych, że tak to ujmijmy.
Kiedy pod jednym z postów dotyczących porodu rozwinęła się dyskusja dotycząca problemów kobiecych po cesarskim cięciu i po porodzie naturalnym również, wybałuszyłam oczy i stuknęłam się w czółko.
Założę się, że spora część z nas, która urodziła dziecko poprzez cesarskie cięcie, odczuwa dyskomfort spowodowany cięciem. Ten dyskomfort może objawiać się na wiele sposobów. Blizna ciągnie, chodzenie jest problematyczne, dłuższe siedzenie powoduje bóle, nie macie czucia w dolnej części brzucha. I mogłabym tak wymieniać bez końca.
Założę się również, że spora część z Was, która urodziła dziecko naturalnie, też odczuwa dyskomfort spowodowany konsekwencjami porodu naturalnego. Czy to ból krocza spowodowany np. koniecznością jego nacięcia, nietrzymanie moczu, dziwny ucisk w intymnych miejscach, ból podczas stosunku czy brak przyjemności podczas stosunku.
Jak to napisała Asia – to są problemy, których nie powinnyśmy zostawiać samym sobie. Są to konsekwencje porodu, których skutki można a nawet trzeba leczyć.
Zaraz zapytacie: ale gdzie to leczyć?
Powiem Wam do kogo udam się na kilka tygodni po cesarskim cięciu. Do osteopaty. Fizjoterapeuty, który zacznie rehabilitować moją bliznę i da mi wskazówki, jak będę mogła robić to sama w domu! Ponieważ po dwóch poprzednich cesarkach temat totalnie zaniedbałam, a są dni, kiedy siedzenie sprawia mi problem i mam wrażenie, że rehabilitacja blizny będzie u mnie obowiązkiem, a nie żadną fanaberią.
Z kolei po porodzie naturalnym warto, aby kobiety udały się do urinoginekologa, który wskaże im w jaki sposób możemy rehabilitować nasze krocze, które przeżyło istną wojnę podczas porodu.
To żaden wstyd pracować i usprawniać nasz organizm! Ja obiecałam sobie, że po trzecim porodzie, który prawdopodobnie będzie moim ostatnim, nie poddam się i nie pozwolę, aby te trzy operacje wykluczyły mnie z normalnego funkcjonowania, bo skutki nierehabilitowania blizny mogą odzywać się po wielu latach! A blizna to nie tylko to, co widać na zewnątrz! Nawet jej ładny wygląd z zewnątrz nie oznacza, że wewnątrz nie powstały np. zrosty, z którymi należy zacząć się rozprawiać.
Także dziewczyny, nie zapominajmy o tym, że po porodzie nie musimy odbębnić tylko jednej wizyty kontrolnej u naszego gina. Jeśli niepokoją nas jakieś sprawy, jak np. nietrzymanie moczu, ból w miejscu blizny, hemoroidy, ból podczas stosunku czy inne problemy, o których trudno głośno rozmawiać, musimy wiedzieć, że warto abyśmy szukały odpowiedzi na nasze dolegliwości!
Osteopata porodu i ciąży, i urinoginekolog ogarną temat i wskażą nam drogę!
To jedna z ważniejszych rzeczy, o których powinnyśmy pamiętać po porodzie – nie zapominajmy o sobie!
Nie tylko dziecko przeszło ogromną zmianę przychodząc na świat. My wykonałyśmy genialną robotę, która może pozostawić na nas „ślady” i warto, abyśmy miały pod kontrolą również nasze zdrowie, nie tylko tego małego człowieka!







