Jak ustrzec się przed infekcjami jesienią i zimą?

napisała 18/09/2017 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Mamy wrzesień. To jest jeden z tych miesięcy, kiedy drżę z niepokoju i zastanawiam się, czy damy radę całą rodziną ustrzec się infekcji i wejdziemy w piękną, polską jesień bez szwanku. Czy może jak w zeszłym roku rozpoczniemy … maraton chorowania!

Zeszłej jesieni główne “podziękowania” za zarażanie dzieciaków kieruję do mojego Męża, który wracając czy to ze Stanów, czy z Australii czy Azji, przywoził nam wirusy, które rozkładały nas doszczętnie, z panem domu na czele. Przedszkolne infekcje tylko wbijały gwóźdź do zeszłorocznej infekcyjnej trumny.

To nie to, że się skarżę. Mam jednak w pamięci obraz zeszłego roku i obiecałam sobie wtedy, że w po Nowym Roku nie ze mną te numery! Oprócz prób hartowania moich bąbli wiosną i latem, kiedy mniej chorowali, skończywszy na pieczołowitych modyfikacjach ich diety, z ograniczeniem cukru na czele, pewnego dnia znajoma z Kalifornii podsunęła mi pewien pomysł, który z kolei jej zasugerowała ich lekarka rodzinna, od dwóch lat dbająca o zdrowie jej rodziny.

Sofia właściwie nie napisała mi podczas tamtej wymiany zdań zbyt wiele, ale zadała mi jedno pytanie, które właśnie odnosiło się do tego, że oni całą rodziną przestali tak często chorować, odkąd zaczęli stosować się do pewnej zasady:

– Madga [tak na mnie mówi nie potrafiąc wymówić mojego imienia poprawnie ;-) ], jaka jest pierwsza czynność oprócz umycia rąk, jaką wykonujecie całą rodziną po przyjściu do domu?

– Szczerze, to po całym dniu biegania to tu, to tam i przyprowadzenia starszego syna z przedszkola, to ja ruchem koszącym rzucam się na sofę i tak tkwię bezczynnie przez jakiś kwadrans aż jedno z dzieci zawoła, że jest głodne ciągnąc mnie za nogawkę.

– No, no. Znam to i ja. Ale czyli jak? Przychodzisz do domu, myjesz ręce i rzucasz się na sofę i tyle?

– No raczej tyle.

– A ja robię coś jeszcze, my sweatheart. – dodała. A ja lecę umyć ręce, a później każdemu z nas czyszczę nos aplikując spray do nosa na bazie wody termalnej! Nie tylko oczyszczam nam nozdrza ze smogu, który w Los Angeles coraz częściej nas nawiedza, ale też usuwam te wszystkie zanieczyszczenia czy wirusy lub ewentualne bakterie. Nasza Lucy, która się nami opiekuje, mi to poleciła!

– No ale w sensie tak codziennie robisz? Za każdym razie jak przychodzicie z pracy i przedszkola?

– Dokładnie tak. Ja nawet mam z Barry’m dyżurny spray w samochodzie. Traktuję to jako codzienną toaletę naszego nosa, przez który dostaje się większość tego, co powodowało u nas do tej pory infekcje.

To był trop, z którego postanowiłam skorzystać! Raz kozie śmierć – pomyślałam.

Zdarzało mi się o tym zapomnieć w miesiącach wakacyjnych, przyznaję bez bicia, szczególnie z moim Juniorem. Ale odkąd Starszak chodzi do przedszkola, to obowiązkowo po każdym przyjściu do domu, czy to z placówki czy ze spaceru fundujemy kilka psików czyszczących z izotonicznego roztworu na bazie wody termalnej. I lepiej wtedy śpię, w sensie – jestem spokojniejsza. Odpukać żadnej infekcji u Starszaka nie widzę na horyzoncie!

Dodam tylko, że staram się dbać o to, aby tę końcówkę po każdym myciu opłukać i nie fundować kolejnemu psikającemu bakterii poprzednika. Czasami o tym zapominam, ale obiecałam sobie pilnować się w tym względzie. To samo zresztą należałoby zrobić np. po inhalacjach przy użyciu inhalatora – bezwzględnie należy opłukać końcówki, z których korzystamy.

Dlaczego wybieram izotoniczny roztwór na bazie wody termalnej, jako jedyny na razie dostępny na rynku w Polsce?

Znajdziecie go pod nazwą Naso Drill. Stosowany profilaktycznie, nawet codziennie, nie wysusza śluzówki nosa. To dla mnie turbo ważne, bo w zeszłym roku krwawienia z nosa wg naszej pediatry były spowodowane wysuszeniem silniejszymi preparatami. To była nasza zmora! Strupki w nosie – nic przyjemnego… Ten roztwór sprawdził mi się też przy delikatniejszych infekcjach. Ja taką infekcję zaliczyłam w lipcu będąc w ciąży i o dziwo ani razu nie miałam krwawienia z nosa, a nos był dobrze wyczyszczony i odetkany. Ten spray można stosować już u dzieci od 1 miesiąca życia. Dodam tylko, że w ciąży opcji leczenia infekcji jest dostępnych bardzo mało. Mnie ratują tylko naturalne sposoby, z syropem z cebuli i czochu na czele, czego nie może przeżyć mój małżonek ;-)

 

 

 

.

W lipcu starszak zaliczył też chrypę, od której zaniemówił [co w sumie było balsamem na moją skołataną matczyną duszę, bo on potrafi trajkotać 24/7 :D ] prawdopodobnie spowodowaną darciem się wniebogłosy na swojego młodszego brata. Wtedy z pomocą przyszedł nam syrop Petit Drill dla dzieci od 6 m.ż., który dostaliśmy miesiąc wcześniej, i akurat była okazja do jego przetestowania. Dla starszych dzieci, powyżej 6 roku życia jest drugi syrop, Petit Drill Junior.

Nie stosowaliśmy go wcześniej, ale ukoił gardło Starszaka. Syropy Petit Drill są bez cukru i parabenów, na bazie wysokiej jakości glicerolu, czyli cudownie nawilżają gardło i stosuje się je na podrażnienia tych okolic (np. chrypkę, suchy kaszel np. spowodowane suchym powietrzem itp.). Czasami wystarczy poprzestać na delikatniejszych środkach jak ten, bo podrażnienie gardła spowodowane może być np. wysuszeniem śluzówki, zamiast faszerować maluchy od razu silniejszymi środkami. Co prawda mam nadzieję, że infekcje nas wszystkich ominą w tym roku, ale gdyby Was nawiedziły, to obczajcie powyższe. Zarówno syrop Petit Drill, Petit Drill Junior jak i spray do nosa Naso drill są wyrobami medycznymi. 

O dziwo, odkąd zastosowaliśmy żelazną zasadę mojej Sofii dotyczącą czyszczenia nosa roztworem na bazie wody termalnej, Starszak w tym roku zaliczył tylko 3 infekcje, a w zeszłym był chory prawie 1/2 roku! Tfu, tfu, odpukać w niemalowane! ;-)

Pięknej, polskiej, złotej i zdrowej jesieni! Mam nadzieję, że rytuał czyszczenia nosa po przyjściu ze spaceru czy przedszkola ustrzeże Was chociaż częściowo przez jesiennymi infekcjami! My cały wrzesień szalejemy z latawcami! Największą zajawkę mam ja sama! :D

 

 

 

 

.

P.S. Przychodzi wieczór. Moi chłopcy już ledwo żywi z matką na czele ;) Ja zaraz zamykam okno (standardowo wietrzę sypialnię przez spaniem), wrzucam ich do wanny i będę czekać na ten błogi, wieczorny spokój, który każdemu rodzicowi powinien się należeć jak psu buda!

A jeśli macie jeszcze resztki sił, to mam dla Was coś ekstra! 5 nagród dla tych, którzy pod spodem w komentarzu na blogu odpowiedzą kreatywnie na pytanie i powiedzą mi:

Jakie są Twoje patenty na zajęcie czasu Twojego szkraba, kiedy jest chory?”

Dla zdobywcy pierwszego miejsca mam dla Was genialnego pluszaka oraz zestaw kosmetyków, o
wartości 200 zł, a dla zdobywców od drugiego do piątego miejsca pluszową maskotkę oraz zestaw o wartości 120 zł! Regulamin konkursu dostępny jest tutaj.

Partnerem postu jest Pierre Fabre.

P.S. Niech wrzesień i październik będzie dla naszego i Waszego zdrowia łaskawy! ;-)

 

Podobne wpisy

  • Magduska

    Moim patentem jest czytamie i opowiadanie bajek, nic tak dobrze nie robi dla mojego synka jak mama zmienia sie w smoka albo wilka, usmiech pojawia sie pomimo cieknacego kataru 😊

  • Agata

    U nas najlepiej sprawdza się wtedy czas z mamą. Przytuleni do mamy słuchają jak im czytam i opowiadam różne bajki i historię. Jako że nie da się czytać cały dzień to wtedy są różnego rodzaju klocki i układanki.

  • Anna Nowacka-Konopka

    My się malujemy. Patent ten pamiętam jeszcze z moich zdjęć z dzieciństwa. Kiedy to uwaga! O dziwo Tata nie mogąc już słuchać dzieciecego płaczu wziąl Maminą szminkę i zaczął malować się po twarzy. Ja ten sposób, który patrząc po zdjęciach bardzo mi się spodobał udoskonalilam poprzez zakup specjalnych farbek i teraz umilamy sobie czas choroby zmieniając nasze poliki i twarze w motyla, pszczółki, albo kompletnie zagadkowe postaci stworzone przez moja kochana córkę :) Tata wracając zgaduje kto jest kim :)

  • Aalicjaa Wites-Ka

    Moim patentem jest po prostu bycie z dzieckiem. Kiedy chce sie przytulić, pobawić, pomarudzic – jestem. Wyobraźnia i kreatywność, a czasami poprostu mały samochodzik działa cuda.

  • Aleksandra Chojnacka-Stankiewi

    Jak Szkraby chore to pozwalam im malowac farbami po papierze toaletowym, foremkach do muffin, butelkach plastikowych..wszystko co nie jest kolorowanka bo to to nuda dla nich;) sprzatania co nie miara ale dzieciaki siedza w miejscu i nie stekaja ze sie nudza i nie moga ganiac;)
    Pozdrawiam
    Zeszly rok i ten to ciagle chorowania wiec jutro zaczynam testowac sppsob z czyszczeniem nosa;)

  • Karola

    Moj megaabsorbujacy syn lat 4 – w chorobie gdy nie mozna wyjsc na dwor zmusza nas do wymyslenia zabaw kreatywnych do kwadratu ;) miska, mąka, dwa jajka trzepaczka i Wojtek robi ciasto :D (posprząta sie mamo przeciez!) – oczywiscie samo ;) dwa pomidorki, selerek, jabłko, kilo soli, poł cukru i jest salatka (Mamo! Tata zje przecież!) Gorzej ogarnąć teraz kiedy w domu pojawiła sie tygodniowa juz Pijawka nie mogąca oderwać sie od cyca mamuni :D a Starszak przeziebiony po tygodniu w przedszkolu – norma :/ kradnę pomysł z czyszczeniem nosa!

  • Marta

    U nas gdy choroba juz troche to sie sprawdza lego duplo😍noi oczywiscie caly czas (nie tylko ten chorobowy)mama, tata, pieszczochy przytulasy,calowanie czyli sweet time😘😍😍😍

  • Agata Tatarczak

    A my dzisiaj z moim chorym 4,5-latkiem graliśmy w karcianą wojnę i dobble. Nie ma teraz nic lepszego na zabicie czasu. A jak skubany oszukuje i kręci to głowa mała. Do tego jak czai że przegra natychmiast zmuenia zasady.

  • Karol Woźniak

    Szereg zabaw sensoryczno-brudzących. I tak podczas chorób ciuchy zmieniamy conajmniek dwa razy dziennie i maniakalnie zmywamy podłogi, stół i klamki.
    Więc w ruch idą domowe ciastoliny, piankoliny, jadalne farby, kulki hydrożelowe, piasek z mąki i oleju, kartki formatu xxl, farbki w zraszaczu, folia spożywcza wokół stołu do malowania… Wszystko to, co na co dzień brudzi i wnerwia.
    I jeszcze mały patent do rozważenia. W czasie choroby sprzątamy tylko naturalnie. Ocet plus bakteriobójczo olejej cytrynowy i z drzewa herbacianego, aby organizm walczył tylko z infekcją, a nie całą tablicą mendelejewa zawartą w środkach czystości. Serio działa.

  • Sylwia

    Ja wyciągam wszystkie mało używane przybory kuchenne. Rózgi, stemple do ciastek, miarki, formę do mufinów, kubek do przesiewania mąki itd. Stemplami stemplujemy plasteliny, do foremki do mufinow wrzucamy klocki albo jeszcze lepiej klamerki 😉 A jak już się znudzi to wyciągam wielka walizkę, a najlepiej dwie i pakujemy wszystkie pluszaki, zabawki, potem wyciągamy i od nowa 😂 Na 18 miesieczne dziecko działa ☺

  • Edyta Sławomir Jaremcio

    U nas jest wiele patentów, w zależności on nastroju córci. Czasem jest to przytulanie i “kizianie” po pleckach, czasem zabawy ciastoliną, plastociasto, czytanie książek i hmm malowanie farbkami tego co sobie Księżniczka zażyczy a później albo wystawa prac, albo konkurs, która praca a raczej kogo najładniejsza. Przede wszystkim najważniejsza u nas jest obecność mamy przy córce, więc naszym 2,5 miesięczniakiem musi zajmować się tata ;-)

  • Lidka

    Nie ma jak zwierzątka z plasteliny które “bawią się w chowanego” w pudełku z grochem (ciecierzycą, lub innym suszonym strączkowym😋). Mam też w zanadrzu bitwę na śnieżki z gazety ( potem rzuty do kosza – i posprzątane), piasek kinetyczny i czytanie książek. Jako że właśnie siedzimy w domu, to córa wymyśliła zabawę w statek – rozkłada koc na podłodze i zabiera ze sobą w podróż pół pokoju (zabawki, książki, a ja daję jej przekąski “na drogę”).

  • Małgorzata Tomczyk

    Mój junior po 2 pierwszych tygodniach w przedszkolu dostał zapalenia krtani właśnie go w tym momencie inhaluje 😁 tak więc u nas sprawdza się ciastolina , masa solna , traktory , koparki i wszelkie inne pojazdy najlepiejj rozrzucone po całym mieszkaniu 😱 do tego rozsypane puzzle , powywracane tory a w tle psi patrol 😂

  • Małgorzata Celej

    A my bawimy się w teatrzyk, sceną jest kołdra pod którą leży mój synek, wykorzystujemy ulubione maskotki. Taka zabawa sprawia mu zawsze dużo radości bo często sam wymyśla fabułę i reżyseruje cały spektakl.Zabawki też często wykorzystuję do innych zabaw np. żeby synek został w łóżku, mówię mu że jego ulubiony miś jest chory i żeby wyzdrowiał trzeba leżeć z nim w łóżeczku. Do tego czytamy również książeczki, czytam je synkowi i misiowi, jednocześnie :)

  • Anna Gołębiewska-Kabala

    Z racji tego że teraz mam dwójke szkrabow 7 latka i 8 miesięcznego niemowlaka a infekcje łapią naraz, nasze zabawy wyglądają troszkę inaczej niż kiedyś z jednym :)
    Więc robimy że starszakiem bazę z koców coś na kształt namiotu, upychamy poduchy i kołdry.
    Bierzemy nasze pacynki i robimy sobie teatrzyk :)
    W zależności od siły starszego synka, uzgadniamy obsadę i mama robi za dwóch lub kilku aktorów na raz :D
    Dzieciaki bardzo to lubią a jak poczują się zmęczone maja od razu gdzie usnąć :)

  • Kasia J

    My z 4latkiem robimy wlasna ciastoline i barwnikami spozywczymi nadajemy rozniste kolory ☺ poza tym zabawa w sklep wszystkimi zapasami jedzenia w kuchni i w restauracje ☺ s

  • Kamilla Leśniewska

    Jesienią robimy ludzki z kasztanów, żołędzi. Z wycinane i rolek po papierze robimy eKonto zabawki, motylki, ciuchcie itp lub Rozkładamy kartkę z belki papieru na cały pokój i rysujemy to co dziecko wyciągnie z szufladami swojej wyobraźni. 😊

  • Monika Migret

    Witam ja mam dwulatka w do ze jak widzimu, ktory o dziwo jeszcze jakos powaznie nie chorowal, ale to pewnie dlatego, ze my calymi dniami latem a nawet zima siedzimy na dwoze. Ale jak juz mojego mlodego dopada jakas trzydniowka to budujemy wieze z czego tylko sie da. najpierw w ruch Ida klasyczne klocki, a pozniej to plastikowe kubki a nawet garnki. kolejna zabawa jest poprostu nalanie wody do miski i puszczanie statkow. moj syn nalezy do tej grupy dzieci z reszta chyba jak wszystkie dzieci w tym wieku, ze jak widzi wode to musi swoje male aczki tam wsadzic. takze zmywanie naczyn tez sprawdza sie jaka swietna zabawa.

  • Etula

    My z moją 5 latką odgrywamy teatr. Przygotowujemy stroje dekoracje wymyślamy scenariusz uczymy się ról. Na końcu jest przedstawienie,które oglądają tata i siostra. Mała jest tak zaabsorbowsna ,że nawet lekarstwa wypija bez grymaszenia co się jej dawniej nie zdarzało.

  • Emila

    Witam Serdecznie:-)
    Niestety moj 4latek bardzo czesto choruje :-( A wtedy otwieramy magiczną szufladę…… i wyciagamy koce, poduchy, spinacze , znosimy wszstkie krzesla i krzesełka z calego domu i razem tworzymy nasze kocowe krolestwo. .. A wiec robimy domek z kocow jak za moich czasow dziecinstwa. .. Młody jest wtedy taki szczesliwy ze moze sam sobie stworzyc swoj domek.. Ale to nie wszystko , jak juz w koncu uda nam sie zakonczyc skladanie naszej chatki to wtedy przenosimy sie do kuchni obieramy owoce , warzywa i to wszystko wyciskamy i tworzymy soki oraz sałatki owocowe ( wcina jak nigdy) , żeby później móc zaprosić gości do nas występ. A mianowicie włączamy ulubione piosenki po polsku i angielsku, ktorych Mati uczy sie w przedszkolu bo jak twierdzi “nie moze wyjsc z prawy ” .. No i zapraszamy dziadkow za ściany i tak wszyscy siadamy w naszym krolestwie spiewamy, smiejemy sie i jemy:-) A Młody zapomina o chorobie i jest bardzo szczesliwy:-)…

    Rowniez, uwielbiamy ukladac puzzle, kolorowac, rysowac i tulic sie do siebie… Bardzo czesto robimy razem ciasta, pierogi i wszelkie mączne posilki..
    A kiedy moj mały mężczyzna ma gorączke i nie ma sily na nic, wtedy kladziemy sie pod kocem i opowiadamy sobie bajki. Raz on mi, raz ja jemu.. Oj powiem wam wyobraznie to on ma czasami sama nie wiem skad on to wszystko bierze…

    Milo nam bylo goscic na Pani blogu.
    Pozdrawiamy
    Emila i Mateusz

  • Wiktoria Frańczak

    Robimy namiot Na środku salonu i lezymy wszystkie pod kocem (jest nas 3) i czytamy książki… Wymyślając własne zakończenia ;)

  • Magdalena

    My duuuużo tańczymy, śpiewamy, mamy domowe mecze piłki nożnej oraz dużo rysujemy i szlaczkujemy:) może mało kreatywnie ale dzieciaki to uwielbiają;)

  • Barbara Wilkowska

    My zawsze o ile moi kochani Synowie(Kubu$$$-7lat I Grze$$$-3 lata)np.nie goraczkuja pichcimy sobie coś w kuchni,potem to zjadamy a na końcu urządzamy sobie bajkowy seans albo mega czytanie książeczek….oczywiscie tych dla dzieci🍭🍬🎈

  • Krystyna Tylka Wilkus

    Moja córka skończyła miesiąc temu roczek i dopadła nas ospa. Zuzia należy do dzieci, które nieustannie muszą się ruszać!!! Dosłownie!! Więc do akcji podczas choroby ruszyły wszystkie możliwe zabawki. Najpierw puszczanie baniek (uwielbia, na 5 minut), jazda autkiem, czytanie książek, bieganie wokół foteli itd.
    I wiecie co wam powiem? Polo tv jest dla mnie strzałem w 10! Taniec do skocznych piosenek okazał się hitem. I dla mamy i dla córki ☺️ mnóstwo uśmiechu i radochy. A dla mnie fitness z 10 kg obciążeniem 😂

  • Edyta

    Jak ja to znam -dopiero połowa września a my już zaliczyliśmy infekcję i gluty nie dające spać. W takich okolicznościach z synkiem często bawimy się w domowy szpital, leczymy wszystkie zabawki ( nasz dr Tom Holownik pomoże w nawet w przypadkach, które wydawać by się mogły nie do wyleczenia), poza tym dużo malujemy, czytamy i bawimy się w zgadywanki

  • Aneta Cieplik

    Hej, nasze wspólne chwilę kiedy nie można wyjść na dwór bo moje Aniołki są chore czyli córcia 5 lat a synus 3 są wypełnione zabawą i śmiechem. Corcia uwielbia zabawę w chowanego, gabinet lekarski(oczywiście jestem chorą pacjentka która musi mieć zastrzyki😀) Poza tym jest fryzjerka a ja klientka, z mega poczochranymi włosami 😂 Uwielbiamy razem rysować i rozwiązywać zadanie w zeszyciuku ćwiczeń. Memo też jest super i bardzo to lubią. Jeśli chodzi o synka to jak to facet 😂 tor wyścigowy lub tor ale z ciuchciamy też robi swoje. Dziecka nie ma 2 h bo jest pochloniety, zafascynowany iż można się ścigać a nawet wygrywać z siostrą lub z mami(jak pieszczotliwie określają mnie moje kochane szkraby). Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy bo uważam że nie ma nic piękniejszego niż być mama!!! 😊

  • Katarzyna Mrowiec

    Pamiętacie projektor Ania? Z magicznymi kliszami pełnymi starych baśni i bajek? Ostatnio z mężem wyszperaliśmy taki w internecie razem piękną kolekcją starych baśni. Gdy dopada Zosię choroba i musi zostać w domu, wieszamy na ścianie prześcieradło, rozkładamy ciepłe koce na podłodze i robimy kino. Wspólnie oglądamy poszczególne rysunki bajek i opowiadamy. Teraz Zosia już sama opowiada co widzi na danym rysunku. Magiczny czas…

    • Kasiu, serdeczne gratulacje! Zostałaś wyróżniona w konkursie na Szczesliva.pl! :-)
      Czekam na Twoje dane teleadresowe (tel. + adres) pod adresem: szczesliva@gmail.com

      Pozdrawiam!
      Magda

  • Moje Urwisy

    U mnie jak chorują to wszyscy razem, moją piątkę kładę w jednym łóżku przykrywam kołdrą i opowiadamy sobie historie pokazując cienie na ścianie. To samo robię gdy namawiam ich do jedzenia, ile walecznych klusek już połkneli z lawą rosołową to nie zlicze.

  • Magdalena Zet

    Zajęcie czasu dziecka kiedy jest chore…. Hmm…mój synek lat 6 kocha piłkę nożną, więc jego ostatnio największym hitem jest album piłkarski. Kupuję mu karty z zawodnikami ale dostaje je za wykonanie zadania ;P tym bardziej cieszy się gdy je dostaje i może poukładać w swoim albumie. Dodam że potrafi codziennie kilka razy (!) wyciągać wszystkie karty z albumu, dzielić je na drużyny i układać od nowa w właściwe miejsce. Z albumem prawie śpi…. Oprócz tego czytamy książeczki, gramy w chińczyka, karty, oglądamy mapę świata i tu kolejna zajawka – flagi świata. Czytamy i oglądamy wszystkie flagi, fajna zabawa i przy okazji synek uczy się ich na pamięć. Jest w tym dobry. Ostatnio znalazłam grę na telefon (Android) – flagi. Fajna sprawa. Jest quiz z zgadywaniem flag i gra memory. Ja robię obiad a mały może chwilę pograć ;) zaznaczam, że nie jestem zwolenniczką tabletów i gier, ale na te grę mogę pozwolić. A jeśli dziecko rozpiera energia podczas choroby ;) to dmuchamy balona i gramy. Proste i zawsze rozbawi. Robimy bazę z krzesłami i kocami, kryjówki, oczywiscie latarka musi byc dla komandosa ;) ooo jeszcze można grać w golfa w domu ;) wystarczy piłeczka, pudełko i np.wieszak ;) a gdy wszystko się znudzi to najlepsze przytulasyyy :D

  • Aszunia

    Ostatni tydzień należał do mojej 4 letniej Wiki. Obudziła się w sobotę rano prawie bez głosu, 40st i z kaszlem, przypominającym odgłos odpalania starego Fiata 126p 😧 . No i skończyło się to antybiotykiem i rozwianiem moich długich oczekiwań i marzeń o świętym , w końcu, spokoju. Od 8 lat pracuje na noc i od 4 lat po pracy spędzałam dnie z moimi maluchami. I właśnie od 5 września miałam zostać wynagrodzona za ten trud. Mała miała iść do szkoły ( tu w Anglii od 4 roku zycia). Owszem pochodziła tydzień i buuum choróbsko. Na poczatku spędziłyśmy dużo czasu w poscieli😂co akurat mi się jak najbardziej podobało. Grałyśmy w gry, bawilysmy się w dom. Potem razem przygotowywalysmy obiad jak juz się poczuła lepiej i dostała energii. Zbudowaliśmy namiot, i wyobrazilysmy sobie ze jesteśmy dalej na wakacjach. Tym razem w Szkocji albo Kornwalii, gdzie nam się marzy pojechać. Ogólnie to robilysmy to samo co wtedy, gdy nie chodziła w ogóle do przedszkola lub 2- 3 razy w tyg. Dziś poszła 1 dzień po chorobie do szkoły i był płacz. Trochę ja ta choroba wybiła z rytmu ale już jak ja odbierałam to wybiegla radosna . Nie wiem czy na temat ale po prostu chciałam Ci opowiedzieć jak to u nas bywa😊pozdrawiam cieplo😘😘

  • Izabela Urbaniak

    Jak mój Młodszy choruje to o ile ma siły dom zamienia w pracownie malarską😀, uwielbia farby I plastelinę. Poza tym wycinamy postać ala’ Piernik ze Szreka I różne ubranka z papieru kolorowego, kapelusze, czapki I go przebieramy 😉 Raz pan, raz pani Piernik hehe Aaa I pisanie bajek, tzn. moj Mały udaje pisanie I tworzy ksiazki, ilustracje.I potem mi czyta np. Moja mama ma ładne serduszko, bardzo ją kocham❤🙂 Składa je odpowiednio….lubi też papier nożyce, gre w karty piłkarskie,które zbiera, a ostatnio jak już nabrał sił zagralismy w prawdziwy mecz w domu I okopaliśmy ściany (tatuś nie był zachwycony hehe). To tak co z grubsza 😀 Pozdrawiam!

  • Karolina Warmiak

    My duzo czytamy, szczególnie serię książeczek o Basi :-) Moja starsza corka ma na imię Basia, więc zawsze z zaciekawieniem wyslychuje przygód swojej imienniczki, oprócz czytania dużo sie przytulamy, a przy lepszym samopoczuciu wymyślamy kreatywne prace np. minionki z rolek po papierze toaletowym:-)

  • Fugas Ewelina

    Witam jestem mamą 4 letniej Zuzi i 7 miesięcznego Olafka. Zuzia to urodzony chorowitek. Od stycznia do czerwca na głowie stawałam zeby jej nie dac antybiotyków a w ciagu 2 miesiecy nadrobila straty az 3. Wracajac do tematu unas sprawdza sie zuzyta rolka papieru. Tworzymy zwierzęta. Zuzia chętnie sama wycina kolorowy papier przykleja. Ostatnio kiedy chorował zrobiła z rolki po kuchennym papierze krokodyla zabawa była super wycinanie zębów a potem farbki i krokodyl nabrał barwy na sam koniec detale z małą pomocą mamy. Na kolejną oby jak naj naj dłużej wyczekiwana chorobę planuję pisanie malowanie wklejanie Listu do Św Mikołaja.

  • Ter

    My spędzamy ten czas bardzo kreatywnie. Najpierw odwiedzam wszystkie okoliczne sklepy i znoszę kartony ( ile się da), a potem robimy z nich wszystko, co przyjdzie nam do głowy. Zaliczyliśmy już samolot, pralkę, kuchnię ze zlewozmywakiem i piekarnikiem, trzypietrowy garaż, sklep z ladą i dwupokojowy domek z oświetleniem, dzwonkiem i skrzynka na listy;). Poziom trudności rośnie wraz z wiekiem. Aż strach pomyśleć co będzie dalej!!!

  • Marzena Gorzkiewicz

    Jeśli planszówki,farby,karty,ciastolina i teatrzyk to mało…pokaz mody sprawdza się zawsze :-)
    Zwłaszcza przy trzech kobietach w domu i ogromnie przepastnych szafach :-) :-) :-)

  • Weronika Grzegorz Jędrzejewscy

    Moja Majka pod koniec lipca skończyła 2 latka. Kombinuje jak mogę by tylko ustrzec ją od jakichkolwiek infekcji. W swoim życiu dwa razy była przeziębiona 🤒. Jest bardzo żywiołowa i gdy się ochlodziło zaraz na początku września złapała wirusa. Katar i suchy kaszel bardzo ją męczyły. Aby nie nudziła się siedzeniem w domu przygotowuje ze mną syrop z cebuli (dodaje miód do słoika) i pieczemy wspólnie ciasteczka. Mała uwielbia wykrawać różne kształty z ciasta 😊 później siedzi przy piekarniku i czeka na jej wyroby 😊
    W zanadrzu mamy jeszcze kolorowanki i zabawę maskotkami czy lalkami 😊

  • Jarek

    My ostatnio mieliśmy pierwszą jesienną infekcje. Na szczęście mąż na urlopie był i było mi trochę lżej. Chłopcy ciągle chcieli na podwórko więc trzeba było coś wykombinować. Przyniosła kolorowa kostkę do gry , każdy wybrał swój ulubiony kolor ( chłopaki oczywiście zielony i niebieski?) Kto wyrzucił swój kolor opowiadał bajkę lub jakąś historię a jeśli wyrzucił kolor kogoś innego to mówił o czym ta osoba ma opowiadać. Chłopcy byli szczęśliwi najczęściej wypadałoby kolor mojego męża żółty, wiec wymyślili mu ze w każdej historii muszą być oni jako głównie bohaterowie. Maż musiał się nieźle nagimnastykować zeby każda opowieść była inna lecz z tymi samymi postaciami. Pozdrawiam 😉 Ewa.

  • Marzena

    Witam jak synowie sa chorzy to staram się jak najwięcej poswiecac im czasu bawimy wszystkim co mamy w domu lepimy plasteline, modeline itd, malujemy, wycinamy, budujemy z klockow konstrukcje oraz przewracamy cały dom do gory nogami-czyli budujemy domki z foteli, krzesel, stół i tam sie ukrywamy :-) ten czas jest wypelniony zabawą by maluchy jak najmniej odczuli siedzenie w domu. Pozdrawiam

  • Łukasz Patrycja Sałek

    Hey My na zdarte gardelko stosujemy łyżeczkę miodu dwa razy dziennie i u nas dziala😉 co do sprayu do noska to bardzo Ci dziękuję że mi o nim przypomniałaś bo faktycznie starszaka jak był mały to stosowalismy i zawsze pomagał przy Katarze więc muszę spr czy teraz też zadziala😃 a nasz sposób na nudne chorowanie? Hm….kazde z mojej dwójki ma nieliczne przypadki zalegniecia w chorobie, zawsze mają niekończące się pokłady energii więc jako rozsądna mama staram się je rozsadnie wykorzystywać 😉 dzieciaki uwielbiają pomagać więc tworzę dla nich misję….SPRZATANIE……oczywiscie nie świadome, najczęstszą jest “pokonać roztoczaki” juz sama nazwa ich zachęca a uzbrojenie tylko zagrzewa do walki…kazdy ma ochraniacze i maseczke, do tego gumiane rękawice nazwane przez Eryka palczakami bezpieczenstwa i nasze piórka na kiju czyli miecze zaglady😁 ścieranie kurzy pierwsza klasa mówię Ci😉 później każdy dostaje kosmiczny spray do stworzenia strefy kwarantanny której nie można dotykać paluszkami😊 druga faza to jazda gwiezdnym pochłaniaczo-wozem ktory skutecznie wylapuje co sprytniejsze roztoczaki a na koniec jazda na kosmicznej osmiornicy którą uwielbia moja córka😊 zabawa w mycie szklanych stołów których nie cierpię swoją drogą zaczyna się od zrobienia na nich witraży pisakami😁😁 dzieciaki rysują co tylko im się zamarzy ale najczęściej robimy labirynt w którym ukryte są wskazówki jak później polerowac stol 😉 nigdy nie podejrzewałam że tak kreatywnie można sprzątać w domu i to z w niebowzietymi pomocnikami, choć odkurzacz czasami wygląda jak po kosmicznej walce😂 ale przyjemne z pożytecznym, niestety zawsze jesteśmy zbyt zajęci żeby się sfotografować ale przy najbliższej okazji postaram się to uchwycić wkoncu. Ostatnio coraz pierwszy bawiliśmy się w gospodarzy małych i kisilismy ogórki w słoiku oczywiście z rozrysowanym planem działania uwzgledniajacym poszukiwanie ogórków, suszenie kopru i liczenie ziaren ziela i pieprzu😉 rękawy mokre po same ramiona od mieszania zalewy ale ogórki gotowe na półkach spiżarni. Poza pożytecznym pomocnictwem mamie po którym jeszcze sprzątam, czasami króluje u nas plastelina którą wyklejamy różności albo zwyczajnie urzadzamy zawody kto zrobi więcej kulek😃 taka fanaberia trzylatki. Poza tym budujemy własne miasto Salkow z klocków i rozmawiamy o marzeniach małych i dużych i ponownie nasza trzylatka twierdzi że jak dorosnie założy własne miasto w którym będzie sukienkowy raj, masa butów i torebek a przedewszystkim na każdym rogu wata cukrowa😁😁😃😂 czasem zacgodze w glowe z czego i jak zrobic tyle sklepow 😂także nie nudzimy się 😉 duuuuuzo zdrówka życzymy i dziękujemy za radę😉😘

  • Iwona

    Moje cory ( jedna 9 lat, druga prawie 2) odpukac bardzo rzadko choruja. Moze dlatego, ze jestem fanka ciaglego wietrzenia domu i biegania po dworze nawet w najpaskudniejsza pogode, a moze tak po prostu taka ich uroda. Jesli jednak ktoras z dziewczyn dopadnie podle chorobsko to wtedy caly dzien schodzi nam na zabawach: lepimy co sie da i z czego sie da, tworzymy przedziwne masy z roznych skladnikow, pieczemy ciastka, robimy teatrzyki kukielkowe, czasem wykonujemy wlasne kukielki np.ze skarpety, malujemy farbami ( najlepiej nam idzie malowanie palcami), robimy pieczatki, odrysowujemy swoje stopy, dlonie i cala sylwetke, a potem ozdabiamy. Dom raczej nie wyglada po tym wszystkim najporzadniej ( mozna by nawet rzec, ze wyglada jakby przeszedl huragan) ale za to chorowitki wygladaja na szczesliwsze!

  • Dagmara Majka

    Córeczka kiedy choruje to wysoko i co 3-4h goraczkuje i tak przez około 3 dni zanim leki zaczną działać. To ja osłabia A co za tym idzie czesto się pokłada. W tym roku poszła do przedszkola, 28 listopada będzie miała 4 latka :) więc na tapecie mamy przedszkole… teraz tydzień chorowala i jak leżała w łóżku z gorączką to bawiliśmy się w przedszkole ja byłam Panią przedszkolanka i wymyśliłam zajęcia typu: malowanie, czytanie książeczek, układanie puzzli chociaż w łóżku to nie lada wyzwanie ;) zabawy lalkami. Jak goraczka jej mija to przechodzimy do zabaw na dywanie- klocki lego friends które uwielbia :), ubierania barbie albo zabawa kucykami my little pony :):)

  • Aleksandra Musiał

    Nasz Ignaś (4,5), gdy choruje wygląda i zachowuje się jak zdrowy, więc tylko logika nas ogranicza. Hitem jest robienie sobie tatuaży flamastrami – tj. Igi rysuje po naszych i swoich kończynach. Wzory – design nowoczesny :) no i tak już Przyziemnie bardzo- to bajki oglądamy. I tak-
    przyznajemy się do tego ;)

  • EstiZ

    Gdy moje szkraby są chore i siedzimy w domku najczęściej spedzamy czas w kuchni, moi chłopcy to uwielbiają…robimy ciasteczka, pierogi, pizze, sałatki owocowe, warzywne, kochamy tez czas razem. Poza tym malujemy farbami, puszczamy zrobione z papieru łódki w wannie, bawimy się ciastolina, która sami wcześniej robimy, rysujemy, czytamy, gramy w kalambury, mamy mnóstwo pomysłów, aż nam czasy brakuje hihi dodam, że chlopcy mają 3 i 4,9 lat :-)

  • Dorota Sowa

    Kiedyś chyba Mataja poleciła dać dziecku rolkę papieru toaletowego. Ja nie odważyłam się jeszcze spróbować, bojąc się Armagedonu po kreatywnej zabawie mojego dziecka. Ale kto wie?… :)
    Moje patenty? Spacer, o ile nie ma gorączki, prace plastyczne, pieczenie ciasteczek i duuużo przytulania przy czytaniu książek.

  • Anna Mieńko

    U nas dużo cycusia jeszcze w trakcie infekcji ale mój Brat gdy jego 2,5 letnia córcia choruje buduje jej domek że stołu, wstawia tam kuchenkę dla dzieci i daje dobre jedzonko i gotowe :) Ja byłam prostym dzieckiem wystarczyło dać mi ciepłą zupę, podtrzymać za rękę do zaśnięcia i tak przesypialam choroby.

  • Ewa Gaj

    U Nas też wszelkie prace plastyczne od farb, kredek po masy plastyczne. Oczywiście seria książek do czytania.. Jednak przy ostatniej infekcji jedne zajęcie zdominowało wszystko … teatrzyk kukielkowy ! 😁 Oczywiście stworzony od A do Z samodzielnie. Najpierw szukanie kartonu na strychu później oklejanie go i malowanie, a na końcu tworzenie kukielek. Świetna zabawa. Dużo radości i śmiechu i co najważniejsze, zapomnienie o złym samopoczuciu towarzyszącym przy chorobie 😄

  • Maria Filip Stopikowscy

    U nas sprawdza się muzyka dla dzieci z płyty czy z YouTube do tego rolka po papierze kuchennym do trąbienia i młody od razu wyciąga do mnie rączki,żeby razem z nim tańcować i szaleć nawet pomimo choroby.Uśmiech i zadowolenie gwarantowane. Sprawdza się też książeczka z naklejkami,potrafimy tak dopasowywać i wyklejać baaardzo długo..:)

  • Sandra Q

    My w czasie choroby (Agata, lat prawie 5), kiedy z energią kiepsko, wymyślamy nowe reguły do znanych gier, np.w chińczyku wychodzimy na 1, nie na 6, w Piotrusiu wygrywa ten kto z nim zostanie, w planszowki gramy od mety do startu, tworzymy własne niepowtarzalne domino, a wieczorami, w łóżku bawimy się w zgadywanki – opisujemy coś jak najbardziej skomplikowanie się da i jak najzabawniej, córcia zawsze wygrywa 😉

  • Monika

    My gramy w grę memory, w karty, wspólnie rysujemy. Najbardziej jednak lubimy robić kartki okolicznościowe na najbliższe okazje dla rodziny i najbliższych. A kiedy wyczerpiemy to co lubimy to jeszcze zostają nam wspólne rozmowy o naszych marzeniach, o przyszłości. Lubię słuchać opowieści moich dzieci.

  • Anna Wójkiewicz

    My podczas choroby i chorobliwie przedłużających się trudnych wieczorów wymyślamy nowe zwrotki do ulubionej piosenki mojego syna “Pieski małe dwa”. Proszę sobie zanucić znane i lubiane “Si bon, si bon” i wyśpiewać nasze autorskie teksty:

    Pieski małe dwa, nie wiedząc czemu,
    wybrały się na wycieczkę do Śremu,
    tam czekał na nie ktoś –
    jakiś tajemniczy gość… si bon, si bon tra la la la la…

    Pieski małe dwa jadą dziś do Łodzi,
    gdzie po starych torach pusty tramwaj chodzi,
    pieski się zdumiały
    i szybko z Łodzi uciekały… si bon, si bon tra la la la la…

    Nasza twórczość nie zna granic, a znawcom tematu pozostaje przymknąć oko na braki w rytmie i rymie. ;-)

    • Aniu, serdeczne gratulacje! Zostałaś w drugiej turze wyróżniona w konkursie na Szczesliva.pl! :-)
      Czekam na Twoje dane teleadresowe (tel. + adres) pod adresem: szczesliva@gmail.com

      Pozdrawiam!
      Magda

  • Marlena K

    Moj kochany rozrabiaka ma w grudniu 2 lata. Zajac go czyms gdy jest chory trzeba koniecznie bo marudzi nie na żarty. Zapobiegliwa matka, ktora wie ze synek kocha ogladac filmiki ze soba w roli glownej ma ich nagrane mnóstwo do wyboru i koloru. Przygotowujemy razrm jedzinko bo jedzenie to straszna rzecz dla mijego niejadka ale robienie papu to cos fajnego😁 czytamy ksiazeczki ukladamy klocki. Mama spiewa maly klaazcze i odwrotnie. Nio i jak goraczka wysoka to cyc w roli glownej. Matka pada juz przy 18 a maly przy liczbych drzemkach niekoniecznie😉😊

  • Patusiowe Szczęście

    A u nas w czasie choroby tatuś zawsze jest koniem 😉 i to takim prawdziwym. Z rżeniem 😉
    Pokładam się ze śmiechu, gdy Pysia trzyma lejce (czyli rozciąga Tacie koszulkę) i krzyczy WŚTAWAJ KONIU 😉
    Dzięki podskokom na koniu wydzielina z oskrzeli szybciej się odrywa a przynajmniej jest wesoło 😄

  • Śpiewanie i słuchanie płyt :) Córka może słuchać muzyki i tańczyć naprawdę bardzo długo. Na tyle, że zaglądam do jej pokoju czy na pewno nic się nie stało :)

  • Wioleta Nowikowska

    Madziu, podczas ostatniego chorowania Martynki (3), (na szczęście to było w kwietniu) powstała zabawa, do której przyłączyła się nie tylko młodsza siostra Kornelka (1,5), ale również dziadkowie i pradziadkowie…
    Miałam dość ciągłego marudzenia, złości małej damy i narzekania na nudę, i tak jakoś samo z siebie zaczęliśmy bawić się w czary…
    Mówię czary mary, czary mary Martynka np. świnka i mała chrumka jak szalona, następnie ona mnie czaruje, męża, siostrę, babcię, dziadka itd… Kornelcia jak na razie umie tylko naśladować krówkę i kotka, ale daje radę.
    Dzięki naszej zabawie, nie tylko świetnie spędzamy czas wspólnie, ale również uczymy się nowych zwierzątek i odgłosów jakie wydają.
    Ps. Najlepszy jest wąż… Ssss… xd

    • Wioleto, serdeczne gratulacje! Zostałaś w drugiej turze wyróżniona w konkursie na Szczesliva.pl! :-)
      Czekam na Twoje dane teleadresowe (tel. + adres) pod adresem: szczesliva@gmail.com

      Pozdrawiam!
      Magda

  • Eliza

    A moje dzieciaki uwielbiają budować bazę/ namiot z koców i krzeseł. Do środka wrzucamy poduchy lampkę i można się bawić! Raz udajemy ze jesteśmy w kawiarni i zajadamy ciastka popijając udawana kawkę z zastawy stołowej córci, potem gotujemy obiad dla gości (lalek) którzy nas odwiedzają itp. Czasem jest tam szpital, sklep, szkoła. Czytamy tam, gramy w różne gry, generalnie mnóstwo możliwości ale zawsze to inaczej niż normalnie – nie w namiocie 😜 Pozdrawiam rodziców chorowitkow i życzę dużo cierpliwości i siły 😊

  • Justyna Pawlak

    Moja córa 4 l. uwielbia swoje miasteczko (tzn. na malowance podlogowej a raczej na jej tyle narysowałam ulice potem domy ogródki ,sklepy, pkp,szpital,boiska sportowe,przedszkole (obowiązkowo:D ),szkołę ,park ,pasy na ulicach ,znaki i światła drogowe,plaża, mostki ,łabędzie itp.po prostu wszystko co mi przyszło do głowy).Potem moja córcia która uwielbia malować pokolorowała te miasteczko a na końcu poukładała na nim swoje ludziki z kinderek i różne figurki ,samochodziki i pociągi.Na końcu bawi się nimi przychodzi w gości na niby herbatkę ,gra ludzikami w piłkę na boisku ,jeździ pociągami ,leczy w szpitalu itp. najlepsze są imprezy w parku gdzie przychodzą wszystkie figurki na tort :D Narysowanie wszystkiego trwało około 3 dni ale warto (teraz mamy już drugie miasteczko bo tamte wiadomo zniszczyło się lekko :D ) i bawi się nim najlepiej z kuzynką 7 l. Córcia dużo chorowała w zeszłym roku w przeciągu 4msc była tylko 8dni w przedszkolu( w przerwach po 3- 2 dni )niestety spadla jej odporność i musiała przyjmować żelazo siłą rzeczy musiałyśmy coś wymyślić a jest taką osóbką która po pierwsze jest jedynaczką po drugie potrzebuje ciągłej bezustannej uwagi.Mamo musisz się ze mną bawić inaczej będę na Tobie wisieć cały dzień i nic nie zrobisz.Teraz mogę trochę odetchnąć ufff :D Pozdrawiam

  • Ewa Gilewska

    Moja prawie 4 latka obecnie ma zapalenie krtani i o dziwo ma w sobie więcej energii niż jak była zdrowa. Teraz ulubionym zajęciem jest śpiewanie piosenek poznanych w przedszkolu i oczywiście tańce pokazywańce do tych piosenek (stary niedźwiedź, moja ulijanko itd) a z nią w kółeczku także mamusia, babcia, dziadek… A wczoraj całego koncertu piosenek musiał wysłuchać nasz owczarek Sonia… ;-)

  • Paulina

    Czy choć jeden post będzie bez reklamy? Czy teraz już za każdym razem, w każdym artykule znajdzie się “lokowanie produktu”? “reklama, reklama, aaaaa aa, pranie mózgu już od rana”

    • Paulina, weź się ogarnij :D
      Po pierwsze. Widzę, że masz braki w czytaniu postów. U mnie na 32 posty każdego miesiąca zaledwie 3-4 są postami partnerskimi, co stanowi ok 10% treści. Tutaj nadrobisz zaległości: https://www.szczesliva.pl/archiwum/
      Po drugie: tutaj będzie tyle postów partnerskich, na ile będę miała ochotę. Prezentuję rzeczy wartościowe, z których korzystam i korzysta moja rodzina.

      Serdeczności!

  • Joanna K

    Moja córka ma 15 miesięcy.To bardzo żywiołowa/temperamentna osóbka.Jest jak wulkan,co za tym idzie preferuje raczej zabawy ruchowe-taniec,”bieganinę”,wspinaczkę itp.Podczas choroby bywa markotna,a jej moc niestety opada.Są jednak zabawy,które sprawiają,że na buźce znowu pojawia się uroczy uśmiech.Naszą ulubioną zabawą od wielu miesięcy jest zabawa w teatr.Mamy pacynki,korzystamy też z rękawiczek a nawet skarpet(zwłaszcza tych,których para zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach).Odgrywały swoje role,rozmawiały,śmiejemy się.To zajęcie potrafi pochłonąć nas obie na dłuższy czas.Jagoda zapomina o swoich dolegliwościach i tworzy razem ze mną wspaniały świat zabawy.Zabawy która uczy,cieszy i rozwija.Polecam każdej mamie.Dodam jeszcze,że nasze Pacyny kochają klocki-z których budują sobie okazałe domy,zamki i pałace. https://uploads.disquscdn.com/images/52b1a5fe8627273cb204576a67e7325ca5f94c86493d36a8a942400bec09e6f2.jpg

  • Agata Cybulska

    Podczas choroby naszego przedszkolaka (4l) bardzo duzo malujemy, wylepiamy plestelina lub wyklejamy obrazki skrawkami papieru kolorowego. Ostatnio powstala piekna krowa z plasteliny,ktora niestety pomyliłam z psem (ups:). Oby w tym roku chorob bylo mniej. W tamtym roku bilismy rekordy:/ moze tej jesieni rodzinka z kasztanów powstanie w innych okolicznościach tzn bez kichania i smarkania.

  • Joanna Andryszczyk

    Moja córka w czasie choroby nigdy na nic nie miała ochoty a jedzenie było udręka, ktora skończyła się kiedy zaproponowałam jej wspólne gotowanie. Robimy male ilości różności, żeby spróbowała sobie czegoś innego, a wyciskanie pomarańczy na sok jest dla niej prawdziwa frajda. Naleśniki lądują nie raz na podłodze, ale z biegiem czasu jest ich coraz mniej. Czas nam leci, obiad zawsze jakis wyjdzie, nie ma kręcenia nosem na jedzenie bo jak sama decydowała co robimy i później sama robiła, to zawsze troche zjadła:) doszło nawet do tego, że jak mówiłam jej że nie idziemy dziś do przedszkola, bo katar, kaszel itd, to z uśmiechem na twarzy od razu wymyślała menu.

  • Agnieszka Dusza

    Mam dwie córki – 5,5 oraz 3,5 – i O ZGROZO!!! ta starsza często choruje:/ tak więc muszę mieć dużo patentów na zabawę w domu… lalkami nigdy moje dziewczyny nie wykazywały specjalnego zainteresowania, a wszelkie klocki, puzzle, planszówki w końcu się znudzą gdy raz za razem siedzi się w domu. Bo ileż razy można budować domy, statki kosmiczne lub grać w węże i drabiny. Mam to szczęście w nieszczęściu, że moje królewny lubią prace manualne: tak więc zawsze mam w domu zapas bibuły, papierów kolorowych, guzików, rolek po papierze toaletowym i z tych materiałów robimy “STWORKI-POTWORKI”. I tak rolki po papierze zyskują nowe życie, kolorowe i bardzo artystyczne. Co jeszcze? Robimy wyklejanki: ze starych malowanek, gazetek reklamowych wycinamy to co się nam podoba i robimy obrazki. Czasem rysujemy wspólnie we trzy: każda z nas ma jeden ruch na kartce i w ten sposób tworzymy wspólne dzieło – labirynt, robota, potwora lub co tan nam wyjdzie;) Super patentem jest również domowa “piaskolina” – i choć ja mam później super długa zabawę ze sprzątaniem mieszkania, to dziewczyny potrafią się tym bawić i 3 godziny!!! :) Lubimy też zabawę w zgadywanki. Wymyślamy i opisujemy przedmiot/osobe i trzeba odgadnąć, np. “to jest coś miękkie, często kwadratowe, najczęściej jest to w łóżku i można na to położyć główkę gdy idziemy spać”. Ta zabawa jest ekstra również w czasie podróży autem:) Ale czasem też po prostu czytamy książki lub oglądamy bajki:)

    • Agnieszko, serdeczne gratulacje! Zostałaś wyróżniona nagrodą główną w konkursie na Szczesliva.pl! :-)
      Czekam na Twoje dane teleadresowe (tel. + adres) pod adresem: szczesliva@gmail.com

      Pozdrawiam!
      Magda

  • Kasia

    jestem mama dwoch chłopców starszy zaraz skończy 3 lata młodszy tydzień temu skończył rok. Na szczęście rzadko chorują ale od kiedy młodszy synek zaczął raczkować a teraz chodzić nudne dni sie skończyły :) chłopcy uwielbiają sie razem “bawić” np starszy buduje młodszy rozwala, starszy biega młodszy go goni ;) jak mały śpi to moj synek uwielbia lepienie z ciastoliny lub piasek kinetyczny albo zabawa w bazę oczywiscie najlepiej na kanapie ze wszystkimi poduchami i kocami.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

  • Paulina Bąk

    Moim chłopakom trafiła się Mama z artystyczną duszą a więc wszelkie prace plastyczne są naszym numerem 1 kiedy jesteśmy uziemieni. Jako że najmłodszy zaczął przygodę ze żłobkiem na starcie wakacji “uraczył” wszystkich domownikow katarem, który nie dał nam żyć przez bite 10 dni. Nadrobiliśmy więc nasze zaległości i wspólnie stworzyliśmy wydzieranke z bibuły “wakacyjny pejzaż” :D gwarantowane zajęcie na pół dnia nie generujące dużego bałaganu:) https://uploads.disquscdn.com/images/8c32b184c99b5b42dfca1e95b79ea3c6540659349a7a97abdea6ef7614f3585f.jpg

  • Małgorzata Wińska

    Moja 5-latka po kilku pierwszych dniach w przedszkolu niestety zaczęła gorączkować i wymiotować. Początkowo objawy te potraktowałam jako grypę żołądkową, ale po pojawieniu się wysypki oraz wizycie u pediatry okazało się że to szkarlatyna. 10 dni na antybiotyku i conajmniej 14 dni nieobecności w przedszkolu. Dla mojej bardzo żywiołowej i nieumiejącej usiedzieć na miejscu córki to wielka kara i tragedia. Odkąd tylko zaczął działać antybiotyk jest tak samo “ruchliwa” jak zwykle. Nie lada wyzwaniem jest zorganizowanie czasu dla tak wymagającej jednostki. Codziennie od rana bawimy się w sklep, mała piecze lub gotuje na swojej kuchni, czytamy książki, układamy puzzle, łączymy kropeczki i uczymy się pisać literki, kolorujemy. Piszę w liczbie mnogiej ponieważ moje dziecko niechętnie zajmuje się czymkolwiek bez kogoś obok. Tak więc pomaga mi przygotowywać obiad, kolację, kanapki dla taty do pracy, sprząta w miarę możliwości (i chęci) ze mną, układa wyprane ubrania. Oprócz tego muzyka i taniec są dobre na wszystko – śpiew i ruchy taneczne pomagają i troszkę energii zabierają.

    • Małgosiu, serdeczne gratulacje! Zostałaś wyróżniona w konkursie na Szczesliva.pl! :-)
      Czekam na Twoje dane teleadresowe (tel. + adres) pod adresem: szczesliva@gmail.com

      Pozdrawiam!
      Magda

  • Milena Grabianowska

    Ninka (dwuletnia córka) jest bardzo aktywnym dzieckiem. Gdy jest chora jej energia troszkę słabnie, więc wiadomo jak to przy chorym maluszku – mama poświęca więcej uwagi i czułości. Gdy chorujemy i nie mamy zbyt wiele sił, więc nie wykonujemy zajęć które pochłoną nam ich jeszcze więcej a i przy których dziecko mogło by się zgrzać. Uwielbiamy czytać. Czytać i czytać..Laleczka Nina bardzo uwielbia bawić się i rozmawiać ze swoimi Misiakami. P.S no i.. uwielbia kiedy mama pomaluje jej od czasu do czasu paznokcie :)

  • Żaneta Handzel

    Mój mały szkrab to przyszły alpinista 😁 ( rok i 7 miesiecy) . Kiedy dopada nas choróbsko i nie możemy całymi dniami siedzieć na dworzu robimy tor przeszkod🙂 Przewracamy krzesła, ustawiamy kilka poduszek na sobie, nasz ogromny narożnik tez służy jako przeszkoda, stary karton jest tunelem, a koc i ława to nasz domek w którym chowamy wszystkie skarby z podwórka:) w taki sposób wyganiamy wszystkie choroby 🙂 Pozdrawiamy!

  • Kasia Kanarek

    Pewnego sierpniowego, słonecznego popołudnia wróciłam z pracy. Byłam pełna energii z głową planów na resztę dnia. Rozmyślałam o wycieczce rowerowej nad jezioro, parku linowym, zoo – plany były ogromne…
    O 16.15 przekroczyłam próg domu, widok który ujrzałam zburzył moje wyobrażenia wymarzonego popołudnia z rodziną.
    Mój niespełna trzyletni syn Tymek z glubą po pas temperaturą na oko 38 ( na oko, bo te cholerne termometry elektroniczne w każdym miejscu pokazują inną temperaturę, wiec najlepszym termometrem jest moja ręka) patrzy na mnie swoimi wielkimi zeszklonymi oczętami i mówi : ” Cześć Mamusiu, gdzie dziś idziemy?”
    Ja, matka nad aktywna, żeby uniknąć sformułowania z ADHD, muszę zmierzyć się z rzeczywistością i powiedzieć synowi, że nici z planów.
    Przywitałam się czule z synem, zwolniłam opiekunem, dałam leki. Dla zabicia czasu zaproponowałam mojemu trzyletniemu synowi herbatę ( jestem ekspertem w tej dziedzinie robię te najlepszą !) – 3 latkowi herbatę, – i co będziemy siedzieć i gadać przy herbacie?! -Taaa…. -pomyślałam mieszając łyżeczką wodę.
    Nagle do mojej głowy przyszedł pomysł! BAZA! Tak to jest coś co Tymi lubi – budowanie bazy!
    Mamy takie wielkie mieszkanie, że koce sięga od jednej ściany do drugiej , więc baza będzie ogromna!
    Z tektury wycięłam maski, żeby trochę urozmaicić mieszkańców bazy, upięłam gumkami recepturkami w rezultacie wyszedł kot i coś podobnego do myszy :) Tata dołączył jako Niedźwiedź, wiec cyrk na kółkach.
    Kochani kończąc moją historię pragnę dodać, że obojętnie jaką zabawę wybierzemy dziecku, czy jest to budwanie zakmów z kloców, śpiewanie piosenek lub rysowanie, jeśli robimy to wspólnie to nasze dzieci zawsze będą zadowolone i szczęśliwe :)
    PS. Lubię bawić się z Tymkiem, ponieważ znów czuje się dzieckiem – polecam każdemu
    Kasia

    • ania kucharska

      Mój szogun ma 10 miesięcy i jesteśmy w trakcie pierwszej infekcji niestety. W ramach zabawy staram się przemycić leczenie np. inhalacje pod stolem, przykryci kocem. Dzięki temu nie boi się dźwięku inhalatora i myśli ze to zmodyfikowana zabawa w akuku :) do tego jak najwięcej spacerów na świeżym powietrzu, budowanie wieży z pudełek po syropie i innych lekach. A na koniec dużo przytulaskow i caluskow.

    • Kasiu, serdeczne gratulacje! Zostałaś wyróżniona w konkursie na Szczesliva.pl! :-)
      Czekam na Twoje dane teleadresowe (tel. + adres) pod adresem: szczesliva@gmail.com

      Pozdrawiam!
      Magda

  • Agnieszka Dusza

    Mam dwie córki – 5,5 oraz 3,5 – i O ZGROZO!!! ta starsza często choruje:/ tak więc muszę mieć dużo patentów na zabawę w domu… lalkami nigdy moje dziewczyny nie wykazywały specjalnego zainteresowania, a wszelkie klocki, puzzle, planszówki w końcu się znudzą gdy raz za razem siedzi się w domu. Bo ileż razy można budować domy, statki kosmiczne lub grać w węże i drabiny. Mam to szczęście w nieszczęściu, że moje królewny lubią prace manualne: tak więc zawsze mam w domu zapas bibuły, papierów kolorowych, guzików, rolek po papierze toaletowym i z tych materiałów robimy “STWORKI-POTWORKI”. I tak rolki po papierze zyskują nowe życie, kolorowe i bardzo artystyczne. Co jeszcze? Robimy wyklejanki: ze starych malowanek, gazetek reklamowych wycinamy to co się nam podoba i robimy obrazki. Czasem rysujemy wspólnie we trzy: każda z nas ma jeden ruch na kartce i w ten sposób tworzymy wspólne dzieło – labirynt, robota, potwora lub co tan nam wyjdzie;) Super patentem jest również domowa “piaskolina” – i choć ja mam później super długa zabawę ze sprzątaniem mieszkania, to dziewczyny potrafią się tym bawić i 3 godziny!!! :) Lubimy też zabawę w zgadywanki. Wymyślamy i opisujemy przedmiot/osobe i trzeba odgadnąć, np. “to jest coś miękkie, często kwadratowe, najczęściej jest to w łóżku i można na to położyć główkę gdy idziemy spać”. Ta zabawa jest ekstra również w czasie podróży autem:) Ale czasem też po prostu czytamy książki lub oglądamy bajki:)
    Na zdjęciach ulubiona zabawa piaskoliną a przyglądają się temu STWORKI – POTWORKI.

    https://uploads.disquscdn.com/images/879641e87eab61b2c4d3045e008f6090b58ceec8994548e47b9ffbe53c04f12c.jpg

    https://uploads.disquscdn.com/images/4058e18c76b3590f48af2a8188d7504a3b5d35f877218357661b41f4d00ff1b6.jpg

  • Elżbieta Sadowska

    My robimy teatrzyk – dziecko leży w łóżeczku a ja za pomocą pacynek opowiadam jej różne historie.

  • Dominika Szwagrzyk

    Może nie będę zbyt kreatywna i być może spadnie na mnie troche Hejtu :P Ale przynajmniej będę szczera. PUSZCZAM BAJKI tak tak …. puszczam bajki gdy młody nie ma na nic siły przez chorobę. Hmm.. może trochę się obronie . Puszczam takie bajki które go trochę nauczą czegoś … np literki cyferki kolory zwierzęta po angielsku. Lezymy pod kocykiem z herbatka w ręku patrzymy uczymy się później razem powtarzamy itd. Oczywiście nie cały dzień :D
    No bo wiecie… Nie będzie biegał skakał bo gorączka . Nie będzie ślęczał nad kartką ponieważ wyszlo by raczej glutowate arcydzieło xD spacer z gorączką też raczej odpada więc Mamuśki w kryzysowych sytuacjach bajki górą !
    Pozdrawiam :)

    • Dominiko, serdeczne gratulacje! Zostałaś w drugiej turze wyróżniona w konkursie na Szczesliva.pl! :-)
      Czekam na Twoje dane teleadresowe (tel. + adres) pod adresem: szczesliva@gmail.com

      Pozdrawiam!
      Magda

  • Patusia Chorzow

    U nas patentów jest mnóstwo dostosowane do stanu pacjentki i stanu ogólnego rodzica :-D oto kilka z nich :
    – opcja przy katarze bez temperatury z rodzicem w miare wyspanym tryskającym energią( o co przy katarze dziecka trudno) : robimy tory przeszkód z krzesel, basenu dmuchanego, tak by trzeba bylo sie troche poschylać, poskakać, poczołgać
    – opcja przy dziecku z niewielką temperaturą z włączonym trybem jęczenia,stękania I wiecznego NIE na wszystkie propozycje : bierzemy stare za małe ubrania (zawsze mam coś odłożone) tniemy szyjemy I tworzymy nowe dla lalek , akurat moje dziecko zawsze chętne do niszczenia wszystkiego nożyczkami
    -opcja przy sporej gorączce i ledwo żyjącym rodzicu : oboje się kładziemy dziecko dostaje słuchawki z audiobookiem a rodzic zasypia obok.
    Na szczescie moja córka rzadko choruje , tego również Wam życzę!

    • Patusiu, serdeczne gratulacje! Zostałaś wyróżniona w konkursie na Szczesliva.pl! :-)
      Czekam na Twoje dane teleadresowe (tel. + adres) pod adresem: szczesliva@gmail.com

      Pozdrawiam!
      Magda

  • Anna

    U nas jak pojawia sie choroba to brakuje nam sił generalnie na wszystko. To jest czas kiedy naszym głównym zajęciem jest przytulanie. Przytulone, otulone grubym kocem siadamy na parapecie i obserwujemy co sie dzieje za oknem.

  • Bogna S.

    Jakie są sposoby by mój trzyletni Szkrab podczas choroby nigdy się nie nudził ?
    By nie jęczał i nie stękał , uziemiony w domu wcale nie marudził?
    Dla Małego Pacjenta przeróżne atrakcje wymyślamy,
    by mu czas umilić Malca zabawiamy!
    Co robimy?Malujemy razem ,z plasteliny zwierzątka lepimy,
    rysujemy śmieszne stworki ,w teatr się bawimy.
    Układamy puzzle,,czytamy książeczki,
    wiersze ,rymowanki i śliczne bajeczki.
    A gdy Szkrab się lepiej już czuje to pieczemy z nim ciasteczka,
    które potem zajadamy do ciepłego mleczka.
    Co jeszcze robimy?
    Klocki układamy,w gry planszowe gramy
    i się z mym Maluchem często przytulamy!!!
    Pozdrawiam serdecznie Bogna Struk.

  • Natalia

    Ciężko jest,Kiedy córka choruje. Generalnie pogoda nie dopisuje więc wyjścia na zewnątrz odpadają. Córka uwielbia spędzać czas na dworze…dlatego,żeby umilić jej czas słuchamy płyt z odglosami natury i ptaków. Lubi je do tego stopnia,że rozpoznaje poszczególne gatunki ptaków. Do tego dużo śpiewamy, tańczymy. ..

  • Mamuśka starsza

    1.Rysujemy na plecach litery lub cyfry i należy je odgadnąć.
    2.Wymyślamy wyrazy, nowy ma się zaczynać od litery kończącej poprzedni.
    3. Należy opisać przedmiot znajdujący się w pomieszczeniu i go odgadnąć.

  • Suzann

    W zimie jak jest śnieg a dzieciaki chorują przynoszę im śnieg w misce dużej a nawet w dziecięcej wanience, rozrabiam w kubeczkach wodę z farbą plakatową i lyzeczkami albo pipetkami malujemy na śniegu, bez dotykania, żeby nie zmarzly łapki, dzieciaki to uwielbiają, później zawsze lepię bałwana w wannie, na końcu polewamy go ciepłą wodą i obserwujemy jak się fajnie roztapia nasze kolorowe dzieło ;) polecam super zabawa śniegiem w domu!

  • Dorota Bojeczko

    Ja jestem zdecydowanie mniej kreatywna niż pozostałe Panie… Po prostu CZYTAM dzieciom. To jest na pierwszym miejscu. Bo czytanie pełni tyle funkcji, z bliskością i przytulaniem na czele. A to dodatkowy lek za darmo. Ja bibliotekarka:)

  • Ela

    U nas kiedy córeczka choruje spędzamy ten czas razem w domu, zwalniamy tempo i liczy się tylko nasze wspólne towarzystwo. Mamy czas na wspólne pieczenie ciasteczek, bułeczek, pijemy mnóstwo wody lub herbaty z miodem :) czytamy bajki, lepimy różne rzeczy z plasteliny, malujemy, a kiedy nas to zmęczy to siadamy na kanapie pod kocem i mama czyta książkę, a dziecko ma trochę czasu na obejrzenie ulubionej bajki ❤️

  • Limka

    Najlepszy patent ? pozwalanie na to, czego nie wolno na codzień :) marudny malec + choroba = wszystkie chwyty dozwolone !

  • Angelina

    Na chwilę obecną mój synek ma 4 miesiace i tak jak teraz nie mam pomysłu czyn mogłabym go zająć w czasie choroby tak jak będzie starszy już mam wiele.
    Wszystko też zależy od zaawansowania choroby i tak w przypadku gdy dziecię będzie biegało po domu dobrym pomysłem będzie zabawa w chowanego czy wspólne gotowanie. A gdy niestety będzie pptrzebne przebywanie chorego w łóżku to można zrobić na nim tzw. “bazę” lub przeobrazić łóżko w salę kinową i uczestniczyć w seansie bajkowym (np seria “Król Lew”, “Epoka Lodowcowa”, “Madagaskar” czy po prostu 2-3 różne bajki). Oczywiście mama przygotuje popcorn i zdrowe przekąski w pudełkach “domowego kina” wcześniej przygotowanych ;)

    Pozdrawiam
    Angelina

  • Nie wiedziałam, że czyszczenie nosa po każdym przyjściu do domu jest tak ważne – dzięki za podpowiedź :) Nie mam patentów na zajęcie chorego szkraba, bo on praktycznie nie choruje ;) Ma ponad 2 lata i zdarzyły się 2 lekkie przeziębienia. Odkąd oczyściliśmy organizmy i zaczęliśmy je wzmacniać tylko naturalnymi sposobami, nie chorujemy.

  • Bożena Bielecka

    Strupy w nosie? Polecam zrobic wymaz!

  • Natalia Polańska

    Z racji że w domu mam niespełna dwulatke a w brzuchu kolejnego dzidziusia wystrzegajmy się chorób w tym sezonie 😊 na szczęście nie było jeszcze okazji do zabaw w chorobie ! Ale w taką pogodę jaka mamy od kilku dni (deszcz, deszcz, deszcz) kreatywna mamuśka zrobiła olbrzymi ⛺ w pokoju mojej myszki składający się z kocy, spinaczy do bielizny, poduszek i wszystkiego co mamy pod reka, odpaliliśmy latarkę i wygłupiamy się na maksa :P wczoraj bylo malowanie kredkami i robienie pieczątek :) dziś czytanie książeczek a na jutro planujemy farby :O ciekawe gdzie później wywieszę to pranie ! Tata po powrocie z pracy położył się w tym naszym namiocie i zasnął na dobre :D tak że chyba fajna sprawa 😂

  • Martoletka

    Moj sposób jest prosty i tani. Codzienne spacery bez względu na pogode-no chyba że jest -20stopni i duuuuużo miłości 😍

  • Agnieszka

    Odrysowujemy stopy nasz ręce na kartce,wycinamy i malujemy albo montujemy na to sznurówki👍😊wszytstko wedle obowiązujących natchnien .😊

  • Agata Sienkiewicz

    Moje dziewczynki już trochę wieksze- młodsza 7lat starsza 9 lat. Najczęściej gdy chorujemy staramy się z mężem aby dzieci mimo gila po pas i bólu gardla spędzamy ten czas kreatywnie- ostatnio hitem są SCRABLE 😀wiele przy tym smiechu i zabawy a przy okazji główka też pracuje .moje dziewczyny też mogą leżeć cały dzień pod kocem i słuchać moich opowieści z serii “Kiedy mama była w waszym wieku ” uwielbiają to poprostu i mają setki pytań o moje dzieciństwo. A to co ja lubię wtedy najbardziej to to ze gdy są w troszkę gorszej formie niż na codzień- bo katar dokucza i głowa od tego boli, bo gardelko drapie itp uwielbiają się tulić i zasypiają wtulone we mnie- nie trwa to 2 minutki jak codzień tylko naprawdę dlllllluggggo a ja jestem wtedy w siódmym niebie i osiągał swoją “pelnie matczynego szczęścia “

  • Ala Grzegorczyk

    https://uploads.disquscdn.com/images/ddfe5b176900fea01361454560e5c8f289a32de8cce68d70599dcc42695d02e8.jpg

    U nas niezmiennie królują klocki lego duplo. W tysiącach mozliwych chyba kombinacjach. Czasem mam wrażenie, że dzięki chorobom mamy dla siebie więcej czasu a już na pewno cierpliwości i jeśli tylko gorączka na to pozwala urządzamy: teatry, stajnie, więzienia, szkoły, inne planety i co tylko akurat jest w głowie. I równie często mam wrażenie, że i ja na tym zyskuje bo mogę realizować się jako niespelniony architekt/kierownik budowy realizujacy marzenia o lego z dzieciństwa. Wiec choć katar mnie irytuje,często dzięki tym nieszczęsnym chorobom mogę moim dzieciom poświęcić więcej czasu…

  • Paulina Szumiec

    Hej no to sobie wyobraź taką sytuację – Piękne miasto Kraków ale nie dziś, dziś na przekór leje jak scebra przez cały dzień, w domu ja z brzuchem- ha rodze za 2 miechy, i moich dwóch synow- to tak jak ty, tylko nie wiem kogo nosze w brzucholku ( na pewno dziecko to wiem :-) i na pewno nie będę aniolkiem- to Tez wiem), ale do sedna taka pogoda jak dzisiaj małż mój na 12 godzin w robocie jak dobrze pójdzie to na 21 dotrze a ja siedzę z ferają i myślę co z nimi zrobić- najpierw w ruch poszła sokowirówka bo 2 kilo marchewki juz mi w lodówce zaczyna wiednac- wiec robią ze mną obieraja, wyciskaja, jeden pije drugi ma w d…, jest 18 mnie juz ciągnie do leżenia ich nie wiec bach CDA i bajka jaka? Pełnometrażowa bo nie odpoczne przy 20 minutach, potem kolacja i spać. To dziś a jutro jak juz siły wrócą abo kiedyś jak sił miałam dużo a i chęci tez było sporo to najczęściej brałam różne naklejki rysowaam zarys np domku i drzew i tworzylismy historie, potem można wykończyć farbami plastelina i wychodzi zawsze fajny twór a jak pogoda jest rewelacyjna, nie ma smogu w tym naszym Krakowie to na pole niech się wyszaleja, tam zabawa sama ich znajduje, pozdrawiamy i dziekujemy za cièpliwosc bo mi coś przydlugo wyszlo:-)

  • Agnieszka Jadeszko

    Gdy już wszystko zawiodło przyniosłam wiadro piasku z podwórka i wypałam do wanny. Dwie godziny luuuzuuu. Nadmienię, że kinetyczny itp nie zajmuje tak jak naturalny

  • Marta Witkowska

    Moj 5 latek uwielbia malowac farbami. Szczerze polecam rolke papieru z Ikea. Świetnie nadaje sie do malowania farbami. Mozna robic droge,rysowac na niej dlugie labirynty i inne cuda. Jeszcze gra planszowa la cucaracha od dluzszego czasu ulubiona mojego syna ;) a propo przeziebien i infekcji polecam jeszcze stosowanie probiotykow tylko przez dluzszy okres np. 4 tygodnie. Moj syn w tym roku jeszcze bez kataru ;)

  • Małgorzata Paterak

    Moi dwaj mezczyzni choruja od dwoch tygodni;( ogolnie tragedia, ale dwa dni temu olsnilo mnie. Nie mialam pojecia co zrobic z dwoma marudzacymi Panami. Jeden mezczyzna 4 miesiaczny to przynajmniej tylko placze, starszy dwuletni 😂 placze, steka, marudzi, itp…
    Pomysl…na srodku pokoju budujemy ( w zaleznosci co jest na topie)woz strazacki! U nas kroluje strazak sam!
    Czerwona posciel zawieszona na krzeslach, w srodku wozu strazackiego ukladamy poduchy, wszelka posciel jaka mamy… by bylo na niej miekko;) nastepnym etapem jest wyposazenie wozu strazackiego. Najwazniejsze sa wszelkie samochodziki, wozy, koparki. Jest to sprzet niezbedny. Tworzymy kaski strazackie z papieru, ubieramy kalosze -jako bezpieczne buty przeciwpozarowe. Najwazniejszy jest moment wyjazdu na akcje… wybiega sie z wozu, biega wokolo niego ( oczywiscie trzeba zbadac mozliwosc wejscia przez dach, z boku, z tylu). Po tym wszystkim kladziemy sie na tych wszystkich poduchach i zasypiamy 😂😂😂

  • Od Małego Na Całego

    Nasze szkraby z kolei piją mleko mamy plus syrop z buraka i nie chorują, więc nie mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie 🙈😊
    ale jak już spędzamy czas razem to tylko aktywnie!😀💪

  • Magdalena Bilas-Mazurczyk

    Julka standardowo jest chora raz w miesiącu. Odkąd jest z nami nie stosowałam niczego innego niż NasoDrill. Od jutra zaczynamy dodatkową higienę 👍 A jak już jesteśmy w domu, to nawet choroba nie powstrzymuje mojej 3-latki od.szaleństw. Tańczymy, śpiewamy, a najwięcej czasu zajmuje nam układanie puzzli, różnego rodzaju wież, które po sekundzie od ułożenia rozwala olbrzym Jula 😀 Ostatnio też kleimy, wycinamy, stempelkujemy i po prostu robimy bałagan. Jak już się trochę zmęczy zabawą, to pichcimy coś razem w kuchni. I to też fajna sprawa, bo później mój niejadek chętniej zjada obiadek.

  • Judyta Rew

    Taaak też używamy wody morskiej https://uploads.disquscdn.com/images/f0f5397625c4620430b75e95d20b917a6cfa63cb7d904c8aa8bf610fa35fdc01.jpg od urodzenia najczęściej Marimer baby:)
    Ponadto wazne sa codzienne spacery niezależnie od pogody, wietrzenie pomieszczeń. Witamina C i D. Bardzo wazna jest dieta: unikanie cukru, jedzenie warzyw, kasz, kurkuma i czosnek dzialaja przeciwzapalnie. W chorobie warto unikac cukru i nabiału.
    Nie nalezy zbijać zbyt szybko goraczki, tylko powyzej 38/38,5 st. Swietne sa na goraczke kapiele w wodzie o stopien mniejszej niz temp ciała oraz skarpetki z octem zbijaja goraczke (na litr przegotowanej wody łyżka octu,zamoczyc skarpety i na nogi na 20 min).
    Ponadto polecam zaopatrzyc sie w inchalator i robic inhalacje sola fizjologiczna lu olejkiem.z drzewa herbacianego.
    W chorobie wazna jest takze zmiana poscieli, umycie najczesciej uzywanych zabawek. Na lejacy katar dobry jest syrop z marchwii, miodu i imbiru. Działanie odsluzowujace ma rowniez kasz jaglana. W sezonie jesienno zimowym wazne sa cieple posilki. Zupa obowiązkowa:)
    Polecam także probiotyki naturalne np kiszonki lub apteczne przede wszystkim.na wyjazdach kiedy zmieniamy klimat i zmienia sie flora bakteryjna organizmu:)

  • Małgorzata Domirska

    Mam go w domu ale nie pomyślałam żeby używać go dziennie wypróbujemy….

  • Magda Magdalena

    Muzyka jest lekiem na całe zło. W naszej rodzinie jest jak powietrze – niezbędna. Gdy jesteśmy chorzy tworzymy własne instrumenty, wymyślamy własne teksty do znanych melodii, gramy, śpiewamy, a jak mamy siłę tańczymy. Ps. Chyba przetestuje NasoDrill☺pozdrawiamy cieplutko https://uploads.disquscdn.com/images/10fa9f04611e4e92ce36363eeba3e028fd1ca8dcba425836690accd1f14a6019.jpg

  • agnieszka szyszka

    Gdy mój synek choruje, przeważnie znadujemy sie w szpitalu :(, wiec najlepszym pantentem jest zapewnienie mu bezpieczeństwa, spokoju i stworzenie warunków takich samych jak w domu. Przyjazna atmosfera w szpitalu i nie martwienie sie to podstawa. Przeważnie duzo czytamy, śpiewamy, i wyglupiamy sie z mężem aby synek nie myślał o tym ze jest w szpitalu. Mam nadzieje ze w tym sezonie zimowy nam sie uda nie chorować. Wypróbujemy sposób na czyszczenie noska :) dzieki :) zycze wszystkim zdrowka :)

  • Alicja Król

    https://uploads.disquscdn.com/images/fe761d952056cffacb3c6178cfcde67b403e9dbf5d1d9e00a6b1b990275e63d4.jpg

    Pomimo przeziębienia energii maluchowi nie brakuje, a gdy zabawki nie wystarczają,mam
    najlepszy patent na zajęcie czasu szkrabowi :). Zabieram mojego Wojtuśka do kuchni,
    gdzie mój mały pomocnik uwielbia buszować i wyciągać wszystko z szuflad. Ale
    dzisiaj bawimy się w ugniatanie ciasta i lepimy pierogi z truskawkami, a
    maluszek obok mnie bawi się przy stolnicy w najlepsze. Uwielbia wkładać rączki do mąki,
    klepać ciasto i wałkować wałkiem, to dla niego najlepsza zabawa . Wystarczy nam
    do tego trochę mąki, stolnica, wałek, sitko a moje dziecko nic więcej do szczęścia
    nie potrzebuje i szybko zapomina o męczącym katarku. Dodatkowo po zabawie czeka
    na nas smakowite jedzonko :)

  • Małgorzata Jędryka

    Kiedy moje dziecko jest chore, staram się je otoczyć jeszcze większą opieką i troską.Nie wymyślam jakiś cudów, po prostu jestem z dzieckiem, dbam o nie, przytulam, rozpieszczam kulinarnie. Gdy jesteśmy razem nigdy się nie nudzimy. Niejednokrotnie, by nie mieć ogromnych zaległości w domu, angażuje dziecko w drobną pomoc, oczywiście biorąc pod uwagę stan zdrowia i możliwości. Córka bardzo lubi piec ze mną ciasteczka, więc pomoc przy wykrawaniu różnych kształtów jest dla niej świetną zabawą! Podczas choroby, czytamy książki, gramy w planszówki. Nie zależnie co robimy , robimy to razem i jest to dla dziecka najlepszy sposób na przebycie choroby!

  • Urszula Akinyemi

    Koniecznie wypróbujemy sposób z czyszczeniem noska wodą. Dzięki za podpowiedź!

    Jeśli chodzi o zabawy w trakcie choroby (a właśnie jesteśmy po tygodniu siedzenia w domu), to mamy tego mnóstwo, bo nie lubimy się nudzić. Najulubieńszą zabawą mojej córy są malowanki i przebieranki. Wyciągamy różne stroje, mamine sukienki, szalone kreacje, biżuterię, obwieszamy się wszystkim, tworzymy jak najśmieszniejsze połączenia. A gwoździem programu jest malowanie buź, malujemy się nawzajem, im śmieszniej tym lepiej. Albo robimy z siebie modelki i malujemy się “pięknie”, ze szminką, różem i cieniami na powiekach…A później robimy pokaz mody :) Mnóstwo przy tym śmiechu i dobrej zabawy, i to przez wiele godzin!

  • Bardzo dziękuję wszystkim za udział w konkursie! :*

    Postanowiliśmy wyróżnić 5 osób.

    MIEJSCE PIERWSZE: Agnieszko Dusza
    MIEJSCE 2-5: Patusia Chorzów, Kasia Kanarek, Katarzyna Mrowiec, Małgorzata Wińska.

    Czekam na Wasze dane teleadresowe (tel.+adres) pod adresem: szczesliva@gmail.com

    Raz jeszcze gratuluję! Uściski! :-)