Dla mnie mogą istnieć jedynie orzeźwiające i szybkie w przygotowaniu drinki. Russian Bride i inne kremowe potwory są za ciężkie by móc je sączyć cały wieczór. A tych rześkich nie mam dość, nawet gdy wieczór jest bliski końca.
Watermelontini już był na tapecie [przepis na niego: TU ], w takim razie pora na kolejny z moich faworytów: caipirinha [czyt.kajpirińia]. Brazylijski wynalazek, banalny w przygotowaniu, prosty przy realizowaniu listy zakupowej – czyli 10/10.
Potrzebujecie do niego:
- 3 /4 limonki
- 75 ml cachaçy [ brazylijskiej wódki]
- brązowy cukier
- lód kruszony
Ten na zdjęciu był zrobiony z dodatkiem arbuza, który teraz opanował targi owocowe. Trzeba korzystać!
Pokrój limonkę na 6 lub 8 części. Wsyp do szklanki 3 łyżeczki brązowego cukru i 5-6 kawałków limonki i za pomocą muddlera ugnieć limonki delikatnym ruchem, aby wycisnąć z nich jak najwięcej soku. Dodaj 75 ml cachaçy i za pomocą łyżki zdecydowanym ruchem wymieszaj składniki [cukier nie musi się dokładnie rozpuścić]. Dodaj lód kruszony, aby wypełnić szklankę po brzegi, udekoruj limonką bądź miętą. Wersja bezalkoholową urozmaićcie miętą i odrobiną wody gazowanej na wierzch.
Jeśli nie macie cachacy użyjcie klasycznej wódki. Zamiast limonki można użyć cytryny. Wiadomka, to już nie będzie ten sam drink, czasami liczy się przecież fajny czas a nie aptekarskie odmierzanie konkretnych trunków ;-) Cachaca jest od paru lat zdecydowanie łatwiej dostępna niż przed dekadą. Warto popytać o nią.
A tu cały proces w kilkunastu krokach:
Smacznego! :-) Następnym razem zaszalejemy z malinami! ;-)








