Partnerem postu jest Dove.
Mój Mąż mnie za ten post zapewne „zastrzeli”, ale ani przez sekundę nie minę się w nim z prawdą :-) Powiem więcej – zupełnie szczerze i nie owijając w bawełnę uważam, że my kobiety zwyczajnie jesteśmy w tym po prostu dobre!
Panowie mogą tylko patrzeć i podziwiać! Co prawda doszły mnie słuchy, że istnieją mężczyźni-rodzynki, którzy również mają tę umiejętność tak dobrze rozwiniętą jak my, ale powiedzmy sobie szczerze – ilu takich jest na świecie?! ;-) Natomiast każda dziewczyna, którą znam, jest w tej dziedzinie wymiataczką! Ale to klasyczną, rasową wymiataczką! I ja nieskromnie powiem, że też wymiatam! ;-)
Przykład?
Sytuacja miała miejsce niewiele ponad tydzień temu. Mój brat, który mieszka w Norwegii, odwiedził mnie na spontanie. A ponieważ chłopak świetnie ogarnia zdjęcia, no to zaangażowałam go do kilku ujęć, o które musiałabym prosić mojego M. na kolanach (i zdążyłabym się z nim przy tym kilka razy pokłócić :D) a ponieważ pytałyście mnie o jedną z moich Instagramowych stylówek, to postanowiłam uwiecznić ją na zdjęciach i pokazać w jednym z przyszłych postów. Ale do rzeczy.
Na szybką kawę i kilka zdjęć w centrum Krakowa mieliśmy z moim bratem tylko 30 minut, bo my tu pitu pitu, ploty, ploteczki rodzinne, aż tu nagle się okazało, że rozgadaliśmy się i za pół godziny mój brachol ma pociąg do Wrocławia!
Załamka! Ale nie poddałam się!
Ja, mama trójki miałabym się poddać? Czy my jako matki kiedykolwiek się poddajemy? ;-)
Wleciałam pod prysznic jak torpeda. Wzięłam do ręki mus Dove, który od kilku tygodni jest moim ulubieńcem. Miałyście okazję już go sprawdzić?
Musy do ciała Dove nie tylko myją ciało i zostawiają je miękkie i pachnące, ale dzięki temu że są wybitnie gęste i puszyste, idealnie służą również do golenia. Czyli 2 w 1. Te musy mają formułę wykorzystującą dobroczynne działanie olejków – różanego, kokosowego i arganowego. Ja jestem rozkochana w różanym i arganowym, a kokosowy zostawiam sobie na maj :-) Nie zawierają siarczanów i parabenów.
Najchętniej myłabym się nim i miziała godzinami, ale czasu było mało, dlatego minuta musiała mi wystarczyć. Następnie golenie nóg – wiadomka :D Ciepło już jest i nie ma, że się nie chce ;-) Mus Dove tworzy taką puszystą warstwę poślizgową i zapobiega „zacięciom”, które bywały moją zmorą, dlatego idealnie służy również do golenia.


I … minęło 5 minut, co znaczy, że zostało nam tylko 25 minut!
Szybki make-up, jedno oko niedomalowane z tego pośpiechu [co udało się przykryć pod okularami ;-)] i wypadliśmy z domu na pełnej petardzie.
Kolejne 5 minut minęło i zostało 20 minut na resztę, bo chłopak miał niebawem pociąg do Wrocławia i trzeba było się naprawdę spieszyć.
Schodząc po schodach zamówiłam przez telefon tort dla starszaka, który niedawno 5 lat skończył. Rośnie chłopak jak na drożdżach! Umówiłam też jednego do dermatologa a drugiego do alergologa. Młodą umówiłam na USG bioderek. Pewnie znacie ten wszędobylski pośpiech i listę tysiąca spraw, które trzeba w ciągu dnia ogarnąć?! Mój codzienny klasyk.
I dobiegliśmy do miejsca, w którym chcieliśmy zrobić kilka zdjęć!

5 minut na zdjęcia, przypozowałam jak na amatorkę przystało, przy okazji jeszcze pytając moją mamę przez telefon, co u niej, i lecimy dalej w stronę miejsca, gdzie podają pyszną kawę i smoothies. Zostało nam tylko 15 minut!
W czasie kiedy czekaliśmy na kawę i kanapki, mój brat przeglądał zdjęcia i wybierał te najlepsze ujęcia, a ja właśnie ogarniałam listę zakupów spożywczych przez internet. Zakupy przez internet to w naszym wypadku oszczędność kilku godzin tygodniowo. Nie wiem, kto ma czas na to, aby jeździć na klasyczne zakupy, ale ja tego czasu nie mam przy trójce dzieci. Każda godzina cenna! :D
Zostało tylko 5 minut!
Dostaliśmy kawę, wypiliśmy ją i pobiegliśmy szybko w stronę domu. Ja do dzieci a mój brat w stronę dworca. Dostałam jeszcze telefon od Męża, że pieluchy się kończą :D Standard! No to skoczyłam jeszcze po pieluchy. Szaleństwo :D Za chwilę starszak miał mieć wizytę u logopedy, na którą trzeba było go zaprowadzić.
30 minut minęło, a ja w tym czasie poruszyłam niebo i ziemię i ogarnęłam tyle spraw!
Medal dla mnie i dla Was, które robią pewnie jeszcze więcej!
Gwarantowane mamy jak w banku, że żaden facet nie zrobiłby w 30 minut tyle, co robimy my. Kiedy ja zostawiam mojego M. z dziećmi, dzieciaki są super dopilnowane, ale jak wracam do domu, to mam wrażenie, że nastąpił wybuch bomby atomowej :D Czyli wracam i zaczynam sprzątanie ;-)
A my, dziewczyny, na lajcie i delikatnym spięciu robimy to wszystko gotując obiad, trzymając przy tym jedno dziecko na rękach, a drugiemu przewijając pieluchę, za moment próbując umyć sobie głowę i ogolić nogi, odkurzając, co dzieci rozsypały i odbierając przesyłkę od kuriera w drzwiach (jednocześnie karmiąc dziecko) :D Cała ja!



WIELOZADANIOWOŚĆ level master!
Możemy być z siebie dumne a panowie mogą śmiało zacząć się od nas uczyć. A jak już opanują tę świetną sztukę, to my w tym czasie chętnie zrobimy sobie wypad na jakiś mały shopping kosmetyczny bez dzieci :D ;-)
Kto z Was się na to pisze?! :D
Dzisiejszy post, którego partnerem jest marka Dove, dedykuję wszystkim multitaskerkom i domowym wymiataczkom, które jedną ręką mieszają zupę w międzyczasie próbując wskoczyć na 5 minut pod prysznic, gdy dziecko właście zalicza drzemkę ;-)
Dziewczyny, duża piąteczka dla Was – wymiataczki, i do zobaczenia gdzieś tam podczas spaceru z dziećmi, gdzie jedną ręką będziemy pchały wózek a drugą zabijemy komara, odgonimy osę myślami będąc przy planowaniu posiłków na cały tydzień ;-)
Piąteczka!







