• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Czy puszczam moje dziecko z katarem i podwyższoną temperaturą do przedszkola?

napisała szczesliva • 04/09/2017 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Dacie wiarę, że rok przedszkolny i szkolny już się zaczął?! Jak te wakacje szybko zleciały! Dzieci w przedszkolach i szkołach właśnie przeżywają wielkie emocje, a rodzice prawdopodobnie przeżywają jeszcze większe emocje od swoich dzieci ;-)

Ja już nie mogę się doczekać aż w połowie września odprowadzę mojego czterolatka pod przedszkolną bramę i będzie moje chłopaczysko spędzało czas wśród rówieśników. W zeszłym roku mój starszak niestety wiele dni przedszkolnych opuścił. W głównej mierze przez choroby, nasze wojaże i fakt, że w przedszkolu jak nie panowała ospa, to ktoś zgłosił wszy, i tak w kółko. A że często mojego M. nie ma w kraju, to nie wyobrażałam sobie, jak mam ogarniać rzeczywistość z dwójką na zmianę chorujących dzieci, pracą i całym tym majdanem.

Jednak kiedy on nie był w przedszkolu, ja nie próżnowałam.

Od początku 2017 wprowadziłam dużo zmian w naszej rodzinie i rozpoczęłam hartowanie moich dzieci, o czym już kilkukrotnie Wam pisałam. Dużo ruchu, odpowiednia dieta, nieprzegrzewanie, spacery, zmiany klimatu, unikanie antybiotyków i tak dalej. Mam nadzieję, że w tym roku nie zaliczymy infekcji kończących się szpitalem i wykończeniem organizmu, i zobaczę efekty naszej pracy nad odpornością moich dzieci.

Jak wygląda chorowanie mojego dziecka?

U mojego starszaka infekcja zaczyna się niemalże zawsze tak samo. Już poprzedniego wieczora robi się lekko osowiały, oczy ma szkliste. Chce wcześniej iść spać i w nocy pojawia się podwyższona temperatura. Rano zaczyna lecieć z nosa gęsty katar i już wiem, że kroi się cholerne chorowanie. Temperatura wzrasta, katar uniemożliwia mu swobodne oddychanie i … pozamiatane.

Nienawidzę tego. Szczerze tego nienawidzę. Nocki przesrane. Dnie również pod ciśnieniem. Nic tylko strzelić sobie w łeb. Dziecko cierpi, ja modlę się o normalność. Można ocipieć.

Czy puszczałam zatem mojego czterolatka do przedszkola, kiedy już od rana był niewyraźny, miał temperaturę ok. 37,8 a z nosa zaczynał lać się katar?

Nie. Moje dziecko w takim wypadku zostawało w domu. Dlaczego? Było kilka powodów ku temu.

Po pierwsze: moje dziecko już przy podwyższonej temperaturze czuje się źle. 37,0 – 37,8 co dla niektórych jest temperaturą we względnej normie, dla mojego dziecka nie jest temperaturą, podczas której czuje się dobrze. Ja zresztą mam dokładnie to samo. Wystarczy, że na termometrze pokaże się 37 z groszami, a ja już słaniam się na nogach. Moje dzieci mają podobnie, niestety. Nie miałabym sumienia w takim stanie puszczać go do przedszkola. Jego samopoczucie jest dla mnie cholernie ważne. Ja też wolę przejść chorobę w domu, a nie prowadzić np. wtedy jakąś konferencję czy udawać na warsztatach duszę towarzystwa.

Po drugie: za każdym razem, gdy mojego Syna zaczyna rozkładać choroba, to z jego nosa zaczyna się lać katar. Przez pierwsze godziny jest wodnisty, a później przybiera na sile i gęstości. Robi się zielony, gęsty i bardzo dokuczliwy. Jak pojawia się u niego szklisty wzrok i katar, to mam gwarantowane, że za kilka-kilkanaście godzin będziemy mieć na liczniku 38-39 stopni i chorobę murowaną. Już mały katar jest dla mnie sygnałem, że: „Oho, za kilka godzin będzie gorąco.”. Nie puszczam go wtedy do przedszkola, bo wiem, że będę go z niego odbierała totalnie osłabionego, z gilem do pasa i nosem zapchanym od pociągania.

Po trzecie: szanuję zdrowie innych dzieci. Kiedy moje starsze dziecko chorowało, miałam to jak w banku, że mój młodszy syn za kilka dni przechodził dokładnie to samo. Jak sobie pomyślę, że „dzięki” mojemu starszakowi, który kichał i kaszlał, połowa przedszkolnych dzieci zaczęła chorować, to nie miałabym sumienia fundować tego innym rodzicom. Raz, że nie każdego stać na to, aby płacić setki złotych miesięcznie na leki dla dziecka lub dzieci. W zeszłym roku na lekarstwa dla dwójki wydaliśmy ponad 3.000 złotych. Bez komentarza… A dwa: liczę na to, że skoro ja szanuję zdrowie innych dzieci, to może i inni się zlitują i nie będą paraliżować mnie na długie miesiące jednak nie puszczając swojego dziecka do przedszkola z gorączką i gilem do pasa.

Po czwarte: jestem w komfortowej sytuacji – sama sobie jestem szefem i pracuję w domu. Dlatego nie muszę się nikogo prosić o żadne zwolnienia lekarskie, tłumaczyć z nieobecności w pracy i świecić oczami, dlaczego znowu moje dzieci chorują. Doprawdy, nie wiem co bym zrobiła, gdybym była jedynym żywicielem rodziny, a moje dzieci chorowałyby notorycznie. Nic tylko strzelić sobie w łeb. Dlatego współczuję tym, którzy nie mają wyboru, bo pracują na umowę zlecenie bądź umowę o dzieło i nieobecności w pracy wiążą się niechybnie z jej utratą w dłuższej perspektywie.

Wczoraj w mailu Agnieszka C., zadała mi pytanie:

Czy puściłabym moje dziecko do przedszkola, kiedy zaczyna je rozkładać przeziębienie.

Dlatego dzisiaj odpowiadam:

Nie, Agnieszko. Nie puściłabym. Moje dzieci nie chodzą do przedszkola, jeśli mają stan podgorączkowy, wyglądają niewyraźnie, bo infekcja się u nich zaczyna bądź mają na zielono zaglucony nos. Ja wtedy zostawiam ich w domu.

Oszczędzam cierpienia nie tylko moim dzieciom, które męczyłyby się w przedszkolu. Głęboko wierzę, że oszczędzam również inne dzieciaki i ich rodziców, w tym ich portfele i ilość ich dni na zwolnieniu chorobowym… 

 

czy puszczam dziecko z katarem do przedszkoladzieckokatarprzedszkole
Tweet
7
Od rozmiaru 44 do 36 w ciągu dwóch tygodni. Wystarczy jedna porcja codziennie rano.
Nie wierzę, że zrobiłam to mojej nienarodzonej córce.

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.
  • Dlaczego białko jest kluczowe dla rozwoju mózgu dziecka? – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«