Moj 8-letni syn zaczął naukę drugiego JĘZYKA OBCEGO❗🌍 (NIE) zgadniecie jakiego❓🤓 📙

napisała 19/05/2021 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Nie wiem, czy będziemy mieli podobne zdanie w kwestii za moment przeze mnie opisanej, jednak pokuszę się o twierdzenie, że chociaż część z Was myśli podobnie do mnie. Oto i ono: ja moich dzieci do niczego nigdy nie zmuszam. Jestem rodzicem typu: „nic na siłę”. Uważam, ze moim zadaniem jako rodzica, jest pokazywać dziecku świat, zachęcać go do robienia rzeczy ciekawych, rozwijających pamiętając przy tym, że to do dziecka finalnie należy decyzja, czy coś „pociągnie” i jak daleko w danej materii zajdzie.

Myślimy podobnie, czy może macie jeszcze inne zdanie w tym temacie? Bardzo jestem ciekawa Waszego podejścia. :-)

Podobnie było z językiem angielskim, którego naukę co prawda mój Starszak rozpoczął już w przedszkolu, jednak nie wykazywał w tym obszarze większego zainteresowania aż do 7. roku życia. Dopiero gdy we wrześniu poszedł do szkoły, zrozumiał, że odstaje umiejętnościami w tym obszarze od innych dzieci, wielu kwestii nie rozumiał na zajęciach i irytował się tym. A Ivo należy do dzieci, które nie lubią czegoś nie rozumieć. :-) I w ten oto sposób rozpoczęliśmy naukę języka angielskiego online i Ivo w chwili obecnej ze wszystkich zadań na zajęciach j. angielskiego w szkole zbiera jak on to mówi: „maksy”, czyli maksymalną ilość punktów. :-)

Jak mogłam zapomnieć, że umysł dziecka jest ja gąbka – chłonie niezwykle szybko i intensywnie!

Nie sądziłam jednak, że drugi język obcy zawita u nas tak szybko nie z mojej inicjatywy a z inicjatywy mojego dziecka. :-) Opowiem Wam sytuację sprzed dwóch miesięcy. Siedzieliśmy wtedy na sofie, oglądaliśmy wieloodcinkowy serial Pippi Langstrumpf, produkcji niemiecko-szwedzkiej, i Ivo podszedł do mnie z dość niestandardowym pytaniem:

– Mamo, a czy ja mógłbym uczyć się języka niemieckiego?!!!

To było pytanie w tonie: „ja chcę. tu i teraz. natychmiast. mamo daj. :D”

Pomyślałam, że Ivo zapewne słyszał niemieckie dialogi z tego filmu i ten język bardzo go zaciekawił. W pierwszej chwili byłam dość zaskoczona jego pytaniem. Nie byłam zaskoczona tym, że chciałby się uczyć języka niemieckiego, bo ja sama znam język niemiecki na poziomie komunikatywnym i z perspektywy czasu widzę, że było wiele sytuacji w moim życiu, w których jego znajomość przydała mi się i nadal mi się przydaje. Choćby w sytuacjach biznesowych, gdy realizowałam w Berlinie świąteczną kampanię dla jednej z sieci sklepów. Gdy przechodziłam płynnie z rozmowy w języku angielskim (którego nie wszyscy znali) na język niemiecki spotkało to się z bardzo ciepłą reakcją osób, z którymi współpracowałam i mówiąc nieskromnie: byłam wtedy z siebie trochę dumna. ;-)

Bardziej byłam zaskoczona tym, dlaczego akurat w takim momencie Ivo zadał mi to pytanie i jakie pobudki go to tego skłoniły. Dlatego postanowiłam drążyć tę kwestię:

– Ivo, a skąd pomysł na język niemiecki? Zaciekawiłeś mnie tym pytaniem!

– Bo wiesz… Bardzo chciałbym uczyć się jeszcze jednego języka, ale nie wiem, czy Ty się zgodzisz.

– Skarbie, no pewnie, że się zgodzę! Ale nadal ciekawa jestem skąd pomysł akurat na język niemiecki. Sama myślałam o tym, aby zapisać Cię kiedyś na kurs języka niemieckiego, ale nigdy nie sądziłam, że to Ty kiedyś zadasz mi to pytanie pierwszy i że będziesz miał na to ochotę jeszcze w pierwszej klasie! :D

– Bo mi się wydaje, że ja już trochę rozumiem języka niemieckiego, jak oglądam na Youtube’ie niektóre filmiki z Minecraftem i chciałbym rozumiem jeszcze więcej. A Pan od muzyki mówił mi, że jak nadal będę tak dobrze ćwiczył na gitarze, to kto wie, czy nie zagram kiedyś Sonaty Księżycowej Beethovena a przecież Beethoven był niemieckim kompozytorem, prawda?

– Zaskoczyłeś mnie!

– To mogę się uczyć mamo?!!! Pliiiiissss!

No pewnie, że się zgodziłam. :-) Obiecałam wtedy Ivkowi, że znajdę szkołę językową, która jest w nauce języka niemieckiego najlepsza. Chciałam mieć pewność, że to będzie ktoś, kto wprowadzi go w język niemiecki płynnie, sprawnie, z humorem, tak jak mnie 20 lat temu uczyła Pani Monika, z pomocą wielu dydaktycznych dodatków, puszczając dialogi jeszcze z taśmy magnetofonowej. To były czasy! :-)

Ja osobiście znam mnóstwo argumentów, dlaczego warto uczyć się właśnie języka niemieckiego. Ale byłam ciekawa, skąd u Iva te chęci akurat teraz. Było to dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. :-) Wielu moich znajomych ze studiów podróżuje biznesowo do Berlina czy Frankfurtu i za każdym razem powtarzają:

„Englisch ist ein Muss, Deutsch ein Plus!”

Czyli język angielski jest obowiązkowy, ale niemiecki jest dużym plusem. Wielu z nich korzystało z programów typu Erasmus, czy wyjeżdżało na krótkie szkolne wymiany do Niemiec i okresowo wyjeżdżając do Niemiec załapali bakcyla w nauce języka niemieckiego, a teraz pomaga im ta znajomość w negocjacjach w swoich firmach i wspinaniu się po szczeblach zawodowych w Polsce. I super. Nie da się ukryć, że Niemcy to nasi sąsiedzi, są tuż obok nas, z wyjątkowo prężną gospodarką i jest duże prawdopodobieństwo, że ścieżka zawodowa naszych dzieci będzie połączona właśnie z tym państwem.

Kiedy pytam się mojego Ivka, czy wie, kim chciałby być w przyszłości, to on niezmiennie mi odpowiada:

– Będę wynalazcą!

A ja oczywiście jestem z tej jego odpowiedzi bardzo dumna, jak na mamę przystało! :D Ale prawdą jest, że Ivo ma inżynieryjną i elektroniczną smykałkę po swoim tacie. Konstrukcje z klocków i zaprogramowanie ich w pożądany sposób to dla niego pestka i pewnie przyjdzie czas, że będzie kiedyś rozważał jakiś kurs czy szkolenie w Niemczech. Kto wie!

Dla mnie już same jego chęci do nauki drugiego języka obcego są wystarczającym powodem, by ruszyć z nim w tę stronę, co zresztą zrobimy i od czerwca ruszymy z zajęciami online, które możliwe, że później zmienimy na stacjonarne. Zadałam mu pytanie i drążyłam, bo byłam po prostu ciekawa, jak wyglądała jego ścieżka myślowa. :-) U dzieci one bywają fascynujące! Ta pierwsza motywacja jest niezwykle ważna i jestem zdania, że nie można jej usypiać. Warto ją „karmić”, bo często tak właśnie jest z językami obcymi, że potrzebujemy często różnych motywacji, by zajść w danej materii bardzo daleko. :-) Tak też się zaczęła moja przygoda ze studiami na serbistyce-kroatystyce – byłam zafascynowana muzyką bałkańską i chciałam więcej rozumieć! :-) 

Dlatego trzymajcie za nas kciuki! Za Iva przede wszystkim! :-) Ja też planuję zapisać się na kurs języka niemieckiego online – dla samej siebie, w celu przypomnienia sobie tego, co zapomniałam, i również po to, by jemu pomagać w nauce, przynajmniej na początku. :-)

Ivo był już razem ze mną właśnie na darmowej lekcji próbnej online organizowanej przez Goethe Institut, którą można umówić do końca maja. Także śmiało zapisujcie Wasze smyki. Lekcje są dedykowane dzieciom do 12 roku życia. Na darmową lekcję próbną zapiszecie się tutaj. Towarzyszyłam Ivkowi w pierwszej lekcji online, aby czuł się pewniej i nie był skrępowany. Lekcję prowadziła świetna pani lektor, która wiedziała, jak zaangażować dziecko, by wyniosło z tego jak najwięcej. Było wesoło, interaktywnie, dynamicznie. Jestem pełna podziwu! :-) Ja już po tych zajęciach wiem, że ja do nauki moich dzieci niespecjalnie się nadaję. :D I całe szczęście, że są osoby, które w tej materii są wybitne, jak pani lektor! :D Ivo już po pierwszych zajęciach poznał 8 kolorów w języku niemieckim, potrafi nazywać już wiele warzyw i owoców i zaczął mówić pełnymi zdaniami, co mnie wprowadziło w osłupienie:

– Der Apfel is rot. Die Banane is gelb. Mamo, mamo! To jest podobne do polskiego i angielskiego!

I miał rację. Znając jeden język o wiele łatwiej uczyć się nam kolejnych. :-) Ja mu mocno kibicuję. Zresztą sami wiecie, jak to jest. Kiedy widzicie entuzjazm u dziecka, to aż chce się go pielęgnować i rozwijać.

Po lekcji próbnej umówiłam się na darmową konsultację online dla rodziców, w trakcie której miałam okazję skonsultować się z nauczycielem, ekspertem Goethe Institut, który podpowiedział mi, gdzie mogę znaleźć dodatkowe, bezpłatne materiały do nauki dla dziecka, w jaki sposób mogę motywować dziecko do nauki, jakie nowe perspektywy daje nauka języka niemieckiego. Wiele dała mi ta rozmowa również w kontekście tego, jak motywować dziecko do tego, by się chciało rozwijać samodzielnie, z drobnym wsparciem rodzica. Na konsultację dla rodzica zapiszecie się tutaj. Ja to zorganizowałam sobie tak, że we wtorek Ivo miał lekcje próbną, a w czwartek ja miałam konsultację dla rodzica.

Czym Was może zaskoczę – ja też podjęłam decyzję, aby podszkolić mój niemiecki! :-) Jest wiele możliwości nauki języka niemieckiego w Goethe Institut – każdy znajdzie coś dla siebie. :-) Tutaj możecie sprawdzić, jakie są rodzaje kursów i możliwości nauki. Ja swój kurs online niemieckiego zaczynam w sierpniu. :-)Będzie to indywidualny kurs online (klik), dopasowany do moich umiejętności i będę mogła go realizować wtedy, gdy będę miała czas. Dla mnie to opcja idealna.

Podrzucam Wam też świetny adres. Ivo jest zafacynowany materiałami, które są tam dostępne. To Uniwersytet dziecięcy, czyli KinderUni. Materiały są dostępne za darmo. Są dostępne 3 fakultety, jest 30 filmowych wykładów, ponad 240 interaktywnych zadań. To nie tylko ogromna dawka wiedzy dla dziecka, ale również też super sposób, by język niemiecki był dla dziecka jeszcze przystępniejszy.

Jeśli chcecie jeszcze więcej dowiedzieć się w temacie nauki języka niemieckiego, to odwiedźcie również ten adres oraz ich social media (Facebook, Instagram). Fajnie systematyzują nam, dlaczego warto uczyć się tego języka i pokazują wiele nieoczywistych korzyści związanych z niemieckim.

A my … za rok planujemy odwiedzić Niemcy podczas wakacji i mamy na tapecie zobaczyć niemieckie oceanarium Ozeaneum – wybitne!

Oraz Baśniowy Las z opowieści Braci Grimm, który znajduje się w pobliżu Monachium. Dwie czytelniczki mocno mi go niedawno polecały. Ivo najbardziej ciągnie nas do Universum – czyli coś w stylu Centrum nauki Kopernik tylko na większą skalę! Ivo jest zafascynowany eksperymentami, nauką i bardzo mocno łaknie tej wiedzy. Za rok już powinien porozumiewać się w języku niemieckim na poziomie podstawowym. :-) Ale na początek na pewno odwiedzimy Muzeum Historii Naturalnej – to tam m.in. znajduje się największy szkielet dinozaura i jest olbrzyyyymia kolekcja minerałów – to coś dla mnie – bo ja od roku je kolekcjonuję. :-)

Konkludując już moje dzisiejsze przemyślenia – warto wspierać pomysły naszych dzieci, warto im również podsuwać różne pomysły – kto wie, w jakie wyjątkowe obszary ich one zaprowadzą! Umysł dziecka jest chłonny jak gąbka – aż żałuję, że dzieckiem jesteśmy tylko raz! ;-)

P.S. Naukę jakiego drugiego języka dla swoich dzieci bierzecie pod uwagę?

Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  Możecie też się nim podzielić ze swoimi znajomymi bądź zapisać na swoich tablicach, by nie umknęły Wam ważne informacje.

Podobne wpisy