• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

O moim powrocie do natury + „Ostatnie dziecko lasu”

napisała szczesliva • 21/05/2014 • Szczesliva podróżuje

Już od kilku dobrych miesięcy zbierałam się w sobie, aby dokonać pewnych zmian w swoim/naszym życiu i to ostatnie dwa miesiące okazały się być tymi najbardziej produktywnymi pod tym względem. Ze zmianami jest często jak z dietą. To nie tylko wola walki o lepsze ciało jest tutaj sprawcą zamieszania. Ja do tych zmian, które mają zakończyć się triumfem, potrzebuję całej otoczki, na którą składają się np. piękna pogoda za oknem, zdrowe dziecko, spokojna głowa bez większych zmartwień, brak sprzeczek z mężem na tapecie. Mogłabym tak wymieniać bez końca. Czasami jednak zmiany dokonują się dzięki pewnym zbiegom okoliczności lub ciągom wydarzeń sobie sprzyjającym.

Mój zwrot w stronę natury złożył się w czasie z dbaniem o dietę a także ruszeniem machiny zwanej codzienną aktywnością fizyczną. Zwiększyłam ilość warzyw i owoców w mojej diecie, zminimalizowałam do niezbędnego minimum tłuszcze, dbam o przyjmowanie dużej ilości płynów, rezygnuję z dań gotowych na rzecz zdrowszych opcji. Ponadto codziennie ćwiczę. Właśnie mija miesiąc odkąd dzień w dzień wylewam siódme poty na orbitreku. Dorzuciłam do tego hula hop, które traktuję jako urozmaicenie i pewnego rodzaju fun  [przypominają mi się stare czasy, kiedy za dzieciaka trenowałam gimnastykę artystyczną.]

Nie poznaję siebie.

  • Założyłam swój mały, prywatny ogródek, w którym będziemy z Ivkiem poznawać warzywa i uczyć się je pielęgnować [ czyt. dotykać, gryźć, wypluwać i ponownie wkładać do buzi ;-P]. Możecie przeczytać o tym TUTAJ.
  • Dzięki temu, że pracuję od pewnego czasu nad kondycją, ruszyliśmy właśnie z rodzinnymi rowerowymi eskapadami w ciekawe, jeszcze nieodkryte przez nas zakątki Polski

Co więcej, chyba nieprzypadkowo w moje ręce trafiła ostatnio książka, która będzie poniekąd moim/naszym drogowskazem w pokazywaniu Iventemu świata, który go otacza. 

Sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju poradników na temat wychowywania dziecka. „Ostatnie dziecko lasu” zainteresowało mnie głównie [i wyłącznie] dlatego, że problem opisywany w książce zdecydowanie dotyczy mojej rodziny. Jesteśmy zapętleni w nowe technologie [o czym pisałam niedawno TUTAJ], żyjemy w centrum dużego miasta i zorientowaliśmy się, że w naszym tygodniu brakuje czasu na swobodny relaks na łonie natury. Nasz syn nie ma takiego kontaktu z przyrodą jaki mieliśmy z mężem za dawnych lat. Do dzisiaj pamiętam L.A.S.  – bazę, którą wraz z moim bratem i kuzynką zbudowaliśmy ze starych desek i kartonów na uboczu lasu, gdzie nasi rodzice mieli domek letniskowy. Letniskowa Agencja Skautów to było miejsce naszych spotkań, udawania pichcenia różnych leśnych mikstur a także palenia skrętów, w których skład wchodziły: papier, szyszki i igliwie. Wiem, dość ryzykowne posunięcie jak na 10-letnie dzieciaki, ale wspominam te czasy ze łzami w oczach. Szukaliśmy wiewiórek, zbieraliśmy grzyby i uczyliśmy się rozpoznawać drzewa. Czuliśmy się w lesie bezpiecznie i swobodnie. To była nasza odskocznia od szkolnych murów i monotonii wielkiego miasta.

„Ostatnie dziecko lasu” podpowiedziało mi jak wpleść obcowanie z przyrodą w plan naszego dnia. Dało wskazówki i podrzuciło pomysły jak ciekawie można spędzić czas z dzieckiem. Przekonało mnie do tego, że moją misją powinno być stwarzanie okazji do pokazywania mojemu synowi przyrody w kreatywny sposób. Z chęcią się tego podejmuję – pamiętam moją dawną ekscytację podczas łowienia raków w jeziorze, nabijania robaków na haczyk czy szukania żuków na środku kukurydzianego pola.

Oto co zobaczyliśmy podczas naszej ostatniej rowerowej wycieczki! :-) Spotkaliśmy zaskrońca, żabkę zwaną KumKumką, ślimaki różnej maści, bażanty, pooddychaliśmy świeżym powietrzem i naładowaliśmy nasze baterie!

Ostatnie dziecko lasu (9)

Ostatnie dziecko lasu (7)

Ostatnie dziecko lasu (13)

Ostatnie dziecko lasu (8)

Ostatnie dziecko lasu (15)

Ostatnie dziecko lasu (3)

Ostatnie dziecko lasu (1)

Ostatnie dziecko lasu (16)

Jesteście typem mieszczuchów [jak kiedyś ja], czy zdecydowanie lepiej czujecie się w środku wilgotnego lasu brodząc po kolana w strumyku ? ;-) Na tapecie mamy Bory Tucholskie. Już nie mogę się ich doczekać! ;-)

Śledźcie nas na INSTAGRAMIE ;-) [alpine-phototile-for-instagram id=584 user=”szczesliva” src=”user_recent” imgl=”instagram” style=”vertical” size=”M” num=”1″ align=”center” max=”100″]

kontakt z przyrodąostatnie dziecko lasuporadniki dla rodzicówpowrót do naturyrodzicielstwo bliskości
Tweet
18
Plakat dla Taty - kredkowa premiera - nasze trzecie DIY
Uwielbiam być matką! I jestem w tym naprawdę niezła. A Ty?

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci

  • Ahoj, przygodo! – przystanek WROCŁAW

  • A gdybyśmy tak wyprowadzili się do Norwegii?

  • #WakacjezMamą – Jak przeżyć z dwulatkiem nocną podróż PKP

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«