Podjęłam najlepszą decyzję dla dobra mojej rodziny (na przekór wszystkim)!

napisała 13/02/2017 Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Pamiętacie Wasze dzieciństwo? Rzucanie się zimą śnieżkami bez opamiętania? Lepienie bałwana w największy mróz i kontrowersyjne (gdy oczy rodzica nie widziały) smakowanie śniegu czubkiem języka? ;-)

Pamiętacie te mroźne zimowe powietrze, które przedzierało się przez Wasze nozdrza i czuliście tę niewiarygodną świeżość, ten wyjątkowy zapach, który zostaje w pamięci na zawsze? Ten krystaliczny śnieg, ten pachnący chłód, ach! Zapach cudownej zimy! Ja miałam to ogromne szczęście, bo wszystkie te powyższe smaki i zapachy pamiętam doskonale!

Moje dzieci już tego szczęścia nie mają. Nie mogą zwyczajnie wyjść z domu i lepić bałwana, kiedy tylko przyjdzie im ochota. Nie możemy ot tak po prostu wybiec z domu i rzucać się śniegiem czy jeździć na sankach. Dlaczego nie możemy? Gdyż każdego dnia, gdy budzę się rano i przygotowuję maluchom śniadanie, mechanicznie sięgam po telefon i sprawdzam stan naszego krakowskiego powietrza, który mnie poraża. I każdego dnia rośnie moja frustracja! Codziennie wkurzam się na samą siebie, że jeszcze nie udało nam się ogarnąć tematu mieszkania w miejscu, w którym ta zimowa dziecięca beztroska nie będzie musiała być hamowana! W miejscu, gdzie poranne wietrzenie mieszkania nie będzie oznaczało wpuszczania do domu niezliczonej ilości rakotwórczych związków. A poranny zapach to nie będzie smród palonego „nie wiadomo czego” tylko przyjemny zapach poranka…

IMG_0171-27

IMG_0223-34

Pytacie mnie, czy my w jakikolwiek sposób walczymy z krakowskim smogiem, który okazuje się być już nie tylko krakowskim problemem, a ogólnopolską zmorą. Smogiem, który jest nie tylko na zewnątrz, ale dociera również do naszych mieszkań.

Najlepszym rozwiązaniem byłoby uciekać z Krakowa jak najdalej, z czym na razie jeszcze musimy się wstrzymać. Na spacery, które tej zimy zliczyć mogłabym prawdopodobnie na palcach dwóch dłoni, w skrajnych przypadkach zanieczyszczenia powietrza zakładamy specjalne antysmogowe maseczki.

A co robimy w domu, w którym przebywamy jakby nie licząc większość czasu? A w domu od kilku lat niezmiennie oczyszczamy powietrze. Nie ma zmiłuj!

To właśnie zakup oczyszczacza był naszą najlepszą decyzją ostatnich 5 lat!

Nie zdziwię się, jeśli ci, którzy też takie oczyszczacze posiadają, zgodzą się, że było warto…

Jeszcze kilka lat temu o smogu i jego rakotwórczym wpływie nie było w mediach tak głośno. Nie zapomnę, jak wszyscy z rodziny patrzyli się na nas jak na dziwolągów, którzy wstawili sobie do mieszkania coś, co właściwie nie wiadomo co dokładnie robi, jak działa, i czy w ogóle działa. Na nic zdały się nasze tłumaczenia, że to jest uczucie nie do przecenienia, gdy w końcu nie czuć w domu tego (wybaczcie kolokwializm) śmierdzącego syfu, który wdziera się nam do mieszkania latem i zimą.

„Ale przecież nie widać tego smogu! Nie przesadzacie?!”- nie zapomnę tej jednej uwagi rzuconej mimochodem, zupełnie bezmyślnej zresztą.

No właśnie, to że czegoś nie widać gołym okiem nie znaczy, że tego nie ma. Wirusów i bakterii też nie widać. A cząsteczki smogu są tak małe, że bez trudów przenikają do krwiobiegu i w rezultacie mogą doprowadzić do wielu chorób, spadku odporności a nawet mogą być przyczyną nowotworów. Według WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) zanieczyszczenie powietrza smogiem jest przyczyną 7 milionów przedwczesnych śmierci rocznie na świecie, z tego niemal pół miliona w samej Europie!

Doszliśmy do wniosku, że skoro tak dużo czasu spędzamy w domu, szczególnie zimą, to rozsądnym wyjściem byłoby oczyszczanie powietrza w mieszkaniu. Na pewno wszystkim znane są symbole PM2.5 i PM10. Szczególnie PM2.5 jest dla nas niebezpieczny, gdyż ze względu na mikroskopijne rozmiary pył ten potrafi przeniknąć barierę płuc, dostać się do krwiobiegu a z krwią dojść do organów wewnętrznych, w tym do mózgu.  Cząsteczki smogu, czyli ten pył, to nie jest coś, co jest tylko na zewnątrz. To panoszy się również w naszych domach, niestety. Wystarczy otwieranie okna, kratki wentylacyjne, wychodzenie i wchodzenie do domu.

Dlatego od kilku lat w domu oddychamy wreszcie czystym powietrzem, co było najlepszą decyzją, jaką podjęliśmy wspólnie z mężem.

Cieszę się, że nie zwlekaliśmy dłużej, bo sytuacja stanu powietrza w naszym województwie jest z roku na rok coraz gorsza i nikt z tym nic nie robi…


Do podzielenia się z Wami moimi sposobem na to, jak troszczę się o moją rodzinę zimą zaprosiła mnie marka Electrolux, której oczyszczacz powietrza testowałam przez ostatni tydzień. Tak się akurat złożyło, że to był czas, kiedy powietrze w Krakowie było katastrofalne, dlatego do testów oczyszczacza takie warunki były najlepsze, nie przeczę. Ale tylko do testów, do życia już niekoniecznie…

Testowałam model Electrolux EAP 300, który jest oczyszczaczem na powierzchnię do 70 m2 i o wydajności aż 335 m3 oczyszczanego powietrza na godzinę. Warto na to warto zwrócić uwagę przy wyborze oczyszczacza, żeby był on w stanie sobie poradzić nie tylko z powierzchnią, ale i z kubaturą naszego mieszkania. My zdecydowaliśmy się na postawienie oczyszczacza w salonie, który jest połączony z otwartą kuchnią i przedpokojem. Nie chcieliśmy się w naszych testach opierać tylko na naszych wrażeniach, i aby być wiarygodnym sprowadziliśmy zza granicy miernik laserowy, który dokładnie sprawdza stężenie pyłów PM2,5 oraz PM10.

Co dla kobiet może się wydawać istotne, a dla panów już niekoniecznie ;-), to oczyszczacz Electrolux EAP 300 nie jest wielką kolumbryną, która zawadza. Jest nie tylko mega ustawny, ale również lekki i po prostu ładny. Mnie to ucieszyło, bo lubię mieć przestrzeń spójną wizualnie.

IMG_0256-38

IMG_0341-60

Oczyszczacz jest też sprzętem wybitnie cichym – 26 dB w trybie pracy cichej. Czyli nie szumi i nie warczy, a stojąc sobie przy ścianie niemalże bezszelestnie oczyszcza powietrze. Można spokojnie postawić go przy łóżku i nie zbudzi nawet dziecka. Poza tym wymiana filtrów i jego obsługa to bułka z masłem dla każdego.

Ma kilka rodzajów ustawień i za pomocą pilota możemy wybrać dogodny do naszych potrzeb program. Dla większości z nas najbardziej jednak przydatny okaże się tryb „Auto”, który robi wszystko za nas, na bieżąco mierząc jakość powietrza w mieszkaniu i dostosowując ustawienia filtrowania do realnych potrzeb. U nas wygląda to tak, że zaraz po porannym otwarciu okien oczyszczacz natychmiast przyspiesza rozpoczynając walkę z krakowskim pyłem wpadającym wraz z powietrzem z zewnątrz, po czym po kilku minutach sam zwalnia, po doprowadzeniu powietrza w mieszkaniu z powrotem do czystości. Zarówno pilot jak i display oczyszczacza są mega czytelne i bardzo intuicyjne.

IMG_0069-11

IMG_0129-22

Co Was może najbardziej interesować to to, czy oczyszczacz Electrolux jest rzeczywiście skuteczny, czyli czy realnie usuwa z powietrza cząsteczki smogu, tj. m.in. te najważniejsze pyły PM 2,5  i PM 10.

Pyłu PM2.5 i PM10 nie zobaczycie inaczej, jak pod mikroskopem. Dlatego z usunięciem z powietrza tego paskudztwa jest taki problem – po prostu swobodnie przelatuje on przez większość dostępnych filtrów. Dodatkowo zmorą naszych miast w okresie zimowym jest wszechobecny dym i sadza z kominów. Często problem nie znika nawet w miesiącach późniejszych wspomagany dodatkowo w okresie wiosennym przez pyłki kwiatów i traw.

By sprawdzić czy oczyszczacz poradzi sobie z oczyszczeniem powietrza przeprowadziliśmy dwa testy.

PIERWSZY TEST

Pierwszy miał pokazać różnicę w oczyszczaniu powietrza z „grubego” brudu fruwającego wokół nas – czyli sadzy, dymu i innych tego typu atrakcji. Do tego testu użyliśmy zwykłego wacika kosmetycznego nałożonego na rurę od odkurzacza wystawioną za okno, który przez 3 minuty zasysał powietrze na zewnątrz, a później taki sam test przeprowadziliśmy w środku mieszkania, gdzie działał filtr.

IMG_0426-82

IMG_0368-71

IMG_0445-86

Po testach aż złapałam się za głowę.

IMG_0503-97

Swoją drogą trochę strach mnie obleciał, gdy zobaczyłam czym musimy oddychać po wyjściu z domu :(

DRUGI TEST

Drugi test był trudniejszy do przeprowadzenia, bo miał zmierzyć skuteczność filtrowania najbardziej niebezpiecznego dla zdrowia pyłu PM2.5 i PM10. Tutaj już nie wchodziło w grę użycie wacików kosmetycznych, gdyż przez taki wacik drobne cząstki pyłu przechodzą bez najmniejszego problemu. Mój M. użył tutaj do testów specjalistycznego, laserowego miernika smogu, pokazującego stężenie PM2.5 i PM10 w czasie rzeczywistym z dokładnością 0.1 µg/m3. Mierzyliśmy powietrze za oknem, przy wylocie z filtra i w pomieszczeniu w odległości kilku metrów od filtra.

Dla porządku informuję, że dopuszczalne wartości zapylenia to odpowiednio maksymalnie:

  • PM2,5 – 25 µg/m3
  • PM10 – 50 µg/m3

Oto zaś, co działo się ostatnio dookoła nas w Krakowie w powietrzu, którym oddychaliśmy!

  • PM2,5 – 218 µg/m3
  • PM10 – 300 µg/m3

Mieszkania nie da się hermetycznie zamknąć. Codziennie wpuszczamy syf z zewnątrz otwierając drzwi i okna, a oprócz tego chcąc nie chcąc dostaje się on do środka non stop przez kratki wentylacyjne. Przed pyłem po prostu nie uciekniesz.

Jednak po przewietrzeniu mieszkania i włączeniu oczyszczacza czekało nas miłe zdziwienie. Urządzenie  automatycznie wykryło zanieczyszczenie i rozpoczęło działanie od najwyższych obrotów, by po kilkunastu minutach zwolnić i dojść do poziomu poniżej 4 µg/m3 zarówno dla PM2.5 jak i PM10!

Tajemnica znakomitych rezultatów wyjaśniła się po zmierzeniu poziomu pyłu bezpośrednio przy wylocie z urządzenia :)

Okazuje się, że testowany oczyszczacz w ekspresowym tempie zdołał usunąć niemal całkowicie krakowski smog z naszego mieszkania! Biorąc pod uwagę, co działo się ostatnio za naszymi oknami, zakrawa to dla mnie niemal na cud. Dzięki niemu oddychaliśmy ostatnio powietrzem o czystości porównywalnej z tym na wyspach południowego Pacyfiku będąc pośrodku zadymionego Krakowa :)

Jaki z tego morał? Zdecydowanie nie musimy pozostać bierni w sytuacji, w której przychodzi nam mieszkać w miejscach, gdzie stan powietrza jest beznadziejny. Warto poszukać rozwiązań, które sprawią, że zdrowie nasze i naszych dzieci nie będzie zagrożone a codzienna porcja wdychanego powietrza nie przyczyni się do wystąpienia żadnych chorób spowodowanych paskudnymi pyłami.

Mam wielką nadzieję, że przyjdzie taki czas, że obecne złe prognozy będą wspomnieniem, a dzieciństwo naszych pociech nie będzie wiązało się z notorycznymi nakazami i ostrzeżeniami, a z piękną beztroską, jak kiedyś :-)

„Jak wziąć pod uwagę wymogi współczesnego życia, przetrwałyśmy to nasze dzieciństwo chyba tylko cudem. Kiedy przychodziła zima, śmigałyśmy na sankach z zawrotną prędkością, celując w wąskie przesmyki między blaszanymi garażami. Zamiast jogurtów uzupełniających niedobory wapnia piłyśmy wodę z kranu albo oranżadę ze wspólnej butelki … ”

– Izabela Pietrzyk, „Babskie gadanie”


Już na sam koniec mam dla Was coś ekstra! Zapraszam Was do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania jest oczyszczacz Electrolux EAP 300 :-)

Trzymam za Was kciuki! Szczegóły poniżej.

WYGRAJ oczyszczacz powietrza Electrolux EAP 300 o wartości ponad 1.500 PLN! ? ? ?
Mam dla Was mega sprzęcicho! Jedna…

Opublikowany przez szczesliva.pl na 14 lutego 2017

.
.

Podobne wpisy