Gdyby nie te przeklęte [wybaczcie] infekcje, które nas ostatnio nawiedzają, pewnie nie dowiedziałabym się o tylu istotnych informacjach, które przekazali mi w ostatnich tygodniach lekarze i farmaceuci.
Moje wizyty u lekarza z dwójką dzieci to dość ciekawe zjawisko ;-), i naprawdę trudno podczas nich o chwilę skupienia, bo bywają momenty, kiedy dzieciaki fundują wszystkim zebranym niezłą jatkę i festiwal krzyków i pisków. Nauczona doświadczeniem tak naprawdę dopiero po wizycie lekarskiej dopytuję lekarza a później farmaceutę o szczegóły, czasami nawet dzwonię do przychodni, aby upewnić się, czy dobrze zrozumiałam i dobrze nam coś wypisano. Czyli tak naprawdę końcowa odpowiedzialność spoczywa na nas – rodzicach, którzy mamy obowiązek ogarnąć te wszystkie preskrypcje i dozować je później dziecku. I fair. Biorę to na klatę.
Dzięki temu, że dzielę się tutaj często z Wami moimi wrażeniami w temacie zdrowia, dostałam od Was kilka bardzo istotnych wskazówek, którymi niestety nie zostałam „poczęstowana” przez nikogo z branży. Internet bywa „niebezpiecznym” medium w zakresie leczenia, ale czasami może nam uratować kolokwialną „dupę!” i przyznaję tutaj rację.
I tym razem czuję, że uratował w pewnym sensie moje dzieci. Bo gdyby nie mail od Kasi P. nie dowiedziałabym się, że inhalowanie popularnymi lekami sterydowymi np. Pulmicortem czy Nebbudem wiąże się z pewnymi wytycznymi, o których raczej nie dowiemy się podczas krótkiej wizyty u lekarza, choć bywają wyjątki.
I nam przyszło się inhalować Nebbudem i nie wpadłam na to, że jamę ustną po takiej inhalacji należy przepłukać! Te zalecenia dotyczą również inhalacji Mucosolvanem i wieloma innymi lekami. Nie we wszystkich jest taka informacja w ulotce.
Bity tydzień inhalowałam chłopaków klasycznie, a po tygodniu dostałam maila od Kasi, która zwróciła uwagę na moje zdjęcie na Instagramie, i grzecznie zapytała w mailu, czym się inhalujemy. I tak od słowa do słowa powiedziała mi o ważnym aspekcie płukania jamy ustnej. Wiadomo, że maluchowi półrocznemu czy rocznemu cieżko wytłumaczyć, że ma przepłukać i wypluć, ale tutaj lekarka zaleciła chociażby wypicie kilku łyków wody, co wypłucze ze śluzówki co zbędne.
Dlaczego należy przepłukać buzię?
Kasia, która jest farmaceutką, zaznaczyła mi, że sterydy podawane wziewnie mogą wywołać działania niepożądane. Mogą np. powodować chrypkę, kaszel, podrażnienie gardła a nawet sprzyjać grzybiczym zmianom w obrębie jamy ustnej. Takie wypłukanie pozostałości sterydu zmniejszy ryzyko ewentualnych nieprzyjemności. Co więcej, warto zwrócić uwagę jaką końcówkę podłączamy do nebulizatora/inhalatora. Nasi pediatrzy polecają maseczkę, a nie klasyczny ustnik (tutaj zdania bywają podzielone wśród pediatrów), ale należy zwrócić uwagę, aby maska możliwie najszczelniej obejmowała usta i nos a nie migrowała wyżej, aż do rejonów oczu. To mega istotne i widzę mój błąd, bo moje chłopaki po tygodniu od rozpoczęcia inhalacji wylądowali u lekarza z zapaleniem spojówek. Brzydka wydzielina wręcz sączyła im się z oczu, co mogło być m.in. wywołane podrażnieniem tymi „oparami” i większą podatnością na inne infekcje.
W tym wpisie dzielę się moim doświadczeniem. Nie traktujcie tego jako fachową poradę lekarską. Nic nie zastąpi wizyty u lekarza, który wyjaśni wszystkie Wasze wątpliwości.
Czyli, reasumując i nie zanudzając, warto podsumować, jak ogarniać temat inhalacji. Będę przy okazji wdzięczna za Wasze uwagi i spostrzeżenia, które skonsultuję w środę z naszym lekarzem.
1.
Obowiązkowo płuczemy jamę ustną po inhalacjach sterydami wziewnymi! Przemycie skóry wokół ust też jest wskazane i całej twarzy, a nawet powiek! Niektórzy zalecają też natłuszczenie okolic nosa i buzi, aby zapobiec ewentualnym podrażnieniom, jeśli dziecko ma wrażliwą skórę. Olej kokosowy, olej macadamia, masło shea lub zwykły krem dla dzieci będą idealne.
Czy warto płukać jamę ustną po innych lekach a nie tylko „sterydach”? Przepłukanie po każdej inhalacji myślę nie zaszkodzi, tym bardziej, że leki wziewne nie pozostają obojętne na szkliwo i mogą nawet doprowadzić do przebarwień! Ponadto leki wziewne mogą sprawić, że zęby są bardziej podatne na próchnicę, dlatego każdorazowe mycie zębów po inhalacji byłoby wskazane, gdy inhalacje są długotrwałe a infekcje notoryczne.
2.
Wypada sprawdzić, czy maseczka inhalująca jest prawidłowo, tj. szczelnie nałożona. Nie ma potrzeby, aby sięgała ona wyżej niż nos dziecka i zahaczała o rejon oczu. Taką maseczkę/ustnik raz na jakiś czas należy wymieniać (niektórzy zalecają co 6-12 miesięcy). Dodatkowo warto pamiętać o wymianie filtra w nebulizatorze. Każdy inhalator/nebulizator ma inne co do tego zasady. Warto sprawdzić w instrukcji obsługi, w której wyczytamy również wiele innych cennych informacji.
3.
Zawartość otwartych ampułek należy zużyć niezwłocznie, jak informuje ulotka, a już na pewno w ciągu 12 godzin! Taka otwarta ampułka nie może być przechowywana przez kilka dni. Jeśli mam zalecenie, że zużyć mam 1/2 fiolki, to tę niewykorzystaną połówkę owijam delikatnie folią spożywczą i umieszczam w zacienionym miejscu. Niektórzy zalecają trzymanie jej w lodówce do ponownego zużycia w ciągu kilku godzin. Po wyjęciu ampułki z lodówki należy chwilę odczekać, aby osiągnęła ona co najmniej temperaturę pokojową.
4.
Po otwarciu torebki [tej srebrnej] w której są nieotwarte ampułki, przechowujemy te ampułki w domu nie dłużej jak 3 miesiące. Chodzi tutaj głównie o promienie słoneczne, które mogą wpłynąć na skład ampułki a następnie na jej działanie. Informacja do sprawdzenia. Jeden farmaceuta potwierdził, drugi zaprzeczył.
5.
Przed inhalacją trzeba wstrząsnąć zawartością ampułki. Taka czynność powinna być stosowana przy wielu lekach. Można łatwo zapomnieć, szczególnie gdy przyjmowanie lekarstw przez dziecko to „traumatyczne” przeżycie połączone z atakiem wrzasków :(
6.
Wielu lekarzy zaleca oklepywanie po tego typu inhalacjach. Nam powiedział o tym tylko jeden lekarz – warto o to dopytać podczas wizyty lekarskiej, aby lekarz też poinstruował jak się oklepuje, gdyż nie jest to łatwa sztuka i warto zasięgnąć fachowej porady.
7.
Nie stosujemy inhalacji sterydowej na własną rękę bez uprzedniej konsultacji z lekarzem! Zresztą kulturalnie ochrzaniłam niedawno moją znajomą, która przy drobnym kaszlu podawała dziecku Berodual, który zalegał jej w apteczce. Tego typu leki to nie banany, które dajemy dziecku przy byle okazji. Wiem, że kolejki do lekarza bywają długie, ale warto pogadać ze specjalistą zanim podamy coś dziecku. Teraz wiele przychodni wprowadziło konsultacje telefoniczne i można dopytać o coś, zanim zaczniemy się doktoryzować przy dziecku ;-)
8.
Dodatkowo – taką maseczkę i pojemnik do nebulizacji należy przepłukać po każdej inhalacji, a jeśli tworzywo, z którego są zrobione są odporne na wyższe temperatury – to nawet wyparzyć. Jest kilka powodów. Po pierwsze: może w pojemniku pozostać niewykorzystana część leku, która to część nie powinna być reaplikowana. Po drugie: jeśli korzysta z pojemnika dwójka dzieci, bo infekcje im się nałożyły, to jest prawdopodobieństwo, że dostaną inne dawki z racji innej masy ciała i jakiekolwiek pozostałości nie mają prawa się dublować a nawet „poczęstują” się cudzymi bakteriami, co jest niepotrzebne.
To tyle z wywodów :-)
Poza tym, to zdrowia dla Was! Niech ta zima się skończy! Powitamy wiosnę i lato i będzie przyjemniej, uff!
Piona!
P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu ❤ Możesz też go podać dalej. Dziękuję!







