Wg naszej pediatry i mojego internisty jest wielkie prawdopodobieństwo, że rok 2022 przejdzie do smutnej historii ze względu na to, jak wiele w tym roku jest infekcji wśród dzieci i dorosłych, a także wśród lekarzy, którzy w zeszłych latach dzielnie trzymali się bez żadnej infekcji, a w tym roku padają niczym kręgle przy dobrze rozpędzonej kuli. Czyli jest …. źle…
Mój Ivo całkiem niedawno „pochwalił się”, że w klasie była tylko połowa uczniów i nawet jego pani wychowawczyni jest chora. :( U Teośka w klasie nie jest lepiej. W mojej bliższej i dalszej rodzinie też infekcja za infekcją. A kiedy ostatnio chciałam podjechać gdzieś 4 przystanki, to zdecydowałam jednak wysiąść i pójść na piechotę, bo cały tramwaj kichał i kaszlał… :( Taka sytuacja…
Czy ja pisałam już, że mam ochotę, aby wiosna i lato przyszły do nas wyjątkowo wcześniej? :D
Dzisiaj przychodzę do Was z samymi konkretami. Z takimi rozwiązaniami, które oprócz m.in. baniek, o których Wam pisałam ostatnio, wchodzą w ruch na pierwszy rzut, jak tylko pojawiają się pierwsze oznaki przeziębienia. Powiem Wam jeszcze jedną rzecz – ja jestem osobą, która ma w domu przygotowaną apteczkę na wypadek mocniejszej infekcji czy przeziębienia. W przypadku zdrowotnej awarii nie chcę biegać po aptekach w poszukiwaniu preparatów, tylko chcę mieć je na podorędziu już wcześniej. Wiele preparatów zamawiam też online, bo często jest znacznie taniej. Nie znoszę przepłacać. ;-)
Oto 5 sposobów na to, jak zdusić w zarodku infekcje u dzieci i dorosłych!
1. Sól Epsom w połączeniu z solą zabłocką + kłodawską
Taką miksturę stosowałam u mojej Gai 2 tygodnie temu, kiedy zmarzła na spacerze. Po prostu nie przewidziałyśmy, że deszcz nas złapie i w drodze do domu przemokłyśmy dość mocno. Ja tego nie odczułam, ale Gaia owszem, bo zaliczyła wcześniej kilka kałuż i stopy miała przemoczone.
Pierwsze, co zrobiłam, to wlałam do miski ciepłą wodę, wsypałam 200 gramów soli Epsom i Kłodawskiej, a następnie pomalutku dolewałam jej gorącej wody małą strużką, dzięki czemu Gaia wytrzymywała temperaturę. Zatrzymałam się na niecałych 60 stopniach i po 10 minutach osuszyłam jej stopy i umieściłam księżniczkę pod kołdrą. :D



Po tym od razu dostała jedną pastylkę z echinacea, którą ssała z największą radością. Dla mnie echinacea to absolutne złoto i polecam ją Wam mocno. W formie pastylek jest wygodna do użycia. Kupuję pastylki marki Virostop, bo znam te produkty, kolejny rok nam służą i pisałam Wam o nich wielokrotnie.
Polecam Wam tę metodę z solą epsom i kłodawską, na przemarznięcie idealna. Sól epsom kupuję w 5kg opakowaniach. Tak wychodzi najekonomiczniej. Uwielbiam ją też wsypywać do wanny. Ma wybitny skład i jak ona działa nie tylko na zdrowie, ale też na skórę!
2. Olejek tymiankowy i oregano do dyfuzji
Jeśli nie korzystacie z aromaterapii, to polecam Wam ją bardzo. A połączona ze stosowaniem preparatów z echinacea, czystkiem kreteńskim i czarnuszką w diecie, to jest to najlepsze rozwiązanie!
3. Czystek kreteński
Pisałam Wam o nim wielokrotnie, ale napiszę jeszcze nie raz – jego właściwości są wybitne i polecam Wam znalezienie produktów z nim w składzie, bo potrafi skrócić czas trwania infekcji, skrócić katar a nawet jak wiele z Was pisało – nie dopuszcza do infekcji, bo macie porównanie tego sezonu do poprzednich.
Czystek kreteński charakteryzuje się wysoką zawartością polifenoli, a polifenole zapewniają ochronę chemiczno-fizykalną, która zapobiega przenikaniu bakterii i wirusów do komórek. Szczególnie ważna jest ich zdolność do blokowania działania wirusowego enzymu neuraminidazy. Oprócz działania przeciwwirusowego i przeciwbakteryjnego polifenoli, czystek wykazuje także pozytywny wpływ na nasz układ odpornościowy – ma silne właściwości antyoksydacyjne, usuwa z organizmu substancje toksyczne, działa przeciw pleśniom, ma właściwości przeciwzapalne i dezynfekcyjne, a nawet łagodzi ból i stany zapalne. Szczególnie nadaje się do leczenia kaszlu, grypy i przeziębienia. Co niezwykle ważne szczególnie w sezonie zimowym – czystek ma korzystny wpływ na zapobieganie chorobom zakaźnym i wirusowym, takim jak grypa, przeziębienie, choroby górnych dróg oddechowych. Czyli jego podawanie jesienią i zimą może się okazać dobrym ruchem nie tylko w przypadku infekcji, ale też tym infekcjom przeciwdziałając.
Ja nie tylko piję z niego napar (średnio mi smakuje, ale co zrobić), ale przyjmuję skondensowaną formę czystka w przypadku drapania w gardle w Virostopie do jamy ustnej, i w sprayu do nosa.
Ja mam w ogóle cały zestaw Virostopu, który stoi sobie u mnie na blacie w kuchni. Wkurza mojego męża, bo twierdzi, że sobie zrobiłam wystawkę. :D Ale ja wiem jedno – jak by nie stał, to bym o nim zapominała, a jak stoi to przyjmuję regularnie (swoją drogą – najlepiej działa, gdy stosuję jednocześnie spray do nosa i spray do gardła.) Ja już tak mam, że za dużo na głowie i muszę mieć podstawowe i ważne rzeczy na wierzchu. I koniec kropka.


Mam spray do nosa i spray do jamy ustnej, o którym Wam pisałam. Mam też krople Virostop na odporność – je biorę codziennie. Zawierają wspomniany czystek, jeżówkę, acerolę i bioflawonoidy. Do ssania przyjmuję pastylki Virostop i zwiększam ich ilość na dzień, kiedy katar czai się na rogu.
Absolutnie niezastąpione od września do marca i zawsze kupuję hurtowo szukając najlepszej oferty na ceneo.
Moja Gaia to nawet samodzielnie stosuje spray do nosa i gardła. :D Zawsze musi być lepsza od swoich braci. :D A można je stosować już od 3 roku życia, co sprawia, że ona chętnie ich używa, bo „przecież jest już taka dorosła” ;-)
4. Kiszonki
Kiszonki to u nas podstawa. To one wspierają naszą florę bakteryjną. Moje dzieci ostatnio nie należą do wszystkozjadaczy, dlatego muszę ratować się wszystkim, co lubią i do kiszonek udało nam się ich przekonać. :-) Kisimy ogórki, buraki, czosnek.
Bardzo Wam polecam!



W temacie kiszonek – odkąd zwiększyłam ilość kiszonek diecie nareszcie zmniejszyła się ilość infekcji intymnych, jakie kiedyś nagminnie mnie nawiedzały, szczególnie wtedy, gdy chodziłam na basen! Razem z właściwymi produktami do higieny intymnej, jest to połączenie idealne.
Ja wiem, że część lekarzy zaleca niestosowanie płynów do higieny intymnej i używanie do tego wyłącznie wody. Ja jednak posłuchałam mojej pani ginekolog, która zaleca używanie małej ilości właściwych produktów do higieny intymnej, najlepiej z dodatkiem probiotyków i panthenolu, bo to dobre składniki, które dbają o tę strefę.
Z naprawdę dobrych produktów do higieny intymnej polecić Wam mogę produkty marki Gyntima. Pianka do higieny intymnej z Gyntima jest absolutnie genialna! Zawiera naturalne wyciągi z aloesu barbadoskiego, szałwii lekarskiej i grejpfruta. Ich antybakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne działanie pomaga zapobiegać infekcjom pochwy, natomiast ich właściwości łagodzące pozwalają uniknąć podrażnień. Bazuje na naturalnych wyciągach z aloesu, szałwii i pestek grejpfruta…. A zresztą poczytajcie sobie o niej tutaj.
Z szałwią żel do higieny intymnej dla dzieci – wybitny. Wybitnie delikatny, ze składem jak marzenie. Moja Gaia nie chce żadnego innego.
Jeśli chodzicie na basen albo macie często antybiotykoterapię, czy używacie doustną antykoncepcję bądź walczycie z upławami – polecam Wam czopki intymne Gyntima – mają bardzo dobry skład. Zawierają m.in. kwas mlekowy, wyciąg z szałwii lekarskiej oraz dodatkowo laktozę, peptony, kwas foliowy i magnez. Dla mnie najważniejsze jest, że działają i zawierają naturalne, nieszkodliwe dla organizmu substancje.



5. Ssanie oleju
Och! gdybym ja o tym wiedziała kilka lat temu, to nie wchodziłabym z jednej infekcji gardła w drugą.
Ssanie oleju (czyli przetrzymywanie go w jamie ustnej, „przelewanie” w niej od 5 do 10 minut a następnie wypluwanie) to metoda znana od wieków szczególnie w Azji, w tym w Indiach. Znacząco wpływa na zmniejszenie ilości drobnoustrojów w jamie ustnej i dodatkowo nawilża śluzówkę. Tutaj znajdziecie jedno z badań naukowych, które potwierdza znaczne zmniejszenie drobnoustrojów w jamie ustnej dzięki ssaniu oleju.
Zanim będę Wam życzyć zdrowia na ten okres jesienno-zimowy, to udało mi się zdobyć dla Was 10 zestawów produktów (Virostop spray Oral + Nasal, Virostop pastylki do ssania 50 +, Gyntima żel dziecięcy, Gyntima pianka i Gyntima czopki.), które stosuję regularnie i się u mnie sprawdzają. Jak zdobyć jeden z nich?
Wystarczy, że odpowiecie na moje poniższe pytanie w komentarzu pod tym wpisem albo na Facebook’u, a ja wybiorę najbardziej kreatywne odpowiedzi:
„Jak Wy naturalnie wspieracie swoje zdrowie i Waszych dzieci w okresie infekcyjnym?”
Na Wasze odpowiedzi czekam do 31 grudnia 2022, do godz. 23.59. Regulamin znajdziecie tutaj.







