Dzisiaj mam dla Was post, który piszę z perspektywy kilku lat doświadczeń i z dużą dumą. Każdy, kto śledzi mnie od dłuższego czasu, wie, że temat holistycznego zdrowia dzieci, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym, jest u nas priorytetem.
Pamiętacie, jak jeszcze 5-6 lat temu miałam wrażenie, że cokolwiek bym robiła – suplementacja, oczyszczacze, wietrzenie – to poprawa nie nadchodziła, a u nas infekcja goniła infekcję? Chorowaliśmy kaskadowo i miesiącami. A reinfekcje to był u nas dzień powszedni… Aż mam ciarki na myśl o tamtych czasach, bo byłam dosłowni i w przenośni przeczołgana tymi nieustannymi infekcjami.
Gdy czytam maile od Was dotyczące wiecznych infekcji i Waszych smyków, to mam wrażenie, że doskonale wiem, z czym się mierzycie, bo i ja byłam w tym miejscu. Z serca Wam współczuję… :* Dziś mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością: to nie jest dzieło przypadku, że jest u nas teraz tak dobrze. Moje dzieci mają od dwóch lat najlepszą frekwencję w szkole od pięciu lat, co jest rekordem ostatniego pięciolecia. To jest wynik tego, że postanowiłam podejść do tematu na 100%, bez taryfy ulgowej.
Dopiero konsultacja ze specjalistą – alergologiem, otworzyła mi oczy na pewne niewidoczne zagrożenie, które siało totalne spustoszenie w organizmach moich dzieci. Tym cichym sabotażystą okazały się roztocza kurzu domowego.
Wiecie, co jest najbardziej podstępne w roztoczach? To, że są obecne przez cały rok, ale szczególnie dają nam się we znaki wtedy, kiedy mają większe pole do popisu – czyli jesienią i zimą. Dlaczego akurat teraz te pasożyty są najbardziej dokuczliwe? Rozpoczął się sezon grzewczy, a do tego rzadziej wietrzymy. Sprawia to, że powietrze w domu ma wyższą temperaturę, a do tego wzrasta wilgotność: to idealne warunki do namnażania się roztoczy. Dodajcie do tego grubsze kołdry, koce, poduszki, ciężkie zasłony, grube dywany i dziecięce pluszaki, których nie czyścimy przez te pół roku tak często, jak wiosną i latem.
Alergię wywołują głównie białka znajdujące się w odchodach roztoczy, które wraz z kurzem unoszą się w powietrzu i łatwo dostają się do dróg oddechowych. Silne uczulające działanie mają także fragmenty ciał martwych roztoczy.
Roztocza to naprawdę mikroskopijne organizmy, które żyją w kurzu. Nie dostrzeżecie ich gołym okiem, ale ich obecność nie pozostaje niezauważona. Potrafią osłabiać naszą śluzówkę, sprawiając, że staje się ona bardziej podatna na patogeny – i w ten sposób kółko infekcyjne gwarantowane!
W naszym przypadku zbawieniem okazał się MITELESS® – nasz sprawdzony sojusznik i autentyczny „game changer”. Jedyne tak skuteczne urządzenie w Europie, bez lukrowania. Na końcu powiem Wam, jak zamawiam go znacznie taniej.
Od lat z ufnością stosuję i Polecam Wam MITELESS. Cieszę się, że dzięki moim rekomendacjom, wiele z Was również widzi znaczną poprawę samopoczucia u swoich dzieci i spadek infekcji jesienno-zimowych. Najbardziej cieszy mnie to, że w końcu jak to jedna z Was napisała: „nareszcie przestałam biegać za dzieckiem z chusteczką!”. Dorzućcie do niego codzienną suplementację wit. D i zadbajcie o omega-3 w diecie i macie zestaw idealny!
Odkąd u nas jest MITELESS, u Starszaka skończył się wodnisty katar, który właściwie męczył go cały rok. Skończył się też suchy kaszel, który budził mnie przy każdorazowym jego ataku. Co więcej – odkąd bardziej pilnuję, by urządzenie działało non stop (bo jak się okazało dwa lata temu – czasami moje dzieci wyłączały go z gniazdka, by podłączyć keyboarda! :P), ja skończyłam z problemami z zatokami! Ten, kto ma problem z zatokami, ten wie, że to potrafi ciągnąć się latami i człowiek traci w pewnym momencie nadzieję, że kiedykolwiek będzie zdrowy. U nas inwestycja zwróciła się już po pierwszym półroczu.
Jak działa MITELESS i dlaczego jest bezpieczny?
Wiele nowych Czytelniczek i Czytelników pyta, czym właściwie jest MITELESS. W skrócie:
- Skuteczność jest udowodniona:urządzenie zmniejsza koncentrację roztoczy w środowisku nawet do 100%, co jest wynikiem potwierdzonym badaniami naukowymi. To jedyny producent na rynku, który ma przebadane urządzenia o potwierdzonej skuteczności. Nikt inny nie ma takich badań.
- Działa bez chemii i bez zapachu:MITELESS działa emitując impulsy ultradźwiękowe, które są bezpieczne dla ludzi i zwierząt domowych, ale które skutecznie zaburzają cykl życiowy i rozwój roztoczy. Nie wydziela żadnych chemikaliów ani zapachów.
- Bezpieczeństwo dla całej rodziny:możemy go stosować bez obaw. Jest bezpieczny dla ludzi, zwierząt domowych (również pupili alergików), kobiet w ciąży, seniorów, a także dzieci już od 1. dnia życia.
- Zasięg:Urządzenie działa na zasięgu około 30 m². U nas MITELESS jest już w każdym pomieszczeniu, ale jeśli macie ograniczony budżet, polecam zacząć od sypialni, gdzie spędzamy najwięcej czasu. Pamiętajcie, aby go nie zasłaniać i umieścić jak najbliżej miejsc, gdzie roztoczy jest najwięcej – czyli łóżka, pościeli czy tekstyliów.

Dostępne są dwie wersje urządzenia:
- MITELESS Home [klik]:to jest wersja do gniazdka, idealna do sypialni czy salonu. Nie tylko skutecznie walczy z roztoczami, ale dodatkowo ma regulację intensywności światła (aż 3 stopnie), a funkcję świecenia można całkowicie wyłączyć na noc. Może służyć jako delikatna lampka, gdy dziecko idzie w nocy do toalety. Wiem, że chwalicie sobie to rozwiązanie i ja przyznam również. :-) Jest w dwóch wersjach kolorystycznych; beżowej i szarej. Obie równie ładnie komponują się w pomieszczeniach: ładne, małe, dyskretne i – co najważniejsze, działa.
oraz
- MITELESS Go [klik]:i wersja przenośna, zasilana baterią, którą można zabrać ze sobą w podróż (co robię na wakacje) lub można też zainstalować w samochodzie, gdzie tapicerka często łapie kurz. Mój Ivo w pierwszych dwóch latach korzystania przez nas z Miteless miał tę wersję również przy tornistrze, by ograniczyć do minimum ilość roztoczy również w szkole, gdzie były dywany i klasowe sofy.



A tutaj wersja przenośna – MITELESS Go:


Kiedy zauważycie efekty i gdzie kupicie?
Pierwsze efekty można zauważyć po około 2-3 tygodniach, ale dużą poprawę odczuwa się po 4-6 tygodniach od włączenia urządzenia. Po tym czasie koniecznie wypierzcie wszystko, co się da (kołdry, poduszki, pościel, pluszaki), aby pozbyć się odchodów roztoczy, które są silnym alergenem. Następnie zostawcie MITELESS w gniazdku, by działał 24 godziny na dobę. Pobór energii jest minimalny – to są naprawdę groszowe sprawy w skali roku, więc inwestycja w zdrowie Wam się opłaci.
Co mogę powiedzieć z naszej perspektywy to to, że MITELESS to inwestycja na wiele lat a urządzenie jest praktycznie bezawaryjne.
Co wiem, że jest ważne dla wielu z Was – MITELESS jest produkowany w Unii Europejskiej i posiada wszystkie atesty. Zawsze powtarzam: kupujcie wyłącznie ze sprawdzonych źródeł, ponieważ na rynku pojawiają się podróbki o słabej jakości, które szybko się psują, a nikt z nas nie chce wyrzucać pieniędzy w błoto. Do tego żadne inne urządzenia nie mają badań naukowych, potwierdzających skuteczność. Najlepiej więc kupować u oficjalnego polskiego dystrybutora.
Oryginalny MITELESS® kupicie na stronie oficjalnego polskiego dystrybutora:
TUTAJ [klik] kupicie MITELESS i jak co roku, dzięki uprzejmości dystrybutora mam dla Was największy możliwy rabat –
z kodem: ZDROWYODDECH dostaniecie aż 25% rabatu! Kod działa tylko do 20 listopada!
To jedyna taka okazja w roku i tylko do wyczerpania zapasów. W ubiegłych latach zdarzyło się, że produkt wyprzedał się, dlatego polecam nie odkładać zakupu na ostatnią chwilę.
[ Kod: ZDROWYODDECH działa również na urządzenia Tickless® przeciwko kleszczom, gdybyście chcieli się wyposażyć i zabezpieczyć się na przyszły rok. O Tickless również pisałam już wielokrotnie m.in. tutaj. ]
Tymczasem ja Wam życzę zdrowia, spokojnego snu i oddychania pełną piersią! Pamiętajcie, że roztocza to problem, który dotyczy każdego, ale na szczęście mamy już skuteczne, bezpieczne i udowodnione naukowo metody walki z nim.
P.S. Jeśli ten post był dla Was przydatny, zostawcie proszę po sobie ślad w komentarzu lub udostępnijcie go znajomym. Dziękuję!
#współpracareklamowa







