To było wtorkowe popołudnie. Szłam ze starszakiem za rękę i nagle uslyszałam rozmowę dwóch mężczyzn. Jeden z nich pchał wózek z maluszkiem w środku, a drugi mu towarzyszył. To był świetny widok. Szli sobie wolnym tempem, dziecko drzemało, słońce świeciło a oni zapewne opowiadali sobie jakieś historie ze studiów.
Już prawie ich mijałam z moim starszakiem, wtem nagle bezwózkowy towarzysz wypalił do ojca malucha:
– Ale jeśli moja tak się teraz w ciąży spasie jak Twoja, to nie wiem, stary. Serio. Dla mnie to jakiś kosmos. – złapał się za głowę i klepnął drugiego w ramię.
A ja w tym czasie myślałam, że podejdę i strzelę mu z liścia, bo ja z tych walecznych panien. Całe szczęście, że ugryzłam się w swój niewyparzony jęzor. Czekałam na ripostę ojca dziecka, bo w środku aż się zagotowałam. Tata dziecka przełknął ślinę i jak gdyby nigdy nic odparł głośno i stanowczo:
– Stary, na jakiej Ty planecie żyjesz? Moja szybciej zrzuci te dodatkowe kilogramy niż Tobie zatrybią komórki mózgowe. Poza tym, nawet jak te kilogramy jej zostaną, to dalej będzie mnie kręciła. Kocham ją. Stary, kocham. Nie pie…rdziel, że Ty ze swoją jesteś tylko dlatego, że obejmujesz ją w pasie jedną łapą.
Powiedział to z takim spokojem, zdziwieniem a zarazem stanowczością, że miałam go ochotę wyściskać, bo widziałam właśnie jak ten drugi koleś wtapia się w alejkowy asfalt i próbuje wypluć tę wodę, którą nabrał w usta. Tak! Dokładnie na taką ripostę czekałam i została mi ona wyjęta z ust!
Bo to tak właśnie jest, że nie każda kobieta dostaje od natury pakiet, który pozwala jej na utrzymanie zajebistej wagi ciała bez względu na okoliczności. Nie każda z nas ma predyspozycje do tego, aby po ciąży w pasie mieć tyle ile Cindy Crawford za młodu. Poza tym, zejdźmy na ziemię – jeśli nie nauczono nas za dzieciaka, aby sport zawsze towarzyszył nam w życiu i był przyjemnością, to trudno jest o tę świadomość w późniejszym wieku.
Trzeba pamiętać o tym, że ciąża zmienia niektóre z nas [a może nawet większość kobiet?] nie tylko mentalnie. W naszym organizmie zachodzi całe mnóstwo piekielnych zmian, z którymi musimy się pogodzić. Ja wraz z ciążami dostałam w pakiecie razem z cudownymi dziećmi: 20 kilogramów, rozejście spojenia łonowego, dwie blizny po cesarskim cięciu, problemy z kręgosłupem i wiele wiele innych dodatków, z których nie do końca się cieszę, jednak rozumiem, że ciąża właśnie także z tym się wiąże.
To nie to, że się żalę. Absolutnie. Jestem dumna z siebie, że mogłam wydać na świat tak piękny cud, jakim jest drugie życie! Moje ciało jest ofiarą, którą w pewnym sensie złożyłam razem z urodzeniem dzieci. Nie oczekuję przybicia piątki, pomnika a niczego w tym stylu. Moje ciało okazało się instrumentem do tego, aby zagrać ten cudowny utwór jakim jest dwóch moich synów. To zupełnie normalne, że po tak intensywnej drodze, zostaną ślady! U jednych są ona mniejsze, a u drugich zostaną na zawsze. Nietrzymanie moczu, rozstępy na całym ciele, przepuklina, zrosty. Każda z nas mogłaby dodać do tej listy coś od siebie…
Przyznam, że nie dbałość o ciało jest moim priorytetem na chwilę obecną. Wiem, że jest duża szansa na to, że gdy dzieci trochę podrosną, będę miała więcej czasu dla siebie i kto wie czy nie dojdę do świetnej formy.
Nie doszłam jednak w tym moim wywodzie do tego, co jest w tym wszystkim dla mnie mega ważne: naprawdę cieszę się, że mam w tej materii wsparcie mojego Męża!
Wiem, że on związał się ze mną nie dlatego, że byłam wąska w talii i miałam względnie szczupłe nogi. On jest ze mną bez względu na to, czy wyglądałam w ciąży jak prawdziwy wieloryb ;) czy też budzę się rano z kitą na czubku głowy wyglądając jak 7 nieszczęść z powodu niewyspania. Wiem też, że on ma doskonałą świadomość tego, że ja już najprawdopodobniej nie będę nigdy taka, jaka byłam kiedyś. On wspiera mnie w tej mojej kilogramowej walce, ale nie dlatego, żebym zmieściła się w stare jeansy lub mogła pokazać razem z nim na plaży, ale abym była zdrowa i mogła cieszyć się rodzinnym szczęściem jak najdłużej!
Nigdy nie dał mi odczuć, że już nie jestem tą samą laską, co kiedyś. Czasami rzuci jakąś uwagą, ale skierowaną wyłącznie w stronę mojej zołzowatości, bo im dalej z tym naszym stażem małżeńskim, tym czasami mam wrażenie, że wychodzi ze mnie większa hetera ;-) Dziękuję mu za to, bo najbliższe otoczenie rozumiejące nasze zmagania i doceniające nasz wkład w tworzenie rodziny, to wielki kapitał.
Dlatego jako świadek rozmowy na tej spacerowej alejce, dochodzę do wniosku, że długa jeszcze droga przed wieloma mężczyznami. Dojrzałość do założenia rodziny mierzy się również tym, co wychodzi z ust facet. Na nieszczęście dziewczyny, której partnerem jest ten szczypior serwujący słabe przytyki w stronę wózkowego taty, jej wybranek gotowy jeszcze nie jest …
Inteligentny i kochający facet doskonale rozumie to, że nasze ciało po ciąży się zmieni. Dlaczego rozumie?
Bo jest inteligentny i kochający, proste! ;-)
P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu :* Możecie również podać go dalej, jeśli się z nim zgadzacie.







