• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Prawdopodobnie nikt Ci jeszcze tego o cesarskim cięciu nie powiedział!

napisała szczesliva • 09/10/2017 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Nie zliczę, ile dostałam wiadomości prywatnych w temacie cesarskiego cięcia. Nigdy nie kryłam się na blogu z informacją, że obaj moi synowie urodzili się właśnie przez cesarskie cięcie.

Jeśli nie znacie mojej historii i przyczyn takiego stanu rzeczy, może Was interesować, dlaczego moi synowie nie urodzili się naturalnie, a właśnie przez „cesarkę”. Nie jest to żadną tajemnicą i bardzo chętnie o tym opowiadam, głównie po to, by bliżej pokazać poród przez cesarskie cięcie tym, którzy rozważają takie właśnie rozwiązanie dla zakończenia ich ciąży.

Muszę jednak zaznaczyć na wstępie, że wypowiadam się w tym temacie wyłącznie jako osoba, która doświadczyła tego typu porodu, deprecjonująco zwanego przez niektórych „wydobyciem”, co jest w moim odczuciu pomyłką i chamstwem werbalnym. Powiem Wam wyłącznie o moich osobistych odczuciach i doświadczeniach starając się unikać personalnych wycieczek w żadną ze stron, bo one tutaj są niepotrzebne.

Dlaczego zdecydowałam się na cesarskie cięcie?

To nie ja zdecydowałam się na cięcie cesarskie. Ja bardzo chciałam rodzić naturalnie. To lekarz prowadzący moją pierwszą ciążę, a następnie ortopeda ze względu na rozejście spojenia łonowego zasugerowali mi to rozwiązanie. Ponieważ już pod koniec drugiego trymestru miałam ogromne problemy z poruszaniem się, a ból w okolicy spojenia był ogromny, powiedzieli, że w moim wypadku to jedyne rozsądne wyjście, jeśli chcę uniknąć wózka inwalidzkiego. Drugiego syna urodziłam również przez cesarskie cięcia. W drugim przypadku nie doszło do rozejścia spojenia łonowego, ale występowało takie ryzyko, które również było wskazaniem do kolejnego cięcia.

Czy żałuję cesarskiego cięcia?

Takie pytanie zadała mi jedna z Czytelniczek w mailu sprzed kilku miesięcy. Nie, nie żałuję! To tak jakby zapytać mnie, czy żałuję, że moje dzieci urodziły się zdrowe, a ja nie zostałam po porodzie kaleką. Cieszę się, że mogłam urodzić dwójkę moich dzieci bez powikłań zdrowotnych w sposób, który w danej chwili był dla mnie i dla dzieci najbardziej bezpieczny.

Jak wygląda cesarskie cięcie?

Nie wiem, jak wygląda cesarskie cięcie, bo byłam zasłonięta kotarą, a na szczęście byłam wystarczająco „silna”, aby poskromić moją ciekawość i nie patrzyłam się w odbicie jednej z lamp, w której było prawdopodobnie widać wszystkie mojej wnętrzności. Wiem jednak jedno! Cesarskie cięcie to nie jest spotkanie towarzyskie w centrum szpitala, które kończy się uśmiechem i przypomina mizianie po pleckach, a następnie po brzuchu. To OPERACJA. To nie jest żadne usunięcie żądła pszczoły, usunięcie kleszcza czy zszycie małej ranki na łuku brwiowym. To naprawdę zaawansowana operacja, którą nadzoruje sztab ludzi. I ta operacja nie jest obojętna dla naszego zdrowia. Ta operacja nie była też obojętna dla mojego zdrowia, niestety.

Czy cesarskie cięcie boli?

Za pierwszym razem byłam cięta „na zimno”. Nie czekano na żadne bóle porodowe. Przyszłam do szpitala na umówiony dzień i czekałam na swoją kolej. Samo wkłucie się w kręgosłup ze znieczuleniem prawie nic nie bolało, choć dopiero za czwartym razem lekarzowi się to udało próbując mi wmówić, że to moja wina, bo jestem zbyt spięta. Bez komentarza. Rozcinanie powłok brzusznych i macicy również nie bolało, bo byłam pod znieczuleniem od pasa w dół. Ból poczułam dopiero, gdy leki przeciwbólowe przestały działać. Jak bolało? Cholernie bolało. Ale „najlepsze” było dopiero przede mną! Miejsce cięcia bolało mnie przez długie miesiące, a z (prawdopodobnie źle wykonanego) zszycia sączyła się dziwna maź przez ponad pół roku!

Jaki wyglądał mój drugi poród przez cesarskie cięcie?

Zaczął się nieplanowo, bo od silnych skurczów, z którymi personel zwlekał prawie dobę z nieznanych mi przyczyn. Zanim wzięto mnie na salę operacyjną, to przeżyłam kilkanaście godzin skurczów, których nie zapomnę do końca życia. Myślę, że to był tylko przedsmak naturalnego porodu, bo gdyby akcja porodowa zaczęła się na dobre, to nie chodziłabym jak wtedy po ścianach, a pewnie zaczęłabym już lewitować ;-) Ale co ciekawe, mimo że skurcze były coraz silniejsze ja czułam, że coraz bardziej mam je w d.pie i byłam na nie coraz bardziej odporna. Jakbym szykowała się na bitwę, którą mam po prostu wygrać.

Czy podjęłabym się porodu naturalnego za trzecim razem?

Już o tym pisałam tutaj. Przeczytawszy powyższe wiecie, że jestem już po dwóch cesarkach. Wiem, że są kobiety, które po dwóch cesarskich cięciach decydują się na poród naturalny za trzecim a nawet czwartym razem! Podobno są lekarze, którzy godzą się na asystowanie przy takim porodzie i dają na niego zielone światło. Moi dwaj lekarze odradzili mi próbę porodu naturalnego. Odradził mi też to zaprzyjaźniony z rodziną lekarz położnik, którego również się radziłam. Zaufałam im w tej kwestii i tego się trzymam.

Przyznam się Wam jednak do czegoś. Naprawdę, gdybym tylko mogła, chciałabym uniknąć trzeciego cesarskiego cięcia. Weszłabym w to jak w masło, gdyby tylko znalazł się sztab ludzi, którzy by powiedzieli:

„Pani Magdo, my panią przez to przeprowadzimy pomimo dwóch cesarek! Nie pęknie pani macica. Nie dojdzie do rozejścia spojenia. Proszę się nie martwić. Proszę nam zaufać. Córkę urodzi Pani z nami naturalnie, bezpiecznie i bez powikłań.”

To byłabym w siódmym niebie! Ale nikt tak mi nie powiedział. Każdy wręcz od razu sugerował cesarskie cięcie po raz kolejny. I ja się z tym już pogodziłam. Wiem, że to dla mnie najlepsze w tej chwili rozwiązanie.

Dlaczego zatem za wszelką cenę chciałam uniknąć kolejnego cięcia i marzyłam o porodzie naturalnym? I o czym mówi się za mało w kontekście cesarskiego cięcia, a powinno się w moim przekonaniu mówić o tym częściej?

Do napisania tego postu skłonił mnie w dużej mierze mail od jednej z Was, która zapytała mnie, co ma zrobić, aby dostać od swojego lekarza skierowanie na cesarkę.

Nie wiedziałam, co mam jej odpowiedzieć. Nie jestem i nigdy nie będę osobą, która czułaby się na siłach komukolwiek polecić takie rozwiązanie. Dlaczego? Bo ja sama, gdybym tylko mogła, chciałabym go uniknąć z racji moich doświadczeń!

Zarówno moje pierwsze cesarskie cięcie, jak i drugie zostawiło po sobie pewnego rodzaju uszczerbek na moim zdrowiu. Po pierwszym cesarskim cięciu nie tylko zmagałam się z sączącą się przez ponad pół roku raną, która nie chciała się prawidłowo goić, a moje podbrzusze przestało przypominać podbrzusze. Moja skóra po cięciu pofałdowała się i wybrzuszyła, co przez prawie rok wyglądało jakbym miała nad łonem dziwną oponkę, którą starałam się maskować. Dopiero po roku te miejsce zaczęło wyglądać normalniej.

Od momentu pierwszego cesarskiego cięcia nie jestem w stanie siedzieć dłużej niż godzinę. Po tym czasie podbrzusze zaczyna mnie boleć, mięśnie jakby sztywniały, a ja miewam skurcze w tamtych okolicach. Według lekarzy wszystko jest okay, a ja jednak cały czas czuję, że to są właśnie skutki cesarskiego cięcia, które będę odczuwać do końca życia. Po półtora roku od pierwszej cesarki, gdy próbowałam ćwiczyć i więcej się ruszać, napotykałam na opór ze strony mojego organizmu. Brzuch nie chciał współpracować. Czułam ciągnięcie i nieprzyjemne odczucie w miejscu blizny, którą lekarz wykonujący pierwsze cięcie wykonał, jakby był co najmniej po niezłej imprezie i zafundował mi niezły impresjonistyczny widok, gdy na nią patrzę.

Wiem, że nie ma znaczenia fakt, jak urodzimy nasze dziecko. Najważniejsze, aby urodziło się ono bezpiecznie bezpiecznie dla nas i bezpiecznie dla niego.

Wiem jednak jedno – miejmy umysł otwarty i świadomość tego, że cesarskie cięcie jest operacją, a nie „fraszką-igraszką”. Nie ugłaskujmy „cesarskiej” rzeczywistości. Nie przedstawiajmy jej na siłę, jakby to była porodowa bułka z masłem. Nie pokazujmy jej niczym doskonałe wyjście na prawie bezbolesne narodziny. To duży błąd i ogromna nadinterpretacja!

Cesarskie cięcie naprawdę jest operacją, którą co najmniej jedna z operowanych, czyli ja, biorąc pod uwagę moje doświadczenia, chciałaby uniknąć.

Gdybym tylko mogła…

cesarkacesarskie cięcieczy można rodzić naturalnie po cesarcejak rodzić po jednej cesarcejaki poród po dwóch cesarkachjaki poród po jednej cesarceporód naturalnyporód przez cesarskie cięcieporód siłami natury
Tweet
83
Dzień, którego nigdy nie będzie.
Kontrowersyjna i wyjątkowa rzecz, której zamierzam nauczyć moją córkę.

O autorze

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • Twoje dziecko lubi komputer? Mój syn właśnie zaczyna trzeci rok tych zajęć!

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Hotel Partizán na Słowacji – wyjątkowy rodzinny hotel z basenami w Niskich Tatrach
  • Twoje dziecko lubi komputer? Mój syn właśnie zaczyna trzeci rok tych zajęć!
  • Vademecum dietetyki w praktyce i Suplementacja w dietetyce od PZWL – książki, które warto mieć na półce
  • Sklepiki szkolne od 1 września 2026: co będzie można w nich sprzedawać, a co NIE?!
  • Nie masz okularów do zaćmienia Słońca? ☀️🌑 Tak obejrzysz je bezpiecznie – także z dziećmi

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«