• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Z pamiętnika słomianej wdowy – o rzucaniu wszystkiego w cholerę i wielkiej sile.

napisała szczesliva • 17/01/2017 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Kiedy robiłam pierwsze podejście do napisania tego postu, miałam wrażenie, że zachlapię klawiaturę łzami i zwinę się w kulkę w rogu pokoju, zanim sklecę jakiekolwiek zdanie i postawię pierwszą kropkę.

Dopiero za drugim razem, kiedy wstąpiła we mnie jakaś nieprzewidywalna siła, która powiedziała do mnie coś w stylu:

„Magda, przestań się mazać. Dzieciaki Cię potrzebują. Otrzyj policzki, uszczypnij się mocno dla otrzeźwienia umysłu, wstań i zacznij miażdżyć ten dzień, zanim on (cholera) zmiażdży Ciebie!”

to ogarnęłam się, zebrałam w sobie i powiedziałam klasyczne w moim wykonaniu: „Kur..a, nie poddam się, choćby skały srały!”

Bo prawdą jest, że wystarczyłaby krótka chwila roztkliwiania się nad sobą, taki wewnętrzny głos mówiący do mnie samej, że „już nie dam rady dłużej i jestem biedną zlęknioną sarenką pozostawioną samej sobie na pastwę losu” to ryczałabym w poduchę do rana smęcąc nad swoim biednym losem ;-)

Moja obecna sytuacja, to dla każdej słomianej wdowy prawdopodobnie jeden z gorszych scenariuszy, które życie w danej chwili napisało:

czyli mąż wylatuje dokładnie wtedy, kiedy ja i dzieci rozkładamy się na płasko na podłodze z powodu przeklętej infekcji, która trwa i trwa i tylko mnie wkur…a z każdym dniem coraz bardziej!

Bo chorujące dzieci to jeszcze pikuś. Pamiętam i takie scenariusze, kiedy nocki były w kawałkach a całe towarzystwo wypruwało sobie kaszlem płuca. Teraz do tej istnej śmietanki wirusowo-bakteryjnej dołączyłam ja! Czyli jednym słowem zamykam pochód chorobowej gąsienicy, która rozczłonkowuje się i mnoży i nie ma tego zasranego końca.

Po kolejnej już wizycie u pediatry okazało się, że infekcja młodziaków idzie jak burza, a oni zamiast zdrowieć, to jest z nimi coraz gorzej. Do klasycznego chorowania doszło im jeszcze zapalenie spojówek a mi doszły trzykrotne walki z nimi o to, aby pozwolili sobie cokolwiek zrobić w okolicach ich spojówki :D

Co więcej: każdy telefon mojego męża zza oceanu, w którym pyta mnie o to, jak się czujemy, sprawia że mam ochotę wziąć jakąś bazukę i popalić wszystkie nadajniki GSM :D Nie znoszę tego pytania. Jak się czujemy? Bezna-kurfa-dziejnie się czujemy!

Ale zagryzam zęby i relacjonuję przez telefon nasz dzień i walkę o każdą dawkę leków, o przeklęte inhalacje i te wszystkie irytujące zakrapiania. Piszę to wszystko, żeby sobie ulżyć i się chyba jednocześnie wkurzyć. Najchętniej to bym w złości zapakowała całą dwójkę do tatuśka, który musiałby sam sobie radzić w obliczu nowego wyzwania. I gdy nachodzi mnie taka myśl, to strzelam się zdrowo w policzek na otrzeźwienie i myślę sobie, że nie mogę sobie pozwolić na to, aby moje morale upadły jeszcze niżej :D ;-) To nie on jest winien naszego chorowania…

Dlatego tę moją złość i bezradność melduję koniowi na Helu, jak zwykle zresztą. Albo idę do drugiej sypialni i zaczynam krzyczeć w poduszkę. Albo, gdy dzieci bawią się w swoim pokoju, to zmierzam w stronę głównych drzwi naszego domu, skradam się do nich, wyginam ciało, otwieram je i …… nagle trzaskam nimi tak, jakby cały budynek miał się za moment zawalić! Uwielbiam to! Serio, takie zdrowe pieprznięcie o coś daje mi tak niewyobrażalną ulgę, że za moment przychodzi chwila wytchnienia i już jest mi zdecydowanie lepiej, kiedy po raz n-ty chcę złapać mojego spieprzającego przede mną półtoraroczniaka, gdy ja przygotowuję dla niego kolejną inhalację ;-)

Konkludując już – miałam dzisiaj niewyobrażalnie wielką ochotę rzucić to wszystko w cholerę, zamknąć się w jakiejś komórce i udawać, że mnie nie ma. Lampka wina też okazałaby się wtedy terapeutyczna. Ale ogarnęłam się. Pieprznęłam frontowymi drzwiami z całych sił, taki mój sposób na odreagowanie. A niech się inni śmieją, mi pomaga! ;-)  i doszłam do pionu. Doszłam też do pionu, bo już niedługo jest szansa, że nie będą tą słomianą wdową. Widzimy światełko w tunelu, które daje ogromną nadzieję, że już nie będzie tej przeklętej tęsknoty, tego rozdwajania się w samotności i w chorowaniu. Nie będzie tych łez bezsilności, przynajmniej nie aż tylu. I w końcu odżyję…

Chciałam podsumować ten post jakoś, bo jest zbitkiem moich ostatnich emocji i przychodzi mi do głowy pewien cytat, podsumowujący nas kobiety wyjątkowo trafnie:

Nigdy nie wiesz jak silny jesteś, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyjściem jakie masz.

– Bob Marley.

Tweet
12
Kiedy słyszę, że bycie mamą to żaden wysiłek, to mam ochotę zadać pewne pytanie!
A gdybyśmy tak podały sobie wszystkie rękę, co?

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«