• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

O to, na czym przyłapałam mojego męża w łazience, w ciemności 🌒, w samym środku nocy❗

napisała szczesliva • 12/06/2023 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

Nareszcie, po 10-latach pobudek w środku nocy (posiadanie trójki dzieci z róźnicą wieku 2,5 roku zobowiązuje :D), zaczynamy się z moim Mężem wysypiać! Oczywiście nie licząc tych nocy, które zarywamy oglądając jakiś serial jak: „Kulawe Konie” czy „Szpieg wśród przyjaciół” :D Polecam, jeśli lubicie szpiegowskie klimaty!

Tak wkręciliśmy się w temat naszej „higieny snu” i tak mocno zależy nam na wysypianiu się, że zaczęliśmy ten nasz sen wręcz monitorować z pomocą zegarka. Wiem, wariaci. :D A zegarek rejestruje nasze tętno, ew. wybudzenia itd. Tę funkcję ma chyba większość zegarków liczących kroki i mierzących tętno. Tak się wkręciliśmy w ten temat, że to, czy się wyspaliśmy, sprawdzamy zaglądając do aplikacji, która te wszystkie dane zbiera i je podsumowuje. :P Toteż ja tuż po obudzeniu zawsze mówię głośno i z przekąsem:

– No dobra. To teraz zobaczmy, czy się wyspałam! :D

I ostatnio rzeczywiście większość pierścieni dot. snu mam na zielono, co znaczy, że jest z tym wysypianiem się bardzo dobrze. I niech tak zostanie, choć tętno mogłabym mieć w czasie snu niższe, ale i ono się obniży, bo jestem w trakcie redukcji wagi (na dniach jeśli chcecie podzielę się z Wami na blogu tym, co robię, że co tydzień ubywa ze mnie ok. 1 kg i to bez żadnego ciśnienia, głodowania, itd.) i widzę, że z tym moim ciśnieniem z każdym zrzuconym kg jest coraz lepiej.

Ale do brzegu! Wszak tytuł postu zobowiązuje!

Dzisiaj, w ramach wieczornego odprężenia (kiedy to mój M. odpowiada za położenie dzieci do snu a ja mam wolne :P) pomyślałam sobie, że podzielę się z Wami widokiem, który zastałam dokładnie wczoraj, w środku nocy, kiedy tuż przed 2.00 obudziłam się orientując się, że po mojej lewej stronie nie śpi mój M. a jego połowa łóżka jest pusta.

I będę teraz z Wami szczera – otóż ja nienawidzę zasypiać sama w łóżku, a jeszcze bardziej to chyba nienawidzę się budzić będąc w tym łóżku sama.

Tak mam odkąd pamiętam i nic na to nie poradzę. Takie samodzielne zasypianie i budzenie się w nocy bez mojego M. zawsze wiąże się u mnie z jakimś dziwnym niepokojem i często zrywam się wtedy na równe nogi w poszukiwaniu drugiej połówki.

I tak było tym razem. Poszliśmy spać tuż po 21.00 (wiem, szaleni jesteśmy :P). Najpierw zasnął mój M. chrapiąc przy tym bezwstydnie, toteż musiałam się trochę naszturchać, by przekręcił się na bok, co u niego niweluje chrapanie (miał chłopak przegrodę nosową operowaną, coś tam też laserowo robili z jego językiem na to chrapanie, ale chrapanie tylko trochę się zmniejszyło, niestety).

A później zasnęłam ja.

Ale po jakimś czasie się obudziłam.

Uwierzcie mi lub nie, ale zawsze się budzę, gdy mojego M. nie ma w łóżku. I to niekoniecznie się budzę, gdy on z tego łóżka wstaje, a dopiero po jakimś czasie, gdy mija od tego czasu 5-10 minut, jak mi to mój mąż raportuje. Mam jakąś taką czujkę i tyle. :D

I tym razem było podobnie.

Przebudziłam się. Sprawdziłam godzinę. Macam ręką lewą stronę łóżka. Nie ma go. Chwilę poleżałam. Ale on nadal nie wracał.

Zdecydowałam się wstać i sprawdzić, dlaczego nie ma go w łóżku. Ja z tych kobiet, które muszą-bo-się-uduszą (nie poleżę spokojnie i nie poczekam, tylko od razu mnie nosi :D), toteż wstałam i rozpoczęłam poszukiwania. Ale w żadnym pomieszczeniu nie świeciło się światło i zaczęłam bawić się w detektywa. Ale takiego zakonspirowanego, który nie chce dzieci pobudzić toteż chodzi po całym mieszkaniu na palcach nie zaświecając nigdzie światła. :D Niczym szpieg z krainy deszczowców. :D

Sprawdzam to tu, to tam. Cisza. „No chyba nie wyszedł z domu?” – zaczęłam głośno myśleć i ciśnienie zaczęło mi rosnąć. A jeśli poszedł, to dlaczego wyszedł bez słowa? Kolejny skok ciśnienia. Może zadzwonię do niego? No ale jak zostawił telefon w domu, to wszystkich pobudzę. Dobra, nie dzwonię. Podjęłam decyzję. Sprawdzam na aplikacji, gdzie jest jego telefon. Został w domu. Ok. Lekka ulga, ale nadal niepewność. Usiadłam na sofie i dumam.

Słyszę nagle takie jakby szuranie. A może skrobanie. Nie jestem pewna.

I znowu cisza. Skąd dobiegało to skrobanie? Zaczęłam się zastanawiać. Kolejny skok ciśnienia i zaczynam odczuwać strach. Ja jak się w jakąś moja wizję wkręcę, to dramat. Jeszcze jak jestem śpiąca, to moja wyobraźnia zaprowadza mnie w najgorsze odmęty i pisze straszne scenariusze.

Zbieram się na odwagę, by otworzyć drzwi wejściowe do mieszkania. Ale najpierw mocno nasłuchuję. Wdech, wydech. Może jest za drzwiami? Otwieram drzwi z impetem, ale nikogo za nimi nie ma. Szybko zamykam je znowu! Jak w dzieciństwie, gdy musiałam pójść do piwnicy po ziemniaki. Wracając zawsze myślałam, że ktoś w tej piwnicy mnie dorwie i zrobi mi jakąś krzywdę…. :D

Zamknęłam drzwi i stoję nieruchomo. Serce wali mi jak młot. Znowu nasłuchuję, spowalniam oddech, bo słyszę tylko moją pikawę w klatce piersiowej.

Nagle znowu słyszę takie jakby skrobanie. Coraz bardziej intensywne i coraz głośniejsze.

Rany! Idę na palcach po przedpokoju w stronę łazienki. Dźwięk jest coraz wyraźniejszy! Chwila ciszy i znowu skrobanie. Jestem przy samej łazience, w której drzwi wejściowe są szklane. W łazience widzę, że ciemno. Pikawa coraz mocniejsza! Zdobywam się na odwagę, żeby otworzyć drzwi do łazienki. Oczy mam już trochę przyzwyczajone do ciemności. Szarpię za drzwi i …

widzę, że mój mąż jest nachylony nad sedesem. Nagle, nie wiem dlaczego, ale krzyknęłam! Ze strachu, przejęcia, nie mam pojęcia!

– Aaaaa! – wydobyłam z siebie dźwięk i miałam wrażenie, że zaraz dostanę zawału. :D

– Chora jesteś? Po co krzyczysz w środku nocy i straszysz ludzi?! Przecież dzieci obudzisz. To już człowiek sobie w spokoju nawet kibla w nocy nie może doczyścić po dwójce?!

I zaprowadził mnie do łóżka, przykrył kołdrą i kazał przestać po nocach pisać scenariusze do kiepskich horrorów. :D Tak że tego. :D Wasza kobieca wyobraźnia też taka rozbujana? :D

Kochany, doszorował WC, bo mu cały dzień w tym temacie suszyłam głowę. :D

 

Tweet
0
Ja NIE ODPOCZNĘ z dziećmi na wakacjach❗ Odpocznę, gdy wrócą do przedszkola i szkoły. 😜
O tym, co robię, że za 4-6 miesięcy dojdę do UPRAGNIONEJ WAGI❗🔥 ⚖️

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«