10 genialnych sposobów, aby dziecko odzyskało odporność i więcej nie chorowało!

napisała 22/05/2016 Dla dziecka, Polecane

Nie wiem czy każdy z nas przechodził podobną drogę związaną z infekcjami naszych najmłodszych. Rozmawiając z innymi rodzicami dochodzę jednak do wniosku, że choroby właściwie o każdej porze roku potrafią rozłożyć całą rodzinę, a małych szkrabów chodzących do przedszkoli lub szkół, to już w szczególności.

Od kiedy mój trzyletni starszak chodzi do przedszkola, czyli od trzech miesięcy, to mogłabym policzyć na palcach jednej ręki tygodnie, podczas których udało nam się bez kataru dotrzeć w przedszkolne mury. Wydawało mi się na początku, że moje chłopaczysko ma tęgą odporność i niestraszne nam będą żadne infekcje, tymczasem po pierwszych pięciu dniach zaatakowała nas turbo-chorobowa petarda i młody skończył w szpitalu z wirusem niewiadomego pochodzenia.

Odpukać – od dwóch tygodni wszystko jest na lepszej drodze i czekamy jak na bombie czy tak juzżzostanie. Oby! Wiem jednak, że czasami brakuje nam już pomysłów na to, co tu robić aby nasze dzieci przestały chorować i mogły cieszyć się zdrowym, niezainfekowanym dzieciństwem.

Po rozmowach z wieloma rodzicami w ostatnich dwóch tygodniach i podpytując ich o to, jak to się stało, że ich maluchy przestały nareszcie chorować, udało mi się zebrać ich wskazówki w listę dziesięciu sposobów. Oczywiście, że nie każdy z nich zadziała na nasze dziecko, ale jest spore prawdopodobieństwo, że jeden z nich naprowadzi nas na jakiś trop i może zaświeci nam jakąś lampkę. Każdą z tych dziesięciu sugestii warto skonsultować z lekarzem i dopasować do wieku naszego malucha.

No to zaczynamy! Częstujcie się tą listą. I zdrowia Wam życzę, przy okazji! Byłoby super, gdybyście mogli dodać coś od siebie, co miało zastosowanie w Waszych rodzinach!

1. Preparat z Streptococcus salivarius K12.

To właśnie mój starszak bierze od 4 tygodni. Jak na razie [tfu tfu, plując przez lewe ramię] Ivo jest zdrowy i nie choruje. Nie miał też ani kataru ani bolącego gardła w ostatnim czasie.

Obecnie na rynku jest chyba tylko jeden preparat z tym szczepem bakterii [ENTitis]. Poprawcie mnie, jeśli się mylę. Ivo przyjmuje ten preparat w postaci sproszkowanej, rozpuszczony w minimalnej ilości wody, aby zrobić z niego taką kleistą zawiesiną. Przyjmuje go tylko wieczorem, już po umyciu zębów, aby nic później po nim nie jeść ani nie pić.

Trochę informacjami ulotkowymi zarzucę. Obczajcie resztę na własną rękę:

„Proszek zawiera w swoim składzie pro biotyczny szczep Streptococcus salivarius K12, który został wyizolowany z jamy ustnej dziecka odpornego na nawracające infekcje ucha, nosa i gardła. To doustny preparat z Streptococcus salivarius K12, który produkuje lantybiotyki hamujące wzrost drobnoustrojów patogennych, takich jak: Streptococcus pyogenes i Streptococcus pneumoniae, odpowiedzialnych za infekcje ucha, nosa i gardła.”

2. Nieprzegrzewanie dziecka, częste spacery i ruch na świeżym powietrzu to podstawa.

W sumie powinnam to napisać jako pierwsze! Dotleniony organizm, który ma właściwą temperaturę ciała i nie jest osłabiany przez przegrzewanie lub marznięcie dużo lepiej zniesie ewentualne ataki wirusów czy bakterii. Proste? Proste :-) Nie ma co siedzieć z maluchami w domu jeśli pogoda sprzyja rowerowaniu, hulajnogowaniu czy tez klasycznym spacerom ;-) I trzeba jakoś sobie poradzić z babciami/ciotkami, które zakładają naszym dzieciom dziesięć warstw mimo temperatur powyżej 20 stopni Celsjusza.

3. Preparat z colostrum – czyli siarą bydlęcą

Przyjmowanie preparatu z siarą bydlęcą uratowało zdrowie dziecka moich znajomych. Chłopaczysko, które biedne chorowało 12 miesięcy w roku, nagle zaskoczyło i zyskało odporność. Warto zwrócić uwagę, aby stężenie substancji aktywnej w preparacie było wysokie. Kupując preparat trzeba na to zwrócić szczególną uwagę. Dla dzieci colostrum jest w syropie bądź w proszku, i robi się z tego zawiesinę.

I trochę informacji wikipediowej. Wolałam nie powoływać się na informacje ze stron producentów, zresztą sami sobie sprawdzicie więcej:

Siara (młodziwo, łac. colostrum) – gęsta żółta wydzielina gruczołów mlekowych samic ssaków, w tym człowieka. Zaczyna gromadzić się w sutku jeszcze w czasie ciąży (u człowieka już od około 20. tygodnia). W porównaniu do mleka właściwego matki, siara jest szczególnie bogata w białka, z których większość jest mało odżywcza, ale gra ważną rolę w dojrzewaniu przewodu pokarmowego młodych ssaków. Zawiera dużo witaminy A, sodu i chlorków, stosunkowo niewiele w porównaniu z mlekiem węglowodanów, potasu i tłuszczu[1].

Zawiera bardzo wysoki poziom przeciwciał IgA, do 5 mg/ml w pierwszych dniach. Mała ich część jest wchłaniana, a większa pozostaje na powierzchni układu pokarmowego dziecka, działając jako ‚płaszcz odpornościowy’, zapobiegając przyklejaniu się patogenów do ścianek układu pokarmowego. Prostaglandyny obecne w siarze nie są trawione przez żołądek dziecka, ale pozostają nietknięte i działają jako ochrona żołądka i innych organów.

4. Oprócz preparatów medycznych i suplementów diety warto posiłkować się medycyną naturalną, ludową, czy jak tam ją zwał ;-)

Mnie i dzieci moich znajomych ratują syropy z cebuli, malin i soki domowej roboty. Przepis na syrop z cebuli i syrop z malin, bogate w witaminę C znajdziecie TUTAJ [klik]. Dodatek rozgrzewającego imbiru i czosnku, który jest naturalnym antybiotykiem, potrafi zdziałać cuda.

Moja mama ratowała mnie często sokiem z czarnej porzeczki, która zawiera bardzo dużo witaminy C i sokiem z bzu. Sok z owoców dzikiej róży też jest wspaniały.

5. Prawidłowa dieta to kolejny podstawowy punkt tego, aby nasze dzieci były zdrowe.

Urozmaicona dieta, w której jest sporo miejsca na warzywa i owoce, to bardzo istotna sprawa. Ja cały czas walczę z moim starszakiem o to, aby przekonać go na różne sposoby do warzyw. Ratują nas medaliony warzywne [przepis tutaj], ziemniaczane uśmiechnięte buźki [przepis tutaj], omletowa „prawie-pizza” [przepis tutaj], chipsy z kalafiora [przepis tutaj], marchewkowy dżem [przepis tutaj] , frytki z marchewki [przepis tutaj], chipsy z buraków [przepis tutaj], chipsy z kalarepy [przepis tutaj], placki z selera i marchewki [przepis tutaj].

6. Regularne czyszczenie nosa za pomocą soli fizjologicznej albo morskiej, i mycie rąk.

To w nosie często zatrzymują się zanieczyszczenia, dlatego też codzienne przepłukiwanie go po przyjściu z przedszkola czy szkoły, pomoże w pozbyciu się z zarazków z tej czę dróg oddechowych.

O myciu rąk miałam nie pisać, bo to podstawowa-podstawa ;-), ale nie mogłam sobie tego darować. Mycie rąk nie tylko nie skraca życia, ale pomaga też w zachowaniu higieny a zarazem lepszego zdrowia  ;-)

7. Preparat witaminowy z mikroelementami, minerałami i aminokwasami.

Jeśli dieta malucha pozostawia wiele do życzenia i jest on wybrednym stworem, trzeba się suplementować. Niedobór pewnych substancji może wystąpić o każdej porze roku i może powodować opóźnienie fizjologicznych reakcji obronnych. Jednym z tego typu preparatów jest np. Immunotrofina.

8. Woda utleniona do ucha. 

Ja dzięki wodzie utlenionej, którą zakrapiałam sobie ucho, rozprawiłam się z ostatnią infekcją, próbującą mnie rozłożyć. Metodę przeczytacie TUTAJ [klik].

9. Filtr powietrza z filtrem antybakteryjnym.

Jedni zupełnie się z tym nie zgadzają, bo uważają że sterylizujemy sobie takim filtrem powietrze [co jest nieprawdą, bo do sterylizacji jest daleko], ja jednak jako szczęśliwa posiadaczka filtra powietrza z nakładką antybakteryjną i jednocześnie mieszkanka Krakowa, uważam że nie tylko dzięki niemu oddycham czystszym powietrzem, ale zapobiegłam wielu infekcjom, które przywoził ze sobą mój Mąż przylatujący z dalekich podróży. Bo filtr ma także za zadanie pomóc innych domownikom nie zarażać się od osób noszących infekcję.

10. Dodatek czarnuszki w kuchni to ważna rzecz!

Kmin czarny, inaczej czarnuszka, jest obecnie dodawany przeze mnie do rosołu, do pieczonego chleba. Posypuję nim kanapki, dodaję go do mięsa. Dodatkowo sama przyjmuję 100% olej z kminu czarnego. Trzeba uważać, aby producent nie mieszał go z olejem słonecznikowym czy innym rozcieńczaczem.

Codzienne po 1 łyżeczce. Olej można stosować od 3 r.ż. . Warto zmieszać go np. z syropem z agawy na łyżeczce, aby łatwiej go było przełykać, choć smak ma raczej neutralny.

Trochę faktów o czarnuszce [źródło: akademiawitalnosci.pl]

„Ma działanie immunoprotekcyjne. Zawarte w niej związki wzmacniają układ odpornościowy, pobudzając m.in. syntezę interferonu czy wzrost ilości limfocytów i makrofagów stojących na straży naszego zdrowia. Warto sięgnąć po czarnuszkę szczególnie teraz, na przełomie sezonów, aby wzmocnić organizm.

Ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybicze.Naukowcy podejrzewają, że stoi za tym spora zawartość tymochinonu. Podanie czarnuszki powodowało w ciągu 3-10 dniowej kuracji zahamowanie wzrostu patogenów, w tym również Candida Albicans. W dobie powszechnego zagrzybienia jak również zbliżającego się przełomu sezonów skutkującego jak zwykle wzrostem  przeziębień, gryp, infekcji zatok, oskrzeli itd. – warto o tym fakcie pamiętać. „

To tyle ze skutecznych sposobów, które udało mi się zebrać. Głęboko wierze, że choć jeden z nich okaże się dla Was pomocny.


Będzie mi miło jeśli podzielicie się ze mną Waszymi sposobami na zapobieganie infekcji i powrót odporności, i podacie dalej w świat moją listę. Może ustrzeże ona chociaż część maluchów przed infekcjami.

Dużo zdrowia! :-)

Podobne wpisy