Chciałabym podzielić się dzisiaj z Wami historią bardzo mi bliską, dzięki której mam nadzieję zaszczepić w wielu z Was pewien pierwiastek, moim zdaniem niezbędny do szczęśliwego życia każdej kobiety.
Chciałabym podzielić się dzisiaj z Wami historią bardzo mi bliską, dzięki której mam nadzieję zaszczepić w wielu z Was pewien pierwiastek, moim zdaniem niezbędny do szczęśliwego życia każdej kobiety.
Do porodu zostało mi jeszcze niespełna dwa miesiące. Data porodu z obliczeń lekarskich oscyluje w okolicach 5-10 stycznia 2018 roku, jednak cesarskie cięcie mam już wstępnie zaplanowane na końcówkę grudnia.
Powiem tak – to co zobaczyłam przed paroma dniami w jednej z popularnych sieci drogerii to był moim zdaniem szczyt. Szczyt zarówno bezczelności jak i obrzydliwości. Właściwie to nie wiem, jak powinnam to skomentować.
Często poruszacie ten temat w mailach do mnie, a ja nie zawsze mam okazję na wszystkie z nich odpowiedzieć. Postanowiłam więc z Wami na ten temat porozmawiać i dowiedzieć się, czy myślimy podobnie.
Tak naprawdę to ten tekst napisałam z myślą o Ani, od której przed paroma dniami dostałam bardzo długi i poruszający list. Mogę się tylko domyślać, w jak trudnym położeniu się ona teraz znajduje.