Oglądam i ryczę. Pauzuję. Wycieram twarz w rękaw i oglądam dalej. Wiem, że będzie bolało. Ale chcę obejrzeć do końca, aby wiedzieć, na co mam zwracać uwagę w przyszłości.
To boli! Tak bardzo boli! Wiem, do jasnej cholery, że to jak boli mnie teraz, to tylko ułamek tego, co czuło tamto dziecko! To tylko małe nic. To nic. Ono cierpiało. A cały świat żył dalej. Cały świat bawił się i myślał, że on również się bawi.
Gdzie byli rodzice? Czy świat o tym dziecku zapomniał? – myśli kołaczą mi się w głowie.
Film jest drastyczny, ostrzegam. Sugeruję przerwać po kilku sekundach i zastanowić się, czy chcemy oglądać dalej.
Do Waszej informacji: To był basen w Helsinkach. Chłopiec przeżył i wrócił do pełni zdrowia. Matka była w tym czasie w saunie. Wcześniej kazała dziecku bawić się w brodziku, ale chłopiec postanowił popływać w głębszym basenie.
Nie płaczę zazwyczaj na tego typu publikacjach. Trzymam nerwy i łzy na wodzy, ale teraz rozrywa mi brzuch! Rozrywa mi go od samego środka i nie mogę powstrzymać łez! Kurwa!
Powiedz, proszę, człowieku, który tam pracowałeś i czuwałeś nad tym wszystkim – gdzie Ty byłeś wtedy? Z kim rozmawiałeś? Na co zwracałeś uwagę, do jasnej cholery? Powiedz chociaż, że robiłeś coś potrzebnego a nie sączyłeś kawę rozmawiając z długonogą blondynką, która się do Ciebie uśmiechała.
Drogi Rodzicu, gdzie Ty wtedy byłeś! Droga Mamo, drogi Tato! Gdzie byliście, kiedy Wasze dziecko walczyło ostatkiem sił, czekając na Waszą pomoc!!! Wy wiecie, że potrzeba chwili, aby stracić coś, co mamy najcenniejszego! Cholera… Wy wiecie i ja wiem, a tak często wydaje nam się, że możemy zająć się czymś przyjemnym zapominając o dziecku i całym świecie. Nie możemy!
Gdzie w tym czasie byli ci wszyscy, którzy powinni czuwać?! Którzy nie powinni być obojętni?
UWAGA: Tonące dziecko może wykonywać ruchy pod wodą, które mogą przypominać zabawę. Dlatego tym bardziej musimy być uważni.
Nie zostawiaj malucha samego nawet w wannie. Bądź przy nim, miej go na oku. Możesz nie usłyszeć tego, kiedy ono będzie Cie potrzebować…
Mam nauczkę na przyszłość, bo i sama pewnie byłabym tym człowiekiem, który czułby niespodziewany dotyk pod wodą, ale kto wie, czy nie machnęłabym na to ręką. Walczmy z naszą znieczulicą, która w dobie emocjonujących informacji targających światem, potrafi nami zawładnąć. Reagujmy, sprawdzajmy. Miejmy oczy otwarte nie tylko na nasze dzieci, ale i na inne!
Kto wie, czy naszego dziecka nie uratują kiedyś oczy drugiego człowieka!
Dziecko tonie w ciszy! Odchodzi pomału, po cichu nie mogą wydobyć z siebie ani słowa. Walczy, do końca. Stara się ze wszystkich sił, ale bez naszej czujnej pomocy nie ma szans.
Patrzmy! Po to mamy oczy. One mogą zrobić tyle dobra!
Dziecko tonie po cichu. Jednak wcale tonąć nie musi!
P. S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu ❤ Możecie też go podać dalej ku przestrodze dla innych. Dziękuję! :*







